Strona korzysta z plików cookies w celu realizacji usług i zgodnie z Polityką Prywatności. Możesz określić warunki przechowywania lub dostępu do plików cookies w Twojej przeglądarce.

Zamknij
Dobek sensacją, Lesiewicz rewelacją

Dobek sensacją, Lesiewicz rewelacją

65 PZLA HMP

Nasi biegacze łapią wiatr w żagle. W rozegranych w weekend (20-21.02) 65. PZLA Halowych Mistrzostwach Polski, Ewa Swoboda zwyciężyła na 60 m z drugim tegorocznym wynikiem w Europie (7.10). Z kolei Kornelia Lesiewicz poprawiła juniorski rekord Polski na 400 m (52.56), sięgając po srebro w starciu z seniorkami. Presję faworyta udźwignął Marcin Lewandowski, wygrywając na 1500 m. Największą sensację mistrzostw sprawił Patryk Dobek, pokonując króla halowej osiemsetki Adama Kszczota. Klasą dla siebie były: Karolina Kołeczek i Pia Skrzyszowska, których pojedynek na wysokich płotkach zakończył się doskonałymi życiówkami – 7.96 i 7.98. 

Jeśli ktoś oczekiwał, że podczas krajowego czempionatu nasi biegacze zaprezentują zwyżkę formy – nie zawiódł się. Rekordy życiowe przeplatały się z rekordami sezonu. Do licznego grona biegaczy z minimum na Halowe Mistrzostwa Europy dołączyli w weekend: Karol Zalewski, Kajetan Duszyński, Natalia Kaczmarek (wszyscy 400 m) oraz Michał Rozmys (na 3000 m). Równoległe z seniorami rywalizowali młodzieżowcy (U23). Można było się zatem załapać na podwójną dekorację, z czego skorzystała chociażby Pia Skrzyszowska (2 w seniorkach, 1 w U23). 

Zalewski do odcięcia, Lesiewicz jak rutyniara

Podczas sobotniej sesji porannej rozegrano stojące na dobrym poziomie przedbiegi na 400 m kobiet i mężczyzn. Szczególnie zaimponowali: Kajetan Duszyński i Natalia Kaczmarek, którzy zupełnie nie zrazili się wczesną porą. Pewnie wygrali swoje serie eliminacyjne, uzyskując życiówki i minima na Halowe Mistrzostwa Europy. Duszyński zatrzymał zegar na 46.85 (potrzebował 46.90), Kaczmarek na 52.82 (potrzebowała 53.00). Dobrze wypadł też w swoim pierwszym starcie w sezonie Karol Zalewski, ocierając się o minimum (46.98). Niespodziewanie odpadł Łukasz Krawczuk, który zawitał do Torunia, jako lider krajowych list.

Niedzielny finał był pokazem atomowej siły Karola Zalewskiego. Podopieczny Jakuba Ogonowskiego otworzył dwusetkę w swoim stylu, czyli na maksa. Pierwszy zszedł do bandy i nie oddał prowadzenia do mety. Zegar zatrzymał się na 46.52, co oznaczało, że sprinter wypełnił wskaźnik na HME, praktycznie w ostatnim możliwym terminie. Na drugim miejscu finiszował Dariusz Kowaluk (46.98), a trzeci Wiktor Suwara (47.00). Nie najlepiej wypadł natomiast Jakub Krzewina, zajmując piątą pozycję z wynikiem 47.35 - wyraźnie słabszym, niż w eliminacjach.

Zwycięzca potrzebował dużo czasu, żeby dojść do siebie. Pochylony o barierkę łapczywie chwytał drogocenny tlen, próbując wyrównać organizm. I kiedy wydawało się, że już chce ruszyć udzielać wywiady, osunął się na krzesełko, jakby jego zakwaszone mięśnie stężały niczym beton. Ostatecznie dotarł do strefy mieszanej, gdzie udało nam się chwilę porozmawiać.

