Strona korzysta z plików cookies w celu realizacji usług i zgodnie z Polityką Plików Cookies. Możesz określić warunki przechowywania lub dostępu do plików cookies w Twojej przeglądarce.

Zamknij

Dołęgowski - biegacz, autor, dystrybutor, organizator biegów

Dołęgowski - biegacz, autor, dystrybutor, organizator biegów
Krzysiek Dołęgowski funkcjonuje w polskim biegowym światku od dawna. Zaczynał od adventure racing, potem zainteresował się biegami górskimi, zaczął sprzedawać sprzęt terenowy na stworzonym przez siebie wcześniej portalu Napieraj.pl. W końcu stał się dystrybutorem butów marki inov-8, cały czas rozwijając się biegowo. Doprowadził do tego, że w roku 2017 jako pierwszy w historii pokonał trasę 6xBabia Góra w limicie. Od kilku lat organizuje popularny bieg górski: Chudy Wawrzyniec. Dwa lata temu, razem z żoną (Magdą, też biegaczką) napisał książkę: "Szczęśliwi biegają ultra", która była ulubioną książką polskich biegaczy w latach 2015/2016. Jak widać powodów do rozmowy jest sporo.


Adam: Zastanawiam się, czy obecnie jesteś raczej biegaczem, raczej "sklepikarzem"  czy raczej dystrybutorem Inov8?
Krzysiek: Każdym po trochu. W sezonie - najbardziej biegaczem, bo po treningach moja wydajność w robocie spada. Mieszkam w Bielsku-Białej - 350 km od serca firmy, więc ciężko nazwać mnie sklepikarzem. Bo to mi się kojarzy z takim panem za ladą. Dystrybutorem - na pewno. Ale głównie układającym plan firmy. Staram się, żeby każdy aspekt mojej działalności sprzyjał innemu.

Adam: Może napisz też jak wygląda Twój typowy dzień w sezonie. To da jakieś pojęcie o wadze każdego elementu.
Krzysiek: Wstaję koło 7:30, przechodzę do drugiego pokoju, budzę komputer i odpalam moje robociki - takie małe programy, które szperają po zakamarkach firmy i zbierają dane. Jak piję kawę o ósmej, to ktoś już mnie zagaduje na Skype. Mam na kartce spisane zadania i staram się je wypełnić do południa. Wtedy idę na trening. Potem się kąpię i często zasypiam na godzinę. Później często wychodzę na kawę lub lunch do miasta (bo przecież resztę dnia spędzę w domu). Wracam do biurka i stukam w klawisze gdzieś do 18. Jak mi się uda to o tej porze odchodzę od komputera. Ale to nie zawsze się udaje. Zdarza się, że jeszcze koło północy coś majstruję w Excelu. W ciągu dnia cały czas piszczy Skype. Ktoś chce by mu wystawić fakturę, ktoś pyta co zrobić z niepełnym zamówieniem. Znajomy dzwoni pytając o rabat... A do tego trafi się jeszcze jakaś reklamacja.

Uważasz, że jesteś dobrze zorganizowany?
Nie. Uważam, że są ludzie znacznie lepiej ogarnięci. Uznaję, że moje mocne strony są gdzie indziej.

Generalnie chciałbym z Tobą pogadać o każdej z tych trzech działek, ale zacznijmy od mocnych stron. :) Jakie one są?
Wiesz. Ja czasem łapię zajawkę na to by zastanawiać się ile by kosztowało wprowadzenie nowej marki butów na rynek. I chociaż już po chwili wiem, że to się nie uda w najbliższych 5 latach to ściągam sobie kolejne książki na ten temat i nurkuję w nich. W tym czasie zapominam np. wysłać tych cholernych faktur...Moją najmocniejszą stroną jest umiejętność uczenia się. I ludzie mówią, że jestem kreatywny. Trudno mi powiedzieć co to dokładnie znaczy w moim przypadku. Działam pod wpływem impulsu i często przynosi to fajne efekty.

Zupełnie mi nie pasujesz do gościa, który ściąga książki na temat jakichś biznesowych aspektów. Nie obraź się, nie kwestionuję, że dobrze prowadzisz biznes, może to jest intuicyjne, może, że masz dobry produkt ale nie, że to jest kwestia nauczenia się przez Ciebie czegoś w kwestiach biznesowych.
Nie nazwę tego biznesem. Raczej myślę o prowadzeniu firmy jak o grze strategicznej. Wiesz... nie masz pojęcia jak przejść jakąś misję i oglądasz filmiki z YouTube, albo szperasz na forach jak zabić potwora w Diablo. Ja tak podchodzę do kwestii biznesu. Nie traktuję się jako dużego gracza. Rzeczywiście czytam książki o biznesie. I staram się wdrażać część rzeczy, które tam znalazłem. Ale szukam raczej pozycji podchodzących do tematu raczej nieszablonowo.

No i zaciekawiło mnie, dlaczego nie można by wprowadzić nowej marki butów? Są jakieś obiektywne świadczące o tym przesłanki ? I od kiedy nie można? Czy rok temu powiedziałbyś to samo?

