Strona korzysta z plików cookies w celu realizacji usług i zgodnie z Polityką Prywatności. Możesz określić warunki przechowywania lub dostępu do plików cookies w Twojej przeglądarce.

Zamknij
Jak ryba w wodzie

Jak ryba w wodzie

Rozmowa z Krystianem Zalewskim

Czołowym polskim przeszkodowiec Krystian Zalewski, od dłuższego czasu zapowiada debiut w maratonie. Wiosenny start na tym dystansie pokrzyżowała pandemia, ale zawodnik nie składa broni. Kolejnym przystankiem w drodze do królewskiego dystansu, już za kilka dni mają być gdyńskie mistrzostwa świata w półmaratonie. Zapytaliśmy go jakie założenia przyjął na ten start i jak przebiegały przygotowania.

Kuba Pawlak (Bieganie.pl): Rozmawiamy po raz pierwszy od twojego niedawnego sukcesu, jakim było zwycięstwo w mistrzostwach Polski na dystansie 10000m w Karpaczu. Gratulujemy w imieniu całej redakcji. Powiedz proszę co musiało by się stać, abyś podczas takich zawodów był w stanie powalczyć o jeszcze lepszy czas? Ułatwiamy! Do wyboru masz następujące odpowiedzi:
  • mistrzostwa musiałyby się odbyć na niżej położonym stadionie
  • musiałbyś mieć z kim rywalizować do ostatnich metrów
  • musiałbyś jeszcze lepiej przygotować się do tego konkretnego dystansu 
  • należałoby jeść mniej sernika ze spodem brownie

Krystian Zalewski: Dziękuję za gratulacje. Przechodząc do pytania to odpowiedź jest złożona. Przekornie powiem, ze wynik był jaki był, bo akurat przed tym startem nie jadłem tego sernika. Gdyby żona upiekła, to kto wie czy nie udałoby się pobiec szybciej.

Prawda jest taka, że podczas przygotowań zostałem wyłączony z treningu i przez trzy tygodnie nie byłem na pełnych obrotach, ponieważ naderwałem mięsień dwugłowy. 

Nie mogę za to powiedzieć, aby w Karpaczu przeszkadzała mi wysokość. Jeździłem trochę po wyższych górach i adaptacja organizmu do warunków na mistrzostwach była całkiem dobra. Na dodatek dwa tygodnie przed startem spędziłem na obozie w Jakuszycach, co też pozwoliło przyzwyczaić się do takiej wysokości. Jeden trening wykonałem również w samym Karpaczu, aby przekonać się jakie warunki tam zastanę.

Co do kwestii ścigania, to tak, to jest czynnik, który ułatwiłby uzyskanie lepszego rezultatu. Gdyby było z kim powalczyć to tempo prawdopodobnie byłoby mocniejsze w pierwszej połowie dystansu. Myślę, że tamtego dnia byłem gotowy na wynik w granicach swojego rekordu życiowego (28:39.95), ale spokojniejszy początek sprawił, że nadrobienie zgubionych sekund nie było możliwe w drugiej części biegu. Z uwagi na wspomnianą kontuzję nie zdecydowałem się na przyspieszenie wcześniej niż na ok 4 km do mety.


KP: Został niecały tydzień do twojego startu w mistrzostwach świata w półmaratonie. Podczas gdyńskich zawodów miał odbyć się bieg masowy na 30000 osób, a teraz oni wszyscy zazdroszczą wam sportowcom udziału. Jak ty oceniasz swoje przygotowania i aktualną dyspozycję?

KZ: Od mistrzostw nie mam żadnych problemów ze zdrowiem i zrealizowałem 100% założeń treningowych. Jestem w pełnym treningu, a w ostatnich dwóch tygodniach mój kilometraż kręcił się w okolicach dwustu. Utrzymujemy to z trenerem, bo gdzieś z tyłu głowy mamy już grudniowy debiut w maratonie, o ile będzie on możliwy z uwagi na pandemię. 

KP: A jak zmienił się twój BPS przed długimi startami, jak ten półmaraton, w porównaniu z analogicznym okresem przygotowawczym do przeszkód?

