Strona korzysta z plików cookies w celu realizacji usług i zgodnie z Polityką Prywatności. Możesz określić warunki przechowywania lub dostępu do plików cookies w Twojej przeglądarce.

Zamknij
Co warto obejrzeć?

Co warto obejrzeć?

Filmy z bieganiem w tle

Kinematografia pełna jest opowieści o rywalizacji sportowej. Głównymi bohaterami najczęściej stają się mistrzowie sztuk walki. Kultowe „Wejście smoka” z Brucem Lee, „Quest” z Van Dammem, czy „Karate Kid” z nieśmiertelnym panem Miyagi – wychowały niejedno pokolenie. Znajdziemy jednak w historii kina dzieła, w których ważnym wątkiem fabuły staje się bieganie. 

„Najlepszy”

Ten polski film z 2017 roku przybliża historię Jerzego Górskiego, zwycięzcy podwójnego Ironmana w Huntsville w Alabamie (zawody w roku 1990 określane były mianem nieoficjalnych mistrzostw świata). Górski zanim został sportowcem, wyczynowo zajmował się zupełnie inną dziedziną życia – narkotykami. Dopiero po terapii w założonym przez Marta Kotańskiego Monarze porzucił nałóg i znalazł sens życia w sporcie.

Można powiedzieć, że aktywność fizyczna stała się nowym uzależnieniem Górskiego. Czy na pewno lepszym? Autorzy na czele z reżyserem Łukaszem Palkowskim zdają się przekonywać, że tak. Historia „nawróconego narkomana” na pewno inspiruje i daje nadzieję, że z każdego dołka można wyjść.

„Rydwany Ognia”

W przyszłym roku jeden z najbardziej „biegowych” filmów wszech czasów będzie obchodził swoje 40 urodziny. Ta historia wydarzyła się naprawdę. „Rydwany Ognia”  inspirowane są autentycznymi wydarzeniami i opowiadają o rywalizacji dwóch brytyjskich sprinterów lat dwudziestych XX wieku -  Harolda Abrahamsa i Erica Liddela. Można powiedzieć, że różnili się wszystkim - wiarą, pochodzeniem, temperamentem, statusem społecznym. Łączyła ich miłość do biegania.

Twórcy filmu aż 4-krotnie musieli pojawiać się na scenie, aby odebrać Oskara. Jedna ze statuetek powędrowała do autorów ścieżki dźwiękowej. Słynny motyw greckiego muzyka Vangelisa, którym rozpoczynają się „Rydwany Ognia” to prawdziwy klasyk. Jeśli ktoś poszukuje dobrej nuty na niedzielne rozbieganie, to filmowy soundtrack będzie strzałem w środek tarczy. 

„Forrest Gump”

Forrest Gump miał tak bogate życie, że bez problemów obdarzyłby swoimi historiami, co najmniej kilka osób. Walczył w Wietnamie, był gwiazdą szkolnej drużyny futbolowej, reprezentował USA w tenisie stołowym, poznał Elvisa Presleya, powiedział prezydentowi Kennedy’emu, że musi siku. Aż wreszcie dorobił się fortuny na hodowli krewetek.

Gump dał się też poznać, jako doskonały biegacz. W dzieciństwie bieganie nierzadko pomagało mu w ucieczkach przed lokalnymi wyrostkami. Jak zwykł powtarzać: „Zawsze jak gdzieś szedłem, to biegłem”.  Gdy podrósł pewnego dnia postanowił trochę pobiegać i tak mu się spodobało, że przemierzył Amerykę od Pacyfiku po Atlantyk i z powrotem.

Film na podstawie książki Winstona Grooma, to chyba największa pochwała prostoty biegania w historii. Ciekawe jest to, że posiadający delikatną odmianę autyzmu Gump, doskonale radził sobie, jako żołnierz, tenisista stołowy i właśnie biegacz.

„Prefontaine”

Steve „Pre” Prefontaine jest ulubieńcem filmowców. Amerykański mistrz średniego i długiego dystansu z lat 70-tych stał się inspiracją do nakręcenia dwóch filmów fabularnych - „Prefontaine” i „Przed metą” („Without Limits”). W pierwszym w rolę biegacza wcielił się Jared Leto, w drugim Billy Crudup. Świetnym źródłem informacji o losach biegacza jest też dokument „Fire on the track”.

Kariera Prefontaine'a była zjawiskowa, ale niestety krótka. Popularny „Pre” zginął w wypadku samochodowym, mając zaledwie 24 lata. Śmierć złapała go na rok przed olimpijską próbą w Montrealu (1976), gdzie chciał powetować sobie niepowodzenie z Monachium (1972). O tym, jakie miał podejście do biegania najlepiej świadczy jedno z wielu jego powiedzeń: „Dobre tempo to samobójcze tempo, a dziś jest dobry dzień, żeby umierać”.

„Wszystko dla mojej matki”

Na końcu ponownie chcielibyśmy zaproponować coś z naszego podwórka. Film w reżyserii Małgorzaty Imielskiej w poprzednim roku zdobył uznanie krytyków. Debiutująca na ekranie odtwórczyni głównej roli Zofia Domalik, została nagrodzona Złotymi Lwami (prestiżową nagrodą festiwalu w Gdyni).

„Wszystko dla mojej matki” to nie jest kino łatwe, miłe i przyjemne. Film opowiada o dzieciach z domów dziecka i poprawczaków. O świecie, który obdziera z nadziei na normalne życie w szczęśliwej rodzinie. I właśnie w tym klimacie światełkiem w tunelu okazuje się – bieganie.

Bieganie staje się dla filmowej Oli punktem zaczepienia. Ostatnią deską ratunku. Przynosi ulgę, daje wiarę, że jeszcze wszystko jest możliwe.

Filmów z bieganiem w tle jest sporo. Do powyższej listy można dorzucić jeszcze chociażby takie tytuły jak” „I am Bolt”, „Święty Ralph”, czy „Samotność długodystansowca”. Bieganie było też ważnym elementem  każdej z części „Rocky’ego”.

A wy jakie biegowe filmy polecacie? 

Krzysztof Brągiel

Krzysztof Brągiel

biega od 1999 roku i nadal niczego nie wygrał. Absolwent II LO im. Mikołaja Kopernika w Kędzierzynie-Koźlu. Mieszka na Warmii. Najbardziej lubi startować na 800 metrów i leżeć na mecie.