Liczyłem ile to kosztuje - zrobienie projektów, prototypów, dogadanie fabryki, potem próba wypromowania tego na rynku. Jesteśmy na to za malutcy. Poza tym ciągle nie mam w głowie jakiejś wielkiej idei jak ten but miałby wyglądać. Graham Jordison z inov-8 jest znacznie lepszym projektantem niż ja. On mnie ciągle zaskakuje. Jeśli będę miał konkretną wizję to może spróbuję. Ale nie teraz. To by wymagało co najmniej 100 000$. Na początek. A potem widzę dalsze wydatki. Jasne, że pięknie by to wyglądało: "Polska marka podbija polskie góry"

Aaa, bo Ty mówisz o produkowaniu własnych butów?
Dokładnie to.

Myślałem, że o wprowadzeniu jakiejś zagranicznej.
Z tym jest dużo prościej. Ale bym musiał mieć człowieka, który będzie ciałem i duszą tej marki. Tak jak ja się wcieliłem w inov-8. Teraz nie mógłbym się rozkraczyć i drugą nogą sprzedawać np. Altrę, która właśnie weszła na rynek.


Foto: karolinakrawczyk.com

To zanim przejdziemy do Twoich działek. Kilka dni temu rozmawialiśmy, i powiedziałeś mi, że zupełnie nie zgadzasz się z podejściem Pana Rysia w kwestii perspektyw sklepów biegowych, tak? Z czym głównie się nie zgadzasz? (link do wywiadu: To nie jest kraj dla małych sklepów biegowych)

Mam ten wywiad przed sobą. On jest straszny. Ale przynajmniej szczery.

Dlaczego straszny?
Bo pan Rysio wg mnie zupełnie nie potrafi odnaleźć się w swojej roli i wziąć odpowiedzialności za swoje czyny. Przez kawał rozmowy wskazuje palcem na instytucje, firmy, osoby, które wini za swoją marną pozycję. Równocześnie przedstawia siebie jako świetnego fachowca. W 2017 roku opowiada o tym, że kiedyś tam zwolniono z podatków wielkie sklepy. Potem opowiada o zmorze jaką był minimalizm. Marudzi, że ma mało klientów, a nie wygląda na to by starał się pozyskać nowych. Wiesz.... ja np. zdaję sobie sprawę, że jestem fatalny w trzymaniu porządku w papierach. W związku z tym robi to mój wspólnik. Ja biorę na siebie kontakty zewnętrzne. Gadam z firmami, jestem twarzą inov-8. Uzupełniamy się. I wiemy, gdzie są nasze słabości.

Ale co innego prowadzenie sklepu a co innego dystrybucja marki
Pan Rysio ciągle nie obejrzał i nie przyznał się do swoich. Pan Rysio jest marką. Studio-Sport. Marką o której mało kto prócz "starej gwardii" słyszał.

No tak, tylko Pan Rysio prowadzi sklep, a Ty tu o jakieś marce mówisz.
Ja mając świetne umiejętności doboru buta i będąc introwertykiem, zatrudniłbym kogoś kto będzie frontmanem w firmie. Albo jeśli bym nie miał na to funduszy - po prostu bym poszukał sobie szefa.

Ale Ty sugerujesz, że on się powinien zająć czymś innym.
Sklep musi się czymś wyróżniać. Oczywiście ciężko tak gadać za plecami. On pewnie uznaje mnie za hochsztaplera. Ale prawda jest taka, że 8 lat nasza firma nie zatrudniała nikogo, a on już od dawna siedział na rynku. Teraz my jesteśmy dużo więksi, choć nie mamy ani dotacji z Unii, ani wielkiego kapitału. Pan Rysio trzyma się od 20 lat na rynku. Ale to co mówi, nie świadczy dobrze o atmosferze. Sprzedaje kilka marek - które są dostępne w wielkich centrach handlowych. Biadoli o przewadze wielkich firm. Ale na to nie ma wpływu. Więc po co o tym gadać? Po co marudzić na Decathlon? Po co sobie zawracać nim głowę. I tak się nie wygra jeśli spróbuje się zajmować tą samą niszę.

Ale Ty jesteś dystrybutorem Inov8, to co innego. Sprzedajesz sprzęt do wielu różnych sklepów. Mam wrażenie, że tak jak ci czytelnicy, którym się jego stanowisko nie podoba, uważasz, że on powinien inaczej prowadzić swój biznes, rozwijać sklepy, upiękniać wnętrza, itp. itd albo, że nie wziął się za dystrybucję jakiejś marki.

Nie! Niech zostanie jak jest! Ale niech się z tym pogodzi. Niech sobie powie. "Pieprzę marketing. Robię po swojemu" I przyjmie na klatę konsekwencje. To, że jest i będzie mały. To nie jest nic złego być małym.

Mi się wydaje, że on to przyjął na klatę.

