Strona korzysta z plików cookies w celu realizacji usług i zgodnie z Polityką Prywatności. Możesz określić warunki przechowywania lub dostępu do plików cookies w Twojej przeglądarce.

Zamknij
Kto pojedzie na igrzyska?

Kto pojedzie na igrzyska?

Rozmowa ze Zbigniewem Rolbieckim
Redakcja Bieganie.pll
20-04-2021

Kto będzie reprezentował Polskę podczas olimpijskiego maratonu w Sapporo? Jest to pytanie, które przy 9 osobach z minimum w kieszeni oraz 6 miejscach do obsadzenia, dręczy zarówno kibiców, jak i samych zawodników. Między innymi o powołaniach na sierpniowe igrzyska porozmawialiśmy z szefem bloku wytrzymałości PZLA, trenerem Zbigniewem Rolbieckim. 

Do ostatniego weekendu sympatycy polskiego maratonu mogli mieć obawy, o to czy nasi zawodnicy wypełnią olimpijskie minima. Sytuacja zmieniła się jednak o sto osiemdziesiąt stopni. Czy możemy mówić o klęsce urodzaju? Czemu zawdzięczamy taki zwrot? 

Zbieniew Rolbiecki: Dla mnie nie jest to klęska urodzaju, tylko w końcu nasi zawodnicy potwierdzili to, na co się od dłuższego czasu przygotowywali. Jest to wynik dobrej pracy, tego, że po drodze nie było startów komercyjnych. Przygotowywali się na dany dzień i to spowodowało bardzo dobre wyniki.

Kryteria kwalifikacji olimpijskich są zawiłe i nie ograniczają się jedynie do najlepszych rezultatów. Czy można już dziś odpowiedzieć na pytanie kto pojedzie na igrzyska?

Do ogłoszenia kwalifikacji olimpijskich pozostało jeszcze trochę czasu. Walka o minima jeszcze się oficjalnie nie zakończyła. Trudno na ten moment coś wyrokować. Jest pięciu zawodników i cztery zawodniczki, które na dzisiaj mają wskaźnik olimpijski. Jeśli chodzi o panów nie ma większego problemu, bo cała piątka biegała dzisiaj (rozmowa odbyła się 18 kwietnia – red.) i wyniki są różne. Natomiast w przypadku kobiet, pierwsze dwie zawodniczki mistrzostw Polski nie podlegają dyskusji, bo nabiegały najlepsze rezultaty. Trzecia Izabela Paszkiewicz uzyskała 2:28:12, czyli wynik niewiele słabszy do czasu Karoliny Nadolskiej (2:27:43 – red.). Z tym zastrzeżeniem, że Nadolska osiągnęła swój rezultat dwa lata temu. Będzie decydował zespół szkoleniowy, a ostateczną decyzję podejmie zarząd, który nominacje przekaże następnie do PKOL-u.Aleksandra Lisowska

W polskim środowisku biegowym dało się wyczuć wielkie nadzieje związane z maratońskim debiutem Krystiana Zalewskiego. Wyobraźnię kibiców dodatkowo rozpalił rekord Polski na dystansie półmaratonu, osiągnięty przez byłego przeszkodowca, w drodze do tego celu. Dziś wszystkie karty są już na stole. Jak Pan oceni jego start?

Jak na debiut to 2:10:58 trzeba ocenić, jako dobry wynik. Piotr Gładki debiutował w 2:11:06. Na pewno apetyty zarówno Krystiana jak i trenera były zdecydowanie większe. Póki co nie rozmawiałem ani z zawodnikiem, ani z trenerem, więc nie umiem powiedzieć co dokładnie się wydarzyło na trasie. Wiem tylko, że po 35 kilometrze Krystian objął prowadzenie. Gdy jednak chłopaki dowiedzieli się o wynikach, które padły w Enschede, Arek stwierdził, że musi zaatakować, by wygrać i zapewnić sobie bezpośrednią kwalifikację na igrzyska.

Czy patrząc na ostatnie rezultaty możemy już mówić o zmianie pokoleniowej w polskim maratonie? Wiele z wiodących nazwisk kojarzymy od lat, ale na horyzoncie pojawili się też młodzi, głodni sukcesu następcy.

Jest to na pewno obiecujące, że bardzo dobrze zaprezentował się Kamil Karbowiak, który jest jeszcze młodym zawodnikiem. To samo można powiedzieć o Angelice Mach i Oli Lisowskiej. Jest to dobry prognostyk nie tylko w kontekście najbliższych igrzysk, ale też startu za kolejne cztery lata.Angelika Mach

W związku z przedłużającą się pandemią, na świecie wciąż obserwujemy spore problemy logistyczne, co w przypadku sportowców utrudnia podróże i wyjazdy klimatyczne. Jak w świetle tego będą wyglądały przygotowania naszych biegaczy do igrzysk?

