Strona korzysta z plików cookies w celu realizacji usług i zgodnie z Polityką Prywatności. Możesz określić warunki przechowywania lub dostępu do plików cookies w Twojej przeglądarce.

Zamknij

20% wszystkich medali - rozmowa z trenerem Jackiem Kostrzebą

20% wszystkich medali - rozmowa z trenerem Jackiem Kostrzebą

Jego podopieczni zdobyli w ostatni weekend 5 medali MP Seniorów w Lekkiej Atletyce, co stanowi ponad 20% wszystkich krążków na średnich i długich dystansach rozdanych we Włocławku. Ma patent na czołowe w kraju wyniki. Z trenerem Jackiem Kostrzebą rozmawialiśmy m.in. o tym, jak ustala się taktykę na pokonanie rekordzisty Polski, ile musi biegać średniodystansowy mistrz kraju oraz o tym, co się dzieje z Krystianem Zalewskim.


Widziałem w piątek 28 sierpnia podniesione ręce i słyszałem głośne „Yes!”, gdy Michał Rozmys wygrywał we Włocławku finał mistrzostw kraju na 1500 m. To satysfakcja chyba głównie z pokonania Marcina Lewandowskiego?

Nie, ze zdobycia mistrzostwa Polski! W 2013 Krzysiu Żebrowski również wygrał z Marcinem na mistrzostwach w Toruniu, ale ja nie mam na Marcina jakiegoś patentu. Jest światowej klasy zawodnikiem, bez wątpienia był we Włocławku faworytem. Wygrana Michała to z jednej strony niespodzianka, jednak z drugiej Michał był również jednym z pewniaków. Przecież w połowie sierpnia w Bydgoszczy też pobiegł szybciej od poprzedniego rekordu Polski na 2000 m, przegrywając z Lewandowskim tylko 0,89 sekundy. Nie wypadł sroce spod ogona.

W tym sezonie nie zauważyłem do dzisiaj jakiegoś błysku szybkości w startach Rozmysa, 13 sierpnia w Sopocie pobiegł 1:46.99, a jednak we Włocławku popisał się kapitalną końcówką.

Ten jedyny start jak na razie na 800 m i pierwszy w ogóle w tym sezonie miał miejsce świeżo po zjeździe z obozu, gdzie naprawdę ciężko trenowaliśmy – do dzisiejszych zawodów. Nie do zawodów w Sopocie, ani w Szczecinie… Michał w jednym z wywiadów przyznał, że zazwyczaj stara się realizować naszą ustaloną taktykę na bieg, ale czasem miewa starty, kiedy coś wymyśli w trakcie biegu. Taktyka wymyślana na bieżąco nie zawsze się sprawdza. Przed finałem 1500 m dużo rozmawialiśmy, jak rozegrać ten konkretnie bieg.No i finał tegorocznych mistrzostw Polski to niby wyglądał tak w 100%, jak zaplanowaliście?

Nie w 100%. Na jakieś 430-440 metrów do mety był taki moment, jakby Michał zaczął zostawać, podczas gdy bieg zaczął się rozkręcać. Trochę się zaniepokoiłem, tym bardziej, że wcześniej zajął dobrą pozycję za Marcinem i kontrolował sytuację. Ale też wcześniej ustaliliśmy, na ile Michał może sobie pozwolić, na jak długi finisz. Okazało się, że na wiele - pobiegł ostatnie okrążenie w około 52,1 sekundy. Tak biegają na świecie ci, którzy wygrywają wielkie zawody, w tym Marcin… Nie ukrywam, że do tego się szykowaliśmy.

A konkretnie?

Michał na treningu w Szklarskiej pobiegł na 1000 m z założeniem pokonania 600 m w 1:30 i przyspieszenia. Udało się wykręcić 2:22 z małym haczykiem. I dopiero potem przeszliśmy do dalszej części treningu. Jest w bardzo dobrej formie.

Gdzie będzie ją jeszcze można sprzedać?