Czy na pewno ktoś kto przyjął sprawy na klatę ma potrzeby żalić się przez pół wywiadu?

Eee, wg mnie prezentuje raczej typowe dla pewnej grupy przeświadczenie o preferencjach w biznesie itd, znajdziesz mnóstwo osób które mają takie zdanie. (Komentarz którego nie było w wywiadzie: Jeśli czytelnik zapozna się z książką ostatnich lat, czyli Kapitał Thomasa Piketty). Mówię to, bo znam go trochę i on mi się wcale takie żalący nie wydaje. Sam tytuł, że to nie czas dla małych sklepów biegowych to pokazuje, tytuł był od niego.

Ja wyznaję zasadę, że jeśli nie mam na coś wpływu to przestaję na to zwracać uwagę. Jasne, że pięknie by było sprzedawać tysiące par butów inov-8 do Intersportu, Decathlonu czy gdzieś jeszcze. Ale się nie da. Bo nie ta cena, bo nie ta świadomość marki, etc. Ale nie zamierzam płakać z tego powodu.


Foto: karolinakrawczyk.com

Ale Ty może masz do niego jakieś stare pretensje, że nie chciał kupować od Ciebie inov8, albo że Cię skrytykował jak jeździłeś i dla Magazynu Bieganie i robiłeś ocenę sklepów, gdzie w jednym sklepie dawałeś punkty za analizę video a w innym za jej brak.

To było ciekawe doświadczenie. Ale to jeszcze nie inov-8. Próbowałem sprzedać do Studio-Sport produkty marki RaidLight. Olał mnie wtedy straszliwie. Rzeczywiście wtedy to mnie zabolało, bo właśnie startowaliśmy i myślałem, że szybciutko zwojujemy świat. Zupełnie nie był zainteresowany naszym towarem. No i jak ustaliliśmy - to człowiek introwertyczny, więc czułem się jakbym rozmawiał z zimnym kamieniem. Ale nie. Nie mam za to urazy. Poszedłbym i pogadał o butach inov-8. Co do testu w miesięczniku Bieganie. Uważam, że ten ranking był naprawdę dobry. Jasne, że można się nie zgadzać z jakimiś elementami. Pan Rysio go odrzucił kompletnie. I nie życzył sobie by jego sklep był ujęty w kolejnym. Zapomniał, że to był ranking robiony na zasadach dziennikarskich. A nie zabawa w PR. Rozmawiałem wówczas również z chłopakami ze Sklepu Biegacza. Sklep Biegacza wyszedł wówczas słabo. Ale oni podeszli inaczej. Powiedzieli, że choć z wieloma rzeczami się nie zgadzają, to obejrzeli dokładnie za co punktujemy ich sklepy. I używali rankingu przy szkoleniu pracowników. To można nazwać podejściem konstruktywnym.

No, właśnie wydaje mi się, że nie byłeś tutaj wiarygodny. Bo to wyglądało trochę tak, że nie kupił od Ciebie inov8 czy wcześniej RaidLight więc pojechałeś po nim w rankingu. Ja wiem, że może w magazynie nie miał kto tego robić ale mi się to gryzło.

Ale to nie ja robiłem ranking! Ani słowa w nim nie napisałem!

A kto ?
Zrobiła to anonimowa dziewczyna. I powtórzyła rok później. Ona napisała swoje wrażenia. Towarzyszył jej jej chłopak i on zajmował się notowaniem co widzi na półkach. Podliczaniem marek, modeli, etc.

Czyli nie maczałeś w tym palców?
Ja byłem w grupie, która tworzyła założenia rankingu. Układałem kryteria.

No dobra, zostawmy ten temat, nie przekonasz mnie, że nie czułeś satysfakcji, że w publikowanym przez Ciebie rankingu sklep Pana Rysia wypadał nie najwyżej, nie pamiętam miejsca.

Wiesz co? Nie pamiętam. Więc na pewno nie było to jakieś mocne uczucie. Mieliśmy swoje zmartwienia.  Widzisz - mi się wydaje, że dziś by dobrze funkcjonować na rynku, to sklep musi znaleźć swoją niszę. I to nie musi być coś specjalnego. Większość tych sklepów, które się zamknęły - nie zdążyło znaleźć na czas swojej niszy. Napieraj.pl by przeżył bez dystrybucji. Tak samo jak w Poznaniu - przy bardzo dużej konkurencji radzi sobie Natural Born Runners. Oni tak jak my załapali się na wznoszącą falę trailu.

Czyli raczej nie wróżysz dobrze Sklepowi Biegowemu?

Ja myślę, że to mądrzy ludzie. To pokazuje ich przeszłość. Że wystartowali od sklepu WĘDKARSKIEGO i rozrośli się do tych rozmiarów w 20 lat. Umieją manewrować. Zmieniać się w zależności od sytuacji.

Na pewno mądrzy, ale my nie wiemy, czy oni, on, prowadzi sklep biegowy bo takie ma hobby, czy dlatego, że uważa to za biznes? Choćby sprzedaż w WorldBox to pewnie 10 razy więcej niż SklepBiegowy. Więc sklep dla biegaczy to może takie "hobby".

