Strona korzysta z plików cookies w celu realizacji usług i zgodnie z Polityką Plików Cookies. Możesz określić warunki przechowywania lub dostępu do plików cookies w Twojej przeglądarce.

Zamknij
Wokół nowego Rekordu Świata Mary Keitany
To co 23 kwietnia wydarzyło się w trakcie Maratonu w Londynie jest naprawdę zaskakujące. A właściwie zaskakujące są trzy sprawy:

- Rekord Świata
- Sposób w jaki został uzyskany
- Bieg pacemakerki

Czwartym zaskoczeniem, jest chyba to, że najmniej zaskakującym zaskoczeniem jest to, że padł Rekord Świata. Dokonała tego Mary Keitany. Od samego początku było jasne, że postanowiła zaatakować rekord Pauli Radcliffe. Pytanie tylko który?

Przypadek Pauli Radcliffe


Jak wiadomo, Paula Radcliffe ów słynny maraton w Londynie w 2003 roku pobiegła w towarzystwie dwóch kenijskich pacemakerów, chociaż potem podobno temu zaprzeczała, ostatni raz dzisiaj w trakcie komentowania dla brytyjskiej telewizji (ale sam tego nie słyszałem, cytuję za Letsrun).

Jednak nawet w 2002 roku, kiedy pobiegła 2:17:18 przez prawie cały dystans była "eskortowana" między innymi przez Weldona Johnsona z letsrun, który szczegółowo opisał kiedyś tę historię. http://www.letsrun.com/2003/escortingpaula.php

Dopiero w 2005 roku pobiegła wynik 2:17:42 który był osiągnięty bez męskiej eskorty. W 2011 roku IAAF ogłosił, że rekordy świata kobiet w maratonie będą uznawane tylko wtedy, jeśli kobiety nie będą prowadzone przez pacemakerów mężczyzn. Jednocześnie zakomunikowali, że dotychczasowy Rekord Świata Pauli zostanie wykasowany z tabeli rekordów, bo został osiągnięty w biegu z prowadzeniem mężczyzn.

Podniósł się wtedy ogromny szum medialny (inspirowany chyba trochę przez Nike), wszyscy protestowali, że to skandal, i można było mieć wrażenie ( i tak chyba jest), że IAAF się cofnął. Ja sam protestowałem, i dopiero dzisiaj uzmysłowiłem sobie, że IAAF miał rację.

Decyzja o zakazie używania pacemakerów mężczyzn jest logiczna. Chodzi o stworzenie możliwie równych warunków dla zawodniczek. Czyli, żeby nie chowały się one wśród grupy wysokich mężczyzn tylko same walczyły z dystansem i okolicznościami. Gdyby IAAF tego nie zrobił nie dałoby się porównywać kobiecych wyników. Pacemakerów na tempo w kobiecym biegu nie jest znaleźć trudno, bo jednak mężczyźni biegają od kobiet szybciej i nie jest to dla nich jakieś wielkie poświęcenie, więc byłyby pewnie zawodniczki, które organizowałyby sobie las pacemakerów. Naturalnie bieganie nie w otoczeniu męskim dotyczy tylko tych największych maratonów, gdyby np w trakcie Orlen Warsaw Marathon uzyskano rekord świata kobiet, to nie zostałby on uznany.

Tak więc, ponieważ od 2011 roku nie można uzyskać rekordu świata biegnąc w towarzystwie mężczyzn, to jedynym prawdziwym rekordem do pobicia staje się ten 2:17:42. Ale Mary Keitany postanowiła spróbować pobić nawet 2:15:25.


Mary Keitany


Mary postanowiła zaatakować Rekord Świata. Tempo jakie razem z pacemakerką narzuciły było ........ brak przymiotników, żeby to opisać, musimy posłużyć się cyframi. Tempo pierwszych 5 km było na wynik: 2:10:57 !!!! 2:10:57 to dobry czas ale w maratonie mężczyzn ! Co musi sobie myśleć kobieta, która postanawia zacząć w tempie jak mocni mężczyźni? Gdyby utrzymała to tempo do mety, byłaby dziesiąta w OPEN, wyprzedziłaby wielu znakomitych maratończyków, w tym srebrnego medalistę z Rio.

