Strona korzysta z plików cookies w celu realizacji usług i zgodnie z Polityką Prywatności. Możesz określić warunki przechowywania lub dostępu do plików cookies w Twojej przeglądarce.

Zamknij
Namiastka prawdziwych zawodów - rozmowa Z Emilem Dobrowolskim

Namiastka prawdziwych zawodów - rozmowa Z Emilem Dobrowolskim

Namiastka prawdziwych zawodów - rozmowa Z Emilem Dobrowolskim
Kuba Wiśniewski
14-10-2020

Jak podtrzymać sportową motywację na wyczynowym poziomie? Wie to dobrze Emil Dobrowolski, medalista MP w maratonie i półmaratonie, który w tym sezonie wiele razy musiał zmieniać swoje biegowe plany. Szczupły długodystansowiec z Chotomowa mówi nam o tym, co dobrego przyniósł mu sezon z epidemią w tle, jaką rolę odgrywały dla niego starty w ramach, współfinansowanej przez Ministerstwo Sportu, wirtualnej Ligi Biegowej oraz jak to jest... przegrać ze szwagrem.


Profil na Facebooku i Instagramie, który prowadzicie z żoną Kamilą i przez który kontaktujecie się z Waszymi kibicami oraz trenowanymi przez Was zawodnikami, nosi nazwę „Zabiegani Dobrowolscy”. Chyba w tym roku ten przymiotnik szczególnie do Was pasuje?

Niewiele ponad 3 miesiące temu urodziła się nasza córka Ida. Pojawiło się sporo szczęścia w domu, ale też czas musiałem zacząć sobie inaczej organizować. Wcześniej, gdy teraz na to patrzę, sporo go marnowałem choćby na siedzenie w telefonie, przy komputerze. „Zabiegani” w naszej nazwie są teraz faktycznie bardzo aktualni.Teraz nie tylko sami biegamy, ale jeszcze bardziej się spieszymy. Upychamy więcej w jednej dobie. Wiadomo, jest trochę mniej regeneracji, bo choćby nie zawsze się da zdrzemnąć po obiedzie. Ale z drugiej strony wiesz, dobrze trafiliśmy, córka naprawdę sporo śpi. Czasem zasypia po 20.00, a budzi się o 7-8 rano. Jest oczywiście mniej czasu dla siebie, ale nie narzekamy, przeorganizowaliśmy sobie życie i dajemy radę.

Tworzycie biegową rodzinę, nie tylko we trójkę. Tata Kamili – Piotr Pobłocki - to wybitny przed laty długodystansowiec z Lęborka, biega też jej mama, siostry. A ostatnio musiałeś uznać wyższość… szwagra!

No tak, udało mu się trochę w tym roku ze mną powygrywać Taki jest sport, chciałbym szybko wrócić na to miejsce, na którym byłem w rodzinie (śmiech). A tak na serio, z Adamem (Głogowskim, byłym znakomitym triatlonistą, który od kilku sezonów udanie startuje w biegach długich – przyp. red.) nie skupiamy się na tylko sobie nawzajem, jesteśmy na podobnym poziomie, ale każdy z nas ma jakieś swoje cele.

Pytałem o dość dziwne wrześniowe Mistrzostwa Polski w Półmaratonie w Bydgoszczy. Przybiegłeś tam czwarty, nie tylko tuż za podium, ale i za miejscem dającym powołanie na półmaratońskie MŚ w Gdyni. Jak wspominasz tamten bieg?

No nic nie mogłem poradzić. Nie czaiłem się w Bydgoszczy na trzecie miejsce, by się zakwalifikować, ale walczyłem o zwycięstwo. Gdy Adam Nowicki ruszył na ostatnim okrążeniu, poszedłem za nim i później za to zapłaciłem. Jeszcze na 2 km, kilometr przed metą leciałem drugi, ale dogonili mnie Adam i Damian (Głogowski był ostatecznie na MP drugi, Damian Kabat zajął trzecie miejsce – przyp. red.). Zabrakło mi po prostu sił na końcówce. Ktoś musi być ten czwarty… Mi się to faktycznie zdarza dość często – i na mistrzostwach kraju i na ważnych imprezach sporo mam tych czwartych miejsc.
Ale mam takie podejście, że te czwarte i drugie miejsca, niby najgorsze dla każdego sportowca – dla mnie działają motywująco. Jakbym zawsze wygrywał, spocząłbym na laurach, a tak pracuję nad tym, żeby być coraz lepszym.
No, ale ostatnio mimo wszystko wiele razy byłeś zwycięzcą… Czemu zaangażowałeś się w wirtualną Ligę Biegową?

