Strona korzysta z plików cookies w celu realizacji usług i zgodnie z Polityką Prywatności. Możesz określić warunki przechowywania lub dostępu do plików cookies w Twojej przeglądarce.

Zamknij
Dobek Królem!

Dobek Królem!

Wysyp medali na koniec HME
Krzysztof Brągiel
07-03-2021

Odkąd Patryk Dobek nawiązał współpracę z trenerem Zbigniewem Królem, nie przestaje zaskakiwać. Do złota mistrzostw Polski na 800 m, dodał dziś (7 marca) złoto Halowych Mistrzostw Europy. Osiemset metrów było dla nas najbardziej medalodajną konkurencją mistrzostw. Do złota Dobka, srebro dorzucili: Joanna Jóźwik i Mateusz Borkowski, a brąz Angelika Cichocka. Problemy dosięgnęły nasze sztafety 4x400 m. Mężczyzn powstrzymał COVID-19, a kobietom walkę o złoto utrudniła kontuzja Justyny Święty-Ersetic. HME ukończyliśmy na 9 miejscu w klasyfikacji medalowej z 10 krążkami w dorobku. Najwięcej blaszek dostarczyły nam konkurencje biegowe. 

Jóźwik do ściemnienia, Dobek sprytem

Dwie Polki, trzy Brytyjki, jedna Szwajcarka. Tak wyglądała lista startowa finału 800 m kobiet. Od razu na prowadzenie wyszła Joanna Jóźwik, nie zamierzała jednak forsować tempa. Szybko obok Polki pojawiła się główna rywalka w walce o złoto juniorka Keely Hodgkinson. Z tyłu czaiły się: Cichocka i Baker. Pierwsze 400 metrów liderki przecięły w dość wolne 1:05. Zabawa zaczęła się później. Hodgkinson kolejne koło podkręciła do 30 sekund z okładem. To jeszcze Jóźwik była w stanie wytrzymać. Jednak gdy na czwartym okrążeniu Brytyjka uderzyła w 28.28, zabawa się skończyła. Mimo że na ostatnich 50 metrach aż do ściemnienia w oczach atakowały Polki, Hodgkinson pozostała niewzruszona.

Brytyjka zatrzymała zegar na 2:03.88, druga była Jóźwik (2:04.00), a brąz trafił do Cichockiej (2:04.15).

- Walczyłam do końca i mimo wszystko jest niedosyt, bo ten bieg był do wygrania – przyznała Joanna Jóźwik.Ale strasznie się cieszę, że w roku olimpijskim jestem na takim poziomie, który pozwala mi biegać 2:00 w hali. W dalszym ciągu nie mam minimum na igrzyska, ale wierzę, że uda się na początku sezonu zdobyć kwalifikację (wskaźnik wynosi 1:59.50 – red.) i ze spokojną głową przygotowywać się dalej. Ten dzisiejszy srebrny medal to piękne uwieńczenie mojego powrotu na bieżnię. Wierzę w medal w Tokio. Mam zupełnie inne podejście do biegania, duże doświadczenie. Od dwóch lat współpracuję z profesorem Blecharzem, dotarła nam się też współpraca z trenerem. Hala była testem hipoksji i wyszło super. Nie mogę się doczekać pierwszego treningu pod sezon otwarty – zakończyła powracająca do wielkiej formy JJ.

800 m kobiet (finał)

  1. HODGKINSON Keely (GBR) 2:03.88
  2. JÓŹWIK Joanna (POL) 2:04.00
  3. CICHOCKA Angelika (POL) 2:04.15
  4. BAKER Ellie (GBR) 2:04.40
  5. HOFFMANN Lore (SUI) 2:04.84
  6. BOFFEY Isabelle (GBR) 2:07.26

Polskie trio: Kszczot, Borkowski i Dobek trafiło w finale osiemsetki na niezwykle renomowanych rywali. Bosse? Mistrz świata z Londynu (2017). Webb? Właściciel 9 halowego wyniku na 800 m w historii (1:44.54). Tuka? Wicemistrz świata z Dohy (2019). Okazało się jednak, że nie taki diabeł straszny jak go malują. 

