Strona korzysta z plików cookies w celu realizacji usług i zgodnie z Polityką Prywatności. Możesz określić warunki przechowywania lub dostępu do plików cookies w Twojej przeglądarce.

Zamknij
czy biegacze mają duże poczucie humoru?

czy biegacze mają duże poczucie humoru?

Felieton Jakuba Jelonka nr 7
Jakub Jelonek
26-12-2019

Zapytał mnie niedawno znajomy, jak to jest, że biegacze są zwykle weselsi, bardziej uśmiechnięci i ogólnie pozytywnie nastawieni do życia. Jeśli się nad tym głębiej zastanowić, to chyba rzeczywiście tak jest, bo obserwując relacje z różnych imprez biegowych, zawsze widać uśmiechnięte twarze, mnóstwo radości i wesołą atmosferę. Nawet powykrzywiane w grymasie zmęczenia oblicza potrafią nas śmieszyć. Zresztą dystans do siebie na pewno przydaje się też w codziennym życiu.

Dzięki bieganiu mamy lepszy humor. Czasem cieszy nas to, że trening się już skończył i można zabrać się za jedzenie. Innym razem przydaje się po prostu przebywanie samemu ze sobą, bo można sobie poukładać myśli i rozładować napięcie. Zdarza się, że potrzebujemy się trochę „wyżyć”, bo roznosi nas energia. Jeśli marzymy o nowych rekordach, dochodzi jeszcze dążenie do założonego celu i zadowolenie z odhaczenia kolejnego punktu w planie treningowym. Jest jeszcze obcowanie z naturą, czasem słuchanie muzyki, audiobooków czy podcastów. Mnóstwo okazji, żeby poprawić samopoczucie.

Co dzieje się w organizmie, kiedy się tak rozweselamy? Można by wymieniać endorfiny i endokannabinoidy, które wpływają na lepsze zdrowie. Poprawia się też kondycja, a w końcu „w zdrowym ciele zdrowy duch”. Pozytywne nastawienie do życia i duże poczucie humoru przydają się też do budowania więzi z ludźmi, zmniejszają konflikty i napięcia. Sam śmiech jest też bardzo zdrowy, bo podnosi odporność, a uśmiechnięte twarze odbierane są jako ładniejsze. Okazuje się też, że śmiech (np. na sali) można traktować jako dobry trening. Podczas śmiechu w organizmie występują podobne reakcje jak podczas biegania – serce bije szybciej, poprawia się ukrwienie ciała, pracują mięśnie brzucha, klatki piersiowej i twarzy. Człowiek głębiej oddycha, co wpływa na lepsze dotlenienie mózgu i całego ciała. Wentylowane są głębsze partie płuc, które przy normalnym oddychaniu są mniej aktywne. Pozbywamy się także nadmiaru adrenaliny (hormonu walki), co daje efekt odstresowania i relaksu.

Nie każdy śmiech jest jednak taki sam! Sklasyfikowano trzy rodzaje śmiechu, a każdy z nich ma inne znaczenie.

Śmiech „ha, ha, ha” biorący się z brzucha (intensywnie pracuje przepona, a głos jest głęboki) jest najzdrowszy. Oznacza on radość, dobre samopoczucie, rozluźnienie i pewność siebie. Jest zwykle zaraźliwy i najlepiej rozładowuje napięcie czy stres. Tak śmieją się ludzie odważni.

Drugim ze śmiechów jest tzw. „hi, hi, hi” (chichranie), który może oznaczać ukrytą radość. Tak się śmiejemy, gdy chcemy ukryć satysfakcję z czyjejś porażki lub szkody, np. gdy w ukryciu obgadujemy naszego rywala, który za szybko sobie zaczął i później „zderzył się ze ścianą”. Czasem ten śmiech przybiera formę tłumioną i powstaje odgłos typu „chchch”.

Ostatnim ze śmiechów jest „he, he, he” pojawiający się, gdy nie rozumiemy czegoś (np. dowcipu), a także wtedy, gdy cieszymy się z czyjejś szkody bez poczucia wstydu. To śmiech szatański, demoniczny i wiąże się z wyśmiewaniem, pogardą lub prowokowaniem do konfrontacji. Czasem ktoś tak się śmieje, gdy coś mu przeszkadza szczerze się roześmiać. Taki śmiech może pojawić się, gdy mijamy kogoś, kto poślizgnął się na błocie na stromym zbiegu. Oczywiście warto mu pomóc, bo „ten się śmieje, kto śmieje się ostatni”, a nigdy nie wiesz, co czeka cię na kolejnej górce.

Moja propozycja jest więc taka, by próbować połączyć bieganie i śmianie się. Dzięki temu będziemy czerpać korzyści z obu aktywności jednocześnie. Może niekoniecznie przez intensywny śmiech, ale warto spróbować chociaż uśmiechać się do innych. Sam robię tak, jeśli chcę rozładować stres na linii startu. Moim sposobem jest wyobrażanie sobie pozostałych uczestników w czapkach krasnali. Zawsze działa i od razu się do nich uśmiecham.

 

_____________________
Jakub Jelonek – absolwent AWF w Krakowie i doktorant tej uczelni. Pracownik Uniwersytetu Humanistyczno-Przyrodniczego w Częstochowie. Współautor książki „Trening mistrzów” oraz biografii najlepszych polskich biegaczy. Ciągle aktywny chodziarz (mistrz Polski 2018 na 50 km), który nieustannie dokądś zmierza. Dwukrotny olimpijczyk na 20 km (z Pekinu i Rio) z ambicjami na Tokio. Trener i sędzia lekkoatletyczny, organizator imprez, nie tylko sportowych. Uwielbia czytać, ale i pisać – nie tylko o sporcie. Autor bloga www.jelon.blog

Jakub Jelonek
Jakub Jelonek
ciągle aktywny chodziarz, który nieustannie dokądś zmierza (wielokrotny reprezentant Polski i dwukrotny olimpijczyk – z Pekinu i Rio, z nadziejami na Tokio). Współautor książek „Trening Mistrzów” (2018), „Henryk Szost – Rekordzista” (2019), „Marcin Lewandowski – Mój Bieg” (2020). Pracownik Uniwersytetu Humanistyczno-Przyrodniczego w Częstochowie, a także trener lekkoatletycznych klas sportowych w IV liceum w Częstochowie. Działa też jako sędzia i organizator imprez, nie tylko sportowych.
Dyskusja

Forum bieganie.pl - największe biegowe forum