Co zatem planowała Mary ? Czy zaplanowała, że pobiegnie 2:10:57 ? Raczej nie. Czy zaplanowała, że zacznie w tempie na 2:11 i będzie stopniowo zwalniała? Możliwe. Ale skąd taki pomysł? Tempo którym zaczęła bieg to teoretycznie tempo w którym powinna utrzymać sie w biegu na dystansie 21 km (zakładając, że 2:17 to był jej maks, ale raczej nie był, o czym dalej). To nie jest niemożliwe, ale bardzo dziwne. Jak czytelnicy wiedzą, jestem "wyznawcą" koncepcji bieganie wg Negative Split, czyli, że najpierw wolniej potem szybciej. Daje to kilka korzyści, ale przede wszystkim nie wypłukujemy się tak szybko ze wszystkich energetycznych rezerw i jeśli prowadzimy bieg rozsądnie, mamy możliwość użycia ich w dowolnym momencie bliżej końca biegu.



Tempo jakim zaczęła Keitany sugerowałoby chęć wypłukania się z rezerw w ciągu godziny. Ale po 5 km zwolniła, nadal było to bardzo szybko (drugie 5 km w tempie na 2:14:45) ale jednak wolniej. Keitany trzymała bardzo dobre tempo (na wynik 2:13:34) mniej więcej do połowy dystansu, kiedy zostawiła ją pacemakerka. Wtedy zaczęła tracić. Zwolennicy jej koncepcji biegu powiedzą: "No właśnie tyle nadrobiła to teraz miała z czego tracić". Ale właśnie o to chodzi, że sposób w jaki wykorzystywała energię nie był optymalny. Bieg w tempie na życiówkę w półmaratonie jest optymalny energetycznie w trakcie startu w półmaratonie. Energetycznie optymalne tempo w maratonie, to tempo wyścigu w maratonie, stałe tempo (wg mnie najpierw wolniej potem szybciej ale na potrzeby tej dyskusji nie będę się kłócił). Czy zatem wybór przez nią tempa był przypadkiem? Czy nie mogła biec wolniej korzystając ze współpracy z grupką bardzo mocnych zawodniczek, które otworzyły pierwsze 5 km w tempie na ... 2:12:21 !? Dlaczego tak szybko chciała uciec zawodniczkom, które i tak biegły najszybciej jak to się do tej pory w historii zdarzyło?

Dlaczego zaryzykowała ostry zjazd energetyczny? Czy trenowała właśnie w ten sposób w Kenii? Fakt że miała zjazd, ale nie tak ostry jak się można było spodziewać, wskazuje, że była prawdopodobnie przygotowana na znacznie lepszy wynik. Wszyscy jesteśmy ludźmi i ją także obowiązują ludzkie prawa.

Wiem, że jej wynik wytrąca wszystkie argumenty jej krytykom. Ale, żeby było jasne, ja nie krytykuję tylko próbuję ja zrozumieć. Jak to jest możliwe, że ona to przetrwała? I czy nie byłoby dla niej znacznie lepiej gdyby zaplanowała równy bieg a jeśli nie to czy to było planowane czy przypadkowe? Jak widzicie więcej pytań niż odpowiedzi. W każdym razie ciekawie jest przyjrzeć się jak zmieniał się prognozowany wynik końcowy wraz z dystansem i jej słabnącym tempem. Ciekawe, czy zdawała sobie sprawę z tego jaką ma jeszcze teoretyczną przewagę.



Widać, że przez długi czas, Mary biegła na wynik poniżej 2:15:25. Mimo, że zwalniała to dowiozła do mety doskonały wynik. Jak to możliwe, że nie napotkała żadnej "ściany" tam gdzie powinna ją spotkać? Zwolnienie do 3:20 to jednak nadal nie "ściana".

