Strona korzysta z plików cookies w celu realizacji usług i zgodnie z Polityką Prywatności. Możesz określić warunki przechowywania lub dostępu do plików cookies w Twojej przeglądarce.

Zamknij

Juniorskie dublety, demolka Warholma - raport z weekendu LA 11-13.09

Juniorskie dublety, demolka Warholma - raport z weekendu LA 11-13.09

Mocno obsadzone mitingi w Poznaniu i Berlinie, Mistrzostwa Polski U-20 w Radomiu oraz półmaraton w Larne – były naszym zdaniem największymi biegowymi wydarzeniami ostatniego weekendu. Ponownie zaimponował na 400 m przez płotki Karsten Warholm. Przesunięty przez Covid-19 sezon startowy trwa w najlepsze i jeszcze trochę lekkiej w tym roku nam zostało.


Poznańska gościnność

Znakomitą obsadę zaprezentowali organizatorzy piątkowego mitingu Poznań Athletics Grand Prix. Na świeżo odremontowanym stadionie na malowniczym Golęcinie zaprezentowały się zarówno rodzime, jak też zagraniczne gwiazdy. Obiekt w przyszłym roku ma być areną zmagań uczestników MP Seniorów.

Na 800 metrów wygrała Brytyjka Aleksandra Bell (2:01.40), przed starającą się do końca atakować Angeliką Cichocką (2:01.64) i kolejną z Brytyjek Adelle Tracey (2:01.71).

Marcin Lewandowski okazał się być wyjątkowo gościnny w biegu na koronne 1500 m. Minimalnie wygrał Brytyjczyk Piers Copeland (3:37.51) przed Czechem Filipem Sasinkiem (3:37.68). Naszemu brązowemu medaliście MŚ w Dosze, przypadło miejsce na najniższym stopniu podium z wynikiem 3:37.71. Szósty finiszował w nietypowej dla siebie konkurencji Adam Kszczot (3:38.69), ósmy z rekordem życiowym był 21-letni Szymon Żywko (3:41.34), zaś 11-ty również z życiówką Mateusz Borkowski (3:44.84).

Podobnej gościnności dla zawodników przyjezdnych, jak Cichocka i Lewandowski nie wykazały nasze czterystumetrówki. Na jedno okrążenie wygrała Małgorzata Hołub-Kowalik (52.34), przed długo prowadzącą wyścig Patrycją Wyciszkiewicz-Zawadzką (52.43). Trzecia finiszowała Niemka Alica Schmidt (53.57).

Juniorskie dublety w Radomiu

Informacja o tym, że Radom został gospodarzem mistrzostw Polski zawodników do lat 20 - pojawiła się oficjalnie dosłownie na kilka tygodni przed rozpoczęciem zawodów. Mimo to na stadionie przy ul. Narutowicza między 11 a 13 września wysoką formą błysnęli liderzy juniorskich tabel.

Rekordzistka Polski juniorek Pia Skrzyszowska była wyraźnie najszybsza zarówno na swoich koronnych 100 m ppł, jak i płaskiej setce. Dublet ustrzeliła również rewelacyjna w tym sezonie Klaudia Kazimierska (1500 oraz 3000 m, na zdjęciu poniżej). Zwyciężczyni 200-tki Nikola Horowska nabiegała 24.31, urazowi w finale uległa zaś Kinga Gacka, która dzień wcześniej okrasiła dość niespodziewane zwycięstwo na 400 m rekordem życiowym 54.06. 400 m ppł wygrała Karolina Gajewska, 800 m Zuzanna Bronowska, a 2000 m z przeszkodami zdecydowanie Natalia Bielak. Na najdłuższym dystansie zawodów 5000 m triumfowała 18-letnia rekordzistka kraju Oliwia Wawrzyniak (w Radomiu 16:35.62).kazimierska_0.jpgZa najlepszy wśród panów biegowy wynik mistrzostw można chyba uznać 46.74 Daniela Sołtysiaka na 400 m. Najszybszy zarówno na 100, jak i na 200 m był za to Oliwer Wdowik (szczególnie 10.45 eksperta dwusetki zasługuje na uznanie). W zaciętym finale 800 m skuteczny okazał się, najbardziej utytułowany w stawce, Jakub Augustyniak. Rekordami życiowymi uwieńczyli wygrane na 3000 i 5000 m Jakub Tuleja (8:29.88) oraz Wiktor Szynaka (15:04.98). Dobre 13.97 na wysokich płotkach uzyskał młody Jakub Szymański, a na 400 m ppł najlepiej zaprezentował się Sebastian Urbaniak z 52.26.

Bieg przeszkodowy na 2000 m padł łupem Adama Kołodzieja, który swoim 5:49.50 powtórzył niemal rezultat z ubiegłorocznych MP U-20. Ciekawie było na 1500 m, gdzie w pierwszej serii faworyci czaili się na siebie, a medale zgarnęła pierwsza trójka z biegu teoretycznie wolniejszego – z Dawidem Likwiarzem na czele (4:02.05).

