Strona korzysta z plików cookies w celu realizacji usług i zgodnie z Polityką Prywatności. Możesz określić warunki przechowywania lub dostępu do plików cookies w Twojej przeglądarce.

Zamknij

W jakim kraju byłbyś mistrzem?

W jakim kraju byłbyś mistrzem?

14 grudnia ubiegłego roku rekord Australii i Oceanii na 10000 metrów pobił Stewart McSweyn. W Melbourne podczas mitingu Zatopek:10 wszechstronny Australijczyk (który w poprzednim sezonie z sukcesami startował też na 1500 metrów) zatrzymał zegar na 27:23.80. Z kolei 29 grudnia Francuzka Liv Westphal pobiła rekord swojego kraju na 10 kilometrów. W Houilles uzyskała 31:15.  Ciekawsza z punktu widzenia tego artykułu rzecz wydarzyła się jednak 15 grudnia 2019 we włoskiej Pizie, gdzie ustanowiono rekord Malty w półmaratonie kobiet. Lisa Bezzina nabiegała 1:17:41.

Rekord Malty nie zmieściłby się w top 10 najlepszych polskich półmaratonek poprzedniego sezonu. Jeśli więc rodzima biegaczka wyczynowa chciałaby przejść do historii wszech czasów jakiegoś państwa, Malta wydaje być się ciekawym kierunkiem sportowej emigracji. Jednak istnieją państwa, w których lekkoatletyczne rekordy byłyby w zasięgu nie tylko wyczynowców, ale też polskich amatorów. No to jak – masz chrapkę na rekord kraju?

Projekt SUB 10 w Laosie

Rekord świata na 3000 metrów należy do niesamowitego Daniela Komena. Kenijczyk 1 września 1996 roku we Włoskim Rieti przebiegł 7 i pół okrążenia w 7:20.67. Wynik wciąż pozostaje nienaruszony, pomimo że w międzyczasie przez światowe bieżnie przewinęło się wielu rewelacyjnych biegaczy, na czele z Gebrselassiem, Bekelem czy El Guerroujem.

Rekord Polski na „trójkę” ma jeszcze dłuższą historię. W roku 1974 Bronisław Malinowski przebiegł 3000 w 7:42.4 i wciąż nie znalazł się śmiałek gotowy, żeby zabrać naszemu przeszkodowcowi wszech czasów rekord kraju.81505026_594314918084348_8588316553265545216_n.jpgJeśli ktoś dobrze czuje się w najkrótszym biegu zaliczanym do grona długodystansowych, warto rozważyć starty w barwach Laosu. Rekord tego niewielkiego kraju zlokalizowanego na Półwyspie Indochińskim wynosi 10:11.54 i należy do Khammouaoue Javue. Tempo 3:23 na kilometr wystarczy, żeby przejść do lekkoatletycznej historii Laotańskiej Republiki Ludowo-Demokratycznej. A gdyby tak połamać 10 minut, obstawiamy, że rekord przetrwałby równie długo co 7:42.4 Malinowskiego w Polsce. Tym bardziej, że stadion w stołecznym Wientianie został niedawno odnowiony (na zdjęciu powyżej).

W Palau, żeby się liczyć trzeba łamać 3:40

Niektórzy twierdzą, że dopiero łamanie 3 godzin w maratonie jest oznaką dobrego biegowego poziomu. W Palau z pewnością są innego zdania. Rekord w maratonie tego wyspiarskiego państwa znajdującego się na Pacyfiku wynosi 3:42:25 i należy do Joynala Mizego. W statystykach można znaleźć też rezultat 3:36:07 Brooka Kinza, ale ten czas nie został ratyfikowany i nie może być uznawany za oficjalny rekord.

Ciekawe jest to, że rekord w maratonie kobiet należący do Jaqueline Keri Telli to 3:43:31. Można więc powiedzieć, że w Palau panie dogoniły mężczyzn. Być może jest to zapowiedź wyrównania poziomów pomiędzy płciami w skali świata?82120924_1278549128997315_954836423209385984_n.jpgTrasy w Palau nie są złe… Jak się tam dostać i zbudować sobie biegowy pomnik za życia rozmieniając 3:30 w drobny mak? Proste. Już podajemy dokładne współrzędne: państwo leży na Oceanie Spokojnym, w Oceanii oraz w Mikronezji, ok. 1160 km na południe od Guam, ok. 800 km na wschód od Filipin i 3200 km na południe od Tokio. Łatwo trafić.