KZ: Najbardziej zmieniło się to co robię na siłowni. Wciąż pracuję z ciężarami, również nad stabilizacją, głębokimi partiami mięśni, jednak obciążenia są zdecydowanie mniejsze. 
Kilometraż jakoś diametralnie się nie zmienił przy przygotowaniach do półmaratonu, bo do przeszkód biegałem około 180 kilometrów tygodniowo. W ramach tych kilometrów jednak zmieniła się długość akcentów oraz ich prędkości. Ich tempo spadło na rzecz wydłużenia czasu pracy. Pomimo, że priorytetem dla mnie jest zbudowanie wytrzymałości pod ten ponad dwugodzinny, czterdziestodwukilometrowy wysiłek, to wciąż nie zapominamy o pracy na prędkości ponadstartowej, aby utrzymać jej zapas.

KP: A jeśli chodzi o twoje preferencje, to który z powyższych protokołów treningowych bardziej ci odpowiada?

KZ: To w co teraz przekształcił się trening, czyli długie bieganie na przyzwoitych prędkościach, kiedyś wydawało mi się abstrakcją. Dziś, kiedy mam za sobą prawie cały wiosenny cykl maratoński (nie zakończony startem) oraz aktualne przygotowania pod połówkę, muszę powiedzieć, że czuję się jak ryba w wodzie. Problemów nie sprawia im ani bieganie trzydziestek i czterdziestek, ani zmiana tempa w granicach 2:50, a 3:00/km. 

KP: Na jak długo przed docelowym startem w twoim planie pojawiają się jeszcze mocniejsze akcenty. Na swoich mediach społecznościowych podzieliłeś się treningiem, gdzie na tydzień przed półmaratonem biegniesz 26km ze średnim tempem 3:02. Czy to był bieg ciągły?

KZ: Był to trening na długich odcinkach, o długości od 1 do 6 kilometrów, realizowany na kilometrowych przerwach, a suma całości dała właśnie taką średnią. 
Z myślą o maratonie nie planuję drastycznej zmiany kilometrażu w tygodniu przedstartowy. Redukcja objętości powinna wynieść 10-15%, a ostatni mocniejszy akcent zaplanowałem jeszcze na poniedziałek.

KP: Jakie założenia masz na start w Gdyni. Czy mógłbyś zdradzić kulisy taktyki na ten bieg?

KZ: Chętnie bym to zrobił, ale jeszcze sam nie znam tych szczegółów. Prawdopodobnie dopiero gdy będziemy na miejscu omówimy to z trenerem. Podejrzewam, że on już przeanalizował listy startowe i potencjalne grupy, które mogą tworzyć się na trasie. Ja jednak nie zaprzątam sobie tym teraz głowy i poznam jego plany w przeddzień lub nawet bezpośrednio przed samym startem. Znam wiele przypadków gdy zawodnicy za dużo analizują przed startami i na samym biegu są już przez to trochę wypaleni emocjonalnie. Ja nie chcę do tego doprowadzić.
Nie zaskoczę jeśli powiem, ze cieszyłbym się z rekordowego rezultatu, a mój obecny z Gdyni wynosi 62:34.

KP: Śledziłeś niedawne wydarzenia maratonu w Londynie? Tam zwycięzcy biegli w dwóch modelach butów od Nike – Air Zoom Alphafly NEXT%  oraz ZoomX Vaporfly NEXT% . Który z nich wybierzesz na Gdynie?

KZ: Bacznie przyglądałem się kilku zawodniczkom i zawodnikom oraz całemu maratonowi londyńskiemu. Co do butów, to aktualnie posiadam oba modele i z pewnością w jednym z nich przystąpię do rywalizacji w Gdyni. Który to będzie? Na dzisiaj jeszcze nie wiem. Testowałem model Alphafly na ostatnim treningu i uczucie było całkiem inne niż w Vaporfly'ach. Nogi muszą przyzwyczaić się do innej pracy, jak przy każdej zmianie, ale z każdą nową generacją ostatecznie biega się lepiej.

KP: To masz już niecały tydzień do namysłu. Będziemy trzymali kciuki i pojawimy się w Gdyni, aby kibicować tobie i pozostałym zawodnikom. Dziękujemy za rozmowę.

KZ: Dziękuję i pozdrawiam was oraz wszystkich czytelników Bieganie.plZdjęcia: Marta Gorczyńska