Wyścig od początku prowadził Jamie Webb. Na tyłach usadowił się Patryk Dobek. Naszemu etatowemu płotkarzowi, dość łatwo przychodziło jednak przesuwanie się ku czołówce. Rywale zostawiali mu bowiem szerokie korytarze na pierwszym torze, co sprytnie wykorzystywał. Czmychnął raz, czmychnął drugi i na ostatnim kole był już liderem. Próbował gonić Kszczot, próbował Webb, a najbliższy celu był Mateusz Borkowski, który na ostatniej prostej przesunął się z 5 pozycji na 2. Nikt nie był jednak w stanie odebrać Dobkowi sensacyjnego złota.

Nie spodziewałem się tego złota, ale mój trener Zbigniew Król wiedział co robi i w jakiej jestem dyspozycji – zdradził nam Patryk Dobek. - Szczerze powiedziawszy wczorajszy półfinał był dla mnie cięższy. Nie miałem z czego odpowiadać zawodnikom, cały czas myślałem nad taktyką jak pobiec, co zrobić, żeby awansować dalej. Dzisiaj pobiegłem już z luźną głową. Trzeba było tylko zachować zimną krew i pilnować innych. Dobrze, że na pierwszych stu metrach nie poszedłem mocniej i nie wdałem się w przepychanki. Biegłem sobie spokojnie z tyłu, przy Mateuszu Borkowskim. A ostatnie metry to już gwóźdź, nie było czasu na przemyślenia. Na ostatnich 50 metrach już zupełnie nie kontrolowałem gdzie są rywale, czy mnie nie miną na kratach, po prostu odpaliłem. Ośmiuset metrów chciałem spróbować, ale dopiero po igrzyskach. Jednak igrzyska przenieśli, więc stwierdziłem, że nie mogę czekać. Trener Król jest pewny tego co robi, a to dobrze wpływa na moją motywację i podejście do treningu – zakończył świeżo upieczony mistrz Europy.

800 m mężczyzn (finał)

  1. DOBEK Patryk (POL) 1:46.81 PB
  2. BORKOWSKI Mateusz (POL) 1:46.90
  3. WEBB Jamie (GBR) 1:46.95
  4. KSZCZOT Adam (POL) 1:47.23
  5. TUKA Amel (BIH) 1:47.37
  6. Pierre-Ambroise BOSSE 1:50.13

Pech Kołeczek i Czykiera, Skrzyszowska najlepsza od 41 lat

Sezon halowy układał się Karolinie Kołeczek dobrze, jak nigdy wcześniej. Zwycięstwa, życiówki, tytuł mistrzyni Polski. Pech przyszedł w najgorszym możliwym momencie: półfinale Halowych Mistrzostw Europy. Płotki zahacza się regularnie. Najczęściej jednak nogą atakującą i biegnie się dalej. Kołeczek na drugim rozstawie zahaczyła zostawioną z tyłu nogą zakroczną, co w nienaturalny sposób wykręciło jej ciało i totalnie wybiło z rytmu. Pomimo ambitnej pogoni na kolejnych metrach, premiujące awansem miejsca zgarnęły: Neziri i Porter. Polka zakończyła wyścig na 5 pozycji z czasem 8.12.

To, co nie udało się podopiecznej Piotra Maruszewskiego, odrobiła z nawiązką Pia Skrzyszowska. Niespełna 20-letnia sprinterka już w sobotnich eliminacjach błysnęła życiówką (7.96). W półfinale była jeszcze szybsza, finiszując w rewelacyjne 7.88, daleko przed rywalkami. O tym jak dobry jest to wynik, najlepiej świadczy fakt, że szybciej w polskiej historii biegały tylko: Zofia Bielczyk (7.77) i Grażyna Rabsztyn (7.84). A wydarzyło się to dość dawno, bo 41 lat temu. Pia Skrzyszowska awansowała więc do finału w roli jednej z faworytek (lepszy czas dnia miała tylko Nadine Visser – 7.86). Pozostawało pytanie, czy młoda Polka udźwignie presję?