Szybka piątka blisko domu

Dla tych, którzy nie mają ochoty na dalekie wojaże i lepiej czują się na krótszych dystansach niż maraton, ciekawą alternatywą powinna być Czarnogóra. 26 kwietnia 2015 roku w chorwackim Splicie Miloš Mikić przebiegł uliczne 5 km w 16:33, co czyni go rekordzistą kraju ze stolicą w Podgoricy.

Jeśli jesteś kobietą i marzysz, aby kibice tworzyli o twoim nazwisku pochwalne przyśpiewki, warto rozważyć wspomnianą już we wstępie Maltę. Z „piątką” na ulicy najszybciej w historii archipelagu poradziła sobie Giselle Camilleri, ostatniego dnia grudnia 2005 roku uzyskując w niemieckim Trewirze 18:17.

Rzuć wyzwanie Bhutańczykom

Jakiś czas temu na łamach naszego portalu prezentowaliśmy sylwetkę Tomasza, który ogłosił, że ma zamiar rzucić wyzwanie polskim czterystumetrowcom i powalczyć o minimum olimpijskie do Tokio na 400 metrów (wskaźnik wynosi 44.90). Olimpijski sen naszego bohatera raczej się nie spełni, ponieważ – jak podaje domtel-sport.pl -  jego rekord życiowy na 400 metrów od 2 lat wynosi 56.72. Istnieje jednak kraj gdzie zarówno Tomasz, jak i wielu z nas – biegaczy amatorów – mogłoby się poczuć niczym sportowe bożyszcza. Tym krajem jest Bhutan.

3 kwietnia 2004 podczas Igrzysk Południowej Azji rozegranych w pakistańskim Islamabadzie Bal Bahadur Thamang przebiegł stadionowe okrążenie w rekordowe 57.37. Do tego samego zawodnika należy też dużo lepszy wynik 53.4 z 2002 roku ale jest to czas złapany ręcznie, nie można więc do końca wierzyć w jego wiarygodność.

Żeby zostać rekordzistą Bhutanu na 800 metrów należałoby pobić 2:05.05, które uzyskał w Katmandu w roku 1999 Kinzang Dorji. Na stadionowe 10000 metrów najlepszy w historii Królestwa Smoka jest Dhoman Tenzin, którego 38:39.7 pozostaje niepobite już od 36 lat.

Im dłuższy dystans tym trudniej będzie się przebić do bhutańskiej czołówki. W półmaratonie stosunkowo wysoko zawiesił poprzeczkę Sangay Wangchuk windując rekord Królestwa Bhutanu na 1:15:19, które uzyskał podczas MŚ w półmaratonie w roku 2012. Do niego należy też rekord w maratonie – 2:38:33.81869488_463641500964239_7860587477998764032_n.jpgKobiece biegi długodystansowe w Bhutanie zdominowała Deki Yangzom (na zdjęciu powyżej z numerem 794). Tylko podczas jednego maratonu ustanowiła 8 rekordów kraju. Dokładnie 6 listopada 2016 roku w Nowym Yorku Yangzom została rekordzistką na uliczne: 5 km (22:39), 10 km (45:03), 15 km (1:07:48), 20 km (1:30:24), 21.097 km (1:35:26), 25 km (1:54:05), 30 km (2:19:10), oraz rzecz jasna w maratonie (3:29:21).

W Bhutanie, Laosie czy Palau poziom biegów trudno uznać za wybitnie wysoki. Jednak z drugiej strony sam fakt, że w podobnie egzotycznych częściach świata ludzie w ogóle decydują się uprawiać sport, zasługuje na najwyższe słowa uznania. Nam, mieszkańcom centralnej Europy, rekordy wymienionych państw na krańcach świata dają z kolei te przyjemne dla ego poczucie, że – chociażby tylko hipotetycznie - gdzieś daleko stąd bylibyśmy najlepszymi biegaczami w historii.