Na pewno mają teraz niezły kłopot z nagle rozrośniętą siecią sprzedaży. Będą musieli na pewno zamknąć część sklepów. Ale zrobiło im się luksusowo.

Luksusowo w jakim sensie, że brak konkurencji?
Łatwo jest mówić - "mają Worldbox więc to im teraz lata". Ale oni stworzyli to kilka lat temu. Wyczuli potrzebę rynku. I teraz są tu, a dawny Sklep Biegacza jest poza linią autu.

Wiem, to nie jest zarzut. Taki jest rynek. Wszyscy wielcy producenci pewnie więcej obecnie zarabiają na lifestyle niż na performance.

Jasne, że teraz to oni są już na linii starcia ze sklepami wielkopowierzchniowymi. Ale przynajmniej mają jakiś pomysł. Wprowadzają niszowe marki. Żeby się odróżnić.

Ale fakt jest taki, że mają WorldBox. I czy SklepBiegowy jest dla właściciela wystarczająco ważny w starciu z Decathlonem?
Ja bym unikał takiego starcia.

No ale nie da się uniknąć, Decathlon jest jak wielki wieloryb pożerający wszystko wkoło, wchłaniający coraz więcej i więcej.
Nie.

Co nie?
Nie wszystko jest w stanie zjeść.

Czego nie jest w stanie? Tzn pewnie nie zje tego co go nie interesuje. Jeżeli to jest wystarczająco małe.
Wielkie firmy mają ogromną inercję działania. Często robią wielkie głupoty. Często nie zauważają szybkich zmian. Nie zauważają całych segmentów rynku. Nie zauważają wyrafinowanych potrzeb. U nich nie kupisz buta za 500zł. Nie dostaniesz dobrej obsługi. Ile butów Kalenji jest na maratonie? Pewnie nie jest to numer jeden. No i wiele firm jest w stanie funkcjonować poza radarem największych graczy. Albo mimo ich obecności.

Podejrzewam, że oni są w stanie szybciej się zmieniać się niż Inov8, są zaskakująco szybcy. Butów może dużo nie ma, ale ubrania rządzą. I na pewno ich udział w butach rośnie.
To prawda. Bo ubrania są "niemerytoryczne". Trudniej stworzyć przewagę jakościową w koszulce czy gatkach.

Kilka lat temu można było u nich kupić też drogie buty, teraz nie, ale jak się trochę nasycą, zaczną się zastanawiać co zrobić, żeby przyciągnąć też tego "elitarnego" klienta. jeśli będzie im się to opłacać, to zrobią to.

To będą musieli przeciągnąć zmiany jeszcze w dziedzinie obsługi klienta... Bo elitarny klient wymaga... i wtedy trafi... do pana Rysia :-D

No widzisz. Jednak :)
Dobra. Elitarny klient wymaga indywidualnego podejścia. Ja nigdy nie negowałem kompetencji tego człowieka jeśli chodzi o dobór butów. :-)


Monte Kazura, foto, karolinakrawczyk.com

A chciałbym jeszcze trochę o butach. Tegoroczna pierwsza dziesiątka w BUGT wyglądała następująco:  
Faron: Hoka,
Gorczyca: Adidas
Sobczyk: Hoka
Rzeszótko: Tecnica
Dybek: Salomon
Szcześniewski: Hoka
Brzoza: Salomon
Łączak: Salomon

Czy to cie zaskoczyło?

Rzeszótko to Scarpa

Ok
I to mnie zaskoczyło :-)

To wszystko?
Przez cały bieg gapiłem się na nogi zawodników. :-) Oczywiście wybija się nowa marka w Polsce. Gdyby się cofnąć 2 lata wstecz to by nie było Hoki. Jeśli chodzi o inov-8 to nigdy nie mieliśmy mocnej pozycji w Tatrach.

Mi chodzi o to, że to jest generalnie bardzo daleko od niskich profili jakie robi inov8. Scarpa to tez jakiś wysoki but. Ten Adidas też. Chodzi mi o to, że te Tatry weryfikują co jest modą a co użytecznością. I okazuje się, że w górach, na skałach grube podeszwy rządzą i nie ma powodów, żeby nie rządziły też niżej
Powodów by nie rządziły niżej jest sporo. Bo na tak twardym biegu jak BUGT, wiele osób może mieć opory przed założeniem cienkich butów.

A dlaczego mieliby założyć cienkie na miękkie podłoże? Nawet na miękkim znajdą się po drodze jakieś kamienie.

Jak byś popatrzył na czasy zbiegów - to okaże się, że ja umiem w swoich cieniaskach zlecieć z Krzyżnego równie szybko co top 5.

A Twój czas zbiegu z Krzyżnego na świeżo to co innego niż po 50 km
Gruby but jest z natury mniej stabilny - staw skokowy jest wyżej. Więc zachowujesz się trochę jak w butach na obcasie. Oczywiście to przejaskrawienie. Ale wysoki obcas to ostatnia rzecz, którą chcesz zabrać w góry. Do tego jeśli ugina się pianka, to masz słabszą kontrolę nad tym co się dzieje.