- 400 m to jest bieg sprinterski, tutaj nie ma oszczędzania się. Pierwsze i drugie kółko biegnie się na pełnej prędkości, dlatego zmęczenie na mecie jest kolosalnie duże. Miałem ostatnio perypetie zdrowotne, trochę problemów z Achillesem. W kolcach biegałem tak naprawdę tylko ostatnie dwa tygodnie, gdzie normalnie powinno się przygotowywać 5-6. Dlatego eliminacje potraktowaliśmy, jako mocny trening. Dzisiaj dołożyłem pół sekundy, dlatego zmęczenie było dużo większe – tłumaczył Zalewski. – Sezon potoczył się zupełnie inaczej, niż miał. Chciałem wystartować w mitingach Indoor Tour, punktować i próbować wygrać cykl. Ale na obozie na Teneryfie pojawiły się problemy ze ścięgnem. Ból jeszcze jest, trochę mi dokucza, dlatego myślę, że na mistrzostwach Europy odpuszczę bieg indywidualny i skupię się na drużynie. Zwłaszcza, że zmienił się trener odpowiedzialny za sztafetę... Myślę, że nie będzie kolesiostwa, tylko będzie biegał ten kto jest najlepszy, czyli tak, jak to powinno wyglądać zawsze – powiedział długowłosy sprinter, którego konflikt z Józefem Lisowskim, skończył się pamiętnym brakiem powołania na MŚ w Dosze.

Karol wystartował z najbardziej zewnętrznego, szóstego toru, który najczęściej traktowany jest przez biegaczy, jako najlepszy. Teoretycznie prawo startu z szóstki powinien mieć zatem Kajetan Duszyński, który wygrał eliminacje.

- Z tego co wiem dwóch najlepszych z eliminacji jest rozlosowywanych pomiędzy 5 a 6 tor. Najwidoczniej los wybrał mi więc szóstkę, a Kajetanowi piątkę. Kibicom może się wydawać, że szóstka jest najdogodniejsza, ale z perspektywy zawodnika mogę powiedzieć, że jest na odwrót. Biegnąc z piątego toru widzi się przed sobą rywala, możemy kontrolować tempo, biegnąc na zewnątrz tak naprawdę tempo ustalamy sami – wyjaśnił Zalewski. 

400 m mężczyzn (finał)

  1. ZALEWSKI Karol (AZS-AWF Katowice) 46.52 SB 
  2. KOWALUK Dariusz (AZS-AWF Warszawa) 46.98 SB
  3. SUWARA Wiktor (AZS-AWF Warszawa) 47.00 PB
  4. DUSZYŃSKI Kajetan (AZS Łódź) 47.13
  5. KRZEWINA Jakub (WKS Śląsk Wrocław) 47.35
  6. RZEŹNICZAK Mateusz (RKS Łódź) 48.12

W wyścigu finałowym pań od początku przytomnie poruszała się Justyna Święty-Ersetic. Umiejętnie zeszła do bandy, jako liderka. Ciekawie było za plecami obrończyni tytułu. Jak sprzężona z krawężnikiem pędziła Kornelia Lesiewicz, nie pozwalając się wyprzedzić: Natalii Kaczmarek i Patrycji Wyciszkiewicz-Zawadzkiej. Juniorka biegła jak rutyniara i choć dogonienie mistrzyni Europy nie wchodziło w grę, dowiezienie drugiego miejsca do mety z nowym rekordem Polski juniorek 52.56 – zrobiło na wszystkich wrażenie. Na ostatniej krótkiej prostej, Lesiewicz wyglądała jak osoba, która wynalazła szczepionkę na kwas mlekowy. Podczas, gdy twarze innych  skute były grymasem bólu, Kornelia niemal się uśmiechała.

Nasza sprinterska nadzieja była oblegana przez dziennikarzy bardziej, niż Justyna Święty-Ersetic. Na każde pytanie odpowiadała cierpliwie i wytrwale, podkreślając, że wcale nie czuje na sobie presji. Zapytaliśmy juniorkę, czemu przypisuje, aż tak duży progres. Jeszcze tydzień temu biegała 52.97 i wydawało się, że to już jest maksimum na ten sezon....

