Strona korzysta z plików cookies w celu realizacji usług i zgodnie z Polityką Plików Cookies. Możesz określić warunki przechowywania lub dostępu do plików cookies w Twojej przeglądarce.

Zamknij
Ambitny amator w wiosennym maratonie, podsumowanie kilku miesięcy treningu

Chciałem napisać kilka słów podsumowujących trening z Maćkiem. Jestem bardzo z Maćka zadowolony, jest fajna życiówka, pomimo braku osiągnięcia 2h55.

Zawsze się upewniałem, że Maciek dobrze zniósł trening, bo jak się przyjrzycie poniższej tabeli, to pomimo tego, że pojawiały się zarzuty, że nie było treningu szybkościowego czy jakichś trudnych jednostek, to ten trening wcale nie wydaje się łatwy.

To co umieszczam poniżej to jest to co faktycznie Maciek zrobił, ale jak już mówiłem nie lubię stałych treningów tempowych i ich po prostu nie stosuję. Zazwyczaj były to ZADANIA dla Maćka w postaci przyjęcia przez niego jakiegoś poziomu intensywności (celowo piszę intensywności a nie tempa) w zależności od samopoczucia po wcześniejszym zadaniu narzuconym przeze mnie.

Ktoś pisał, że tylko BNP (i siła). Nie lubię takich etykiet, uważam, że trening był po prostu zmienny.

Praktycznie trening zaczął się, kiedy Maciek zszedł z masą poniżej 70 kg. Wcześniej było truchtanie, przebieżki i Parkruny. Podzieliłem trening na etapy, żeby łatwiej było to czytać. W poniższym schemacie przynajmniej raz w tygodniu były treningi siłowe, plus przebieżki, podbiegi.

Pierwsze próbkowanie wyższych prędkości
9 grudnia:  Fartlek: 20x (1min po 4:00 / 1 m po 5:00)
13 grudnia: 3x800m po 3:50 / 3 min w truchcie 
19 grudnia: 3x3min po 4:00/km / 3,5min  truchcie
23 grudnia: 30 min Cross po Lesie Bielańskim, 

Zwiększanie objętości, wydłużanie intensywności
24 grudnia, 26km spokojnie, końcówka trochę mocniej
27 grudnia: 6x3 min po 3:50 / przerwa 3 min w truchcie
28 grudnia: 15km w tym siedem mocniej (4:12 - 4:30)
31 grudnia: 26km, swobodnie, końcówka trochę mocniej
7 stycznia: 28km, druga połowa mocniej, na samopoczucie, wyszło od 4:40 do 4:00
9 stycznia trudne podbiegi
14 stycznia 32 km, już po 5 km wyszło relatywnie mocno, od 4:40 do 4:00
18 stycznia, 18 km, w tym 9 km mocny cross
21 stycznia, 25 km w tym 15 km Bieg Chomiczówki

Wejście w mocny trening przed obozem
27 stycznia bieg zmienny, 8x (2min po 3:45/km/ przerwa 2 min 5:20)
28 stycznia, 26 km spokojnie
31 stycznia, 20km w tym 4:05
4 lutego, 28 km w tym 11 km od 4:20 do 4:05
7 lutego. 20 km w tym 10 km po 4:00
10 lutego 18 km w tym 8x(400m po 3:30 km, 400m w truchcie)
11 lutego, 32 km, w tym 5 km 4:10-4:20
15 lutego 16 km w tym 5x(1km 4:00/1km 4:25)

Obóz w Portugalii:
18 lutego 20 km po 5km: 5:20, 4:40, 4:20, 4:00
21 lutego: 15 km w tym 5 km cross
23 lutego: 19 km w tym 40 min fartlek (1 min/ 1 min)
25 lutego: 34 km w tym 15 km 4:10 i szybciej (przez pierwsze 5 km tętno 160)
Koniec obozu, 9 dni, 220 km

Tapering
28 lutego: siła
1 marca 5x1km po 4:00 /przerwa do tętna 130
3 marca siła
4 marca: 18 km w tym 15 km od 4:10 do 4:05, końcówka mocno
7 marca 10km w tym 5x1km po 4:00 /przerwa do tętna 130

Maraton
11 marca: 42,195 po 4:11

Poniżej chciałem pokazać wam fragment z ostatniego treningu przed wyjazdem na Maraton w Barcelonie, żebyście uświadomili sobie, że robienie treningu w takich warunkach wymaga dużo samozaparcia.



Oto historia naszego treningu w raportach: