Strona korzysta z plików cookies w celu realizacji usług i zgodnie z Polityką Plików Cookies. Możesz określić warunki przechowywania lub dostępu do plików cookies w Twojej przeglądarce.

Zamknij

Mattoni Karlovy Vary Half Marathon 2018 - relacja

Mattoni Karlovy Vary Half Marathon 2018 - relacja

Co jest najlepsze w bieganiu? Życiówki? Medale? Ładny wzór na koszulce dołączonej do pakietu startowego? W moim przypadku są to podróże. Start w nowym miejscu jest idealnym pretekstem do tego, aby je sobie dokładnie zwiedzić. Nie inaczej było w trakcie kolejnego biegu zorganizowanego przez RunCzech. Tym razem padło na półmaraton w Karlowych Warach – światowej sławy uzdrowisku o zachwycającej architekturze i… ograniczonej liczbie miejsc parkingowych, o czym wkrótce miałem się przekonać. Na swoim koncie mam już blisko sto startów. W tak ładnym miejscu jednak chyba jeszcze się nie pojawiłem.

20180518_165620To była jedna z tych rodzinnych wycieczek, na której do bagażnika pakujesz tonę książek i zabawek, a jeżeli zostanie jeszcze trochę miejsca, to wolne miejsce zapełniasz swoimi rzeczami. Oczywiście w wersji minimum: szczoteczka i pasta do zębów. Na Śląsku od kilku dni padało. Podobnie miało być w Karlowych Warach. W perspektywie miałem więc bieg w deszczu, nici ze zwiedzania, a także zabawy z Magdą na niewielkiej przestrzeni. O dziwo nic z tych rzeczy się nie wydarzyło, a na miejscu nie spadła na nas ani jedna kropla deszczu.20180518_180721

Do stolicy Kraju Karlowawskiego ruszyliśmy w przeddzień biegu. Czekała nas blisko 600 km podróż, która na szczęście minęła bez większych przeszkód. Nasze mieszkanie znajdowało się w samym centrum miasta. Sen z powiek spędzało mi – wspomniane już – znalezienie odpowiedniego miejsca parkingowego. Wcześniej zrobiłem mały rekonesans i wyszło na to, że wszelkie okoliczne ulice albo wymagały posiadania specjalnego pozwolenia, albo ograniczały parkowanie jedynie do 4 h. Po chwili udało mi się namierzyć niewielki parking miejski. Zawartość bagażnika przetransportowałem schodami na trzecie piętro i ledwo żywy byłem gotowy, aby zaatakować Expo.

Biuro zawodów usytuowano w recepcji Centrum Kongresowego hotelu Thermal. To właśnie tam odbywa m.in. prestiżowy Międzynarodowy Festiwal Filmowy w Karlowych Warach.

20180518_162421Do hotelu dotarłem jednym z głównych deptaków. Z każdym krokiem byłem coraz bardziej oczarowany architekturą tego miasta. Urokliwe, kolorowe kamienice, fontanny i skwery. Na niebie ani jednej chmury. Było idealnie.

20180518_151521 20180518_151747 20180518_151949

Minąłem rzekę Teplá i stanąłem przed hotelem. Zdziwiło mnie to, że przed wejściem znajdowało się tylko jedno stoisko. Jeżeli ktoś chciał się zaopatrzyć w żele energetyczne bądź jakieś biegowe akcesoria, mógł się nieco zaskoczyć.

20180518_153602

Po wejściu do środka od razu udałem się po odbiór numeru. W zasadzie nic innego nie dało się tam zrobić. Niewielka sala i kilka stołów.

20180518_152801 20180518_153411 20180518_153230

Przy jednym z nich odebrałem swój pakiet. Co w nim znalazłem?

20180519_075528

Numer startowy, okolicznościową torbę i worek na depozyt, a także mapę trasy biegu i ulotkę.

20180518_153025Poprosiłem o zdjęcie na ściance i od razu udałem się do Eweliny i Magdy.

20180519_110531

Nadszedł czas na zwiedzanie.

Ja wiem, że to ma być relacja z półmaratonu, a nie ilustrowany przewodnik turystyczny, ale kilka zdjęć po prostu muszę tutaj zostawić.

Karlowe Wary są po prostu przepiękne. Serio! Są warte każdej przebytej drogi. Nie ważne jak długa by ona nie była. Spoglądając na trasę, nie mogłem się doczekać jutrzejszego biegu. Jej spora część przebiega właśnie przez najbardziej reprezentacyjne ulice miasta.

20180518_163218 20180518_165109 20180518_173209

Największe wrażenie zrobiła na mnie okolica słynnej kolumnady Młyńskiej, w której można było skosztować wody mineralnej. W Karlowych Warach znajduje się 79 gorących źródeł. 13 z nich ujętych jest w kolumnadach, których w mieście jest pięć. Tako rzecze Wikipedia.

20180518_164919 20180518_165201 20180518_165559

Pod koniec dnia, do bólu rąk, doszedł także ból nóg. Dobrze, że półmaraton zamierzałem pokonać na zupełnym luzie. Życiówka nie wchodziła w grę. Fizycznie nie byłbym w stanie pobiec ze średnim tempem w okolicy 4:10 min/km.

20180518_170635 20180518_163229 20180518_170812

Start biegu zaplanowano na godz. 17:30. Do tego czasu zdążyliśmy jeszcze pójść na szybki spacer w okolicę mety, którą właśnie kończono instalować. Tym razem, obok biura zawodów, pojawiło się o wiele więcej stoisk. W powietrzu czuć było zbliżające się emocje.

20180519_095057 20180519_095720 20180519_100356

Wiecie co? Nadal nie padało, chociaż wszystkie prognozy temu przeczyły.

O 16:00 odbył się bieg rodzinny. Jest to stały element każdego biegu organizowanego przez RunCzech. Dla mnie to nadal jest jakiś fenomen, że w biegach rodzinnych bierze udział tak spora grupa biegaczy. Niejednokrotnie jest ich więcej, niż na niektórych maratonach w Polsce. W tym roku w Karlowych Warach w biegu rodzinnym wystartowało ponad 2 700 osób (!).

33019979_2058739920834810_3340332362591371264_o 32873434_2058736444168491_4456618504832942080_o 33085450_2058735510835251_8652544361793323008_o

[zdj. runczech.com]

Ok. 17:00 pożegnałem się z Eweliną i Magdą i udałem się do swojej strefy startowej. Na etapie rejestracji podałem szybszy czas, niż ten, na który później zdecydowałem się pobiec. Spowodowało to to, że trafiłem do strefy „A”, która znajdowała się zaraz za elitą.

20180519_172019Pół godziny później padł strzał startera. Rozpoczęła się jedna z ładniejszych połówek w moim życiu.

Taktyka była już z góry ustalona: pobiec w okolicy 4:50 min/km. Zrobić wiele zdjęć i poprzybijać jeszcze większą liczbę piątek. Celebrować chwilę, a nie usilnie walczyć o każdą sekundę, by później niczego nie pamiętać z trasy.

Pierwsze dwa kilometr to był jakiś obłęd. W życiu nie rozpoczynałem biegu w tak fantastycznej scenerii. Najpierw delikatny podbieg. Z lewej rzeka, a z prawej kolorowe kamienice. Co jedna to ładniejsza.

20180519_183418

Później krótki i stromy zbieg. Skręt w lewo i w prawo. Przed oczami pojawiła się kolumnada Młyńska i charakterystyczne palmy w ogromnych donicach. Dookoła kibice i pierwszy punkt z muzyką. Bajka!

20180519_183503 20180519_183605 20180520_170713

Postanowiłem nieco zwolnić. Pierwszy km zrobiłem w 4:17 min/km, a drugi zaledwie 10 sekund dłużej. O wiele za szybko.

Wynikało to z tego, że początek był dosyć wąski. Zaczynałem z szybkiej grupy, więc nie chciałem blokować szybszych biegaczy. W momencie, w którym tłum nieco się przerzedził, wróciłem do założonego wcześniej tempa.

20180520_170520

Nie ukrywam, że byłem zdziwiony wysokością swojego tętna, które od samego początku oscylowało wokół 180 unm. W trakcie biegu, wielokrotnie dobijało do 190 unm (!).

20180519_183927

Wydaje mi się, że wpływ miały na to dwa czynniki: ogólne zmęczenia, a także warunki atmosferyczne. Burza wisiała w powietrzu. Było duszno i parno.

Po pokonaniu 3-go km nastała chwila wytchnienia od nadmiaru wrażeń. Skręciliśmy w spokojną ulicę Słoweńską, na której środku znajdował się nawrót. Po nim znowu zmierzaliśmy w stronę centrum.