Oczywiście, teoretycznie tak, ale w Tatrach wysoki obcas nie przeszkadzał?
Jest komfort - ale w wyścigach nie chodzi o komfort. Nikt nie rusza na WRC Mercedesem S-klasą. Ponadto by skorzystać z cienkiego buta, trzeba się tego nauczyć. A o to już trudniej. I trzeba czasu by przywyknąć. Mało ludzi zadaje sobie ten trud. W elastycznym, niskim bucie wiesz dokładnie pod jakim kątem układa się stopa. To pozwala precyzyjniej balansować, układać środek ciężkości. Jeśli dołożysz sporo pianki - precyzja znika.

No ale Hoka jest na tyle szeroka, że okazuje się być stabilna. Ja to mówię raczej z obserwacji tego, że ludzie w tym biegają. Że to co wydawało się nam raczej jakiąś parodią buta jest popularne wśród czołówki.
Wiesz... ja nie promuję skrajnie cienkich butów. Ja biegałem w ATR Challenger. Biegałem w wielu grubych butach. Pamiętam jak zawodnicy z naszego teamu zachłysnęli się minimalizmem i na drugim miejscu B7D przybiegł Maciek Więcek w butach, które nie miały pianki wcale. Tylko bieżnik a nad warstwą gumy wkładkę. Potem jednak ekipa się trochę uspokoiła i okazało się, że złotym środkiem był dla nich x-talon 212. Elastyczny i lekki but z 6 mm dropem.


6xBabia Góra, foto: karolinakrawczyk.com

Ale do Hoki Ci daleko. Czy nie myślisz, że Inov8 zacznie za chwile produkować buty na grubej podeszwie a'la Hoka?

Nie zacznie. Ten kawałek tortu już jest przydzielony. Salomon próbował sobie odgryźć fragment. Ale już nie próbuje.

Tak? Nie wiedziałem. Ale nie zdziwię się, jeśli to się jednak zmieni, tak jak kiedyś zmieniły się narty, kiedy weszły narty carvingowe.

Ja sądzę, że szczyt maksymalizmu oglądamy właśnie teraz. Tak jak kilka lat temu ludzie ekscytowali się cienkimi butami. Potem Hoka i spółka znajdzie swoją niszę i odciśnie swój ślad na całym rynku. Tak samo jak minimalizm. Znikną skrajne modele. A zostanie to co ma sens dla szerszej publiczności. Co mi się nie podoba to filozofia, która prowadzi do wyboru grubych butów.

Tak  ? Jaka filozofia?

To jest uzależnianie się od produktu. Niech but załatwi wszystko za mnie. Niech chroni mnie przed kontuzjami. Niech chroni mnie przed bólem. Niech da mi komfort.

Ale czas dotarcia do mety jest priorytetem. Masz 100razy większe doświadczenie w bieganiu po górach niż ja, ale czy nie jest tak, że przypadkowo Ci goście odkryli, że biegając po górach, zwłaszcza skalistych, najszybciej biega się w butach z grubą podeszwą, o nie musisz tak bardzo uważać na to na co staniesz, czy to jest cienka krawędź skalna czy nie, nie bardzo musisz uważać na nawierzchnię po której zbiegasz, że jakiś kamyk uszkodzi Ci rozcięgno?

Jedno to jest myśl o ściganiu się - czołowy zawodnik - tego na razie odłóżmy. Druga to szeroka publika. Grube buty krzyczą " jesteśmy milusie i komfortowe ", zabierzemy ci ten ból. Rzecz w tym, że dołożenie centymetra pianki nie sprawia, że jest mniej kontuzji kolan, bioder, etc. Pojedź do UK i zobacz jak tam wygląda rynek.

Bo Anglicy sa konserwatywni
Tam też ścigają się mocni goście, a nie zobaczysz Hoki. Ale to nie są idioci. To samo jest z kijkami - to regionalizm. Jeśli coś ma pomóc zyskać wynik to to złapią.

Ale Anglicy nadal mają dwa oddzielne krany - jeden do ciepłej a drugi do zimnej wody. Więc są anachroniczni. Są dumni, bo Królowa, bo Anglia, nie są wg mnie dobrym benchmarkiem.
No to jeszcze trzeba przegonić tego Jonathana Albona...Inov-8 go sponsorował przez parę sezonów. Teraz jest twarzą innej marki, ale też nie "grubasowej".

To nie musi dawać mniej kontuzji bioder czy kolan, ale ma dawać Ci poczucie, że jesteś w stanie szybciej się przemieszczać po skalistym terenie. I podejrzewam, że gruba podeszwa właśnie to daje.

Wg mnie to jest tak: w tym nauczysz się szybko, ale po dłuższym czasie odkryjesz ograniczenia. W cienkich butach jest odwrotnie. Najpierw widzisz ograniczenia, a dopiero po jakimś czasie korzyści. Ludzie idą na łatwiznę.

