Strona korzysta z plików cookies w celu realizacji usług i zgodnie z Polityką Plików Cookies. Możesz określić warunki przechowywania lub dostępu do plików cookies w Twojej przeglądarce.

Zamknij

Podbój Wiednia, powrót w Łodzi

Podbój Wiednia, powrót w Łodzi

Co słychać u naszych maratończyków? Przy okazji światowej premiery buta ASICS MetaRide, w czwartek 28 lutego rozmawialiśmy z ambasadorami marki Błażejem Brzezińskim oraz Yaredem Shegumo. Pierwszy szykuje się na podbój Wiednia, drugi wraca do formy w dość nietypowym stylu.

Błażej, który na co dzień mieszka i trenuje w Bydgoszczy pod okiem Ryszarda Marczaka, ma najważniejszy start wiosny 7 kwietnia.

- Jestem w tej chwili w przygotowaniach do maratonu w Wiedniu. To mój start docelowy. Do dystansu maratonu podchodzę z pokorą, jest nieprzewidywalny. Czasem wydaje nam się, że mamy na dużo rzeczy wpływ, a tak nie jest. No, ale wiadomo, że w Wiedniu chciałbym osiągnąć jak najlepszy wynik. Po to się trenuje, żeby biegać szybciej. Mając życiówkę 2.11 celuję wyżej – powiedział nam Brzeziński.

Zwycięzca 39. PZU Maratonu Warszawskiego z 2017 roku ma dobre wspomnienia ze stolicy Austrii.

- Debiutowałem tam w maratonie 9 lat temu. Wtedy osiągnąłem 2:16.34. To jest impreza, na której wielokrotnie dobrze pokazywali się Polacy. Ma dobry termin, mam nadzieję, że i tym razem pogoda będzie korzystna. W przeszłości zwycięzcy potrafili tam pobiec 2:05, ale i 2:09. Ten przedolimpijski rok powoduje to, że będzie tam wiele grup na różnym poziomie. Ja celuję bliżej wyniku 2:10 i tutaj zdaję się na organizatora, który zbierał informację o tym, kto, na jaki rezultat chce biec. Liczę więc, że faktycznie międzyczas „połówki” w mojej grupie będzie tam bliżej 1:05, a nie 1:03.

Ze względu na wciąż niejasny tryb eliminacji do Igrzysk Olimpijskich 2020, trudno powiedzieć, jaki wynik i w jaki sposób uzyskany będzie przepustką do Tokio. Na stronie Polskiego Związku Lekkiej Atletyki umieszczona jest na razie informacja, z której wynika, że potrzebna jest szybka decyzja w kwestii zasad kwalifikacji, bo zbliża się właśnie okres wiosennych maratonów. Błażej nie chciał spekulować na ten temat, w momencie rozmowy z nami przyznał jednak, że ma nadzieję na przedstawienie jasnych kryteriów.

- Z tego, co zrozumiałem, ma to być ustalone w trybie pilnym. Czy eliminacje będą się odbywały na zasadzie rankingu (nowy sposób kwalifikacji do IO 2020 wprowadzany przez IAAF – przyp. red.) czy wyników? Nie chciałbym biegać maratonu nie wiedząc, jakie są zasady kwalifikacji, jak to się czasem zdarzało.

W przeciwieństwie do wielu polskich czołowych długasów Brzeziński przygotowuje się do maratonu w kraju.

- Nie planuję teraz już żadnego wyjazdu klimatycznego. Planuję za to wyjazd na półmaraton do Hagi. To już 10 marca. Jadę tam z ambitnym celem, no ale może się okazać, że mocny wiatr pokrzyżuje mi plany.

blazjpremieraascis.JPGBłażej Brzeziński, fot. Materiały prasowe

W warszawskim Sklepie Biegacza najnowszy model Asisc promował również inny zwycięzca maratonu w Warszawie Yared Shegumo (r.ż. 2:10:34). Spytaliśmy, w jakiej jest formie. Urodzony w Etiopii, a mieszkający od blisko 20 lat w Polsce biegacz przyznał, że wznawia dopiero treningi po kontuzji, która pogłebiła się na Mistrzostwach Europy w Berlinie. Zawodnik nie ukończył tam maratonu.

- Stanąłem na starcie w Berlinie i do końca nie wiedziałem, co mi jest. Czułem lekki ból, liczyłem na to, że ten ból puści, czasem tak się dzieje. Dlatego zacząłem maraton spokojnie, od ostatniego miejsca. Na mistrzostwach są raczej takie spokojne biegi na miejsca, taka taktyka mi pasowała. Gdyby mnie nic nie bolało, na pewno bym był z przodu – mówił Yared. - Po Berlinie okazało się, że miałem złamanie stawu krzyżowego. Przez prawie trzy miesiące leżałem. Nie mogłem praktycznie nic robić. Miałem kule, ale lekarze powiedzieli, że mimo wszystko najlepiej leżeć. We wszystkim pomagała mi żona. To było ciężkie. Dla człowieka, który całe życie jest w ruchu, to jest trudne. Czułem się, jakbym był w więzieniu, nawet siedzieć nie było można. Przy takiej kontuzji albo stoisz albo leżysz.

Podopieczny Janusza Wąsowskiego zaczął treningi biegowe dopiero w lutym tego roku.

- Gdy biegam, czuję już tylko lekki dyskomfort. Myślę teraz o dystansie, a nie tempie. Biegam wolno, jakieś 4.30-4.50/km. Ostatnio na treningu 19 km średnia wyszła mi 4.50/km, więc to naprawdę spokojne biegi. Mam nadal indywidualne ćwiczenia z fizjoterapeutą, teraz już tylko 2 razy w tygodniu – opowiadał nam Yared.

Brzeziński biegnie 7 kwietnia w Wiedniu, Shegumo pierwszy raz po kontuzji wystartuje również 7 kwietnia, ale w Łodzi. Będzie to nietypowy sprawdzian formy w biegu towarzyszącym DOZ Maraton Łódź.

- Tam jest sztafeta Ekiden, a ja biegnę na zmianie 5 kilometrów. I to w zespole olimpijczyków zimowych! Chcę się sprawdzić. Myślę już o maratonie na jesieni. Może Warszawa, może Frankfurt. Najważniejsze, by było zdrowie. Jak zrobię kontrolę, rezonans, czy wszystko jest dobrze i nie będzie bólu, to w czerwcu i lipcu chcę postartować najpierw w biegach na 5 i 10 km – podsumował 36-letni maratończyk.