Strona korzysta z plików cookies w celu realizacji usług i zgodnie z Polityką Prywatności. Możesz określić warunki przechowywania lub dostępu do plików cookies w Twojej przeglądarce.

Zamknij
3:35.71 Lewandowskiego!

3:35.71 Lewandowskiego!

Copernicus Cup znowu rekordowy

Uczmy się rekordów Marcina Lewandowskiego, bo szybko są poprawiane. Od środy (17.02) nowy rekord kraju „Starego Lisa” na halowe 1500 m wynosi 3:35.71. Podczas mitingu Copernicus Cup w Toruniu zabrakło rekordu świata, ale drugi wynik wszech czasów na 800 m pod dachem Elliota Gilesa (1:43.63), zrekompensował wszystko. W polskiej odsłonie zawodów World Athletics Indoor Tour Gold, rekordy sezonu poprawiali m.in. Justyna Święty-Ersetic (51.80 na 400 m), Adam Kszczot (1:45.22 na 800 m), Joanna Jóźwik (2:00.42 na 800 m), Ewa Swoboda (7.16 na 60 m), a rekordy życiowe: Karolina Kołeczek (7.98 na 60 m ppł), Pia Skrzyszowska (8.00 na 60 m ppł), Michał Rozmys (3:36.10 na 1500 m) i Mateusz Borkowski (1:46.20 na 800 m).

Lewandowski z NR, Święty-Ersetic z SB

Adam Czerwiński odprowadził czołówkę biegu na 1500 m do tysiaka w okolicach 2:23. Gdy „zając” opuścił bieżnię, pozycję lidera objął Salemon Barega. Za plecami miał Bethwela Birgena i Marcina Lewandowskiego. Nieco dalej z sarmackim wąsem pod nosem biegł Michał Rozmys. Na trzeciej pięćsetce Barega postanowił oderwać „ogon” i kręcąc jak wściekły drobnymi nogami, stopniowo odjechał reszcie.

Gra toczyła się o drugie miejsce i rekord Polski. Wyzwanie ochoczo przyjął Lewandowski, broniąc się przed atakami Brytyjczyka Neila Gourleya i Michała Rozmysa. Ostatecznie „Stary Lis” przeciął kreskę na drugim miejscu z kolejnym rekordem kraju w dorobku (3:35.71). Lepiej niż poprzedni NR „Lewego” (3:36.50) finiszował też czwarty na mecie Michał Rozmys (3:36.10). Z minimum na HME (3:42.00) rozminął się dziewiąty Szymon Żywko (3:44.40)

- U mnie nie ma przypadków. Pobiegłem to, na co byłem przygotowany. Zapowiadałem wczoraj na konferencji prasowej, że jestem gotowy na rekord Polski i zrealizowałem cel. Muszę przyznać, że brakowało mi dzisiaj tylko mocy od kibiców, naprawdę szkoda, że zabrakło dopingu – krótko podsumował swój występ Lewandowski w wywiadzie dla TVP Sport.

Przed sezonem halowym można było mieć obawy, czy słabszy dostęp do obozów wysokogórskich, nie obniży lotów naszych Orłów. Przypomnijmy, że zanim Lewandowski wyleciał na zgrupowanie do Iten, przygotowywał się w Warszawie, korzystając ze sztucznej hipoksji w centrum Airzone. Jak na razie, forma na pandemicznych ograniczeniach nie straciła. Trzeba też przyznać, że rekordy Polski Lewandowskiego na 1500 m (w hali i na stadionie) nie mają długiego życia. Poprzedni RP - 3:36.50, miał zaledwie dwa lata.

1500 m mężczyzn 

  1. BAREGA Salemon (ETH) 3:32.97 NR PB
  2. LEWANDOWSKI Marcin (POL) 3:35.71 NR PB
  3. GOURLEY Neil (GBR) 3:35.79 PB
  4. ROZMYS Michał (POL) 3:36.10 PB
  5. SASINEK Filip (CZE) 3:36.53 PB
  6. FONTES Ignacio (ESP) 3:37.02

W pierwszej serii damskich 400 m Lea Sprunger została wzięta w kleszcze przez: Patrycję Wyciszkiewicz-Zawadzką i Natalię Kaczmarek. Szwajcarka poradziła sobie jednak doskonale, zwyciężając z wynikiem 52.38. Druga na mecie z życiówką 53.29 była Kaczmarek. Stawkę zamknęła Wyciszkiewicz-Zawadzka (53.58).