W walce o medale nie udało się powtórzyć wyniku z półfinału. Pia została rzucona między Visser i Neziri, co być może dodatkowo ją usztywniło. Holenderka wystrzeliła jak strzała, dobrze biegły też Brytyjki: Porter i Sember. Na Visser, liderkę europejskich list, nie było jednak mocnych. Zwyciężyła z rewelacyjną życiówką i najlepszym tegorocznym czasem na świecie – 7.77. Pozostałe stopnie podium rozdzieliły między siebie reprezentantki Wielkiej Brytanii. Srebro dla Cynthi Sember (7.89), brąz dla zamaskowanej TIffany Porter (7.92). Skrzyszowska była piąta (7.95). Gdyby powtórzyła czas z półfinału, miałaby srebro. Młoda zawodniczka AZS-AWF Warszawa i tak wywozi z Torunia więcej, niż oczekiwano.

- Zrobiłam dzisiaj pierwszy i drugi czas w karierze, więc jestem zadowolona – powiedziała nam Skrzyszowska. - Jest troszkę niedosyt, bo popełniłam błędy w finale. Nie czułam presji, ja tutaj nie musiałam nic zdobyć, a zrobiłam świetne wyniki. Mój tato trenuje mnie w bardzo mądry sposób, zawsze we mnie wierzył i mówił, że powinnam biegać 7.90. A wczoraj nawet powiedział mojemu menadżerowi, że marzy mu się wynik 7.88 i dzisiaj dokładnie taki wynik zrobiłam – zakończyła piąta płotkarka Europy w hali. 

60 m ppł kobiet (finał)

  1. VISSER Nadine (NED) 7.77 WL
  2. SEMBER Cynthia (GBR) 7.89
  3. PORTER Tiffany (GBR) 7.92
  4. NEZIRI Nooralotta (FIN) 7.93
  5. SKRZYSZOWSKA Pia (POL) 7.95
  6. BOGLIOLO Luminosa (ITA) 7.99
  7. SEDNEY Zoe (NED) 8.00
  8. KOZAK Luca (HUN) 8.01

Przez półfinały męskich 60 m ppł. nie przebrnęli: Krzysztof Kiljan (7.84) i Artur Noga (7.76). Do popołudniowego finału awansował za to Damian Czykier, zgarniając kwalifikację z trzecim czasem dnia (7.59). Lepiej wypadli tylko: aktualny halowy mistrz świata Andrew Pozzi (7.53) i lider europejskich tabel Wilhem Belocian (7.49). Zapach brązowego medalu unosił się w powietrzu, tym bardziej, że nasz reprezentant zdołał złamać 7.60 po stosunkowo wolnym dobiegu do pierwszego płotka. 
W finale Czykier wystartował jak marzenie. Zapowiadało się, że Polak mocno namiesza w strefie medalowej. Poza zasięgiem byli: Belocian i Pozzi, ale brąz czekał na przytulenie. Niestety na czwartym płotku, niemal kropka w kropkę powtórzył się Damianowi półfinałowy wypadek Karoliny Kołeczek. Noga zakroczna utknęła na listwie, co wyhamowało rozpędzonego Polaka, ściągając go z pozycji medalowej na 6 miejsce (z czasem 7.63). 
Wyścig stał na bardzo wysokim poziomie. Wygrał Belocian (7.42) przed Pozzim (7.43), obaj wykręcili najlepsze tegoroczne wyniki w Europie. Właścicielem upragnionego przez nas brązowego medalu został Włoch Paolo Dal Molin (7.56). 