Wyszło to trochę przypadkiem. W tym sezonie bez startów wyskoczyła mi informacja o Lidze Biegowej na Facebooku. Zajrzałem w regulamin i pomyślałem, że wrzucę do puli moje wybrane mocne treningi czy zawody. I kilka razy udało mi się wygrać miesięczną rywalizację. Na pewno jest to fajna opcja dla amatorów do ścigania się i rywalizacji. Chociaż wirtualny bieg to coś innego niż prawdziwy, nie zawsze można ufać GPS-om, no ale można nadal poczuć namiastkę realnych zawodów. Próbowałem do tego też namówić niektórych moich zawodników, szczególnie tych, którym brakowało motywacji.

Na świecie tych prawdziwych wyścigów nie jest dużo, ale niektóre, specjalnie robione pod kątem określonych zawodników, pokazały, że można bić rekordy świata. Tak było kilka dni temu w Walencji, gdzie epokowe wyniki nabiegali na 5000 m Gidey, a na 10000 Cheptegei. Jak myślisz, jak to było możliwe w tak nieprzewidywalnym sezonie?

Może i formy nie szykowali pod tą konkretnie Walencję, ale nie oszukujmy się – 2020 rok to miał być rok Igrzysk Olimpijskich. Więc zawodnicy, którzy przygotowują się w cyklu czteroletnim właśnie na te wakacje planowali swoje przygotowania. Inna sprawa, że w tym roku startów było mniej, może dla niektórych zawodników, mocno eksploatowanych, wyszło to na dobre. Mogli się skupić na treningu. Nie było też w tym roku presji, udziału w mistrzostwach świata czy igrzyskach, gdzie biega się na miejsca.
Pobicie rekordu Bekelego to nie lada sztuka. Cheptegei nie jest anonimowym zawodnikiem z Afryki, który pojawił się na jeden sezon i zaraz zniknie. Ma już na swoim koncie trochę rekordów, zdobywał już wielokrotnie wysokie miejsca na imprezach międzynarodowych
(Ugandyjczyk już w 2014 roku był 4. na MŚ juniorów na bieżni – przyp. red.) więc te rekordy świata na 5000 i 10000 m to nie przypadek

A Ciebie czegoś twoje wirtualne starty i trening w czasach pandemii nauczyły?

Pandemia nauczyła mnie szybkich zmian w koncepcji treningowej i polityce startowej. Przestałem się przejmować że coś nie wypaliło, zamiast tego szukałem innych rozwiązań. Wirtualne biegi to może nie rozwiązanie idealne, ale na obecne czasy fajna alternatywa, możliwość rywalizacji i dodatkowa motywacja do trening.

Więcej informacji o tegorocznej wirtualnej Lidze Biegowej, w tym aktualne wyniki i zasady rywalizacji - znajdziecie na stronie na www.LigaBiegowa.pl

 

Fot. tytułowe Jacek Deneka, fot. w artykule Marta Gorczyńska, Instagram Zabiegani Dobrowolscy

Kuba Wiśniewski
Kuba Wiśniewski
Pisząc coś o sobie zwykle popada w przesadę. Medalista mistrzostw Polski w biegach długich, specjalizujący się przez lata w biegu na 3000 m z przeszkodami, obecnie próbuje swoich sił w biegach ulicznych i ultra. Absolwent MISH oraz WDiNP UW, dziennikarz piszący, spiker, trener biegaczy i współtwórca Tatra Running.
Dyskusja

Forum bieganie.pl - największe biegowe forum