Strona korzysta z plików cookies w celu realizacji usług i zgodnie z Polityką Prywatności. Możesz określić warunki przechowywania lub dostępu do plików cookies w Twojej przeglądarce.

Zamknij

mity w świecie biegowym

mity w świecie biegowym

Byłem ostatnio na szkoleniu, gdzie uczyliśmy się jak rozpoznawać fake newsy i manipulacje, przeciwdziałać dezinformacji i weryfikować to, co czytamy. Sami wiecie, jaki jest internet. Staram się być na co dzień sceptyczny, ale ja też dałem się parę razy nabić w butelkę i zdarzało mi się uwierzyć w powszechnie powtarzane mity, niemające zbyt wiele wspólnego z prawdą. Postanowiłem obalić kilka z nich, choć funkcjonują sobie dalej i są przekazywane w świecie biegowym. Sprawdźcie, czy też daliście się złapać.

Pierwszy, bardzo popularny mit jest taki, że jedzenie buraka czy picie z niego soku leczy anemię. Burak praktycznie nie zawiera żelaza, ponadto jest to żelazo trudno wchłanialne. Samo warzywo jest zdrowe i ma szereg pozytywnych funkcji, bo zawiera wiele cennych składników, m.in. azotany, które są polecane w sporcie, o czym kilka razy już pisałem. Anemia jest zwykle spowodowana niedoborami żelaza. Niestety musimy je dostarczyć z innymi produktami, bo w buraku jest w bardzo małych ilościach. Czerwony barwnik buraczany – betanina, nie bierze udziału w tworzeniu hemoglobiny ani erytrocytów i jest wydalany w postaci niezmienionej. Pamiętajmy, że jest kilkanaście różnych rodzajów anemii. Istnieje np. anemia ACD (związana z chorobami przewlekłymi). W tym przypadku podawanie żelaza może nawet szkodzić, a anemia mija z chwilą wyleczenia choroby lub wprowadzenia jej w remisję. W buraku mamy też betainę i cholinę, które poprawiają funkcje wątroby. Anemia nie musi powstawać przez złą dietę, ale może być spowodowana przez dysfunkcje przewodu pokarmowego. Burak nie dostarcza więc żelaza, ale może leczyć problemy układu pokarmowego i w ten sposób nam pomóc. Samo picie soku czy jedzenie buraka przy anemii nie pomoże, ale może nieco łagodzić jej objawy.

Kiepskim rozwiązaniem będzie też leczenie anemii szpinakiem. Amerykanie próbowali zachęcić dzieci do spożywania szpinaku, nadając kreskówkowemu Popeye'owi nadludzkich sił po zjedzeniu tego warzywa. Niestety żelaza w szpinaku jest znowu za mało, w dodatku jest związany ze szczawianami i kiepsko się wchłania. Sam szpinak ogólnie jest zdrowy i na pewno nam nie zaszkodzi, ale anemii w ten sposób nie wyleczymy.

Nie powinniśmy dostarczać też kwasów Omega-3 przez picie tranu. Chyba że mamy gwarancję, skąd olej pochodzi, bo ryby w zanieczyszczonych miejscach mogą wcale nie być zdrowe. Wątroba jest miejscem, gdzie przedostają się toksyny, więc olej z wątroby może mieć nawet więcej zanieczyszczeń.

Kolejnym ważnym składnikiem, wokół którego narosło sporo mitów jest magnez - więc warto przypomnieć, że kawa go nie wypłukuje. Dla przypomnienia, samo dostarczanie magnezu nie chroni nas też przed kurczami mięśni, bo ich geneza bywa bardziej złożona.

Nie jest też prawdą, że 90% ciepła tracimy przez głowę. Mama i babcia miały rację, że czapkę w duży mróz warto założyć, ale te 90% to powtarzany mit, niezgodny z prawdą. Co dalej... Jeśli się zranimy, woda utleniona i spirytus salicylowy nie są dobrymi środkami do przemywania ran. To, że boli, nie znaczy, że działa. Jeśli kanapka upadnie nam na podłogę, to niestety nie uchronicmy jej przed zanieczyszczeniem, jeśli podniesiemy ją w ciągu 5 sekund. Aha, witamina C (nawet pod nazwą „lewoskrętna”) nie leczy kataru czy przeziębienia, bo nie zwalcza wirusów. Warto też przypominać, że homeopatia nie działa. To znaczy czasem może zadziałać, jeśli mocno w to uwierzymy, bo placebo czasem działa...

Całe życie się uczymy, a w obecnych czasach jeszcze uważniej trzeba weryfikować poznane informacje. Poszerzanie wiedzy nauczyło mnie tego, żeby podchodzić sceptycznie do wielu rzeczy i ciągle się dokształcać. Nauka przypomina autostradę pod Częstochową – ciągle jest w budowie i się zmienia, a końca nie widać. Dalej jesteśmy zmuszeni do rewidowania poglądów, a czasem musimy przyznać się do ewentualnych błędów. Pamiętajcie o tym, bo na niewiedzy żeruje pseudonauka, która straszy nas potem, że szczepionki i sieci 5G szkodzą.

 

_____________________
Jakub Jelonek – absolwent AWF w Krakowie i doktorant tej uczelni. Pracownik Uniwersytetu Humanistyczno-Przyrodniczego w Częstochowie. Współautor książki „Trening mistrzów” oraz biografii najlepszych polskich biegaczy. Ciągle aktywny chodziarz (mistrz Polski 2018 na 50 km), który nieustannie dokądś zmierza. Dwukrotny olimpijczyk na 20 km (z Pekinu i Rio) z ambicjami na Tokio. Trener i sędzia lekkoatletyczny, organizator imprez, nie tylko sportowych. Uwielbia czytać, ale i pisać – nie tylko o sporcie. Autor bloga www.jelon.blog