Będzie biegał jutro eliminacje i pojutrze, mam nadzieję, w finale na 800 m (Rozmys w finale swojej drugiej konkurencji na MP uległ nieznacznie rewelacyjnemu Krzysztofowi Róźnickiemu – przyp. red.). Potem mamy 800 m 6.09 w Chorzowie, prawdopodobnie 1500 m Ostrawie, 1500 m w Poznaniu, wreszcie start w Zagrzebiu albo w Bellinzonie. Sezon dla Michała dopiero się rozkręca.

Mimo tego, że minima na igrzyska się jeszcze nie liczą? Światowa federacja wstrzymała ich uzyskiwanie aż do 1 grudnia tego roku.

Tak, mimo tego. Ten sezon jest dla nas zresztą taki mocno wytrzymałościowy.

Co to znaczy? Każdy biegacz lubi podliczać kilometry, ile ich, w zależności od sezonu, wychodzi u Michała?

W jego wypadku w ostatnich 3 sezonach kilometraż roczny wynosił odpowiednio: 2017 – około 4500 km, 2018 – około 4900 km, a w poprzednim 2019 - około 5300 km. Tygodniowo kilometraż waha się w przedziale od 110 do nawet 155 km. Jeżeli chodzi o objętość, to najdłuższe biegi ciągłe, jakie biegał Michał, to 12 km w tempie od 3:20 do 3:15/km i był to trening w pełnym tlenie. Ale biegał również np. BC3 10 km na prędkościach 3:08–3:05/km i nie był to dla niego wybitnie ciążki trening. W okresie zimowym i wiosennym Część treningów realizuje razem z Krystianem Zalewskim, przez co jest mu na pewno łatwiej znosić taki wysiłek.
Michał potrafił na treningu przebiec dychę niewiele wolniej niż po 3.00/km. Potrafił też przecież w Irlandii, w Armagh w lutym, pokonać uliczną piątkę w 14:00. Tam też ćwiczyliśmy ostatni 1000 m w 2:40.
Czuję satysfakcję, Michał jest doskonale przygotowany, zrobiliśmy super robotę. Zdarzają mu się jednak również wpadki, jak w Szczecinie na 1000 m, gdzie został daleko na starcie i praktycznie przez 900 metrów gonił czołówkę. Ale umówmy się, ma dopiero 25 lat,  błędy popełniają również znacznie starsi zawodnicy.
krytsianmonte5.jpgCo się dzieje z Krystianem Zalewskim (na zdjęciu powyżej)? Po świetnym debiucie w półmaratonie (1:02.34) szykowaliście się do walki o olimpijskie minimum w maratonie. Tutaj, we Włocławku Krystian miał bronić tytułu mistrza przeszkód i na dystansie 5000 m.

Uraz Krystiana to był dla mnie ogromny cios. Lekarze stwierdzili lekkie naderwanie mięśnia dwugłowego. Gdyby mistrzostwa Polski były o 4-5 dni później, już by startował i bez wątpienia wygrałby zarówno 3000 m z przeszkodami jak i 5000 m.  Mogę zdradzić, że na ostatnim treningu podczas zgrupowania w Jakuszycach, biegał 3x1600 m, czyli łącznie 4800 m na bardzo krótkiej przerwie w tempie na 13:35 na piątkę, a potem realizował dalszą część treningu. Był w doskonałej formie. Tutaj, we Włocławku, miał pożegnać się z dystansem 3000 m z przeszkodami, planowaliśmy rezultat poniżej 8:20. Chcieliśmy na koniec poprawić rekord mistrzostw Polski… Powtórzyliśmy trening z czasów, gdy zostawał wicemistrzem Europy albo był jedynym Europejczykiem w finale mistrzostw świata. To był trening wytrzymałości tempowej 5x800m+2x400m biegany z płotami. Biegał znacznie szybciej, niż w 2014 czy 2015 roku.
Niestety dwa dni później podczas rozbiegania uciekła mu noga i doznał wspomnianego urazu.

