Strona korzysta z plików cookies w celu realizacji usług i zgodnie z Polityką Prywatności. Możesz określić warunki przechowywania lub dostępu do plików cookies w Twojej przeglądarce.

Zamknij

korepetycje z biegania

korepetycje z biegania

Po skończonym treningu jak zwykle rozciągałem się na stadionie. W pobliżu mnie kręciła się grupka dzieciaków. O czymś ze sobą rozmawiali, śmiali się, przyglądając się z zaciekawieniem innym trenującym. W pewnym momencie jeden z nich podszedł do mnie i zagadnął.

– Nauczy mnie pan biegać? – zapytał.
– Ale jak? – odparłem zaskoczony. – Biegania nie trzeba się specjalnie uczyć – tłumaczę mu. – To przychodzi naturalnie. Dopiero jak się trochę „obiegasz” przyjdź po dalsze wskazówki – mówię dalej. – Początki są trudne, bo bieganie wydaje się monotonne, męczące i w ogóle. Ale jeśli się nie zniechęcisz, może zacznie ci to sprawiać przyjemność.
– Chcę być wielkim biegaczem, a pan mi w tym pomoże – zakomunikował młodziak.
– Chodź, pogadamy. Zobaczymy, co da się zrobić – mówię i zaczynam się zastanawiać, jak go od tego odwieść. – Jak się nie wywrócisz, to się nie nauczysz – pomyślałem. Przecież on jeszcze nie wie, jak ciężki to kawałek chleba i jaka harówka go czeka, jeśli się zdecyduje. Spodobał mi się za to ten jego błysk w oku i pewność siebie. Tacy mają szansę zawojować świat, chyba że odbiją się od naszej myśli szkoleniowej.

– Może zapiszesz się do klubu? – zapytałem po chwili ciszy.
– A pan by nie chciał zostać moim trenerem? – odparł pytaniem na pytanie. – Byłem już w jednym klubie, ale nikt się tam mną nie interesował. Wszyscy robiliśmy to samo, trener nie miał dla mnie czasu. Nuda była. A ja chcę być jak Kusociński – wyskakuje nagle. – Albo jak Malinowski – wymienia dalej. – Zobaczy pan, będę zdobywał medale olimpijskie! – rozmarza się.
– A skąd w ogóle znasz takie tuzy polskiego biegania? – dopytuję z szeroko otwartymi oczami. – Przecież nie uczą o tym w szkole i nie piszą na Facebooku – nie mogę się nadziwić.
– Mój dziadek lubi opowiadać o wielkich biegaczach – wzrusza ramionami. – Zna wszystkie wyniki i opowiada o czasach, kiedy byliśmy światową potęgą – szczerzy się. – Oglądałem też kilka filmów o bieganiu. Mega motywacja – zamyśla się.
– Ale do tego, żeby zdobywać medale trzeba wielu lat katorżniczej pracy, a nie masz żadnej pewności, że się uda i czy ci się to w jakikolwiek sposób opłaci – odpowiadam. – Jak będziesz miał dobre znajomości, to może wezmą cię do wojska. A jak nie, to będziesz musiał szukać biegów ulicznych, żeby jakoś przeżyć. Zawodowe bieganie to wielkie poświęcenie bez obietnicy, że się uda. Nie zapominajmy też o kontuzjach, przetrenowaniu, obciążeniu psychicznym. Może spróbowałbyś e-sportu? Na komputerze też można się dobrze bawić – przekonuję.
– Ale my przecież mamy wielkie tradycje biegowe. Znam tyle opowieści o naszych biegaczach. Propsy dla nich, że tyle osiągnęli.
– Masz rację, ale musisz pamiętać, że były dziesiątki innych, którym się nie udało.
– Oczywka, nie każdy sobie poradzi. Ale ja będę inny. Na pewno są opracowane jakieś konkretne kroki, które muszę zrobić, żeby zostać mistrzem. Miał mnie pan pouczyć. Bo jak nie, to sam to znajdę. Jest takie forum, gdzie wszystko jest napisane, a jak czegoś nie ma, to zaraz dostanę wskazówki.
– No jest, jest, ale przecież oni tam nie wiedzą, kim jesteś, jakie masz słabe i mocne strony. Każdy jest inny i musi dopasować plan do siebie. Przecież jak jesteś chory, to idziesz do lekarza, a nie szukasz porad na forum. Nawet chyba wiem, co ci napiszą. Że technikę musisz szkolić, stabilizację i siłę robić, rozciągać się, kupić buty, zegarek. Tylko że bez opieki – w każdej z tych kwestii możesz polec. Na twoim etapie najbardziej trzeba uważać. Nikt tam nie weźmie odpowiedzialności, jeśli zrobisz sobie krzywdę.
– Wiadomka, każde dziecko wie, że internet to prawie same fake’i. To może będę do pana przychodził na takie korepetycje z biegania – wyskakuje nagle. – Chcę się na razie tak trochę podszkolić, dowiedzieć więcej.
– Zrobimy tak. Porozmawiam z jednym trenerem i zobaczymy, co da się zrobić. Spotkajmy się za tydzień w tym samym miejscu, o tej same porze – odparłem.
– Będę na pewno. Do widzenia! – powiedział i pobiegł do reszty swoich znajomych.
– Zobaczymy, czy przyjdzie kolejny raz – pomyślałem. – Jeszcze nie wie, w co się pakuje.

 

_____________________
Jakub Jelonek – absolwent AWF w Krakowie i doktorant tej uczelni. Pracownik Uniwersytetu Humanistyczno-Przyrodniczego w Częstochowie. Współautor książki „Trening mistrzów” oraz biografii najlepszych polskich biegaczy. Ciągle aktywny chodziarz (mistrz Polski 2018 na 50 km), który nieustannie dokądś zmierza. Dwukrotny olimpijczyk na 20 km (z Pekinu i Rio) z ambicjami na Tokio. Trener i sędzia lekkoatletyczny, organizator imprez, nie tylko sportowych. Uwielbia czytać, ale i pisać – nie tylko o sporcie. Autor bloga www.jelon.blog