Po zawodach w Gdyni przez kilka kolejnych dni moje łydki były kompletnie rozbite, ale jak ktoś śledzi moje poczynania treningowe, to wie, że nie przejmuję się (czasami szkoda) takimi sprawami i trenuję dalej. Tym razem to się udało, zrobiłem kilka fajnych treningów i zaliczyłem pierwsze przetarcie na bieżni, po którym ból łydek ustał :)

Poniedziałek – 20km po 4:35

Wtorek – rano: rozruch/ wieczorem 10 razy 500m (1:28-1:26)

Środa – rano: rozruch/ wieczorem 4 razy 1km (3:10/8/7/00)

Czwartek – rano: rozruch/ wieczorem 5 razy 200m (29,27,28,28,28)

Piątek – 14km po 4:30

Sobota – rano: rozruch/ wieczorem: start na 800m – 2:08 i po 40′ start na 3000m – 9:07

Niedziela – 22km po 4:20

 

Jak widać sporo tych szybszych jednostek, może to wyglądać dziwnie, ale tak to sobie wymyśliłem. Co do startów to 800 wyszło jak wyszło – trochę się przestraszyłem i przespałem odcinek między 300 a 700m i miałem za dużo siły na finisz, natomiast 3000m biegło mi się znakomicie, pełna kontrola do końca i fajny finisz z 300m do mety, który dał mi 3 miejsce w biegu i przy okazji Akademickie Mistrzostwo Warszawy :)

Walczymy dalej!

Jakie cele?

Docelowo start w MP na 5000m, a wcześniej zdecydowana poprawa życiówki na 3000m (8:54).

Podziel się: Tweet about this on TwitterShare on FacebookShare on Google+