No to może był przemęczony? Krążą plotki, jak to trenujecie ciężko i wciąż na wysokich obrotach…

Jestem przyzwyczajony do takich opinii (śmiech). Jestem przekonany, że Krystian nie trenuje ciężej, niż czołowi zawodnicy na świecie chcący biegać, tyle, ile my chcemy. To nie jest nic nadzwyczajnego. W Polsce przywykło się mówić, że u mnie się ciężko trenuje, ale spytaj któregoś z moich zawodników, jak trenowali u poprzednich szkoleniowców i co robią u mnie. Wszyscy przyznają, że trenują inaczej, ale nie ciężej. Swoją drogą zastanawiam się czasem, kto i po co wymyśla takie głupoty, jak to ciężko trenują moi zawodnicy… Czasem dowiaduję się nawet co i po ile biegali...  Muszę przyznać, że ci, którzy to wymyślają mają bujną fantazję. Chyba muszą czuć się niedowartościowani albo mieć jakieś kompleksy…Mimo nieobecności Zalewskiego na tych mistrzostwach jest Pan najbardziej utytułowanym trenerem biegów średnich i długich. Matylda Kowal i Mariola Ślusarczyk zajęły pierwsze i drugie miejsce na przeszkodach. Michał Rozmys do złota na 1500 dołożył srebro na 800 m. Katarzyna Jankowska wygrała 5000 m. Jaką rolę w przygotowaniach tak różnych zawodników odgrywa fakt, że jest pan jednocześnie trenerem kadry Polskiego Związku Lekkiej Atletyki? (na zdjęciu powyżej Kowal i Jankowska, na zdjęciu poniżej trener Kostrzeba ze Ślusarczyk i Rozmysem).

Bycie zawodnika w kadrze lub nie, wiąże się li tylko z faktem, kto ponosi koszty jego szkolenia. Trenuję zarówno zawodników, którzy są w Kadrze Narodowej jak i takich, którzy nie są szkoleni przez Związek, a również zdobywają medale. Zdobywanie medali jest pochodną właściwego i mądrego treningu, wynikającego z warsztatu trenerskiego i wiedzy szkoleniowca, a nie tego, kto płaci za szkolenie.

Rozmawialiśmy też w kuluarach o tym, jaką prasę ma PZLA wśród przeciętnego kibica i amatorów biegania. Jak Pan myśli z czego to wynika?

Kibice, a nawet bardziej wyczynowi biegacze często nie zdają sobie sprawy z szerszego kontekstu niektórych decyzji podejmowanych w związku. Weźmy zamieszanie wokół półmaratonu – to nie wina związku, że organizator z Piły przeniósł imprezę na termin po mistrzostwach świata w Gdyni (pisaliśmy o tym na Bieganie.pl TUTAJ - przyp.red.). W tej sytuacji PZLA musiał znaleźć innego organizatora, który w pierwotnym terminie zorganizowałby zawody. A dla zawodników, którzy planowali start w półmaratonie na początku września, przecież nic się nie zmieniło, poza miejscem.
Jestem trenerem, który ma zawodników i w klubie, i pracuje z niektórymi z nich na zlecenie PZLA. Ale to nie ja ustalam politykę szkoleniową w Polsce. W Szklarskiej Porębie podczas jednego z treningów podszedł do mnie przygodny biegacz i zagadnął mnie o poziom polskich biegów – jako trenera kadry. Powiedziałem, że odpowiadam tylko za przygotowanie moich zawodników i ich poziom sportowy, a nie za wszystkich zawodników w Polsce.
Często związek krytykowany jest za to, że przestrzega regulaminu, jak np. podczas trzymania się zasad wypełniania minimum na mistrzostwa Polski. Część zawodników ich nie zrobiło. Z jednej strony częściowo można by dopuścić ich do startu, ale z drugiej strony, dlaczego miałoby się znaleźć miejsce na starcie nawet dla wybitnego zawodnika – kosztem kogoś, kto minimum wypełnił, a nie mógłby wystartować w MP ze względu na limit startujących?

No wie Pan, wcześniej dochodziło do wielu wyjątków, podobno dla dobra lekkiej atletyki i atrakcyjności widowiska.

Może wreszcie zasady i regulaminy będą respektowane i przestrzegane przez wszystkich.

Fot. Marta Gorczyńska