Przez koronawirusa niektóre wyjazdy zagraniczne są rzeczywiście utrudnione. Mamy zaplanowane zgrupowanie w Font-Romeu na 26 kwietnia, ale w tej chwili nie ma zgody na wyjazd, bo Francja się zamknęła. Podobnie sprawa wygląda, jeśli chodzi o Szwajcarię. Zobaczymy co się wydarzy w najbliższym czasie. Wiadomo, że nasi maratończycy przez najbliższe dwa tygodnie będą – jak to się mówi – dochodzili do siebie. Potem będziemy szukać rozwiązań. Generalnie wiadomo, że „wytrzymałość” musi pojechać w góry i tutaj nie ma o czym dyskutować. Sytuacja na świecie się zmienia, cała Europa się szczepi i miejmy nadzieję, że szczepienia przyniosą pożądany efekt. Póki co, jedną rzecz mogę potwierdzić. Ostatnie zgrupowanie aklimatyzacyjne maratończycy będą mieli w Sapporo – potwierdzenie zgody otrzymaliśmy od Japończyków.

W czym upatruje Pan szansy na dobry wynik podczas igrzysk i jaki rezultat moglibyśmy tym mianem określić? 

To trudne pytanie, bo jak wiadomo specyfika biegania w tych warunkach, przy dużej wilgotności i wysokiej temperaturze, sprawia, że każdy zawodnik inaczej to znosi. To trudno przewidzieć. Jeśli ktoś tam dobrze rozłoży siły, będzie się odpowiednio nawadniał i schładzał organizm, to ma szansę być bardzo wysoko. Czasy na poziomie 2:04-2:05 będą nierealne w tych warunkach. Dlatego sądzę, że bieg z pomyślunkiem może przynieść dobre miejsce.

Myślę, że trzeba pobiec podobnie jak Heniu Szost w Londynie (H.Sz. zajął w stolicy Wielkiej Brytanii 9 miejsce z czasem 2:12:28 – red.). Biegł swoje, nie podpalał się... Wiadomo, że pierwsza grupa idzie mocno i jak ktoś się do niej załapie, to może nie dobiec do mety. Dzisiaj nasi chłopacy w Enschede pobiegli bardzo spokojnie pierwszą część dystansu, co pozwoliło dużo szybciej polecieć drugą. Mieli doświadczenie i potrafili z niego skorzystać. Arkadiusz Gardzielewski

Dyskusja

Forum bieganie.pl - największe biegowe forum

  • yaaceek | 24.04.2021
    Jeśli zamiast pytania, "Kto pojedzie na igrzyska?", zadać pytanie, "Kto zostanie objęty opieką i pojedzie na zgrupowania?".
    Pozytywny był by wpływ, żeby to cała grupa z minimum, miała zapewnione przygotowania. Różnica w kosztach już raczej niewielka. Efekty za to mogą być bardzo duże. Weryfikacją ostateczną, może być oprócz oczywiście wyniku z minimum, to dotrwanie w zdrowiu do sierpnia.
    Pytanie pozostaje, co z dyspozycją i BPSem u zawodnika, który jednak nie wystartuje na maratonie i jak przesunąć formę na jesień. To już decyzje trenerów i zawodników.
  • JFP | 23.04.2021
    pma napisał(a):
    Wydźwięk taki jakby Karolina Nadolska byla tu do odstrzału bo mimo że czas miala o parę sekund lepszy od Angeliki Mach to jednak minimum zdobyła dawno temu i pewnie pzla wyciągnie argument o braku potwierdzenia dyspozycji startowej.

    Wiesz co Ci odpowiem? Nawet ja, kiepski amator, w roku 2019 miałem dużo lepsze czasy niż obecnie :hahaha:
  • gasper | 22.04.2021
    hansel napisał(a):
    Gwardzista napisał(a):
    Generalnie nic sie nie dowiedzieliśmy z tego artykułu odnośnie składu mężczyzn.


    Dowiedzieliśmy się. Na ten moment nie powiedzą niczego definitywnie, to oczywiste, ale dowiedzieliśmy się że wśród mężczyzn na IO pobiegnie najprawdopodobniej Chabowski, Nowicki i Gardzielewski.
    A wśród kobiet Lisowska i Mach, a trzecia to kwestia otwarta - Paszkiewicz czy Nadolska, aczkolwiek z naciskiem na Paszkiewicz.
    Ma to sens.


    Dlaczego nacisk na Paszkiewicz? - Nadolska się przygotowuje od dawna a Paszkiewicz i reszta muszą się regenerować...
  • dziki_rysio_997 | 22.04.2021
    ragozd napisał(a):
    dziki_rysio_997 napisał(a):


    to dla mnie żenada i brak szacunku dla sportowców. W zasadzie oznaczają: "nabiegaj kwalifikację, ale zrobimy, co nam się będzie podobało".



    Równie dobrze można powiedzieć coś zupełnie odwrotnego. Były już podawane wady systemu "amerykańskiego" - trzech najszybszych danego dnia, nie musi oznaczać trzech najlepszych.