Czykier nie krył na mecie rozczarowania. - Jestem trochę rozżalony. Gdyby nie ten błąd na czwartym płotku, no to, szedłem na medal. Nie wiem jak to się stało, nie mam zielonego pojęcia. Może za bardzo chciałem? Może trzeba było po prostu biec swoje? Tragedia...  – szczerze komentował swój start zawodnik Podlasia Białystok. 

60 m ppł mężczyzn (finał)

  1. BELOCIAN Wilhem (FRA) 7.42 EL
  2. POZZI Andrew (GBR) 7.43 =PB
  3. DAL MOLIN Paolo (ITA) 7.56
  4. MARTINEZ Asier (ESP) 7.60 
  5. MANGA Aurel (FRA) 7.63
  6. CZYKIER Damian (POL) 7.66
  7. SMET Koen (NED) 7.73
  8. KOUA Franc (ITA) 7.76

Kontuzja Święty-Ersetic, COVID mężczyzn

Od dwóch dni trwały spekulacje w jakim zestawieniu pobiegnie damska sztafeta? Czy zacznie Święty-Ersetic, żeby przygotować koleżankom grunt pod walkę o medale? Czy jednak wicemistrzyni Europy tradycyjnie będzie gonić na ostatniej zmianie? Wszystkie koncepcje na godzinę przed startem wzięły w łeb, gdy okazało się, że wystąpimy bez naszej liderki, której odnowiła się kontuzja. Aleksander Matusiński ustawił, więc drużynę następująco: Natalia Kaczmarek, Małgorzata Hołub-Kowalik, Kornelia Lesiewicz i kończąca Aleksandra Gaworska.

Po pierwszej zmienia zostaliśmy zepchnięci do głębokiej defensywy. Ton rywalizacji nadawały za to napędzone przez Lieke Klaver Holenderki i Brytyjki pod batutą Jodie Williams. Dopiero biegnąca na drugiej zmianie Małgorzata Hołub-Kowalik, postanowiła pokazać koleżankom, jak zwyciężać mamy. Na ostatniej prostej przemknęła z 4 miejsca na 1 i przekazała pałeczkę Kornelii Lesiewicz. Nasza rewelacyjna juniorka długo utrzymywała prowadzenie, jednak na ostatnich 100 metrach spadła na 3 miejsce.

Aleksandra Gaworska miała jedno zadanie – utrzymać brąz do końca. Poza zasięgiem były Holenderki (z kończącą Femke Bol) i Brytyjki. Z tyłu napierały za to Włoszki i Ukrainki. Zmienniczka Justyny Święty-Ersetic godnie zastąpiła utytułowaną koleżankę, nie dając się pokonać. Polki w niezwykle osłabionym składzie zdołały wywalczyć brązowy krążek i rozmienić 3:30 (3:29.94). Co by było gdybyśmy pobiegli w zestawieniu: Anna Kiełbasińska, Iga Baumgart-Witan, Małgorzata Hołub-Kowalik i Justyna Święty-Ersetic? Odpowiedź brzmi – nie wiem, ale się domyślam.

Wygrały Holenderki z rekordem mistrzostw (3:27.15), srebro dla Wielkiej Brytanii (3:28.20). 

4x400 m kobiet (finał)

  1. HOLANDIA 3:27.15 CR
  2. WIELKA BRYTANIA 3:28.20
  3. POLSKA 3:29.94
  4. WŁOCHY 3:30.32 NR
  5. UKRAINA 3:30.38 NR
  6. NIEMCY 3:31.47

Już w niedzielę rano internet obiegła informacja o zakażeniu koronawirusem trzech sprinterów z naszej męskiej sztafety 4x400 m. Początkowo wydawało się, że zdołamy znaleźć zastępstwo. Finalnie okazało się jednak, że COVID-19 wykryto też u czwartej osoby, więc wszelkie próby klejenia drużyny na siłę uznano za pozbawione sensu. W finale bezkonkurencyjni byli Holendrzy (3:06.06), świetnie pokazali się srebrni Czesi (3:06.54), wygrywając z Wielką Brytanią (3:06.70).