- Trener mówił mi przed mistrzostwami Polski, tak: Kornelia, stać cię na taki wynik jak 52.50. Ja oczywiście mu nie wierzyłam. Powiedziałam: trenerze, uwierzę, dopiero jak zobaczę taki czas na zegarze. Progres idzie super, cały czas się przesuwam i to jest dla mnie najważniejsze, bo nie lubię stać w miejscu. Teraz czekam na mistrzostwa Europy, ale bez nakręcania się. Potem skupimy się z trenerem w stu procentach na przygotowaniach pod sezon letni – powiedziała nam nastolatka.

Poza Lesiewicz i Święty-Ersetic wysoką formę potwierdziły: trzecia Hołub-Kowalik (52.86) i czwarta Natalia Kaczmarek (52.98). Wydaje się, że mistrzostwa Polski wyselekcjonowały skład sztafety na HME. Na liderkę naszej drużyny 4x400 m spadł w postartowych wywiadach grad pytań o fenomenalne Holenderki: Femke Bol i Lieke Klaver, które z pewnością podczas HME uprzykrzą życie naszym biegaczkom. Mistrzyni Europy skwitowała temat krótkim: „Życzę im jak najlepiej, a wygra lepsza”. 

400 m kobiet (finał)

  1. ŚWIĘTY-ERSETIC Justyna (AZS-AWF Katowice) 52.02
  2. LESIEWICZ Kornelia (AZS-AWF Gorzów) 52.56 RP U20
  3. HOŁUB-KOWALIK Małgorzata (AZS UMCS Lublin) 52.86
  4. KACZMAREK Natalia (KS AZS AWF Wrocław) 52.98
  5. WYCISZKIEWICZ-ZAWADZKA Patrycja (OŚ AZS Poznań) 53.50
  6. GAWORSKA Aleksandra (KS AZS AWF Kraków) 53.54

Kołeczek jak gepard, Czykier dźwiga presję

Znakomity pojedynek stworzyły w finale 60 m ppł – Karolina Kołeczek i Pia Skrzyszowska. Zanim jednak zabrzmiał złowieszczy dzwon, proszący zawodniczki o wejście w bloki, nieznośnie dłużyło się  oczekiwanie. Jeszcze jeden skip, ostatnie trzaśnięcie dłonią po udzie, przeszywające bieżnię spojrzenie... Aż wreszcie można było kucnąć, naprężyć się i zacząć płotkarski mecz.

Skrzyszowska vs Kołeczek. Kołeczek vs Skrzyszowska. Cios za cios. Unik za unik. Kiedy przed ostatnim rozstawem wydawało się, że Kołeczek przegra, na kratach dosłownie wyszarpała sobie złoto. Ten trzymający w napięciu sprinterski pojedynek, biegaczki okrasiły świetnymi życiówkami – 7.96  i 7.98. Trzecia z wyrównanym rekordem życiowym finiszowała Klaudia Wojtunik (8.20).

Latem 2019 roku Piotr Maruszewski w wywiadzie z Kubą Wiśniewskim wygłosił takie oto bon moty: „Sprinter ma być zawsze sprinterem”, „Gepard, gdyby czekał do kwietnia z formą, to by do kwietnia zdechł z głodu”, „Albo jesteś szybki albo nie.” Kilkanaście miesięcy później widać, że trener nadal hołduje swoim przekonaniom. Jego podopieczna wystartowała zimą raptem trzykrotnie i zawsze była w gazie. Zaczynając od życiowego 8.01 na Orlen Cup, przez życiowe 7.98 na Copernicusie, kończąc na – a jakże! – życiowym 7.96 podczas HMP. Co wydarzy się podczas toruńskich mistrzostw Europy? Można obstawiać w ciemno, że Kołeczek znowu będzie szybka. 

