Strona korzysta z plików cookies w celu realizacji usług i zgodnie z Polityką Prywatności. Możesz określić warunki przechowywania lub dostępu do plików cookies w Twojej przeglądarce.

Zamknij
Zniszczenie mieśni

Zniszczenie mieśni

Dlaczego zwalniamy na maratonie?

Powszechne jest przekonanie, że mikrouszkodzenia mięśni odpowiedzialne m.in. za popularne „zakwasy” dają o sobie znać przeważnie kilkanaście, kilkadziesiąt godzin po długodystansowym wysiłku. Czy to również one mogą być powodem spadającego tempa podczas zawodów biegowych? 

Wydaje się to oczywiste, ale dopiero drobiazgowe badanie hiszpańskich naukowców z 2012 roku wykazało, że zniszczenia mięśni doskwierają biegaczom nie tylko po maratonie, ale i w jego trakcie. Nie chodzi tu o odczucia sensu stricto, ale o to, co dzieje się z naszymi tkankami w trakcie wysiłku, a co możemy w ferworze maratońskiej walki przeoczyć.

Naukowcy z Hiszpanii zastanawiali się, jaka jest natura zwalniania na ostatnich kilometrach maratonu. Przeprowadzili więc testy, mające wskazać który z czynników powszechnie uważanych za istotne, okaże się dominujący.

40 uczestników zawodów w Madrycie było 8 lat temu poddanych badaniom przed startem oraz tuż po zakończeniu 42 km. Monitorowano m.in. odwodnienie, temperaturę wewnętrzną, poziom cukru. Mierzono również poziom kinazy kreatynowej (enzymu wskazującego np. na „rozszczelnienie mięśni”) i mioglobiny (białka uwalnianego z krwi w momencie uszkodzenia mięśni). Okazało się, że właśnie dwa ostatnie pomiary były kluczowe u osób, których tempo na finiszu znacząco spadło. W uproszczeniu - czynnikiem wpływającym na zwalnianie okazał się stopień zniszczenia mięśni.

Maratończycy, których tempo spadło powyżej 15% mieli dwukrotnie wyższe stężenie kinazy i mioglobiny niż biegacze, którym udało się utrzymać mniej więcej stałą prędkość. Na ten wynik nie miały wpływu ani różnice w przygotowaniu, ani nawet doświadczenie. Naukowcy z Hiszpanii wysunęli hipotezę, że za taki stan mogą odpowiadać geny wpływające na to, jak bardzo dana osoba jest podatna na zniszczenie mięśni.

Inne badania ze stycznia 2007 roku opublikowane w Scandinavian Journal of Medicine and Science in Sport tłumaczące spadek mocy na maratonie, wiązały go z powtarzalnym „ubijaniem” mięśni. Jeszcze inne (zespół z różnych hiszpańskich uczelni pod kierunkiem Juana Mielgo-Ayuso) z błędami żywienia na krótko przed maratonem.

Na szczęście (do pewnego poziomu) można się zabezpieczyć przed szybszym zniszczeniem mięśni, aby mikrourazy nie spowalniały nawet podatnych biegaczy w trakcie długiego biegu i… aby generalnie mniej bolało dzień-dwa po maratonie. 

Jeśli chcesz uniknąć spadku tempa oraz osławionych zakwasów (opóźniony ból mięśniowy, ang. DOMS), powinieneś spróbować treningu siłowego z ciężarami w okresie budowania bazy. Czasem nawet proste przysiady i wypady bez obciążenia mogą zrobić różnicę… Dość mocnym, ale być może akurat dla Ciebie skutecznym, bodźcem będzie okresowe wprowadzenie zbiegów na niektórych jednostkach (warunek, by nachylenie było łagodne, a trening był zakończony szeregiem ćwiczeń rozciągających i rozluźniających). Naturalną formą treningu, który może tu pomóc, będą długie biegi w urozmaiconym terenie.

Jeśli już eksperymentujesz, nie zapomnij o wprowadzenia do swojej diety odpowiedniej ilości białka, by okresowe zniszczenia mięśni były dla nich faktycznie treningiem, a nie kasacją.