A ty biegasz głównie w butach z iloma strzałeczkami ?
2 strzałki - 6 mm drop.

I który z nich jest najgrubszy? Najbardziej "amortyzowany"?
Najgrubszy but jakiego używam ma 22 mm pod piętą i 14 pod palcami. 8 mm dropu. To inov-8 roclite 305. Jego używałem w drugiej części 6x Babia. Ale większość treningów robię w x-talonie 212.

Czyli jednak 3 strzałeczki
22/16 mm. Teraz inov-8 zmienia nieco nomenklaturę. Upraszcza ją, W nowszych modelach 2 strzałki to 8 mm, a jedna to 4 mm. Jak widzisz - odeszli od skrajności. Zerówek trailowych nie robią wcale.

No, ktoś powie, że zatracili swoje DNA
Nie. Nie stracili. Ich trzon zawsze stanowił x-talon 212. But o kilkadziesiąt gramów lżejszy i wyraźnie cieńszy niż np. Salomon Speedcross, który jest postrzegany jako główny konkurent. Czyli do tych samych zastosowań proponujemy wyraźnie inne narzędzia. Jak się przejrzy historię inov-8 to najcieńsze buty nigdy nie stanowiły większości oferty. Na DNA składają się 3 cechy: Maksymalna przyczepność, Jak najniższa waga, Założenie, że stopa kontroluje but a nie odwrotnie, w tym ostatnim jest zawarta elastyczność.

Ale może te X-talony słabo się trzymają nogi? Słabiej niż Speedcross? Bo trzeba przyznać, że Speedcross bardzo dobrze opina stopę a to gdzie jak gdzie, ale w trailu jest ważne.
X-talon 212 jest bardzo wąski. Na tyle wąski, że trzeba było stworzyć jego poszerzaną odmianę. Ta wąskość sprawia, że leży na stopie świetnie. A niskie położenie pięty daje mu stabilność. Coś czego strasznie brakuje speedcrossowi.

Może jest wąski, ale może słabo trzyma piętę? Pisze trochę prowokacyjnie, bo sam Speedcrosa nie lubię ale stopę trzyma dobrze i masa buta pewnie też z tego wynika. Lekki but obawiam się, że zawsze będzie tutaj jakoś słabszy.

Speedcross to fenomen, którego nie potrafię wyjaśnić. To nie jest dobry but. Podoba się ludziom.

Mi się podobał, kiedy byłem początkującym biegaczem.
Daje łatwe skojarzenia - duże kołki, znaczy przyczepnie. Dużo pianki, znaczy bezpiecznie. No i jak wchodził na rynek to był wyjątkowy.

Dla mnie jest niestabilny.
Jest okropnie niestabilny. Pamiętam, że jak pojawiła się pierwsza wersja to bardzo chciałem je mieć. A co powiesz na inny trend? Może marki butów rozmnożą się jak gatunki piwa?

To znaczy?
Kiedyś wydawało się, że Lech, Tyskie, Żywiec przejmą całą lodówkę. A okazuje się że na rynku może być mnóstwo browarów. I cały urok tkwi w różnorodności.

Nie piję piwa to nie orientuję się
Teraz na półkach jest po 40 odmian. Oprócz piwnego mainstreamu. Wszystko wydarzyło się w ciągu kilku sezonów.

No nie wiem, czy jednak koszty zrobienia nowej marki w przypadku butów to nie dużo więcej niż piwa.
To też się może zmienić.



W przypadku piwa musisz zmienić tylko puszkę i dodać ewentualnie sok malinowy :) Produkcja buta jest jednak trudniejsza.
Bo specjalizacja, bo moda, bo granie na technologiach. Zobacz, że teraz wchodzi na rynek Altra, która robi wszystkie buty z dropem 0 mm. I to ich znak rozpoznawczy. Na pierwszy rzut oka bez sensu. Ale skoro wyładowują się w Polsce, to można rozmyślać dalej: firma robiąca tylko buty wąskie, firma robiąca buty tylko we wściekłych kolorach, tylko dla kobiet, marka butów adresowana do osób 50+. Druk 3D daje oczywiście nowy wymiar. Choć akurat w niego nie wierzę. Nie wierzę w to, że ludzie będą sobie sami komponować buty. Przynajmniej nie na wielką skalę. Bo ludzie coraz mniej zawracają sobie głowę np. parametrami komputera. Coraz mniej konfigurują produkt za 3000zł.

Ktoś to zrobi za nich. Kiedyś też komputery były olbrzymie i miały RAM wielokrotnie mniejszy niż Twój laptop.

Więc nie zaczną tego robić z przedmiotem za 500zł. Więc wracamy do starej gry - gotowy zestaw produktów na półkach. Bez customizacji.

Ale już teraz Nike czy Adidas pozwala parametryzować sobie buta, np. Nike ID
Pozwala - Nike ID ma już duuużo lat. I nie stał się przełomem.