60 m ppł kobiet (finał)

  1. KOŁECZEK Karolina (AZS UMCS Lublin) 7.96 PB
  2. SKRZYSZOWSKA Pia (AZS-AWF Warszawa) 7.98 PB U23
  3. WOJTUNIK Klaudia (AZS Łódź) 8.20 =PB U23
  4. HULISZ Zuzanna (MKL Toruń) 8.29 PB U23
  5. SZYMAŃSKA Anna (OKS Skra Warszawa) 8.45 U23
  6. NAGIĘĆ Weronika (KS AZS AWF Kraków) 8.45 
  7. SKIERKOWSKA Martyna (AZS-AWF Warszawa) 8.49 U23
  8. KIRYLUK Aleksandra (KS Podlasie Białystok) 8.54 U23

W biegu mężczyzn faworytem był Damian Czykier. Jednak Artur Noga i Krzysztof Kiljan biegali już w tym sezonie halowym na tyle szybko, że mogli zagrozić płotkarzowi z Podlasia Białystok. Do sensacji nie doszło. Już w eliminacjach Czykier zatrzymał zegar na ekskluzywnym 7.66, a w finale wyrównał swój najlepszy wynik w tym sezonie – 7.59. Na drugim miejscu z życiówką 7.65 finiszował Krzysztof Kiljan, a podium uzupełnił Artur Noga (7.74).

60 m ppł mężczyzn (finał)

  1. 1. CZYKIER Damian (Podlasie Białystok) 7.59 =SB
  2. 2. KILJAN Krzysztof (AZS-AWF Warszawa) 7.65 PB U23
  3. 3. NOGA Artur (AZS-AWF Warszawa) 7.74
  4. 4. STAŚKIEWICZ Dominik (AZS-AWF Warszawa) 7.81 SB
  5. 5. MICHNIEWSKI Olgierd (RLTL Optima Radom) 7.96 U23
  6. 6. SCHUBERT Kacper (CWZS Zawisza Bydgoszcz) 7.98 SB
  7. 7. KALINOWSKI Jakub (AZS-AWF Warszawa) 8.13 PB U23
  8. 8. SINIŁO Krystian (KS Podlasie Białystok) 8.18 PB U23

7.10 Swobody, 6.59 Olszewskiego

W eliminacjach męskich 60 m najlepszy czas wykręcił Remigiusz Olszewski (6.70). W finale zawodnik bydgoskiego Zawiszy wytrzymał w blokach, ustrzegając się falstartu, który bywał jego zmorą w przeszłości. Później szedł już jak przecinak, zupełnie nie oglądając się na rywali. Zegar na mecie początkowo pokazał 6.60, ale chwilę później czas został skorygowany na dużo sympatyczniejsze dla oka – 6.59. Pomimo upływu lat (Olszewski w tym roku będzie obchodził 29 urodziny) udało się poprawić życiówkę w wybitnie szybkościowej konkurencji.

Drugi przeciął metę Przemysław Słowikowski (6.65), trzeci Rafał Łupiński (6.69), obaj z nowymi życiówkami. Nieudany start zaliczył za to czwarty Dominik Kopeć, który w przeciwieństwie do Łupińskiego ma jednak minimum na HME (ustalone na 6.68). 

60 m mężczyzn (finał) 

  1. OLSZEWSKI Remigiusz (CWZS Zawisza Bydgoszcz) 6.59 PB
  2. SŁOWIKOWSKI Przemysław (AZS-AWF Katowice) 6.65 PB
  3. ŁUPIŃSKI Rafał (KS Podlasie Białystok) 6.69 PB U23
  4. KOPEĆ Dominik (KS Agros Zamość) 6.73
  5. PIETRUSA Jakub (UKS bieganie.pl Stryszawa) 6.79
  6. WDOWIK Oliwer (CWKS Resovia Rzeszów) 6.79
  7. PAJĄK Rafał (MKS Czechowice-Dziedzice) 6.81 =SB U23
  8. SIUDA Mateusz (OŚ AZS Poznań) 6.83 

W eliminacjach damskiej sześćdziesiątki zdecydowanie uciekły reszcie: Ewa Swoboda (7.22) i Marika Popowicz-Drapała (7.29). W finałowym starciu młodości z rutyną, wygrała młodość i to podwójnie. Jak z katapulty wyskoczyła z bloków Swoboda, natychmiastowo zdobywając przewagę nad resztą. Trudno było wyłuskać, kto z szerokiej ławy goniących wysuwa się na czoło. Dopiero na mecie okazało się, że o 0.01 sekundy z nową życiówką 7.34 srebro wywalczyła Klaudia Adamek.

