Strona korzysta z plików cookies w celu realizacji usług i zgodnie z Polityką Prywatności. Możesz określić warunki przechowywania lub dostępu do plików cookies w Twojej przeglądarce.

Zamknij

The best of 2019 - Świat

The best of 2019 - Świat

Rok 2019 w bieganiu stał pod znakiem bicia rekordów świata. Tych oficjalnych autorstwa: Brigid Kosgei, Joshuy Cheptegeiego, Geoffreya Kamworora, Sifan Hassan oraz płotkarki Dalilah Muhammad. Oraz wyczynu bez IAAF-owskiej autoryzacji Eliuda Kipchogego. Kenijczyk w laboratoryjnych warunkach, jako pierwszy człowiek w historii pokonał maraton w czasie poniżej 2 godzin.

Pierwsze biegowe emocje na najwyższym poziomie stary rok zafundował nam już 17 lutego. W Monako podczas biegu Herculis pobito dwa rekordy świata na 5 kilometrów. Najpierw Sifan Hassan zatrzymała zegar na 14:44, a kilka minut później w wyścigu mężczyzn zwyciężył Julien Wanders, który na pokonanie 5 kilometrów potrzebował 13 minut i 29 sekund. O ile wynik Szwajcara został poprawiony w listopadzie przez Roberta Ketera (13:22 w Lille), o tyle Hassan nadal pozostaje najszybszą kobietą w historii na uliczną piątkę. Warto przy tym nieco ostudzić entuzjazm - wszystkie te rezultaty były nieuniknione. IAAF dokonało reformy pomiaru i zapisu wyników na krótszych dystansach, przez co przed 2019 rokiem tabela rekordów się w pewnym sensie „wyzerowała".

Sifan Project

Sifan Hassan ma za sobą kosmiczny rok. Współpraca z Nike Oregon Project trwająca od sezonu 2016 wreszcie zaczęła przynosić owoce. Wspomniany WR na 5 kilometrów był prognostykiem wysokiej formy. W sezon startów na stadionie Holenderka etiopskiego pochodzenia weszła jednak z lekkim falstartem, kończąc swoje pierwsze zawody serii Diamond League dopiero na 5 miejscu (1500 metrów w Szanghaju). Jeszcze w połowie czerwca podczas DL w Rabacie musiała uznać wyższość Genzebe Dibaby, ale później na 1500 metrów nie przegrywała już z nikim. Na MŚ w Dosze do złota na „półtoraka” dorzuciła złoty krążek na 10000 metrów, co było wydarzeniem bez precedensu.

W międzyczasie Hassan ustanowiła nowy, do tego swój najbardziej wartościowy, rekord globu na dystansie 1 mili (4:12.33) oraz z sukcesami startowała w półmaratonie (65:45 w kwietniu w Berlinie, oraz 65:53 w Walencji, gdzie zanotowała jednak bolesny upadek w 22 minucie biegu).

Pod koniec roku sportowym światem wstrząsnęły oskarżenia odnośnie trenera Alberto Salazara, a następnie informacja o rozpadzie Nike Oregon Project. Czy w przyszłym roku wygaśnie również projekt Sifan Hassan? Czy jednak Holenderka będzie kontynuować swój marsz po nowe rekordy świata?

Kosgei stresuje mężczyzn

Ubiegły sezon do udanych zaliczy też Brigid Kosgei. Kenijka zaczęła rok od styczniowej victorii w dalekim Teksasie, gdzie wygrała półmaraton w Houston z wynikiem 65:50. W marcu w Bahrajnie było już 65:28. Potem „mały przerywnik", czyli wygrana w maratonie w Londynie, a na początku września zwycięstwo w kultowym Great North Run (o biegu pisaliśmy przy okazji pojedynku wszech czasów Farah-Bekele-Gebrselassie). W Wielkiej Brytanii Kosgei ustanowiła nieoficjalny rekord świata na 21,097 km - 64:28. Nieoficjalny, ponieważ trasa z Newcastle do South Shields ze względu na profil oraz odległość między startem a metą – nie spełniała atestacyjnych wymogów.

