Strona korzysta z plików cookies w celu realizacji usług i zgodnie z Polityką Plików Cookies. Możesz określić warunki przechowywania lub dostępu do plików cookies w Twojej przeglądarce.

Zamknij
Jako naoczny świadek kilku już biegów oraz pełniący funkcję Dyrektora Sportowego polskiej edycji WingsForLife WorldRun 2017 (w skrócie WFL) postanowiłem napisać kilka słów z punktu widzenia statystyka ale i osoby jakoś w organizację zaangażowanej. 

Występ Dominiki Stelmach



Jej wynik to jest moim zdaniem największy wyczyn. Pobiła znakomity wynik, zrobiony w zeszłym roku przez mega mocną Japonkę. Żeby wszystkim krytykom wytrącić argument, że: „Eeee, to takie amatorskie bieganie”. Ta Japonka w tym roku była siódma w Nagoya Women's Marathon z czasem 2:28:24 co jest jej nową życiówką, przed zeszłorocznym Wingsem miała życiówkę 2:28:43 z 2015 roku. Tak więc, jest to po prostu bardzo dobra japońska zawodniczka prosto z wyczynu. Oczywiście, pogoda, nachylenie i warunki na trasie Wingsa były u Japonki na pewno inne, może Dominika miała lepsze (Japonka biegła częściowo w deszczu) a może nie, ale gdyby rywalizowały bezpośrednio wydaje się, że jeśli chodzi o taki dystans są to zawodniczki na podobnym poziomie. Tak czy inaczej Dominika z wynikiem w maratonie o 10 minut słabszym, potrafiła pobiec 2,5 km więcej.

Przełożenie wyników z maratonu


I to jest zaczepienie do kolejnego tematu. Dominika mając o dziesięc minut słabszy maraton niż wielu mężczyzn (na świecie i w Polsce) pobiegła od nich lepiej lub podobnie. Chociażby w Polsce mamy bardzo dobrych „amatorów” biegających maraton poniżej 2:30, którzy startowali w Wingsie a którzy byli na tym samym co Dominika poziomie (Darek Nożyński) lub słabsi (Andrzej Witek, Grzegorz Gronostaj). Do tego Kamil Leśniak, z którym zakładam, że w biegu górskim Dominika pewnie nadal by przegrała. 

To bardzo ciekawy przypadek, który każe się zastanowić nad tym z czego to wynika, z jakiego typu specyficznego fizycznego czy może psychicznego przystosowania jej organizmu.


Kto był najlepszym biegaczem?


Formuła jest taka, że w końcowej klasyfikacji brani są pod uwagę także wózkarze. Najdalej dojechał Aron Anderson. Nie ma co się oburzać (czytałem kilka komentarzy), to nie są Igrzyska Olimpijskie, żeby nie można było czegoś takiego zrobić. Ale jest to pewnego rodzaju symbol, bo cała impreza jest w końcu z myślą o tych, którzy jeżdżą na wózkach. 

Ponieważ jednak zajmujemy się bieganiem, to skupmy się na biegaczach.

Oczywiście najdalej dobiegł Bartek Olszewski. Wykres pokazuje dwudziestu najlepszych zawodników. Widać, że grupka pierwszych pięciu zawodników wyróżnia się i można by mniemać, że są na porównywalnym poziomie. Jednak Florian Neuschwander biegł w tym samym biegu co Bartek o Calcatera i przegrał z nimi wyraźnie, więc wydaje mi się, że to jest wskazanie, że był jednak słabszy. 



Natomiast Bartek i Tomek są moim zdaniem na podobnym poziomie, akurat w ich przypadku wyniki w maratonie to potwierdzają. Bartek bezdyskusyjnie regulaminowo wygrał, nie ulega to wątpliwości, ponad 88 km to znakomity wynik. Natomiast przez ten brak bezpośredniej rywalizacji nie mamy jak stwierdzić, czy tak byłoby też gdyby biegli razem. Bartek biegł przez dłuższy czas z Calcaterą co na pewno było dobrym motywującym bodźcem, Tomek nie miał żadnej dodatkowej motywacji, nie wiedział gdzie się w tej światowej stawce znajduje, a nawet gdyby dostał informacje to trudno byłoby mu jakoś na nie zareagować. Piję do tego, że fajnie by było, o ile obydwaj postanowią w przyszłym roku biec znowu, żeby zorganizować ich bieg w tym samym miejscu. Ale to oczywiście będzie od nich zależało. I Bartkowi i Tomkowi bardzo gratuluję.



Na tym samym wykresie (powyżej) znajduje się oczywiście także Dominika, która w kategorii OPEN była piętnastą biegaczką co jest mega wyczynem. Jej przewagę nad innymi kobietami widać na poniższym wykresie.




Wyczynowcy a amatorzy


Wydaje mi się, że kibice LA i być może część środowiska z tak zwanego „wyczynu” (bieżnia czy szosa do dystansu maratonu) uważa, że wyniki w WFL to takie sobie amatorskie bieganie, że gdyby tam przyszli „prawdziwi wyczynowcy” to by dopiero pokazali. Rozumiem, że wyczynowcy nie chcą próbować startów w WFL, bo musieliby skupić się na dedykowanym do tej konkurencji treningu nie chcąc zaliczyć spektakularnej wtopy. Ale pojawiają się pewne jaskółki pochodzące z wyczynu, które pokazują, że także dla nich, długi bieg w ich tempie wydawać by się mogło „komfortowym” nie jest łatwy. Oto przykłady kilku zawodników z tego roku, których udało mi się znaleźć, wiem, że w większości ich topowa zawodnicza kariera jest raczej z dawniejszej przeszłości, ale polecam do analizy poniższą tabelę.