Farah w cieniu Hughesa

W Larne w Irlandii Północnej w sobotę (12 września) rozegrano półmaraton Antrim Coast. Atak na rekord Europy Juliena Wandersa (59:13) zapowiedział – pokrzepiony brukelskim rekordem świata w biegu 1-godzinnym – Mo Farah. Próba się jednak nie powiodła. Brytyjczyk zwyciężył z czasem 60:27, ale na plecach mógł czuć oddech innego „Syna Albionu” – Marka Scotta, który finiszował z 12-sekundową stratą (60:39). Warto przypomnieć, że Scott na co dzień reprezentuje barwy Bowerman Track Club i w sierpniu poprawił już rekord Wielkiej Brytanii na uliczne 5 km (13:20). Start w Larne był jego debiutem na dystansie 21.097 km. Debiut wyszedł imponująco, ponieważ szybciej w historii Wielkiej Brytanii biegali tylko Mo Farah (59:32) oraz Callum Hawkins (60:00).

Największym wydarzeniem zawodów nie były jednak popisy biegaczy z topu, ale kończącego bieg na 33 miejscu Irlandczyka Tommy’ego Hughesa. Urodzony 8 stycznia 1960 roku weteran, poprawił rekord świata w kategorii M-60, przecinając metę w 1:11:09. Warto jednak zaznaczyć, że Hughes „nie urwał się z choinki”. W roku 1992 reprezentował kraj na IO w Barcelonie na dystansie maratonu. Z tego samego sezonu pochodzi też jego życiówka na 42.195 km – 2:13:59.

Hughes wraz z 34-letnim synem Eoinem pobili rok temu nieoficjalny maratoński rekord świata duetu – ojciec i syn. Tato pokonał Frankfurt Marathon w 2:27:52, a syn w 2:31:30, co po zsumowaniu daje 4:59:22.

Wpadka Sofii, demolka Warholma

Z dużymi nadziejami patrzyliśmy na występ Sofii Ennaoui podczas mitingu Berlin ISTAF. Rekord Polski na 1500 metrów dzięki tegorocznym wyczynom podopiecznej Wojciecha Szymaniaka – wisi w powietrzu. W niedzielę 13 września bomba jednak na Berlin nie spadła. Sofia finiszowała ósma z rozczarowującym 4:06.05.

Biegaczka przyznała w swoich mediach społecznościowych, że zaliczyła wpadkę. Nie psuje to jednak ogólnego wrażenia, jakie zostawiła po sobie w tym roku. Pobity po 39 latach rekord Polski Jolanty Januchty na 1000 m, złamanie bariery 4 minut na 1500 m (co udało się do tej pory jedynie Lidii Chojeckiej oraz Annie Bukis), świetne wyścigi na 800 m, mistrzostwo kraju w przekonującym stylu – lista dokonań Sofii w kulejącym sezonie 2020 robi wrażenie.

W Berlinie na niepełne 4 okrążenia kolejny raz w tym sezonie bezkonkurencyjna okazała się Brytyjka Laura Muir. Zawodniczka Andy’ego Younga trzymała się blisko pacemakerek (w tym naszej Anety Lemiesz), pokazała, że potrafi skutecznie rozegrać wyścig, wynikiem 3:57.40 poprawiła rekord mitingu i tym samym umocniła się na pierwszym miejscu tegorocznych list światowych. W stolicy Niemiec zaprezentował się też Przemysław Słowikowski. Lider polskich tabel na 100 metrów przybiegł czwarty z czasem 10.39. Jak pisał na Twitterze, odczuwał w nogach zmęczenie po piątkowych dwóch biegach podczas Poznań Athletics (gdzie w stawce krajowych rywali wykręcił 10.28 i 10.34).

Jak zawsze bombową formę pokazał w Berlinie Norweg Karsten Warholm (na zdjęciu tytułowym). Rekordu świata co prawda nie było, ale zwycięstwo z pobitym po 40 latach rekordem mitingu Edwina Mosesa (Warholm 47.17 zamienił na 47.08) oraz przewagą ponad 2 sekund nad drugim Rasmusem Magim to prawdziwa biegowa demolka. Wygląda na to, że niezmordowany Norweg nie zamierza tej jesieni spoczywać na laurach.

Ciekawe rezultaty padły na 3000 m z przeszkodami kobiet, gdzie z rekordzistką świata Beatrice Chepkoech wygrała Hyvin Kiyeng (9:06.14 i World Lead).


Pomimo połowy września przesunięty sezon LA 2020 trwa w Polsce w najlepsze. W sobotę (19 września) w Karpaczu rozegrane zostaną MP na 10000 m, a dzień później, o ile przepisy na to pozwolą, również u podnóża Śnieżki juniorski mecz międzypaństwowy Polska-Czechy. Niezwykle ciekawie zapowiada się 17 września Golden Gala w Rzymie, czyli następna odsłona Wanda Diamond League, na której zobaczymy ponownie w akcji Warholma.