Strona korzysta z plików cookies w celu realizacji usług i zgodnie z Polityką Prywatności. Możesz określić warunki przechowywania lub dostępu do plików cookies w Twojej przeglądarce.

Zamknij

portal reżimowy

portal reżimowy

W naszym kraju ludziom biega się coraz lepiej. Ostatni sondaż finansowanej przez nas niezależnej pracowni badań opinii społecznej sprawił, że powiało huraganem optymizmu. Aż 99 procent biegaczy jest bardzo zadowolonych ze swoich wyników. 1 procent uznało, że mogłoby być lepiej, niewiele lepiej, ale lepiej. Przypomnijmy, że jeszcze kilka lat temu poziom satysfakcji był dużo niższy. 99 procent ankietowanych uznawało wówczas, że biega do bani i nie może tego znieść, a tylko 1 procent mógł znieść to, że biega do bani.

Niesamowicie rośnie także poziom organizacyjny największych polskich biegów masowych. Zagraniczne gwiazdy biegów długich coraz częściej obierają kierunek – Polska, ustalając plany startowe. Wiosną podczas największych krajowych maratonów powinniśmy zobaczyć w akcji doskonałych „jakichś Kenijczyków” i „jakichś Etiopczyków” wspieranych przez „jakichś Erytrejczyków”.

Nasi wyczynowcy nie czują jednak przed afrykańskimi rywalami kompleksów. Jak zdradził nam jeden z kadrowiczów, który planuje swój maratoński debiut w Dębnie, zamierza zaatakować tam rekord Polski:

- Trzeba mierzyć wysoko. Na pewno będę spotykał się z opiniami, że to niepoważne, że z takiej „połówki” nie mam szans na 2:07 w maratonie (jego życiówka w półmaratonie wynosi fenomenalne 1:04:31 – przyp. red.), ale ja wychodzę z założenia, że lepiej polec w drodze na ośmiotysięcznik, niż triumfalnie podbijać osiedlowe pagórki - z przekonaniem powiedział biegacz, proszący o anonimowość w obawie przed falą hejtu ze strony nieprzychylnych polskim zawodowcom mediów.

O opinię na temat kondycji polskich biegów poprosiliśmy niezależnego eksperta, którego bardzo lubimy pytać, bo zawsze powie to, co pasuje nam do tezy artykułu:

- To prawda, bieganie przeżywa aktualnie złoty czas. Pojawiają się czasami głosy, że spada frekwencja największych imprez, a polscy mężczyźni biegają niewiele lepiej od Kenijek... Ale to tylko snucie niesprawiedliwych insynuacji, podłe uproszczenia, orgia domysłów i chocholi taniec ludzi pogrążonych w marazmie, niepodatnych na pełne pozytywnej energii działanie biegowych endorfin - powiedział nam niezależny ekspert, któremu na preferencyjnych warunkach podnajmujemy kawalerkę na Mokotowie, więc doskonale zdaje sobie sprawę, że lepiej nam nie podpaść. 

Z satysfakcją chcemy również poinformować Państwa o rosnących zasięgach naszego portalu. Według niezależnego ośrodka badania ruchu w sieci, naszą relację z Półmaratonu w Wiązownie przeczytało 50 milionów Polaków. Konkurencja została daleko w tyle. Jak w kuluarach powiedział nam prezes ośrodka badawczego, któremu bezinteresownie kupiliśmy swego czasu kamienicę na Nowym Świecie – relacje pozostałych redakcji mogą pochwalić się zaledwie TRZEMA unikalnymi wejściami. Jak udało nam się ustalić w toku dziennikarskiego śledztwa, na tę liczbę złożyli się: autor tekstu, redaktor naczelny oraz imigrant zarobkowy zatrudniony do podbijania statystyk.

Nasi dziennikarze cieszą się powszechnym uznaniem. Ilekroć pojawiamy się na biegach w charakterystycznych kamizelkach z logo bieganie.pl, przypadkowi ludzie podchodzą i klepią nas po plecach. Czasami z otwartej dłoni, ale raczej z pięści. Regularnie słyszymy, że tak dobrze zredagowanych artykułów jeszcze nie czytali, a tytuły tekstów trafiają w punkt i dalekie są od tabloidowych zagrywek.

My jednak dalej pracujemy z pokorą i poczuciem misji, nie zachłystując się miłością odbiorców, będąc wiernymi maksymie elektryka wysokich napięć, że jak raz się pomylisz, to popiół zostanie i nic więcej. Przysięgamy nadal bezbłędnie wyznaczać szlak do naszych czytelników.

Tymczasem zostawiamy Państwa z największym biegowym hitem ostatnich tygodni, unikatową interpretacją przeboju Norbiego: „Życiówki są, aha aha, gorące. Aha, aha. Życiówki są - hej, ho!”

 

PS. Nie jesteśmy pewni czy trzeba zaznaczać, że tekst ma charakter ironiczno-humorystyczny, a wszystkie postaci i dialogi są fikcją i ich zbieżność z prawdziwymi wydarzeniami jest przypadkowa, ale na wszelki wypadek - zaznaczamy.

____________________

Krzysztof Brągiel – biegacz, tynkarz, akrobata. Specjalizacja: suchy montaż i czerstwe żarty. Ulubiony film: „Pętla”. Ulubiony aktor: Marian Kociniak. Ulubiony trening: świński trucht. W przyszłości planuje napisać książkę o wszystkim. Jeśliby się nie udało, całkiem możliwe, że narysuje stopą komiks. Bycie niepoważnym pozwala mu przetrwać. Kazał wszystkich pozdrowić i życzyć miłego dnia.