Ewa Swoboda była poza zasięgiem. Gdy tylko zegar pokazał rewelacyjne 7.10, krzyknęła z radością. Rosnąca forma przed zbliżającymi się HME, gdzie będzie bronić złota z Glasgow, to wiadomość, która zdecydowanie zasługuje na wyższy poziom decybeli. Marika Popowicz-Drapała ostatecznie musiała uznać wyższość dekadę młodszych rywalek, przekraczając metę na trzecim miejscu (7.35). 

7.10 mistrzyni Polski to drugi wynik na listach europejskich (za 7.08 Diny Asher-Smith). Z tego co nam wiadomo Brytyjka nie wybiera się jednak na HME.

60 m kobiet (finał)

  1. SWOBODA Ewa (AZS-AWF Katowice) 7.10 SB
  2. ADAMEK Klaudia (KS Gwardia Piła) 7.34 PB U23
  3. POPOWICZ-DRAPAŁA Marika (CWZS Zawisza Bydgoszcz) 7.35
  4. MIERZYŃSKA Jagoda (KS AZS AWF Wrocław) 7.37 PB
  5. STEFANOWICZ Magdalena (AZS-AWF Katowice) 7.40 U23
  6. SOKÓLSKA Katarzyna (CWZS Zawisza Bydgoszcz) 7.41
  7. GUZOWSKA Paulina (AZS-AWF Katowice) 7.43 U23
  8. OCHOCKA Ewa (KS AZS AWF Wrocław) 7.47

Jóźwik potwierdza formę, Dobek bije mistrza

Dwie eliminacyjne serie damskiej osiemsetki różniły się jak noc i dzień. W pierwszej z wolnego tempa wygrała Joanna Jóźwik, w drugiej z szybkiego otwarcia (zaordynowanego przez Annę Wielgosz, z domu Sabat) zwyciężyła Angelika Cichocka. W finale doszło do swoistej powtórki z rozrywki, czyli ze stadionowych MP we Włocławku.

Anna Wielgosz zaczęła jeszcze mocniej, niż w eliminacjach. Taka strategia nie mogła dziwić. Zawodniczka Resovii przez problemy zdrowotne późno weszła w sezon, MP były więc dla niej ostatnią szansą, aby wypełnić minimum na HME. Wielgosz prowadziła do ostatniego okrążenia, później sprawy we własne nogi, wzięły: Cichocka i Jóźwik. Na finiszu popularna „JJ” potwierdziła, że jest aktualnie naszą najlepszą biegaczką na 800 m i pewnie sięgnęła po złoto z wartościowym 2:01.90. „Angie” złapano 2:02.12, a Wielgosz pechowe 2:03.41. Do minimum zabrakło Rzeszowiance mniej, niż pół sekundy.

Zapytaliśmy Joannę Jóźwik jak to się stało, że z biegaczki, która wolała otwierać wyścigi spokojniej, ostatnio na mitingach stawia na odważny początek i pilnowanie liderek. 

- Moje pewniejsze bieganie w przodzie wynika z tego, że dzisiaj wiem, że mogę to wytrzymać. Mocno skupiliśmy się z trenerem na treningu wytrzymałościowym, oczywiście nie zaniedbując szybkości, która jest moim atutem. Na osiemset końcówka zawsze jest ważna, zwłaszcza podczas biegania na turnieju. – zauważyła halowa rekordzistka Polski. Nawiązując do szybkości „JJ” przypomnieliśmy o juniorskiej przeszłości, kiedy na 400 m potrafiła wygrywać z Justyną Święty-Ersetic.

- Tak, były takie czasy, dobrze o tym wspomnieć (śmiech). Ale to było sto lat temu. Faktem jest, że zawsze miałam mocne czterysta. Nawet tutaj na mistrzostwach Polski planowaliśmy wystartować na czterysetkę, ale ostatecznie odpuściliśmy ten bieg, zachowując siły na mistrzostwa Europy. Zwłaszcza, że rywalki w marcu w Toruniu będę miała bardzo mocne. Tylko, że turniej to inne bieganie. Dlatego aż tak się nie boję, ale wiem, że Brytyjki (chodzi m.in. o Jemmę Reekie i Keely Hodgkinson -red.) będą dla mnie dużym zagrożeniem – zakończyła Jóźwik.

Udało się nam też chwilę porozmawiać z weteranką Anetą Lemiesz, która w starciu z renomowanymi rywalkami, wywalczyła 4 miejsce z kolejnym rekordem Polski Masters – 2:07.06.

- W zeszłym roku też pobiegłam 2:07, ale chyba było słabiej po przecinku. Też byłam czwarta, ale w dużo wolniejszym biegu. Jestem szczęśliwa. Wiedziałam, że pierwsza trójka to jest top of the top, dlatego cieszę się, że udało się powalczyć z dziewczynami w drugiej grupie – nie kryła radości pani Aneta, która w tym roku wskoczyła do kategorii 40+. Zapytaliśmy jeszcze o absencję podczas mitingów zagranicznych, na które była wstępnie zgłaszana w roli pacemakerki.  

- Mało w tym roku pejsowałam. Zdrowotnie bywało różnie, dopadł mnie Covid, przez co wypadły mi zakontraktowane starty, takie jak Metz i Lievin. Całe szczęściewykurowałam się. Ciężkie czasy mamy przez tego koronawirusa. Ja akurat choroby nie przeżyłam, jakoś super mocno, ale węchu nie mam do dzisiaj, a minął miesiąc – zdradziła Lemiesz.

800 m kobiet (finał)

  1. JÓŹWIK Joanna (AZS AWF Katowice) 2:01.90
  2. CICHOCKA Angelika (SKLA Sopot) 2:02.12
  3. WIELGOSZ Anna (CWKS Resovia Rzeszów) 2:03.41 PB
  4. LEMIESZ Aneta (KS Lemiesz Team Warszawa) 2:07.06
  5. BEKUS Joanna (AZS OŚ Poznań) 2:08.17
  6. KORBUT Milena (AZS AWF Katowice) 2:08.85 U23

Rzutem na taśmę dublet RKS-owi Łódź w 1 serii sobotnich eliminacji 800 m zapewnił Filip Ostrowski. Bez większych problemów zwyciężył Adam Kszczot, urywając się na ostatnim kole. W serii numer 2 mocno wyglądał Patryk Dobek. Zawodnik MKL-u Szczecin kontrolował bieg, zachowując bezpieczną odległość od drugiego Mateusza Borkowskiego. Adam Kszczot przyglądający się biegowi Dobka z wysokości balkonu, sprawiał wrażenie zafrasowanego. 

W niedzielnym finale Kszczot długo bronił pierwszej pozycji. Najpierw na pięćsetce, gdy zaatakował Mateusz Borkowski. Jednak na finiszowej prostej podwójny wicemistrz świata ze stadionu, nie znalazł patentu na rozpędzonego Dobka. Szczecińska lokomotywa pomknęła po złoto, zatrzymując zegar na 1:47.12. Największa sensacja mistrzostw stała się faktem.