    Ja tylko zmierzam do tego, że chciałbym, aby zasady były precyzyjne, a nie "nabiegaj kwalifikację i zobaczymy". I niezależnie czy mówimy o systemie "amerykańskim" czy o wyborze trzech z najlepszymi czasami w danym okresie, zawodnik ma poczucie, że "wszystko jest w jego rękach". Włącznie z tym, że jeśli pechowo (?) wybrał maraton, na którym mocno wiało i nie nabiegał wyniku, to pretensje może mieć do siebie, bo sam wybierał lokalizację.

    System amerykański jest ekscytujący i zapewnia bezpośrednią rywalizację o wyjazd na IO, ale rzeczywiście powoduje, że jakikolwiek wypadek losowy czy problem i zawodnik "ma po igrzyskach".
  • washko | 22.04.2021
    A odnośnie kwalifikacji kobiet nie jest większym problemem niż dawny wynik Nadolskiej to, że szansa na powtórzenie wyniku przez Paszkiewicz jest minimalna, bo czasu na odpoczynek i przygotowanie formy zostało bardzo mało?
    Czy historie wyników tej pierwszej nie pozwalają przypuszczać, że zrobi dobry wynik, bo się szykuje do tych igrzysk w spokoju od dawna? Skoro zatem ma lepszy czas, to bym nie miał wątpliwości, bo to nie wyścigi na 800m, że można jakoś szczególnie formę potwierdzać.
  • ragozd | 22.04.2021
    dziki_rysio_997 napisał(a):


    to dla mnie żenada i brak szacunku dla sportowców. W zasadzie oznaczają: "nabiegaj kwalifikację, ale zrobimy, co nam się będzie podobało".



    Równie dobrze można powiedzieć coś zupełnie odwrotnego. Były już podawane wady systemu "amerykańskiego" - trzech najszybszych danego dnia, nie musi oznaczać trzech najlepszych. Ja sam w październiku pobiegłem fatalne zawody, tzw - poniżej oczekiwań. W listopadzie za to zrobiłem życiówkę, na poziomie tych oczekiwań właśnie.

    Problemem jest brak zaufania do decydentów. Na który PZLA zdecydowanie zasłużył.
  • jorge.martinez | 22.04.2021
    Zakładam, że żaden z Polaków i Polek nie zbliży się do podium w biegu na igrzyskach. Ani też nie zrobi, z uwagi na warunki, życiowego wyniku. Hejt ze strony postronnych kibiców LA i tak będzie ("na wycieczkę pojechali", "po co tam jadą, jak i tak wygrywa czarny", "rozumiem, że za swoje opłacili bilety", "łożę na nich, więc wymagam, by nie schodzili z trasy po 30km").

    Klęska urodzaju już pozorna. Można kalkulować, że lepiej by pojechali młodzi i/lub perspektywiczni jak Karbowiak i Zalewski, ale czy nie lepiej im zrobi to, że będą miali jasny sygnał, że jadą ci z najlepszymi niedzielnymi czasami, na ci dwaj niech się zaczną przygotowywać do jesieni? Na pewno więcej zawojują jesienią na dobrej trasie, niż w sierpniu w Japonii.

    A co do kobiet, powtórzę, to przykre, ale wynik Nadolskiej jest sprzed 2 lat. Ostatni wynik z zawodów to początek zeszłego roku. Z uwagi na wiek rozumiem, że nie szukała na siłę startów, bo po co się eksploatować, ale... No trudny mają orzech do zgryzienia w PZLA w tym przypadku.
  • qamil | 21.04.2021
    Przypomina mi to już jakąś sytuację z przeszłości, kiedy wybierano bodajże kadrę juniorów na mistrzostwa w przełajach. Potem chyba na Puchar Europy. Tam też było wymijanie. Spodziewam się wręcz najgorszego po tych nominacjach.

    Co do redakcji to troszkę szkoda, że w rozmowie kompletnie nie przyciska się rozmówcy by powiedział czarno na białym kto według zasad (jeśli w ogóle jakieś istnieją) obecnie jest pewien kwalifikacji. No bo jak dla mnie znając politykę PZLA, to na ten moment pewien jest tylko Arek Gardzielewski. W dalszych kwestiach PZLA może jak zwykle zarządzić wedle własnego "widzi mi się".
  • hansel | 21.04.2021
    Gwardzista napisał(a):
    Generalnie nic sie nie dowiedzieliśmy z tego artykułu odnośnie składu mężczyzn.


    Dowiedzieliśmy się. Na ten moment nie powiedzą niczego definitywnie, to oczywiste, ale dowiedzieliśmy się że wśród mężczyzn na IO pobiegnie najprawdopodobniej Chabowski, Nowicki i Gardzielewski.
    A wśród kobiet Lisowska i Mach, a trzecia to kwestia otwarta - Paszkiewicz czy Nadolska, aczkolwiek z naciskiem na Paszkiewicz.
    Ma to sens.