Strona korzysta z plików cookies w celu realizacji usług i zgodnie z Polityką Plików Cookies. Możesz określić warunki przechowywania lub dostępu do plików cookies w Twojej przeglądarce.

Zamknij
Nick Symmonds ukończył swój pierwszy maraton, Czapi korespondencyjnie lepszy.
Maraton w Honolulu był maratońskim debiutem Nicka Symmondsa. Symmonds, do niedawna czołowy amerykański 800metrowiec zakończył swoje wyczynowe bieganie w czerwcu 2017, biegnąc 1:51,52 na zawodach w Portland.

W trakcie swojej kariery dwukrotnie był na Igrzyskach Olimpijskich w Pekinie 2008 i Londynie 2012. W Londynie zajął wtedy piąte miejsce w pamiętnym biegu, który do dzisiaj można nazwać naszybszym biegiem na 800m w historii, gdzie pierwszych pięciu zawodników złamało 1:43 a Rudisha pobił Rekord Świata. Życiówka Symmondsa 1:42,95 pochodzi właśnie z tamtego biegu. W 2013 roku na Mistrzostwach Świata w Moskwie zdobył srebro.



Dla nas, kibiców, maratończyków, biegaczy, zawodników i trenerów, zawsze jest ciekawe jak zawodnik, który chwilę temu był jeszcze w mocnym wyczynie poradzi sobie na zupełnie innym dystansie.

Symmonds do maratonu przygotowywał się solidnie choć daleko od objętości która pozwalałaby mu na naprawdę dobre wyniki. Jego tygodniowy kilometraż nie przekraczał 50 km. Ale zdarzało mu się pobiec na treningu półmaraton w 1:24:17.

Na Maratonie w Honolulu nastawiał się na za złamanie 3h30 i na taki wynik rozpisał sobie na ręku międzyczasy. Jednak po kilku kilometrach stwierdził, że biegnie mu się na tyle dobrze, że będzie atakował 3 godziny.

Trasa maratonu wiedzie nad Pacyfikiem, wybrzeżem wyspy Oahu, prawie cała jest zupełnie płaska, jednak dwukrotnie na 8 i 24 mili (13 i 38 km) trzeba przebiec przez to samo wzniesienie, na odcinku około 1500m trasa wznosi się o około 30 m. Symmonds twierdzi, że to wzgórze go wykończyło. Że nie doświadczył żadnej ściany ale kiedy zaczęło się wzniesienie musiał bardzo zwolnić.

Jeśli przyjrzymy się rozkładowi jego tempa, to rzeczywiście widać, że wygląda ono dosyć nietypowo. Pierwszą połowę maratonu przebiegł w czasie 1:31:17, czyli ze średnim tempem 4:20, podczas kiedy już kolejne kilometry biegł po 4:02, dalej 4:06. Można wnioskować, że po półmaratonie wydawało mu się, że jest taki świeży, że stwierdził, że może zacząć "finisz" ;) Pobiegł bardzo mocno i to się zemściło, ściana złapała go po prostu później i zbiegła się z podbiegiem o którym mówił za metą.

Km Czas Międzyczas Tempo
10 00:43:31 00:04:21 00:04:21
15 01:05:09 00:21:38 00:04:20
21,097 01:31:17 00:26:08 00:04:17
25 01:47:01 00:15:44 00:04:02
30 02:07:30 00:20:29 00:04:06
40 02:51:07 00:43:37 00:04:22
42,195 03:00:35 00:09:28 00:04:19


Tak czy inaczej polecamy obejrzenie filmiku z jego instagrama jak chodzi w dzień po. Napisał pod nim: "Naprawdę, nigdy nie miałem tego typu problemów po 800 metrach."

Paweł Czapiewski może być z siebie dumny, jego debiut w 2014 roku wypadł lepiej. :)



Przy okazji, Maraton w Honolulu był zapowiadany jako wielki powrót Dennisa Kimmeto, ostatnim maratonem który udało mu się ukończyć był maraton w Londynie w kwietniu 2016. Tym razem też nie ukończył biegu. Wygrał jego krajan Lawrence Cherono w czasie 2:08:27.