800 m mężczyzn (finał)

  1. DOBEK Patryk (MKL Szczecin) 1:47.12 PB
  2. KSZCZOT Adam (RKS Łódź) 1:47.35
  3. BORKOWSKI Mateusz (RKS Łódź) 1:47.88
  4. OSTROWSKI Filip (RKS Łódź) 1:49.90 U23
  5. AUGUSTYNIAK Jakub (RKS Łódź) 1:50.07 U23
  6. WYDERKA Maciej (MKS-MOSM Bytom) 1:50.83

Konflikt interesów i starcie tytanów

O medale na 1500 m panie wystartowały bez podziału na serie (przy 13 zawodniczkach zrobił się solidny tłok). Na bieżni panował ewidentny konflikt interesów. Klaudii Kazimierskiej zależało na szybkim biegu, w którym mogłaby uzyskać minimum na HME (4:12.00). Z kolei Martynę Galant, jedyną Polkę, która wyrobiła wskaźnik, interesowało miejsce, a nie czas.

Bieg od początku rozgrywano w spokojnym tempie. 800 m minięte w ok. 2:30 w zasadzie przekreślało szanse na zakręcenie się na mecie w pobliżu 4:12. Martyna Galant kontrolowała rozwój wypadków. Kiedy nie było takiej potrzeby, nie wychodziła przed szereg. Kiedy należało zredukować bieg i obiec zawodniczki, robiła to. Naciskana do ostatnich metrów przez Klaudię Kazimierską, odparła rywalkę, zdobywając złoto. Klaudii musiało tego dnia wystarczyć zwycięstwo w kategorii U23. 

1500 m kobiet 

  1. GALANT Martyna (OŚ AZS Poznań) 4:24.04
  2. KAZIMIERSKA Klaudia (LKS Vectra Włocławek) 4:24.33 U23
  3. MEGGER Eliza (LKS Pszczyna) 4:24.53 U23
  4. LIZAKOWSKA Weronika (KUKS Remus Kościerzyna) 4:24.94 
  5. BRONIATOWSKA Katarzyna (KS AZS AWF Kraków) 4:25.83
  6. PŁOCIŃSKA Aleksandra (SRS Kondycja Piaseczno) 4:27.39 U23

Pytanie przed finałem 1500 mężczyzn było zasadnicze – czy Marcin Lewandowski obroni się przed Michałem Rozmysem? Stary Lis musiał mieć w pamięci ostatnie stadionowe MP we Włocławku, kiedy to zawodnik Jacka Kostrzeby popisał się doskonałym finiszem, zwijając mu złoto sprzed nosa. Zagrożenie ze strony młodszego kolegi było tym poważniejsze, że podczas środowego Copernicusa Rozmys uzyskał znakomite 3:36.10, mocno poprawiając życiówkę.

Rozprowadzaniem biegu zajęli się: Stanisław Lebioda do spółki z Szymonem Żywko. Żywko odważnie walczył o minimum, jednak po dobrym początku zaczął odpadać. Pierwszoplanowe role zagrali natomiast: Lewandowski i Rozmys. Panowie ścigali się jak prawdziwi tytani bieżni. Najpierw prawy podbródkowy wyprowadził Rozmys. Jednak na koło do mety doczekał się „Lewego” sierpowego. Pretendent przyjął cios z godnością i na przeciwległej prostej zastosował precyzyjną serię na korpus. Mistrzem, aż zakręciło. Nie oddał jednak ani guzika. Choć zawodnik z Goleniowa napierał do ostatnich metrów, Lewandowski wygrał doskonałą kombinacją uników. Na trzecim miejscu finiszował Adam Czerwiński, potwierdzając, że reprezentacyjny dres na HME trafi w dobre ręce. 

1500 m mężczyzn

  1. LEWANDOWSKI Marcin (AZS UMCS Lublin) 3:40.14
  2. ROZMYS Michał (UKS Barnim Goleniów) 3:40.26
  3. CZERWIŃSKI Adam (UKS Lider Siercza) 3:44.13
  4. ŻYWKO Szymon (AZS UMCS Lublin) 3:48.28 U23
  5. KUCHMAN Mateusz (MKS MOSM Bytom) 3:52.37 PB U23
  6. PETRUSIEWICZ Grzegorz (AZS Łódź) 3:53.56
  7. MUTWIL Oliwer (CKS Budowlani Częstochowa) 3:58.16 U23

Rozmys po złoto i minimum na trójkę

3000 m kobiet zdominowały młodzieżówki. Wygrała Beata Topka (9:17.3), przed Kingą Królik (9:18.60). Trzecia była Weronika Lizakowska (9:19.32), która dopiero w tym roku wyszła z kategorii U23. Do minimum na HME zabrakło dużo, PZLA określił bowiem wskaźnik na 9:02.00.

