Strona korzysta z plików cookies w celu realizacji usług i zgodnie z Polityką Prywatności. Możesz określić warunki przechowywania lub dostępu do plików cookies w Twojej przeglądarce.

Zamknij
Komentarz do Rankingu Sklepów z Magazynu Bieganie
W ostatnim Magazynie Bieganie ukazał się Ranking polskich branżowych sklepów biegowych. Redaktorzy Biegania udali się do sklepów anonimowo i udając zupełnie niezorientowanych klientów sprawdzali jak radzi sobie każdy sklep oceniając go z punktu widzenia kilku różnych kryteriów: kompetencja sprzedawców, wielkość asortymentu, inny asortyment biegowy, metody doboru obuwia, komfort klienta, dopieszczenie klienta, aktualność oferty, dodatkowe aktywności, polityka rabatowa. Maksymalnie mona było otrzymać 30 punktów. Dostaliśmy list od właściciela sklepu Studio Sport (opisanego w rankingu) który publikujemy (fragment Raportu z Magazynu Bieganie opublikowany za zgodą Magazynu Bieganie).


Ryś Bonikowski

Z zainteresowaniem zapoznałem się z rankingiem sklepów biegowych w majowym numerze w miesięczniku Bieganie. Zaintrygowało mnie miejsce 9-te listy, sklep Studio-Sport z Warszawy. W kategorii kompetencji, wielkości oferty i jakości obsługi klienta osiągnął ten sam wynik co zwycięzcy, a mimo to został zdegradowany na dalszą pozycję.

Zacząłem się zastanawiać co sprawiło, jakie grzechy popełnił właściciel, że przy tak wysokich notach kompetencyjnych wyrzuca się taką firmę na koniec stawki, a na miejscach wyższych umieszcza punkty, w których obsługa okazała się niekompetentna, a w niektórych przypadkach nawet kompromitująca.

Wynikami tej analizy postanowiłem się z Państwem podzielić.

•    Grzech nr 1  -  wystrój nieładny.
Nie wystarczy być kompetentnym pasjonatem. Konieczna jest jeszcze forma i stosowanie tych wszystkich chwytów marketingowo – socjotechnicznych.

•    Grzech nr 2  -  brak urządzeń pomiarowych.
Człowiek z doświadczeniem i podstawową wiedzą anatomiczną wydaje ten sam poprawny wynik co maszyna naszpikowana elektroniką. Efekt ten sam, ale brakuje efektownej scenografii i pozorów profesjonalizmu. Przypominam, że  w niektórych sklepach, sklasyfikowanych wyżej, z maszyn bądź nie korzystano, bądź analiza była źle interpretowana, a mimo to otrzymywały dodatkowe punkty. Jeśli trafia się „artysta”, który w ocenie biomotoryki dorównuje elektronicznym maszynom, to zasługuje chyba na punkty dodatkowe, a nie na ich odbieranie?

•    Grzech nr.3  -  sklep się nie udziela.
Do niedawna to przede wszystkim portale biegowe i pisma branżowe kreowały spotkania społeczności biegowej. Fakt, że sprzedawcy biegają z garstką przyjaciół wzbogaca ich duchowo?

•    Grzech nr.4  -  brak przymierzalni.
Absurd. Wystarczy spytać. Sprzedawca pokazałby palcem.

•    Grzech nr.5  -  brak prasy biegowej.
To fakt. W zwycięskim sklepie „półka uginała się pod magazynem BIEGANIE”.

•    Grzech nr.6  -  sprzęt do „koszykówki” w sklepie biegowym.
To prawda. Na swoje nieszczęście sklep ma wiedzę i umiejętność sprzedaży sprzętu do innych dyscyplin sportu. Co gorsza, wcale się tego nie wstydzi. A szydzenie i kpiarski ton jest tu chyba nie na miejscu, bo gdybyśmy cofnęli się w czasie o 10 lat, do Polski, w której bieganie nie jest jeszcze trendy, nie propaguje go w żaden sposób radio i TV, portale internetowe praktycznie nie istnieją, prasy branżowej brak, a biegaczy jest garstka, to znaleźlibyśmy się w pierwszym w Polsce (i jedynym przez lata) stacjonarnym sklepie z profesjonalną ofertą biegową. I to właśnie dzięki „koszykarzom” sklep mógł wówczas istnieć, a biegacze mieli swoje miejsce.

I tak dobrnęliśmy do końca analizy. Wyłania nam się obraz sklepu, który faktycznie nie jest ideałem, nie nadąża za wymaganiami współczesnego marketingu, ale mimo wszystko oferuje solidną ofertę i uczciwą obsługę. Degradowanie go, szydzenie i wrzucanie do wspólnego worka pod hasłem „niekompetencja” to trochę niesprawiedliwe nadużycie. Ale może zmienił się teraz obraz potrzeb współczesnego biegacza, który tym sposobem nakreślacie? Według was, dzisiejszy klient to osoba zakompleksiona i ksenofobiczna biegowo. Inne dyscypliny ją brzydzą, a wchodząc do sklepu zwraca większą uwagę na blichtr, scenografię i marketingowe fajerwerki, niż na doświadczenie, profesjonalizm oraz autorską, selektywnie przygotowaną ofertę. Wasz ranking pośrednio wskazuje na to, że tak właśnie wygląda współczesny biegacz. Ale czy to prawda?

Zachęcam do dyskusji.

Pozdrawiam, Ryś Bonikowski
studio-sport.pl

FORUM DYSKUSYJNE