W tych wszystkich Twoich działaniach najbardziej zazdroszczę Ci jednak biegania. Ile masz teraz lat?

38

No i co myślisz o swojej obecnej formie?
Na dychę już pewnie nie będzie życiówki. Ale ten sezon był chyba najlepszy w moim życiu jeśli chodzi o biegi ultra.

Ja wiem o Babiej, coś mi pewnie umknęło ?
6x Babia to był główny cel. I wydaje mi się, że na sezon wystarczy. Inne rzeczy nie poszły już tak gładko. Zdarzyło się wskoczyć na pudło w lokalnych górskich biegach. W momencie gdy przygotowywałem się do bardzo stromego ultra trwającego 16 godzin, sukcesy w biegach trwających po 2h uważam za miłą niespodzianką.

Zaraz do tej Babiej wrócę, ale interesujesz się polityką? Albo czy masz swoje zdanie?
Tak. Od dwóch lat niestety bardziej niż wcześniej. Tzn. więcej się udzielam politycznie.

Więcej? Na FB, tak? Czy gdzie?
Na FB na pewno. Ale też dorzucam się organizacjom które robią wg mnie dobrą robotę. Nie nadaję się na polityka, ale uważam, że warto finansować tych którzy poświęcają swój czas.

Wiesz dlaczego się pytam? Bo widzę czasami, że wybierasz sie na długie treningi z różnymi ludźmi. I czy zdarza Ci się, że biegniesz długi bieg z kimś, kto jest po drugie stronie ?

Dawno nie miałem takiej politycznej dyskusji.

Ale dlatego, że wszyscy tego unikacie czy Ci ludzie z którym biegasz się tym w ogóle nie interesują?

Jakoś tak wychodzi, że większość moich znajomych to również "zdradzieckie mordy". Możemy sobie poprzytakiwać.

No to trochę się zdradziłeś, ja nie chciałem, żebyś robił taki coming out, bo to może wyraźnie wpłynąć na spadek sprzedaży Inov8 w Polsce. Trochę żartuje, ale czy nie myślisz czasem w tych kategoriach?

Myślę, że gdybym skupiał się tylko na wielkości sprzedaży, na słupkach, to po prostu bym zajął się inną branżą. Uważam, że bardzo istotnym elementem w kreowaniu marki jest autentyczność. I ja pokazuję siebie jakim jestem. Wygląda na to, że do tej pory działało. Więc jeśli mam odsłonić poglądy polityczne - nie widzę w tym problemu. Komuś się nie spodoba - trudno. Ale to tak samo jak ze szczegółami produktów. Wielu ludzi nie lubi małej amortyzacji, którą oferujemy. Wybierają inne marki. I proszę bardzo. Nie każdy musi biegać w naszych butach. Jasne, że zawsze miło się słucha komplementy. Jasne, że wierzę w produkt, który sprzedaję. I potrafię go bronić w sposób merytoryczny. Bo to, że rozwijamy się od  2010 roku, dowodzi tego, że nasz pomysł jest dobry. Uważam, że źle jest chować poglądy. Bać się ich. Nie mam problemów by porozmawiać ze zwolennikiem PiS o roli kościoła w państwie czy o problemach z 500+. Jeśli tylko wymieniamy się na argumenty, a nie na wyzwiska.

Ok, nie o tym chciałem, ale o Babiej. Jesteś pierwszym człowiekiem na Ziemi, który zrobił to w limicie, jaki był ten limit?

Limit wynosił 17 godzin.

A jaki z tego wychodził dystans i jakie przewyższenie?
Jeśli dobrze pamiętam, mój zegarek pokazał 109 km i 7900 m w górę.

Czyli w relacji do dystansu to bardzo duże przewyższenie. W UTMB jest 160 km i 10000. Czy poza zbieganiem było trochę biegania, czy w większości podchodzenie?
Bieganie było, ale trzeba brać pod uwagę, że przy dużych nachyleniach również zbieganie staje się przeraźliwie wolne. Robisz co możesz, a w dół wychodzi np. 6 min./km. Bo kicasz po kamieniach. Ale tak, było dużo chodzenia. Więc przed biegiem trenowałem na zbliżonych nachyleniach. I sporo chodziłem na treningach.

W jakim czasie to zrobiłeś?
16:06

Ale Ty chyba nawet na bardzo stromych podejściach biegasz, nie? Pamiętam Cię z Monte Kazura i tam na podbiegu biegłeś. Uznałeś, że to było bardziej efektywne niż marsz?

Nie. Na bardzo stromych podejściach chodzę. Granica dla mnie jest gdzieś w okolicach 8:30 - 9:00 min./km. Nawet na krótkich biegach górskich sporo chodzę.