Walka o minimum rozegrała się za to na męskiej trójce. O wskaźnik dzielnie walczył Aleksander Wiącek do spółki z Michałem Rozmysem. Do ostatnich metrów nie było jasne, czy zegar łaskawie zatrzyma się na siódemce z przodu (minimum wynosi 8:00.00). Ostatecznie poskromienie upływających sekund lepiej udało się Rozmysowi. Zawodnik z Goleniowa odjechał na końcówce, uzyskując 7:58.78. Szczęścia zabrakło Wiąckowi, przy którego nazwisku zamigotało drażniące 8:01.13. Na osłodę pozostał tytuł mistrza Polski w kategorii U23. Seniorskie złoto do kompletu ze srebrem na 1500 m, zabierze z Torunia Michał Rozmys.

3000 m mężczyzn (1 seria)

  1. ROZMYS Michał (UKS Barnim Goleniów) 7:58.78 PB
  2. WIĄCEK Aleksander (OKS Start Otwock) 8:01.13 U23
  3. ŻYWKO Szymon (AZS UMCS Lublin) 8:07.57 PB U23
  4. SZYNAKA Wiktor (MKL Toruń) 8:12.63 PB U23
  5. CZERONEK Mikołaj (WKS Śląsk Wrocław) 8:14.77 PB U23
  6. STYPUŁKOWSKI Patryk (MKS Tomaszów Mazowiecki) 8:20.87 PB

Złoto na męską dwusetkę zdobył reprezentant gospodarzy - Adrian Brzeziński (21.06). Drugi był Łukasz Żok (21.18) z ALKS AJP Gorzów Wielkopolski, trzeci Patryk Wykrota (21.37) z OŚ AZS Poznań. W rywalizacji pań najlepszą formę na dystansie jednego halowego okrążenia pokazała zawodniczka AZS-AWF Katowice Paulina Guzowska (23.76). Srebrny medal trafił do Izabeli Jastrząb (23.88) z MKS-u Agros Chełm, a brąz do Kingi Gacki (24.12) z BKS-u Bydgoszcz. Przypomnijmy, że podczas HME bieg na 200 m nie będzie rozgrywany.

Ostatnią konkurencją 65. PZLA HMP był wyścig sztafet 4x400 m w kategorii mikst. Najlepszą drużynę skompletował OŚ AZS Poznań (3:24.15), drugie miejsce zajął AZS UMCS Lublin (3:26.59), a trzecie AZS-AWF Katowice (3:27.67). 

Wysyp życiówek i rekordów sezonu, na niespełna dwa tygodnie przed zimową imprezą docelową, daje powody do optymizmu. Choć zabrakło kibiców, trenerzy i zawodnicy, zadbali o głośny doping, wspierając swoich podopiecznych lub klubowych kolegów. Surogatem publiczności była też oprawa muzyczna, oraz tekturowe postacie na ławeczkach. Jeśli lekkoatleci biją rekordy życiowe pomimo pustych trybun, to na jaki poziom wskoczą, gdy świat wróci do normalności? 

PEŁNE WYNIKI 65 PZLA HMP 65. 

Zdjęcia: Marta Gorczyńska 

Krzysztof Brągiel

Krzysztof Brągiel

biega od 1999 roku i nadal niczego nie wygrał. Absolwent II LO im. Mikołaja Kopernika w Kędzierzynie-Koźlu. Mieszka na Warmii. Najbardziej lubi startować na 800 metrów i leżeć na mecie.