Strona korzysta z plików cookies w celu realizacji usług i zgodnie z Polityką Prywatności. Możesz określić warunki przechowywania lub dostępu do plików cookies w Twojej przeglądarce.

Zamknij
Mistrzostwa Polski w maratonie

Mistrzostwa Polski w maratonie

Transmisja

Już 6 grudnia Olesno gościć będzie maratończyków walczących o medale mistrzostw Polski. Na liście startowej znajduje się 112 zawodników i zawodniczek. Wśród nich jest Kamil Jastrzębski, którego zapytaliśmy o samopoczucie na kilka dni przed dniem próby. O trasie i szczegółach transmisji biegu porozmawialiśmy natomiast z organizatorem Rafałem Gniłą. 

Jeszcze na początku listopada wszystko wskazywało na to, że gospodarzem MP w maratonie będzie Dębno. Wzrost zakażeń koronawirusem i kolejne rządowe obostrzenia sprawiły, że miasto w Zachodniopomorskiem zrezygnowało z organizacji zawodów. Wtedy pomocną dłoń do czołowych polskich maratończyków wyciągnął Rafał Gniła, znany ze swojego wydawnictwa „Książki dla biegaczy”. Czy w niecały miesiąc można przenieść imprezę biegową o kilkaset kilometrów? Organizator przekazał nam, że pomimo krótkiego czasu udało się dopiąć najważniejsze szczegóły.

- W weekend (28-29 listopada – red.) pan Tadeusz Dziekoński atestował trasę. Wspólny start kobiet i mężczyzn planujemy na 11:00. Start i meta będą zlokalizowane na Stadionie Miejskim w Oleśnie. Biegacze będą ścigać się na pięciu pętlach ponad 2 kilometrowych i pięciu pętlach 5 kilometrowych, plus dobieg. Na trasie jest jeden znaczący podbieg z nachyleniem 7 procentowym, bodajże na 41 kilometrze, ale krótki około 100-150 metrowy. Małe pętle będą biegły przez osiedle, a duże będą podobne do maratonu w Dębnie, bo wyjdą trochę za miasto, na wioski. Początkowo miały być cztery okrążenia, ale wtedy ten mocniejszy podbieg byłby pokonywany czterokrotnie, a nam zależało, żeby trasa była szybka. Gdy tylko będziemy mieli dostępną mapę trasy z profilem, natychmiast ją opublikujemy. Przewidujemy transmisję live na kanale youtube Wydawnictwa Precjoza. Samochód będzie jechał przed czołówką kobiet i mężczyzn, a wszystko ma komentować Łukasz Panfil. Całe Olesno od początku było bardzo pozytywnie nastawione do biegu. Burmistrz zgodził się bez zastanowienia. Nigdzie indziej by się to nie udało. To jest połączenie wielu czynników, począwszy od policji, po załatwienie karetki. Naprawdę wielkie ukłony dla miasta – zakończył Gniła.

W Oleśnie poza medalami mistrzostw Polski walka toczyć się będzie o minima olimpijskie (2:11:30 dla mężczyzn i 2:29:30 dla kobiet). Wśród osób, które mają realne szanse na osiągnięcie wskaźnika są przede wszystkim biegacze należący do Wojska Polskiego, którzy przez ostatnie miesiące trenowali w grupie Henryka Szosta. Do Olesna wybierają się – Aleksandra Brzezińska, Aleksandra Lisowska, Anna Bańkowska, Adam Nowicki, Kamil Karbowiak, Błażej Brzeziński, Tomasz Grycko i Szymon Kulka

Człowiekiem, który może namieszać w planach wojskowych na zapełnienie podium jest Kamil Jastrzębski. Zawodnik Huberta Duklanowskiego ma sezon życia. Bił już w tym roku życiówki na 5000 m, 10000 m i uliczną dychę, dodatkowo ustrzelił trzy srebrne medale MP. Najnowszy krążek zainkasował w ostatnią sobotę w Kwidzynie podczas przełajowych MP. Zapytaliśmy Kamila o formę na kilka dni przed maratońską batalią.

- Start w przełajach był ostatnim mocnym akcentem przed maratonem. Hubert planował na osiem dni przed mocne przetarcie i gdy okazało się, że trasa w Kwidzynie jest w miarę płaska, to stwierdziliśmy, że jedziemy. Gdyby była fatalna pogoda, padał deszcz i tak dalej, to odpuściłbym ten start, a zamiast zrobił mocną ósemkę na asfalcie. Wpadł kolejny srebrny medal, jest trochę niedosyt, bo chciałoby się być wyżej, ale robię wszystko, żeby wejść na szczyt. Tak czy owak mam bardzo dobry sezon, bo nigdy wcześniej nie zdobywałem medali na bieżni czy w przełajach. Jest progres i mam nadzieję, że te trzy srebra będą tylko początkiem, a dalej będzie lepiej. Fizycznie i psychicznie jestem bardzo dobrze nastawiony na Olesno. Będzie porządna, mocna grupa, atakująca minimum olimpijskie i będę chciał się z nią zabrać. To już tak naprawdę moje trzecie przygotowania pod maraton w tym roku. Najpierw miał być Rotterdam – odwołali. Później miały być Koszyce – odwołali na trzy dni przed. Trochę mnie to podłamało, ale się pozbierałem. Robota szła dużo lepiej, niż się spodziewałem. Czuję, że to będzie bardzo dobry start – powiedział nam Kamil Jastrzębski. 

Jeśli chodzi o elitę mężczyzn brakuje takich nazwisk, jak: Zalewski, Gardzielewski i Shegumo. Cała trójka zgłosiła się na maraton w Walencji (również 6 grudnia). Wszystko wskazuje na to, że pomimo obecności na liście startowej w akcji nie zobaczymy Marcina Chabowskiego, który w połowie października poddał się operacji kolana. 

W przypadku kobiet brakuje na liście startowej Izabeli Paszkiewicz i Karoliny Nadolskiej. Obie zawodniczki mają za sobą kontuzje. Paszkiewicz problemy ze zdrowiem przyplątały się po udanych półmaratońskich MŚ w Gdyni (które ukończyła z życiówką 1:10:52). Z kolei Nadolska przez uraz kolana musiała zrezygnować ze startu w światowym czempionacie. Podopieczna Zbigniewa Nadolskiego ma jednak minimum olimpijskie w kieszeni już od półtora roku (2:27:43 z maratonu w Hanowerze).

Wydaje się, że największą trudnością z jaką zmierzą się biegacze, jest stosunkowo skromna stawka. Biegi masowe, przy okazji których dotychczas ustalali swoje życiówki, zapewniały wsparcie pacemakerów. Jest to szczególnie ważne zwłaszcza z punkt widzenia mężczyzn walczących o 2:11:30. Kobiety będą miały odrobinę łatwiej, mogąc skorzystać z „zającowania” Polaków z poziomu 2:25-2:30, których w Oleśnie nie zabraknie (o taką pomoc został poproszony m.in. Paweł Kosek, jednak jego start w związku z chorobą stoi pod dużym znakiem zapytania).

Tu rozpocznie się transmisja z Mistrzostw Polski w maratonie
(niedziela 6.12 godz. 10.30)
 

 

Krzysztof Brągiel

Krzysztof Brągiel

biega od 1999 roku i nadal niczego nie wygrał. Absolwent II LO im. Mikołaja Kopernika w Kędzierzynie-Koźlu. Mieszka na Warmii. Najbardziej lubi startować na 800 metrów i leżeć na mecie.