Wings [km] Zawodnik Płeć Rocznik Maraton Rok Półmaraton Rok 10k Rok
87,16
Lemawork Ketema
M
1985
2:14:25
2015




68,47 Sebastian Hallman M 1977



00:29:09 2010
68,20 Stefan Van Den Broek M 1972 02:20:08 2007

00:29:21 2001
67,22 Margarito Alonso Ramirez M 1970 02:17:23 2004 01:04:36 2003

66,25 Chema Martinez M 1971 02:08:09 2003 01:02:36 2009 00:27:30 2003
62,37 Cornelia Moser* K 1994

01:16:25 2017

62,17 Vera Nunes K 1980 02:34:18 2017



60,26 Francisco Mendez Morales M 1987 02:19:01 2013



47,12 Althus Badenhorst M 1992



00:30:22 2012
* - nie jest to jakiś wielki "wyczyn" ale jest młoda i postanowiłem ją dodać

Statystyki


Gdzie biegło najwięcej biegaczy?

Tak wygląda statystyka finiszerów tegorocznego WFL.


Gdzie była najmocniejsza stawka?

Nie wiedziałem jak to policzyć, żeby było wymierne a jednocześnie dla wszystkich zrozumiałe. W końcu stwierdziłem, że będę pokazywał procentowy (w stosunku do liczby zawodników w danej lokalizacji) udział zawodników, którzy przebiegli więcej niż maraton. Jak widać, wygrywa Chile. To zastanawiające, trzeba się będzie po powrocie zapytać Dominiki (która wygrała w Chile przecież nawet z mężczyznami) co spowodowało, że wybrała Chile. Może Dominika rzuci na to jakieś nowe światło (idealna pogoda ? płaska trasa?)


Statystyki statystykami, ale polski występ jest naprawdę wielkim osiągnięciem. W pierwszej piętnastce najlepszych biegaczy, jest aż piątka Polaków: Dominika, Bartek, Tomek, Jacek Cieluszycki (biegł w Cambridge) i Darek Nożyński.  

10 Powodów dlaczego nie mogę słuchać o WFL


Kasia Gorlo, autorka bloga Runtheworld (jednocześnie dziewczyna Bartka Olszewskiego) napisała na swoim blogu tekst, w którym tłumaczy co ją drażni w związku z naszym biegiem [link]. Chciałbym odnieść się do kilku poruszonych przez nią kwestii. 

W kwestii celu charytatywnego.

Rzeczywiście w tym temacie może jest za mało informacji. Polecam bardzo ciekawą stronę Fundacji WingsForLife, można tam znaleźć dużo wartościowej treści o badaniach neurologów i samym schorzeniu. Wg nich, każdego roku, ten problem dotyka 250 tys nowych pacjentów, głównie w efekcie wypadków komunikacyjnych (50%). WFL jest Fundacja skoncentrowaną na szukaniu rozwiązania tylko tego problemu. 

Czasami słyszę pytania, skąd są pieniądze na bieg, skoro całe wpływy idą do Fundacji WingsForLife. Odpowiedź jest prosta. Z Red Bulla. Tak naprawdę RedBull jest cichym sponsorem. Cichym, bo jak się przyjrzycie biegowi to logotypu Redbulla tam raczej nie zobaczycie. 

Zaraz zaraz – ktoś powie. No to może RedBull zrobiłby lepiej, gdyby te pieniądze które daje na organizację dawał bezpośrednio na wspomaganie badań nad leczeniem problemu przerwanego rdzenia kręgowego?

Tak by mogło być, tylko że gdyby RedBull tak robił, to świadomość istnienia tego problemu była by znacznie mniejsza niż jest dzisiaj. Dzięki World Run zasięg wiedzy o tym typie schorzenia jest dużo większy. W dodatku wiele osób zaczyna czuć w jakiś sposób swoje współdziałanie na rzecz szczytnego celu, nie tylko przez opłacenie wpisowego ale przez uświadamianie innych ludzi. Dla osób jeżdżących na wózkach, takie uświadamianie społeczeństwa jaki jest ich problem to jest ważna sprawa. Może Fundacja robi w Polsce za mało PR-u, ja tego nie robię, bo interesuje mnie głównie bieganie. W tym roku przy okazji biegu zebrano ponad 6 mln EUR i ta kwota z roku na rok rośnie

W kwestii komentarza TV

Piszesz też, że komentarz w TV kiepski, że nie zasiadł tam biegacz czy ultras? Kiedy słuchałaś komentarza? W zeszłym roku siedział Maciek Żukiewicz (trener Oli Niwińskiej, suportujący wiele biegów ultra na świecie, trener LA) i Paweł Szynal (Rekordzista Polski w biegu 24 godzinnym). W tym roku także Maciek i Darek Wieczorek (trener LA i były zawodnik).

No i na koniec, chciałbym Kasiu, żebyś spróbowała pobiec, nawet jeśli dobrze wiesz, że nie wygrasz. :)

Co do poprawki

Impreza się rozrosła i w tym momencie kilka rzeczy musi być na pewno poprawionych. Wracałem z biegu z 40 kilometra z grupą biegaczy i na gorąco przekazywali mi swoje uwagi (materiał filmowy może jeszcze dzisiaj), u nas na forum czytam o zbyt dużym tłumie na starcie, źle zorganizowanym transporcie. Na pewno Malta jest już za mała i w przyszłym roku start będzie gdzie indziej. Co do reszty, mogę tylko przeprosić.

Zgłaszajcie swoje uwagi, na pewno wszystko będzie rozważone. Mimo wszystko, mam nadzieję, że bawiliście się dobrze i liczę na to, że w przyszłym roku spróbujecie znowu.