Ingebrigtsen i Del Ponte pokazali przyśpieszenie

Tym razem Jakob Ingebrigtsen postanowił przejąć kontrolę nad biegiem zdarzeń. W finale 3000 metrów Norweg od razu trzymał się czoła grupy, unikając przepychanek z półtoraka, które pierwotnie skończyły się dyskwalifikacją i podzieliły kibiców. Tempo było komfortowe. Liderzy minęli półmetek w 4:08. Ingebrigtsen zaatakował na ostatnim tysiączku. Do 2800 metra pozwalał jednak pogoni trzymać się jego pleców. Na setkę do mety stwierdził, że kończy zabawę i urwał się ze swobodą. Trzeci kilometr wyszedł Norwegowi w uczciwe 2:21.51, a 3000 m w życiowe 7:48.20. Srebro dla Isaaca Kimeliego (7:49.41), brąz dla Adela Mechaala (7.49.47).

Wracając do ostatniego tysiączka Ingebrigtsena. Jak sprawdził Jon Mulkeen z World Athletics, jest to 8 tegoroczny czas na 1000 m w Europie. Norweg potrafi przyśpieszyć.

W finale 60 metrów kobiet zabrakło obrończyni tytułu Ewy Swobody. Polkę dzień przed rozpoczęciem mistrzostw wyeliminował pozytywny wynik testu na COVID-19. Pod nieobecność Polki, doskonale poczynała sobie Ajla Del Ponte. Szwajcarka wygrała z fenomenalnym 7.03. Szybciej w historii europejskiej lekkoatletyki biegała tylko Holenderka Dafne Schippers (7.00).

Klasyfikację medalową wygrała Holandia, przed Portugalią i Wielką Brytanią. Trzeba jednak pamiętać, że generalka promuje złote medale, a ten kruszec upodobał sobie w naszej kadrze tylko Patryk Dobek (w Glasgow 2019 zdobyliśmy 5 złotek, a 2 lata wcześniej w Belgradzie 7). W sumie w Toruniu uzbieraliśmy 10 medali, z czego aż 7 w konkurencjach biegowych. Częściej na podium od nas wskakiwali jedynie reprezentanci Wielkiej Brytanii (12 medali).

Podsumowując mistrzostwa każdy znajdzie dla siebie dogodną narrację. Jedni będą przekonywać, że 1 złoty medal i odległe miejsce w klasyfikacji to duży regres, inni, że 10 medali to wielki sukces. 

Zdjęcia: Marta Gorczyńska 

Krzysztof Brągiel
Krzysztof Brągiel
biega od 1999 roku i nadal niczego nie wygrał. Absolwent II LO im. Mikołaja Kopernika w Kędzierzynie-Koźlu. Mieszka na Warmii. Najbardziej lubi startować na 800 metrów i leżeć na mecie.
Dyskusja