Co się odwlecze (choć akurat w przypadku biegania Kosgei trudno mówić o wleczeniu), to nie uciecze. Miesiąc po Great North Run Kenijka wybrała się do „Wietrznego Miasta”, gdzie ustanowiła spełniający wszelkie standardy rekord świata w maratonie. Jej 2:14:04 w Chicago było wynikiem o ponad minutę lepszym niż poprzedni rekord należący do Pauli Radcliffe.

Czas Kosgei byłby dla porównania 4 wynikiem wśród mężczyzn w Niemczech i 8 rezultatem zeszłego roku wśród polskich maratończyków.

Kamworor królem „połówki”

Prestiżowy tytuł najlepszego specjalisty od półmaratonu w poprzednim sezonie ponownie trafił w ręce Geoffreya Kamworora. Ponownie, ponieważ od roku 2014 regularnie sięga po tytuły mistrza świata. Jako że w poprzednim sezonie nie organizowano mistrzostw, postanowił wynagrodzić sobie brak kolejnego krążka do kolekcji innym wyczynem – pobiciem rekordu globu.

W Kopenhadze 15 września Kenijczyk mniej więcej do 10 kilometra pozostawiał rywali w przekonaniu, że ktokolwiek będzie w stanie nawiązać z nim walkę. Później uciekł wszystkim meldując się na mecie z ponad minutową przewagą nad drugim Ngeno. Średnio tempo 2:45/km i nowy rekord świata 58:01 wprawiły Goeffreya w szał radości. Choć jesteśmy przekonani, że wolałby, aby za oficjalny czas uznano 57:59. Może w tym sezonie?

Kamworor, pierwszy z trójki wymienionych w tym zestawieniu długodystansowców grupy NN Running Team, okrasił swój świetny sezon listopadowym zdecydowanym zwycięstwem na dystansie 42,195 km podczas legendarnego maratonu w Nowym Jorku.

Cheptegei schował dychę do kieszeni

Fajerwerki formy w poprzednim roku zafundował nam również Joshua Cheptegei. Ugandyjczyk najpierw w marcu zdobył w imponującym stylu złoto przełajowych MŚ w duńskim Arhuus, a później z wolna rozkręcał się na bieżni, żeby najwyższe obroty osiągnąć w drugiej części sezonu.

Dyspozycja startowa przyszła w najlepszym możliwym momencie. Pod koniec sierpnia podczas mitingu Weltklasse w Zurychu Cheptegei zwyciężył na 5000 metrów z efektownym rekordem życiowym 12:57.41. Miesiąc później w Dosze Ugandyjczyk sięgnął po złoto mistrzostw świata na 10000 m. Na finiszu odparł atak specjalisty od krótszych dystansów Kejelchy i ustanowił nową życiówkę 26:48.36.

1 grudnia w Walencji świeżo upieczony mistrz świata postanowił sprawdzić, czy dycha z bieżni przełoży się na ulicę. Przełożyła się. Do 5 kilometra (w 13:23) Cheptegei biegł korzystając z pomocy pacemakera. Robotę dokończył już w pojedynkę, notując delikatny negative split i ostatecznie ustanawiając nowy rekord świata na uliczne 10 kilometrów – 26:38.

Pojedynek wszech czasów dla Muhammad

Żeby biegać szybko przez płotki, trzeba biegać szybko po płaskim. Tę mało odkrywczą prawdę w poprzednim sezonie wzięła sobie do serca Dalilah Muhammad. Specjalistka od 400 przez płotki, w czerwcu w Chorzowie przebiegła płaską czterysetkę w 50.60. W – dość późnym jak na sprinterkę - wieku 29 lat ustanowiła swój nowy rekord życiowy na tym dystansie.

Szybkość z płaskiego okrążenia fenomenalnie przełożyła się u Amerykanki na płotki. Mistrzyni olimpijska z Rio podczas mistrzostw Stanów Zjednoczonych poprawiła 16-letni rekord świata Julii Pieczonkiny, zamieniając jej 52.34 na 52.20. Na tym Muhammad jednak nie poprzestała.

