Strona korzysta z plików cookies w celu realizacji usług i zgodnie z Polityką Prywatności. Możesz określić warunki przechowywania lub dostępu do plików cookies w Twojej przeglądarce.

Zamknij
list do Mikołaja

list do Mikołaja

Fel
Jakub Jelonek
06-12-2019

Drogi Święty Mikołaju!

Piszę do Ciebie ten list, bo byłem w tym roku całkiem grzeczny i liczę na to, że tym razem (wyjątkowo!) całkowicie mnie zaskoczysz i znajdę w biegowej skarpecie jakiś (może być skromny!) podarek. Mało kto jeszcze wierzy w Świętego Mikołaja, ale ja tak. Przynajmniej dziś.

Piszę w tym liście, mój Dobrotliwy Darczyńco z Grenlandii, w imieniu nie tylko swoim, ale też wszystkich biegaczy z Polski. Lubię ich i chciałbym się podzielić tym moim szczęściem, które mi (a przy okazji wszystkim nam) podarujesz. Wesprzesz nie tylko dobrego człowieka, ale i całą grupę ciężko harujących na swój sukces biegoholików. Oni też byli dobrzy w tym roku, a w przyszłości będą jeszcze lepsi!

Moje prośby nie są wygórowane. Na początek chcę nowy dres. Ten, w którym trenuję jest na mnie za duży i wyglądam w nim jak strach (się bać). A kiedy zakładam strój kadrowy, który dostałem z PZLA, dzieci wołają za mną: „Patrzcie – bocian, bocian!”, bo czerwone lycry na chudych nóżkach i biała bluza kojarzą się z tylko z tym dumnym i dostojnym ptakiem (przynoszącym też ponoć dzieci). Czas to zmienić i zabłysnąć w końcu w moim lesie.

Możesz mnie też zapisać na jakiś fajny bieg, na przykład w ciepłych krajach. Naprawdę się nie obrażę. Nie musi mieć od razu wypasionego pakietu, nacieszę się samym wyjazdem. Nie byłem jeszcze w Honolulu, a w niedzielę jest tam maraton (tak, sprawdziłem). Zostało mało czasu, ale co to dla Mikołaja? Nie takie rzeczy się robiło ze szwagrem… Zresztą, dzieci w swoich listach wymyślają pewnie trudniejsze prezenty do ogarnięcia, co nie?

Jeśli nie wyjazd, to jest jeszcze inny sposób, żeby się trochę polansować na mieście. Sam wiesz, jak to jest wyróżniać się, w końcu paradujesz w czerwonym płaszczu po osiedlu, jak król albo lord nawet. Może sprawiłbyś mi jakiś megainteligentny zegarek albo inny odjechany sprzęt do biegania za milijony monet? Naprawdę mi się przyda, Mikołaju. Jeszcze nie wiem, do czego, ale coś wymyślę. Pamiętaj tylko, żeby ładnie wyglądał. Nie kłopocz się użytecznością, bo i tak nie wykorzystam go do biegania. Przyda się do klubu czy galerii (oczywiście chodzi mi o klub dyskusyjny i galerię malarstwa, a nie jakiś dance club czy, co gorsza, galerię handlową!).

Wiesz, jeśli nie da się czegoś wypasionego, to może chociaż wygodne buty? Takie siedmiomilowe, od razu na rekord. Buty zawsze robią robotę, każdy biegacz o tym wie. Najlepszy prezent ever. No chyba, że są za małe albo za duże, bo to wiesz, jak z tymi rozmiarami – co firma, to inne. Nie mogą być zbyt kolorowe (to nie choinka na święta!) albo bez wyrazu (tak trochę to by się jednak mogły wyróżniać, co nie?). I o amortyzacji pamiętaj, bo ani za dużo, ani za mało pianki nie lubię… To może butów jednak nie, bo na pewno coś mi nie będzie pasowało. Buty sam sobie wybiorę, takie jak lubię. Ale dzięki za chęci. Próbowałeś.

I jeszcze książka. Co drugi Polak nie przeczytał w ubiegłym roku żadnej książki, więc czas to zmienić! Chcę podręcznik: „Jak wygrywać?”, bo ciągle nie wiem, jak to się robi. Najlepiej nie za długi, jak to się mówi: „samo mięso”. Może być oczywiście wege; wiesz jak jest. Najlepiej w sumie komiks albo żeby chociaż było dużo ilustracji. A może mapa, w której byłoby wytłumaczone, jak na skróty pokonać każdy bieg. I wygrać – nie tylko z samym sobą, ale jeszcze z moim największym rywalem. Już to widzę. Ta książka odmieni moje życie!

W ostateczności może być też trochę słońca, szczególnie w te pochmurne dni. Ja będę wiedział, że to od Ciebie. Z góry dzięki.

Z wyrazami szacunku,
Podpisane – ja.


„Ho, ho” – pomyślał Mikołaj, czytając ten przedziwny list. „Chyba coś mu z tego podaruję, ale jeszcze nie wiem, co. A czy to przypadkiem nie jest ten gość, co pisze te zwariowane felietony na bieganie.pl? Ha! To chyba on! Myślał, że mnie zmyli prośbą o słońce. Rózgę dostanie, a co, żeby mu się czasem w głowie nie poprzewracało. I jeszcze brodę. Niech coś ma!”

 

 

_____________________
Jakub Jelonek – absolwent AWF w Krakowie i doktorant tej uczelni. Pracownik Uniwersytetu Humanistyczno-Przyrodniczego w Częstochowie. Współautor książki „Trening mistrzów” oraz biografii najlepszych polskich biegaczy. Ciągle aktywny chodziarz (mistrz Polski 2018 na 50 km), który nieustannie dokądś zmierza. Dwukrotny olimpijczyk na 20 km (z Pekinu i Rio) z ambicjami na Tokio. Trener i sędzia lekkoatletyczny, organizator imprez, nie tylko sportowych. Uwielbia czytać, ale i pisać – nie tylko o sporcie. Autor bloga www.jelon.blog

Jakub Jelonek
Jakub Jelonek
ciągle aktywny chodziarz, który nieustannie dokądś zmierza (wielokrotny reprezentant Polski i dwukrotny olimpijczyk – z Pekinu i Rio, z nadziejami na Tokio). Współautor książek „Trening Mistrzów” (2018), „Henryk Szost – Rekordzista” (2019), „Marcin Lewandowski – Mój Bieg” (2020). Pracownik Uniwersytetu Humanistyczno-Przyrodniczego w Częstochowie, a także trener lekkoatletycznych klas sportowych w IV liceum w Częstochowie. Działa też jako sędzia i organizator imprez, nie tylko sportowych.
Dyskusja

Forum bieganie.pl - największe biegowe forum