Forum bieganie.pl - największe biegowe forum

  • yacool | 10.03.2021
    Tak jak Bol odjeżdża Justynie tak Szewińska odjechałaby Bol, prezentując przy tym znacznie lepszy styl, przede wszystkim bez hipdropu. Warto o tym pamiętać, że mieliśmy kiedyś prawdziwą petardę na 400m.
  • Siedlak1975 | 10.03.2021
    Miał też w tym biegu furę szczęścia. Rzadko się zdarza, żeby zawodnicy zostawili tyle miejsca po wewnętrznej i to kilku.
    Po prostu się odsunęli! Cały czas biegł optymalnym torem, nie nadrobił chyba nawet metra.
    Super bieg, perfekcyjnie wykorzystał wolne miejsce no i ma z czego depnąć.
    Mimo to, Fremke Bol która odjechała Justynie biega dużo "lżej". Tam jest zajebisty luz
  • yacool | 10.03.2021
    Analiza taktyki tamtego biegu rzeczywiście daje powody do określenia tego, co zrobił jako szalone i genialne zarazem. Jeżeli zostanie przy 800 metrach, to już nie będzie mu tak łatwo zaskakiwać rywali, bo wszyscy go teraz mają na widelcu i obserwują rozwój sytuacji. Mnie bardziej od taktyki interesuje potencjał biomechaniczny jaki prezentuje Patryk. Można śmiało powiedzieć, że to jest maszyna do biegania. Zwłaszcza na tle innych zawodników widać z jaką swobodą utrzymuje tempo, ale przede wszystkim z jaką swobodą przyspiesza na kilku krokach bez jakiejkolwiek zmiany techniki biegu. Bez spiny w locie i cały czas z optymalną geometrią fazy podporu.
  • jarjan | 09.03.2021
    zaczyna się robić głośno:
    https://www.youtube.com/watch?v=ABETAaUNMZo
  • yacool | 09.03.2021
    W ostatnim filmie o powięzi, który wrzuciłem pada ogólne stwierdzenie, ale dające wyobrażenie o mechanizmach prowadzących do kontuzji. Ciało jest przystosowane do transferu sił i wynikających z nich napięć, a nie do ich magazynowania i kumulowania w newralgicznych miejscach. Urbaś rzuca chwytne hasła o tym, że trzeba być rozluźnionym w sprincie, ale to jest tylko połowa prawdy, bo nie ma możliwości, żeby być rozluźnionym w fazie podporu. Natomiast faza lotu już jak najbardziej powinna być luźna i tu obrazowo Urbaś mówi o dotlenieniu i odżywieniu mięśni, gdy są rozluźnione. Taki luz w fazie lotu charakteryzuje najlepszych, ale napinka w podporze charakteryzuje wszystkich.
  • beata | 09.03.2021
    yacool napisał(a):
    Z naszych podobnie biega Jakub Krzewina. To są prawdziwi mistrzowie napinki. Spinacze albo agrafki, jakby to ujął Urbaś.

    No tak, tylko właśnie Krzewina to od dłuższego czasu chyba nie biega. Tzn. trenuje, ale stale coś mu jest. Więc może to jest właśnie efekt tej napinki? Działa, ale na krótką metę, a później trzeba się naprawiać i końca nie widać.
  • yacool | 08.03.2021
    Z naszych podobnie biega Jakub Krzewina. To są prawdziwi mistrzowie napinki. Spinacze albo agrafki, jakby to ujął Urbaś.
  • Mossar | 08.03.2021
    Rzucił mi się też w oczy taki 400metrowiec, chyba z Wielkiej Brytanii. Taki napakowany na maksa, jego technika biegu wyglądała komicznie. Ale może czegoś nie widzę i wcale nie miał jej takiej złej?
  • Arti | 08.03.2021
    Marcin w pierwszej reakcji jak większość z nas widząc wskaźnik PACE owszem powiedział iż to tempo na kilometr ale bardzo szybko to skorygował i potem już prawidłowo komentował iż to tempo NA czas np 4:18 na 1500.

    Łatwo to sprawdzić oglądając z odtworzenia. Zresztą każdego to zmyliło i też na początku patrzyłem dlaczego tam pokazuje pace - tempo. W sumie to nie jest błąd określenia bo nikt nie mówił,że PACE ma oznaczać tempo na 1 km. Pace to tempo. I za każdym razem PACE oznaczał tempo na dystans jaki biegną, inaczej czas na jaki ukończą.

    Więc wszystko było cacy. A Marcin to najlepszy technik jakiego widziałem w życiu na żywo i nie dziwota,że połamał 20s na 200m ;)

    Ave Urbaś ;)