W finale MŚ w Dosze zmierzyła się z lokalną rywalką, wielką nadzieją amerykańskiej lekkiej atletyki. Młoda bo zaledwie 20-letnia Sydney McLaughlin postawiła doświadczonej koleżance niezwykle trudne warunki. Naciskała Muhammad do samej kreski, nie pozwalając rekordzistce świata ani na chwilę wytchnienia. Owocem tej zaciekłej rywalizacji były dwa wyniki lepsze niż 52.34 Pieczonkiny.

Wygrała Muhammad drugi raz w sezonie bijąc rekord globu (52.16), druga McLaughlin przecięła linię mety 7 setnych później. Jej 52.23 w każdych poprzednich mistrzostwach świata czy igrzyskach dawałoby złoto.

Kipchoge biegał po księżycu

Dla wielu największym biegowym wydarzeniem poprzedniego roku będzie 1:59:40.2 uzyskane przez Eliuda Kipchogego podczas Ineos 1:59 Challenge 12 października w Wiedniu. Było to już drugie podejście Kenijczyka do złamania 2 godzin w maratonie. Ponad 2 lata wcześniej w ramach próby #Breaking2 na torze Monza, do magicznej bariery zabrakło 26 sekund.

Tym razem projekt zdawał się być lepiej zorganizowany. Główny bohater prezentował się świetnie już wiosną, kiedy zwyciężył w londyńskim maratonie. Do pomocy w Wiedniu miał najnowsze technologie, w tym budzące kontrowersje obuwie. Do sukcesu poprowadziło go aż 41 specjalnie wytypowanych pacemakerów, którzy wystąpili na 9 zmianach. Na drużynę sub2:00 złożyli się chociażby Jakob Ingebrigtsen, Julien Wanders, Bernard Lagat czy Selemon Barega.

Obserwując bieg z boku można było odnieść wrażenie, że epokowa próba odbywa się w zaskakująco łatwy i przyjemny sposób. Dopisała pogoda, dopisała trasa, z pracy doskonale wywiązali się pacemakerzy, a sam Kipchoge ani przez moment nie wyglądał na człowieka, którego tempo 2:50 na kilometr miałoby męczyć. Ostatni odcinek podkręcił do 2:40/km, a wbiegając na metę zaprezentował milionom kibiców obserwującym relację w internecie zrelaksowaną twarz ozdobioną szerokim uśmiechem.

Amerykańscy kosmonauci Armstrong i Aldrin podczas historycznego lądowania na księżycu mieli przejść po srebrnym globie około 250 metrów. Eliud Kipchoge 12 października 2019 roku biegał po księżycu przez 2 godziny... To znaczy, przez 1:59:40.2.

Rok transformacji i niepełny wybór

Rok 2019 zostawił nas zatem z bogatą listą biegowych dokonań. Był to też rok ważnych zmian. Zdecydowano, że Diamentowa Liga zmieni format, żeby – jak przekonują działacze – zyskać na atrakcyjności i przyciągnąć do oglądania zmagań najlepszych lekkoatletów więcej kibiców. IAAF zmienił się w World Athletics. Z kolei Witold Bańka otrzymał nominację na prezydenta Światowej Agencji Antydopingowej. Polak rządy zaczął od 1 stycznia i nie ma wątpliwości, że będzie miał pełne ręce roboty. W poprzednim sezonie kolejni biegacze „wpadali” bowiem na dopingu. Kilka dni temu głośno zrobiło się chociażby o – jednym z pacemakerów pomagającym w INEOS 1:59 - Sammym Kitwarze i jego „syropie”. Jest to tylko wierzchołek góry lodowej.

Nasz wybór najważniejszych wydarzeń ze świata bieżni i ulicy AD 2019 jest dyskusyjny. W lekkiej atletyce trudno zresztą przekładać rezultat i wysiłek z jednej konkurencji na inną. Nie pomogą tu żadne tabele fińskie czy węgierskie... Dlatego za burtą naszego zestawienia znalazły się m.in. wyczyny:

 

Ciekawi jesteśmy, jakich bohaterów - pozytywnych lub negatywnych - przyniesie wyczynowym biegom na bieżni i ulicy rok olimpijski. Kto dotrwa do Tokio w wysokiej formie? Czy i na jakich dystansach uda się poprawić kolejne rekordy? Czy wreszcie możliwym jest, że w zestawieniu „The Best of 2020 - Świat" znajdą się Polacy?