Ok. Jesteś pierwszy na Ziemi, ale czy dlatego, że jesteś taki dobry czy dlatego, że nikt z "wielkich" nie próbował tego jeszcze zrobić? A może próbował?
Na pewno by się znaleźli w Polsce tacy, którzy też by to zrobili. Ale to trudna i niewdzięczna robota :-). I trening inny trzeba zrobić. Ja stwierdziłem, że się wyspecjalizuję w bardzo stromych i wolnych biegach. Bo lubię techniczny teren, lubię trudne zbiegi. Lubię biegać poza szlakiem. Po skałach.

No to wszystkie te Skyrunning powinny być dla Ciebie idealne
No to w zeszłym roku miałem niezły wynik na Glencoe Skyline. Na Glencoe zająłem 19 miejsce. Ale tam była obsada, że hej! To mnie właśnie przekonało, że warto pójść w tym kierunku. Babia była drugim krokiem.

A co będzie trzecim?
Trzecim krokiem będzie Charlie Ramsay Round. To trasa w Szkocji licząca sobie 93 km. I też coś koło 8000 m w górę. I tam marzeniem ściętej głowy jest osiągnięcie średniego tempa 10 min./km. Właśnie tego potrzeba, żeby zrobić rekord trasy. Tzw. FKT

Co to jest FKT?
Fastest Known Time. Krzysiek: W tym roku się przymierzałem.

Widziałem coś, myślałem, że to była jakaś taka sympatyczna turystyka. To trochę jak Bob Graham?
Tak. W Wielkiej Brytanii są 3 pętle. Po jednej dla Anglii, Szkocji i Walii. I ta szkocka zwie się Charlie Ramsay Round.

Ale też jest jakiś limit? W tym roku Ci nie wyszło?
Jest limit 24h. W tym roku zrobiłem 75% trasy w 13 godzin. Ale wygoniło mnie załamanie pogody. Na graniach nie dało się wyprostować. A miałem jeszcze 20 km do pokonania pod wiatr - całość po odsłoniętych graniach. O ile całe zadanie to zabawa "dla koneserów" to zasuwanie 20 km pod wiatr i zacinający deszcz już przestało mnie cieszyć.

Czy z tego będzie jakaś książka? Czy może piszecie jakąś książkę?

Tak. Cały czas kombinujemy nad książką.

Ale coś się już w tym temacie dzieje, czy tylko plany?
Rozpisaliśmy już plan. Wstępną listę tematów. Wybór bohaterów do anegdot. I myśl przewodnią. Ale brakuje nam terminów i porządnego kopa.

I jaka ma być ta myśl?
Tak jak w pierwszej chcieliśmy przede wszystkim opowiedzieć o łączeniu pasji z pracą, mam nadzieję, że czytelnicy to wychwycili, tak teraz głównym motywem, będzie przemijanie i zmiany w życiu. Krzysiek: Trochę ciemnych stron biegania.

Oooo, ciemne strony, od razu brzmi interesująco. Ciemne u innych czy u Ciebie?
I tu i tu. Rozmawiałem z jednym psychoterapeutą o bieganiu. On od razu złapał, że bieganie jako pasja daje możliwość budowania fajnych metafor - bo albo się coś w życiu goni, albo ucieka. No i przyglądamy się ludziom pod tym kątem. Przyglądamy się sobie.

Uciekanie się przed starością?
Na przykład. Ja się pogodziłem ze zbliżającą się moją

Dobra, zostawmy coś dla książki. Czy masz jeszcze ambicje, żeby stać się zdecydowanie mocniejszym biegaczem? Jednak nadal sie nieźle rozwijasz. Nie mówię o poziomie Kiliana ale...

Nie martwię się już, że nie dogonię Świerca czy Gorczycy. Ale nadal mam ambicję.

Ale czy te ambicje są jakoś mierzalne? Czy ta pętla w Szkocji jest przykładem realizacji tych ambicji czy to tylko jakiś etap?

Mam mnóstwo radości z biegania po skałach. Nawet się cieszę jak się wywalę i rozbiję kolano. Jak taki dzieciak. Uważam, że jestem w stanie jeszcze ugrać sporo na biegach w stylu BUGT. Krzysiek: Dalej niż na Szkocję na razie nie spoglądam.

Czyli na BUGT jeszcze zawalczysz??
Popatrz na pierwszą dziesiątkę "Grani Tatr" - tam większość stanowią dziadki. Dziadek Faron, dziadek Dybek, dziadek Sobczyk.

Ale to może generalnie specyfika ultra, że NIE dziadków jest mniej.
Odnoszę wrażenie, może by się podbudować ;-) ), że na łatwiejszych i krótszych trasach młodzi bardziej błyszczą.

A czy masz jakiegoś idola, lub kogoś kogo śledzisz, kto jest dla Ciebie jakimś wzorem lub intrygującą postacią? W Polsce lub zagranicą?
Kilku. Ale żaden nie wisi nad łóżkiem. Jonathan Albon, (zwycięzca Glencoe) jako przykład wielodyscyplinowego wariata, Sebastien Chaigneau jako przykład długowieczności.

Dziękuję i powodzenia na wszystkich polach
Też dziękuję


Za metą 6xBabia Góra, foto: karolinakrawczyk.com