20180520_170418

Za co kocham biegi organizowane przez RunCzech? Już nawet nie chodzi o to, że wszystko jest zawsze dopięte na ostatni guzik, a złote odznaki IAAF są tego jedynie potwierdzeniem.

Kibice! Ci na każdym biegu przechodzą samych siebie. Klaszczą, wiwatują i dają Ci odczuć, że są tu po to, aby Cię wesprzeć. Tak było i tym razem.

Tam gdzie akurat kibice nie mogli się pojawić, postawiono dodatkowe namioty z muzyką. Wolontariusze co kilkadziesiąt metrów dopingowali wszystkich brawami, bądź dźwiękiem gwizdków. Działo się!

20180519_175646

Tablicę z oznaczeniem 5-ego km pokonałem w czasie 23:14 min. Właśnie wbiegaliśmy w ciąg kamienic. Emocje rozgorzały na nowo.

20180519_175500

Przed nami pojawiła się długa prosta. Przy jej końcu znajdował się hotel Thermal, a pod nim tunel którym dotarliśmy do zakrętu.

20180519_180001Z lewej strony było już widać metę.
My biegliśmy prosto.

Trasa połówki w Karlowych Warach składa się z dwóch części. Jest 7 km pętla, którą pokonuje się dwukrotnie. Ta przebiega w ścisłym centrum, więc doping i widoki są tam najlepsze.

map_karlo

Jest także 7 km, które poprowadzone są z centrum na obrzeża miasta. Właśnie na tym odcinku znajdowałem się obecnie.

Tabliczkę z oznaczeniem 10 km minąłem po 42:29 min. Choć tempo nie było zabójcze, bo wynosiło ok. 4:40 min/km, tętno w dalszym ciągu było bardzo wysokie.

20180519_183110

Zaczęliśmy wracać w kierunku centrum, aby ponownie pokonać drugą – 7 km pętle.

Znowu pojawili się kibicie i długi zbieg.

20180519_183237 20180519_183333 20180519_183344

Na końcu skręciłem w prawo i znalazłem się z powrotem w miejscu, w którym rozpoczęliśmy półmaraton. Piękne kamienice, zbieg i po chwili kolumnada Młyńska. W tamtym momencie zdałem sobie sprawę, że mógłbym tu chyba biegać w nieskończoność. Za każdym razem odkryłbym coś nowego i za każdym było by równie spektakularnie.

Niestety – ponoć wszystko co dobre, szybko się kończy. Tak było i w tym przypadku. Robiłem co mogłem, aby trwało to wszystko jak najdłużej.

Przybijałem piątki. Przystawałem, aby zrobić zdjęcia. Chcąc nie chcąc i tak zbliżałem się do mety.

20180519_183618

Pojawiła się tabliczka z napisem, że do końca pozostało 900 m. Szkoda, bo z chęcią na nielegalu przebiegłbym jeszcze jedną pętlę.

Skręciłem w lewo i przed oczami pojawiła się ostatnia prosta. Zrobiłem poniższe zdjęcie

20180519_191155

a potem w tempie poniżej 4:00 min/km wbiegłem na metę.

20180519_191423(0)Wynik: 1:42:17

Odebrałem piękny medal i udałem się do strefy, w której w spokoju się nawodniłem. Wolnym krokiem zacząłem zmierzać w kierunku Magdy i Eweliny.

20180519_191352

Jak oceniam półmaraton w Karlowych Warach?

Biegłem już w Pradze, Ołomuńcu i Ujściu nad Łabą. Przede mną pozostał bieg w ostatnim mieście, w którym RunCzech organizuje swoje biegi – w Czeskich Budziejowicach.

Wydaje mi się, że w swojej prywatnej klasyfikacji Karlowe Wary mogę postawić zaraz za Pragą. To niezwykle malownicze miasto.

karlowe_21

Do organizacji nie mam żadnych zastrzeżeń. Punkty z wodą były długie i dobrze zaopatrzone. Kibice dopisali, a miejsca z muzyką idealnie zagrzewały do dalszej walki.

To był perfekcyjny weekend, po którym po raz kolejny stwierdziłem, że chyba nie mogłem sobie wybrać lepszej pasji, niż bieganie.

20180519_162424

Nic. Kończę i idę się zrobić na bóstwo przed kolejnym wyjazdem.

Do następnego!

Marek Bogdoł, http://drogadotokio.pl