Na dużo wyższym poziomie stał bieg numer 2. Genialne Holenderki – Femke Bol i Lieke Klaver, próbowały urwać się Justynie Święty-Ersetic. Można powiedzieć, że reprezentantki „Oranje” podzieliły się w Toruniu obowiązkami. Jakby jutra miało nie być pierwsze koło otworzyła Klaver. Kiedy zaczęła słabnąć, natychmiast dostała zmianę od Bol. Rekordzistkę Holandii próbowała gonić Święty-Ersetic, rywalka była jednak poza zasięgiem.

Femke Bol zatrzymała zegar na fenomenalnym rekordzie mitingu 50.66. Wynik umacnia Holenderkę na pozycji liderki europejskich list. Justyna Święty-Ersetic czasem 51.80 wyszła z kolei na prowadzenie w krajowych tabelach. Czwarta finiszowała Małgorzata Hołub-Kowalik (52.74 daje jej w tym roku drugie miejsce w Polsce). 

400 m kobiet (seria II)

  1. BOL Femke (NED) 50.66 PB NR 
  2. ŚWIĘTY-ERSETIC Justyna (POL) 51.80 SB
  3. KLAVER Lieke (NED) 51.92 
  4. HOŁUB-KOWALIK Małgorzata (POL) 52.74 SB

Giles na tropie Kipketera

Jeśli po biegu na 400 m kobiet komuś się wydawało, że najlepsze za nami... Na Arenę Toruń wybiegli zawodnicy zgłoszeni na osiemsetkę. Bieg rozprowadzał Patryk Sieradzki i zrobił to z werwą, mijając 400 m w 50.14 (!). Najmniejszych problemów z utrzymywaniem ekspresowego tempa „zająca” nie miał Elliot Giles. Metry mijały, Brytyjczyk prowadził i nie sprawiał wrażenia człowieka, który za chwilę pęknie.

Nie pękł. Giles przefrunął przez końcową linię z kosmicznym 1:43.63. Szybciej w historii halowych 800 m biegał tylko słynny Wilson Kipketer (1:42.67). Zawodnicy wpadający w objęcia mety na kolejnych pozycjach również bili rekordy życiowe, lub rekordy sezonu. Czwarty z najlepszym w tym sezonie polskim czasem finiszował Adam Kszczot (1:45.22). Piąte miejsce z nową życiówką (1:46.20) zajął Mateusz Borkowski.

Jeśli transmisję z Torunia oglądał mistrz świata Donovan Brazier, mógł się poczuć nieswojo. Giles dosłownie zmiażdżył jego niedawny rekord USA ustanowiony podczas mitingu WAIT w Nowym Jorku – 1:44.21. 

- Nie wierzę, że to się dzieje naprawdę. Muszę się uszczypnąć. Wiedziałem, że jestem w dobrej formie, ale to co się stało przerasta moje oczekiwania. Po prostu biegłem, metry mijały, a ja ciągle czułem się dobrze, więc biegłem dalej... – emocjonalnie komentował swój występ Giles dla TVP Sport.

Nikt poza Adamem Kszczotem (RP: 1:44.57) i Pawłem Czapiewskim (PB: 1:44.78) nie pobiegł w polskiej historii halowych 800 m szybciej, niż środowe 1:45.22 Adama. Co ciekawe „Profesor” (inaczej, niż Lewandowski) zupełnie zrezygnował z obozów zagranicznych i przygotowywał się do sezonu zimowego w Polsce m.in. w Airzone, trenując w warunkach sztucznej hipoksji.

800 m mężczyzn

  1. GILES Elliot (GBR) 1:43.63 NR PB MR
  2. WEBB Jamie (GBR) 1:44.54 PB
  3. KRAMER Andreas (SWE) 1:45.09 PB
  4. KSZCZOT Adam (POL) 1:45.22 SB
  5. BORKOWSKI Mateusz (POL) 1:46.20 PB
  6. TUKA Amel (BIH) 1:46.35 SB

Jóźwik i Cichocka najlepiej w sezonie, Hailu znowu to zrobiła

Bieg na 800 m pań rozprowadzała Aneta Lemiesz. Tylko Etiopka Alemu Habitam była jednak zainteresowana usługami pacemakerki, depcząc Polce po piętach. W oddali podążała Joanna Jóźwik, ciągnąc za sobą wianuszek rywalek, które tylko czyhały na jej kryzys. Kryzys nie dotknął jednak ani „JJ”, ani pędzącej na przedzie Alemu.

