Strona korzysta z plików cookies w celu realizacji usług i zgodnie z Polityką Prywatności. Możesz określić warunki przechowywania lub dostępu do plików cookies w Twojej przeglądarce.

Zamknij

idea sportu

idea sportu

W miniony weekend rywalizowałam na dystansie półmaratonu w Tarnowie Podgórnym. Bardzo profesjonalna impreza sportowa dopięta na ostatni guzik. Zebrała się ciekawa elita zawodników z Polski. Nie zabrakło także tych z Afryki. Co ciekawe, nie zabrakło ich również kilkanaście godzin wcześniej na biegu w Kwidzynie, jak i następnego dnia rano w Bielsku-Białej. Oczy przecieram, gdy patrzę na ich wyniki i zwycięstwa z trzech biegów w ciągu doby. Jak oni to robią, że wygrywają każdą imprezę sportową, gdziekolwiek się pojawią? Maszyny, chciałoby się rzec.

Czy fenomen tkwi po prostu w byciu Afrykańczykiem i jedzeniu ugali? Okazuje się, że nie. Na biegach ulicznych często spotykam się i rozmawiam z bardzo miłym biegaczem z Kenii. Z innej grupy niż wyżej wymienieni. Przeciera jak ja oczy i mówi „Unbelievable!" „How?". Przyznaje, że w teamie zwycięzców występuje duża rotacja zawodników. A to dlatego, że wielu biegaczy z tej grupy po jednym czy dwóch sezonach po prostu ma wielkie problemy zdrowotne. Mój informator dodaje, że sam od dziesięciu już lat regularnie przyjeżdża i startuje w Polsce w celach zarobkowych. Jak twierdzi, już po trzech tygodniach startów jest zmęczony, a wcale nie wygrywa wszystkich biegów. Takich jak on znam z kolei wielu.

No dobra, skoro kolor skóry i miejsce zamieszkania nie robią aż tak dużej różnicy między poziomem sportowym zawodników, to w czym zatem tkwi fenomen tych niezniszczalnych?

Wzbudzają wiele kontrowersji. Owszem, nie złapałam nikogo za rękę, ale wiem, że fizjologia człowieka po prostu nie pozwala na tak ekstremalne wysiłki w ciągu doby, tydzień po tygodniu. Nasuwa się też pytanie, dlaczego zawodników tych nie widzimy na imprezach rangi Mistrzostw Świata, Igrzysk Olimpijskich. Myślę, że kwalifikacje zrobiliby bez problemu. No i myślę, że jeśli nie wiadomo, o co chodzi, to chodzi o... szybkie pieniądze.

Żeby dalej coś napisać, poruszę temat dla niektórych trudny. Wiem, że w dzisiejszych czasach sport wśród zawodowców stał się po części lub w całości ich zawodem właśnie. Stąd używam słowa zawodowiec. Czyli dostajesz pieniądze za to, że biegasz szybko, za to że robisz swego rodzaju show. Ale należy też dodać, że każdy z zawodowców zaczyna od biegania dla idei.

To idea między innymi pomagała i pomaga im wspinać się wyżej i wyżej. Ale w ramach tej samej idei sportu drzemie reprezentowanie pewnego rodzaju postawy, gry fair, szacunku dla przeciwnika.

Uważam, że u zawodowców to obligatoryjne zachowanie. W końcu na tych zasadach zostali sportowo wychowani, co więcej, są przez innych obserwowani, więc powinni świecić przykładem. Wiem przy tym, że amatorzy często są idealnym przykładem odzwierciedlenia postawy sportowca. Nie muszą wygrywać, czy bić nie wiadomo jakich rekordów, żeby przekazywać te wartości.

Dlaczego zawodowcy dostają zatem pieniądze? Uważam, że zawody tych najlepszych, nieważne czy na arenie światowej czy krajowej, to swego rodzaju show, coś czego ludzie oczekują. Może to nie piłka nożna, ale w biegach też emocjonujemy się najlepszymi w danej dziedzinie, w danym występie. Kibicowanie im, oglądanie ich wysiłku to również pewna wartość uruchamiająca ludzką motywację. „Skoro on jest w tym dobry, ale ciągle stara się, sumiennie pracuje na swój sukces, to ja wykonując tę dziedzinę w której jestem dobry też mogę osiągać cele i pokonywać słabości.“ Dlatego siłą rzeczy, ci z przodu (najszybsi w tym wypadku) zawsze w większym lub mniejszym stopniu wzbudzą zainteresowanie drugiego człowieka. Stają się osobami rozpoznawalnymi, publicznymi. Swoją walką, drogą, staraniem się przekonują innych ludzi do systemu wartości godnego naśladowania. Stanowią swego rodzaju wzór - a starania tego wzoru uhonorowane są zapłatą. Są w miejscu, które wszyscy obserwują, wszyscy oczekują też od nich motywacji i/lub inspiracji.

Bo osiąganie sukcesów tych życiowych lub sportowych, w ogóle wygrywanie to coś, co w większości nas pewnie kręci. Chciałabym, by to dążenie do wyznaczonego celu nie było jednak drogą na skróty - byle tylko jak najszybciej się wzbogacić. Pieniądze są ważne, ale to nie one powinny nam przyświecać jako cel sam w sobie. Sensu temu wszystkiemu nadaje raczej fakt, że robimy coś z pasji, że się staramy. Wtedy robimy to dobrze i stajemy się dla innych przykładem. A zapłata za dobrą pracę przyjdzie sama. I nie mówię tu już tylko o bieganiu...

 



____________________
Aleksandra Brzezińska: mistrzyni Polski w maratonie 2019 (2:34:51 w debiucie). Wielokrotna medalistka Mistrzostw Polski w biegach przełajowych i biegach długich. Reprezentantka Polski na imprezach rangi europejskiej. Nauczycielka języka angielskiego. Jej biegową przygodę można śledzić na Instagramie i Facebooku.