Strona korzysta z plików cookies w celu realizacji usług i zgodnie z Polityką Prywatności. Możesz określić warunki przechowywania lub dostępu do plików cookies w Twojej przeglądarce.

Zamknij
„Idealny bieg" - junior Wdowik o swoim 20.82 na 200 m

Zaledwie 18-letni Oliwer Wdowik zwyciężył w trójboju sprinterskim podczas Memoriału Grzegorza Duneckiego w Toruniu. We wtorek 28 lipca pomimo najdłuższej rozgrzewki życia, wiatru i deszczu, triumfował w 2 z 3 konkurencji szybkościowych. W ostatniej odsłonie zawodów reprezentant CWKS Resovia Rzeszów uzyskał imponujące 20.82 na 200 m. Świeżo po swoim wyczynie opowiedział nam o rekordowym biegu, planach na drugi szczyt formy i o tym, czy sprinterzy potrzebują walki wręcz.

Oliwer Wdowik ma szczęście do Torunia. Tutaj, dość niespodziewanie, został w marcu mistrzem Polski seniorów na 200 m w hali, notując wówczas znakomite 21.09 (RP U-20). Pochodzący z niewielkiego Zaczernia pod Rzeszowem sprinter skończył w styczniu 18 lat i chociaż ma już na koncie brąz Olimpijskiego Festiwalu Młodzieży Europy z 2019 roku, to postęp, jaki w krótkim czasie poczynił, jest iście sprinterski. Dowodem na to znakomita dyspozycja, którą pokazał 28 lipca starszym rywalom w trakcie 42. Memoriału Grzegorza Duneckiego w Toruniu. W ramach trójboju, nawiązującego do wyczynów patrona Stadionu Miejskiego przy ul. Bema, Wdowik najpierw był drugi na 60 m (6.92), za mistrzem tej konkurencji Remigiuszem Olszewskim, potem pokonał 100 m niewiele wolniej od życiówki (10.58). Wreszcie triumfował na 200 m, a jego 20.82 jest aktualnie ósmym wynikiem w tabelach światowych juniorów i najlepszym rezultatem uzyskanym na pół okrążenia w Europie właśnie w kategorii U-20. To również nieoficjalny rekord Polski 18-latków.

Udało mi się porozmawiać z podopiecznym Janusza Mazura, gdy wieczorem jechał z Kujaw w kierunku Spały.photo_17.jpg

Jedź ostrożnie i opowiadaj... To był idealny bieg?

Tak, bieg był idealny. Fajnie, że udało mi się też zwyciężyć w całej klasyfikacji trójboju.

Podobno warunki w Toruniu były jednak od idealnych dalekie?

Było na początku upalnie, około 30 stopni. Zaczęliśmy od 60-tki, na której wiatr był minusowy. Ten start nie poszedł mi szczególnie, zaspałem w blokach, ale miałem ogólnie drugi wynik za Remkiem Olszewskim. Potem była już tragedia. Mieliśmy bardzo duże opóźnienie, chyba jakieś 30 minut - padał mocny deszcz. Nie liczyłem więc na jakiś super wynik na setkę. Ale mimo wszystko pobiegłem 10.58, czyli tylko 6 setnych gorzej od życiówki. Byłem zadowolony, bo po takim opóźnieniu i ulewie byłem praktycznie cały mokry. Niektórzy zawodnicy nawet odpuścili sobie już starty i pojechali do domu. Były też problemy techniczne z aparaturą, chyba została zalana...

Jak się czułeś przed ostatnim startem zawodów?

Ostatni start, ten na 200 m, miał nastąpić planowo o 18.25, a biegaliśmy około 20.00. Nie czułem się jakoś super, ale powiedziałem sobie, że skoro jechałem w sumie 600 km z Rzeszowa, to trzeba się jeszcze trochę postarać, choć w tych warunkach wiedziałem też, że pobiegnę tylko na tyle, na ile mogę. Bieg potoczył się bardzo fajnie, było zdaje się bezwietrznie (tym razem pomiar wykazał 0,0 m/s - przyp. red.). Biegłem na szóstym torze, miałem z tyłu kolegę, Adriana Brzezińskiego, również medalistę mistrzostw Polski, którego obecność czułem. A tego brakowało mi na ostatnich biegach. Moja reakcja startowa była dziś super, wyjście z bloków też. Pierwsza setka mocna, ale potem nie spiąłem się, czekając, aż ktoś mnie dogoni. To był naprawdę idealny bieg.

Zdarzyło Ci się już podobne 200 m?

Jak teraz o tym myślę, to miałem już taki sam bieg - tutaj w Toruniu, ale na hali w marcu, gdy wygrałem mistrzostwa Polski. Też pobiegłem wtedy 200 m luźno, nie czułem charakterystycznego spięcia mięśni dwugłowych.hmpj2020_5_1.jpgCo z dalszą częścią sezonu?

No, wakacji w tym roku to nie mam (śmiech). Zaczynam obóz w Spale trochę wcześniej, niż mieliśmy zaplanowany. Z trenerem chcieliśmy w tym roku budować dwie formy. Jedną na początek sezonu i mityng w Chorzowie, gdzie nie poszło mi tak, jak chciałem (20 czerwca b.r., na drugim zdjęciu, nasza relacja z zawodów TUTAJ - przyp, red.). Drugi szczyt formy na koniec sierpnia i mistrzostwa Polski seniorów. Tam jest nasza docelowa impreza.

Jesteś w czołówce tabel juniorskich świata. Przyglądasz się najlepszym seniorom? Mimo pandemii padają świetne wyniki i to często zawodników, którzy nie są specjalistami w danej konkurencji. Brianna McNeal pobiegła ostatnio nieoficjalny rekord świata na 150 m - 16.41, na 100 m Norman zrobił 9.86, a Miller-Uibo 10.98. Może sprinterom nie jest potrzebna bezpośrednia rywalizacja na wielkich zawodach?

Te wyniki są dla mnie na razie abstrakcyjne, daleko mi do nich. Ale wolę patrzeć na Polskę i Europę nie pod kątem samych wyników. Ważne są przede wszystkim imprezy docelowe - tam, gdzie trzeba walczyć z presją, gdzie trzeba się odpowiednio przygotować unikając kontuzji i tak dalej. Poziom w sprincie jest wyrównany, dopiero w bezpośredniej walce okazuje się, kto jest najszybszy.

 

 

Fot. Marta Gorczyńska