Strona korzysta z plików cookies w celu realizacji usług i zgodnie z Polityką Prywatności. Możesz określić warunki przechowywania lub dostępu do plików cookies w Twojej przeglądarce.

Zamknij
Najszybszy w rodzinie

Najszybszy w rodzinie

Recenzja Fresh Foam Tempo od New Balance

New Balance Fresh Foam Tempo, nie należy do kategorii "nowość", gdyż już wiosną można było znaleźć go na półkach specjalistycznych sklepów dla biegaczy. Zwłaszcza w wiosennej edycji kolorystycznej, proporcja ceny do jakości sprawia, że warto przyjrzeć się uważnie temu modelowi.

Zacznijmy od początku

Genealogia Fresh Foam Tempo, jak w przypadku większości modeli biegówek producenta z Bostonu, nie jest oczywista. Dopóki New Balance trzymał się numerycznego nazewnictwa swoich butów, rozszyfrowanie przeznaczenie kolejnych generacji nie stanowiło problemu. Dziś nawet fani marki miewają kłopot, aby zawęzić grupę poszukiwań, wybierając obuwie o konkretnej charakterystyce.

W przypadku Fresh Foam Tempo, można pokusić się o stwierdzenie, że jest on naturalnym następcą modelu Fresh Foam Zante Pursuit, który to z kolei wspólnie z Fresh Foam Zante Solas i Fresh Foam Zante Trainer zastąpił uprzednio model Fresh Foam Zante. Trochę to skomplikowane, ale postaramy się wyjaśnić.

Otóż, rodzina Fresh Foam z założenia ma być najbardziej uniwersalną grupą butów New Balance i to właśnie tu znajdziemy modele wielozadaniowe. Na tę grupę najczęściej kieruje się wzrok biegaczy próbujących w stajni NB znaleźć swoje pierwsze biegówki. Jeżeli dywersyfikujemy już swoje obuwie pod konkretne typy jednostek treningowych, możemy zacząć zerkać w stronę rodziny FuelCell, gdzie z założenia znajdują się buty przeznaczone do szybszego biegania.

Jeśli więc zaszufladkujemy Fresh Foam Tempo poprzez przynależność do rodziny „uniwersalnych”, to możemy powiedzieć, że znajduje się on na końcu skali, bo to zdecydowanie najszybszy i najbardziej dynamiczny but w tej grupie.

Co nowego?

Jeżeli porównamy Tempo do swojego poprzednika (Zante Pursuit) to odnajdziemy kilka podobieństw oraz kilka różnic, które w ogólnym rozrachunku przemawiają na korzyść nowej generacji. Podobnie jak Pursuit, Tempo to lekki i przewiewny but który zapewnia bardzo dobre czucie podłoża. Umiarkowana amortyzacja, dobrze przylegająca bezszwowa cholewka i 6mm dropu dają w biegu poczucie przyjemnego komfortu i dużej dynamiki. Przyznacie, że takie połączenie nie jest oczywiste, a projektantom Tempo ta sztuka zdecydowanie się udała.

W naszej ocenie, największą różnicą względem poprzednika jest poprawa stabilizacji. To właśnie do tej cechy mieliśmy najwięcej zastrzeżeń w Pursuitach, w których z powodu przemieszczania stopy w bucie zaliczyliśmy na zawodach niemiłą przygodę z podwinięciem wkładki. Tempo zdecydowanie lepiej przylegają do stopy i dają biegaczowi doskonałą kontrolę przy kontakcie z podłożem. Wkład w tę zmianę ma między innymi dodanie syntetycznego klipsa, który stabilizuje pozycję pięty.

Kolejną zmianą jest większa ilość pianki – 18mm pod piętą i 12mm pod palcami, co wg producenta ma zapewnić 16% więcej zwrotu energii i 9% więcej elastyczności względem poprzednika. Ciężko nam przenieść procentowe wartości na odczucia podczas użytkowania, natomiast z całą pewnością możemy stwierdzić, że przetoczenie stopy odbywa się płynnie i komfortowo, bez jednoczesnego zamulenia kroku.

Dla kogo?

Katalogowo Fresh Foam Tempo określany jest jako „treningowo-startowy”. W naszej ocenie to dobry model, dla osób które poszukują drugiej pary butów, bo miały do tej pory w swojej szafie jedynie mocno amortyzowany but treningowy. Tempo pozwoli w tym przypadku na realizacje bardziej dynamicznych jednostek oraz świetnie sprawdzi się jako startówka na zawodach na dystansie do półmaratonu.

Dla lżejszych biegaczy Tempo ze względu na duży komfort i przyzwoitą amortyzację może również służyć jako but do codziennych treningów i my właśnie tak go wykorzystujemy, realizując w nim ok 70% jednostek. 
Biegacze o większej masie ciała, dla których surowa startówka jest zbyt twarda, również mogą pomyśleć o Tempo jako alternatywnie z przeznaczeniem na zawody.

Podsumowanie

W Tempo biegamy od wiosny dlatego pisząc o tym modelu mamy przeświadczenie, że przetestowaliśmy go we wszystkich wariantach. Najlepszą rekomendacją niech będzie to, że stając przed wyborem jesiennej wymiany butów ponownie zdecydowaliśmy się właśnie na ten model i budując wiosenną formę, planujemy przebiec w nim większość swoich treningowych kilometrów (choć takiego rozwiązania nie zalecamy cięższym biegaczom). Dla efektu świeżości, zmieniliśmy jedynie szatę kolorystyczną.

Tym co zdecydowało o naszym wyborze jest wypadkowa dynamiki i komfortu, ponieważ w Tempo nie musimy wybierać między jedną, a drugą cechą. Obie udało się tu zachować na wysokim poziomie.

W butach biegowych doceniamy też wrażenie, gdy „nie czujemy” ich na sobie. Podobnie jak sportowy sędzia, który najlepiej wypełnia swoją rolę, gdy „nie widać” go w trakcie zawodów i nie przeszkadza w grze (dopóki nie zajdzie taka konieczność). Takie właśnie skojarzenie budzi w nas recenzowany model, gdyż nie znajdujemy w nim rzeczy, które by nam przeszkadzały lub odciągały uwagę od treningu.

*Gdybyście decydowali się na ten but, polecamy przed zakupem przymierzyć go w sklepie, gdyż w naszym odczuciu rozmiarówka rozjechała się o pół numeru.


Zdjęcia: Marta Gorczyńska

New Balance Fresh Foam Tempo