Strona korzysta z plików cookies w celu realizacji usług i zgodnie z Polityką Plików Cookies. Możesz określić warunki przechowywania lub dostępu do plików cookies w Twojej przeglądarce.

Zamknij
Ambitny amator w wiosennym maratonie, Raport 9 - bieg Chomiczówki
Raport i komentarz z treningu, dotychczas ukazały się:


Maciek Żyto


Tydzień: 82km, około 8h pracy + fizjoterpia. Zima chyba pierwszy raz wkroczyła do planu, niezapraszana. Musieliśmy z Adamem trochę adaptować się do warunków. Cieżka jednostka w czwartek, robiłem kros, po 5km rozbiegania poleciałem 7x(4min 160/170hr+3min normalnie). Czyli taki interwał w krosie. W lesie jest teraz dość miękko, trening dał mi mocno w kość.

I oczywiście niedziela, czyli 10km rozbieganie i bieg Chomiczówki 15km. Czas oficjalny 1:00:39, czyli tempo 4:03 min/km. Wynik gorszy od mojej życiówki z ubiegłego roku o 10 sekund. Tyle, że biegany po 10km, zatem to jest inna jednostka treningowa.

Bardzo jest mi trudno tę jednostkę oceniać sportowo, właśnie przez format jaki sobie w niej narzuciliśmy (tj te 10km wcześniej). Na pewno to nie był dzień, w którym czułem się jak Fortuna w Sapporo ;-).

Waga wisi obecnie gdzieś między 66kg a 67kg. Pewnie jeszcze poleci, bo Adam zapowiada duże objętości w kolejnych tygodniach. Do startu pozostało 48 dni (piszę te słowa w poniedziałek). Jeśli śledzicie moje treningi na Strava to uwaga na tętna, są fałszowane, mam jakiś problem z pulsometrem, po ok 40 min pokazuje głupoty.

Adam Klein


Cieszę się, że nasze wyzwanie jest śledzone, rozmawiałem nawet w trakcie biegu Chomiczówki z dwoma trenerami, którzy komentowali poczynania Maćka. Chomiczówka wyszła ok. Można przyjąć, że w normalnych warunkach pewnie pobiegłby trochę poniżej godziny. Nadal jest jeszcze sporo do zrobienia ale Maciek czuje się dobrze i wydaje mi się, że wszystko idzie w dobrym kierunku.

Niepojęta jest dla mnie popularność tego biegu (może wynikająca z posuchy w imprezach biegowych). Przyjrzyjcie się kilku zdjęciom z trasu biegu, która wiedzie jakimiś osiedlowymi uliczkami.


Czołówka. Każdy z widocznych samochodów może w dowolnym momencie wyjechać na trasę biegu.


Czołówka na 6 kilometrze, zwycięzca biegnie na ostatnim miejscu.


Marcin Konieczny, z którym mieliśmy kilka miesięcy temu rozmowę.


Trasa biegnąca po osiedlowych uliczkach sprawia, że czasami zawodnik nie wie gdzie ma biec, tutaj prowadząca kobieta pyta się: "Gdzie dalej?"


Maciek Żyto na siódmym kilometrze


Zwycięzca na mecie


Maciek na finiszu



Przeczytałem uważnie komentarze, niestety wyjątkowo nie odniosę się do nich szerzej, bardzo przepraszam ale po prostu nie jestem w stanie. Mam w ostatnich dniach za mało czasu, żeby napisać coś więcej. Nie do końca rozumiem o brakach w jakim treningu szybkościowym niektórzy mówią? O co chodzi? Np odcinki 10x500 po 3:20 ? Czy krótsze czy dłuższe, czy szybsze? Maciek to nie jest "speedmonster" i nigdy taki nie będzie. Oczywiście w pewnych momentach tego tupu jednostki mogą się przydać i nie mówię, że ich nie będzie, ale w tym momencie zmuszanie go do klasycznego treningu szybkościowego wywołałoby jego frustrację i zniechęcenie. Trzeba wykorzystywać jego mocne strony i pilnować słabych. To co robimy wydaje mi się, że spełnia te zasady.

I jeszcze sprawa "zbyt mocnych" podbiegów w poprzednim tygodniu. Tutaj niestety Maciek sam zaordynował sobie takie rozłożenie sił które spowodowało, że był "wyłączony" przez kilka dni. Ale to jest też dla niego nauczka, będzie na przyszłość bardziej czujny i świadomy możliwych konsekwencji. W momencie kiedy odkrywa się jak taki czy innych ruch, takie czy inne nachylenie ciała wpływa na nasz bieg zaczynamy czerpać radość z eksperymentowania i czasami można przedobrzyć.

Ze względu na zbliżający się obóz w Portugalii, podczas którego Maciek będzie mógł biegać więcej, już teraz zdecydowałem się zwiększyć Maćkową objętość na najbliższe trzy tygodnie, żeby Portugalia nie była szokiem. Zobaczymy jak się Maciek będzie z tym czuł. Najbliższe dni:

Wtorek: 15 km w tym 8 podbiegów
Środa: 16 km, w tym 10 km po 4:15
Czwartek: 15 km w tym od 0 do 10 przebieżek (w zależności od samopoczucia) plus "siła domowa".
Piątek: przerwa, basen?
Sobota: 18 km w tym 8 x (2 min 3:40/ 2 min 5:20) - mam nadzieję, że Maciek znajdzie odpowiednie miejsce na taki trening, ma na szczęście być cieplej)
Niedziela: 26 km spokojnie