Etiopka zacisnęła zęby i utrzymując mocne tempo do końca, przecięła metę z rekordem mitingu 1:58.19. Szybciej w tym roku na świecie pobiegła tylko rekordzistka świata na 1500 m – Gudaf Tsegay (1:57.52). Joanna Jóźwik była druga ze świetnym rekordem sezonu – 2:00.42. Dobrze poradziła sobie też Angelika Cichocka, wykręcając swój najlepszy tegoroczny czas – 2:01.07. 

800 m kobiet 

  1. ALEMU Habitam (ETH) 1:58.19 PB
  2. JÓŹWIK Joanna (POL) 2:00.42 SB
  3. POWER Nadia (IRL) 2:00.98 PB
  4. YARIGO Noelie (BEN) 2:01.01 PB
  5. CICHOCKA Angelika (POL) 2:01.07 SB
  6. GALANT Martyna (POL) 2:03.85 SB

W damskiej rywalizacji na 15 halowych okrążeń, od początku liczyły się wyłącznie Afrykanki. Pociąg zarządzany przez pacemakerkę Klaudię Kazimierską dojechał do 800 m w około 2:11. Zabrakło w nim ważnego wagonika. Na kilkadziesiąt metrów przed osiemsetką kuśtykając zeszła z bieżni Genzebe Dibaba. Na placu boju pozostały: Beatrice Chepkoech, Lemlem Hailu i Fantu Worku.

Tempo było rwane. Pierwszy kilometr liderki otworzyły w 2:44, żeby na drugim przyhamować do 3:01. Kiedy na ostatnim tysiączki panie znowu podkręciły tempo, odpuściła Worku. W pojedynku etiopsko-kenijskim, większy zapas prędkości pokazała Hailu. Etiopka długo „wiozła się” na plecach Chepkoech, żeby na ostatniej dwusetce wymierzyć cios. Bieg był powtórką z mitingu w Lievin, gdzie Hailu odegrała na finiszu tę samą sztukę.

Niespełna 21-latka wynikiem 8:31.24 poprawiła rekord mitingu. Druga Chepkoech uzyskała 8:31.72. Obie wyszły na czoło światowych list. Najlepsza z Polek Beata Topka zajęła szóste miejsce z życiówką 9.13.89. Minimum na Halowe Mistrzostwa Europy ustalone przez PZLA, wynosi 9:02.00.

3000 m kobiet 

  1. HAILU Lemlem (ETH) 8:31.24 MR PB
  2. CHEPKOECH Beatrice (KEN) 8:31.72 PB
  3. WORKU Fantu (ETH) 8:40.04
  4. WAGNER-GYURKES Viktoria (HUN) 8:55.45 PB
  5. KRAUSE Gesa-Felicitas (GER) 9:02.04
  6. TOPKA Beata (POL) 9:13.89 PB
  7. KACZYŃSKA Paulina (POL) 9:16.22 PB 

Swoboda mocna na początku, Kołeczek i Skrzyszowska na końcu

W eliminacjach damskiej sześćdziesiątki o wysokiej formie poinformowała rywalki Javianne Oliver. Amerykanka wygrała swoją serię z czasem 7.12, zostawiając drugą Mihalinec o 0.23 sekundy. W drugim przedbiegu Ewa Swoboda zmierzyła się z Alją del Ponte. Panie cięły się do samej kreski. Ostatecznie Polka musiała uznać wyższość wysokiej Szwajcarki. Obie jednak nie przekonały. Rezultaty 7.19 i 7.23 nijak miały się do wyczynu Oliver.

Bieg finałowy okazał się dużo szybszy, niż eliminacje. Świetnie wyszła z bloków Swoboda, przez moment dotrzymując kroku Oliver. Później jednak Amerykanka zrobiła swoje, a skrzydła rozwinęła początkowo schowana del Ponte, co ostatecznie zepchnęło Polkę na trzecią pozycję.

Oliver rezultatem 7.08 wyrównała najlepszy w tym roku wynik na świecie Diny Asher-Smith. Del Ponte ustrzeliła 7.15, a Swoboda czasem 7.16 zdecydowanie poprawiła rekord sezonu.

60 m kobiet (finał)

  1. OLIVER Javianne (USA) 7.08 SB =WL
  2. DEL PONTE Ajla (SUI) 7.15
  3. SWOBODA Ewa (POL) 7.16
  4. MIHALINEC-ZIDAR Maja (SLO) 7.31
  5. RATNIKOVA Viktoriya (UKR) 7.32
  6. STEFANOWICZ Magdalena (POL) 7.40

Karolina Kołeczek w eliminacjach 60 m ppł. wyrównała życiówkę (8.01), co tylko rozbudziło oczekiwania przed finałem. W przedbiegach dobrze zaprezentowały się też: Pia Skrzyszowska (8.09) i Klaudia Wojtunik (8.22). Poza zasięgiem była Christina Clemons (7.91).

W finałowej rozgrywce tak jak w eliminacjach karty rozdawała Amerykanka Clemons. Wystrzeliła z bloków jak rażona prądem, szybko wypracowując sobie przewagę nad resztą. W pogoni za wicemistrzynią świata najwięcej determinacji wykazała Karolina Kołeczek. Polka popisała się świetną końcówką, wpadając na metę na drugiej pozycji z życiówką 7.98. Dużą skuteczność na kratach pokazała też trzecia Pia Skrzyszowska, która również ustanowiła rekord życiowy – 8.00. 

60 m ppł kobiet (finał)

  1. CLEMONS Christina (USA) 7.81 SB MR WL 
  2. KOŁECZEK Karolina (POL) 7.98 PB
  3. SKRZYSZOWSKA Pia (POL) 8.00 PB
  4. BOGLIOLO Luminosa (ITA) 8.00 PB
  5. KOZAK Luca (HUN) 8.01 SB
  6. NEZIRI Nooralotta (FIN) 8.19
  7. WOJTUNIK Klaudia (POL) 8.22

Falstarty zabrały rekord świata?

7.43 na dzień dobry, przy pustych trybunach? Tak przywitać z zawodami mógł się tylko pretendent do pobicia rekordu świata na 60 m przez płotki - Grant Holloway. Przez eliminacje bezproblemowo przebrnęli też nasi faworyci: Artur Noga (7.69), Krzysztof Kiljan (7.79), Damian Czykier (7.68) i Dawid Żebrowski (7.80). Odpadł Jarret Eaton, którego nieszczęśliwie wykosił z rywalizacji płotek na drugim rozstawie.

W finale rekordowymi aspiracjami zawodników zamieszała aparatura do wykrywania falstartu. Sprinterzy wystartowali regulaminowo dopiero za czwartym razem. Jedynym ukaranym dyskwalifikacją okazał się Artur Noga.

W utrudnionych warunkach Holloway rozminął się z rekordem świata o 0.08 sekundy, zatrzymując zegar na 7.38. Do wykrycia przewagi Amerykanina nad drugim Belocianem (7.57) nie potrzebna była żadna aparatura. Najlepiej z Polaków wypadł Damian Czykier, finiszując na czwartym miejscu z czasem 7.63. 

60 m ppł mężczyzn (finał)

  1. HOLLOWAY Grant (USA) 7.38 MR
  2. BELOCIAN Wilhem (FRA) 7.57 
  3. MALLETT Aaron (USA) 7.60
  4. CZYKIER Damian (POL) 7.63
  5. AL. YOUHA Yaqoub (KUW) 7.75
  6. KILJAN Krzysztof (POL) 7.80
  7. ŻEBROWSKI Dawid (POL) 7.84
  8. NOGA Artur (POL) DQ
Tegoroczny Copernicus Cup jak zwykle stał na bardzo wysokim poziomie. Do pełni szczęścia zabrakło tylko rekordu świata. Drugi wynik w historii Gilesa, rekord Polski Lewandowskiego, oraz mnóstwo życiówek, osłodziły jednak niepowodzenie Hollowaya lepiej, niż aspartam. Przed rodzimymi lekkoatletami mistrzostwa Polski (20-21.02), a później prosta droga do Halowych Mistrzostw Europy (4-7.03). W międzyczasie światowa śmietanka powinna zawitać do Madrytu (24.02) na ostatnie zawody cyklu World Athletics Indoor Tour Gold. 

Krzysztof Brągiel

Krzysztof Brągiel

biega od 1999 roku i nadal niczego nie wygrał. Absolwent II LO im. Mikołaja Kopernika w Kędzierzynie-Koźlu. Mieszka na Warmii. Najbardziej lubi startować na 800 metrów i leżeć na mecie.