Być może trening regresywny ma sens (nazwa własna Adama Kleina :) ) ? W treningu progresywnym, to znaczy z narastającym tempem, w uproszczeniu, im dłuższy czas lub dystans na treningu tym szybciej biegniemy, aby wytrenować umiejętność szybkiego biegania na długu energetycznym. Tymczasem w treningu regresywnym, zaczynamy szybko, żeby na samym początku "wypłukać się z resztek glikogenu" a potem staramy się utrzymać na nogach nawet przy założeniu nie tak wysokiego tempa (nie można trzymać równego i wysokiego tempa na początku i na końcu bo wtedy to jest wyścig, który oczywiście sam w sobie może być dobrym bodźcem treningowym).

A może natchnęła ją grudniowa kolacja z naszym kolegą Jackiem Ksiąszkiewiczem i poruszona jego biomechanicznymi pomysłami stała się idealną, biomechaniczną sprężystą maszyną której kryzysy energetyczne nie straszne? (więcej tutaj)

Pacemarerka


Kolejna zaskakująca historia to bieg pacemarerki Mary Keitany, Caroline Chepkoech KIPKIRUI. To 23 letnia zawodniczka, na pewno zdolna, w wieku 18 lat pobiegła maraton w 2:31. W zeszłym roku pobiegła kilka niezłych wyników na dystansie 5 czy 10 tys m na bieżni i na ulicy (31:16 na 10000m w Palo Alto rok temu, 15:18 na 5 km w listopadzie 2016). Nic dłuższego nie biegała. Na pewno musiała być z Keitany umówiona, że biegną razem do połówki. Czy Keitany mogła być pewna zupełnie niedoświadczonej na tak długich dystansach zawodniczki, że nagle przeskoczy o kilka poziomów i pobiegnie półmaraton w 1:06:54 ? Skąd się biorą na zawołanie takie zawodniczki, które są gotowe biec jako pacemakerki wyniki 1:06:54 !? Być może to jakaś treningowa partnerka Keitany, być może sprawdzili ją na jakimś treningu, być może ... znowu pytań więcej niż odpowiedzi.

Tak czy inaczej wyczyn wielki.

Poza Keitany świetnie pobiegła: Tirunesh Dibaba, stając się trzecią zawodniczką w historii, która zeszła poniżej 2:18.

Mężczyźni


U mężczyzn wielu wątpliwości nie ma. Zawodnicy także ruszyli na wynik poniżej Rekordu Świata a nawet na wynik poniżej 2 godzin. Chyba jednak zreflektowali się, że "nie mają specjalnych butów" i zwolnili, bo już kolejne kilometry były wprawdzie szybkie ale nawet nie na Rekord Świata. Bekele biegnie swoje maratony w podobny sposób, sprawia wrażenie, że czuje się słabo, zostaje z tyłu a potem goni i wszystkich wyprzedza. Tak było w Berlinie i można było przypuszczać, że sytuacja powtórzy się w Londynie. Na 30 kilometrze Bekele tracił do czołówki 18 sekund ale potem zaczął nadrabiać i na ostatnich kilku kilometrach gonił już tylko Kenijczyka Daniela Wanjiru, który wytrzymał pościg i dotarł na metę 9 sekund przed Bekele.


Zawodniczka wynik strata śr tempo
1 KEITANY, Mary (KEN) 02:17:01 +00:00 00:03:15
2 DIBABA, Tirunesh (ETH) 02:17:56 +00:56 00:03:16
3 MERGIA, Aselefech (ETH) 02:23:08 +06:07 00:03:24
4 CHERUIYOT, Vivian (KEN) 02:23:50 +06:50 00:03:25
5 WEIGHTMAN, Lisa (AUS) 02:25:15 +08:14 00:03:27
6 THWEATT, Laura (USA) 02:25:38 +08:38 00:03:27
7 KIPROP, Helah (KEN) 02:25:39 +08:39 00:03:27
8 TUFA, Tigist (ETH) 02:25:52 +08:52 00:03:27
9 KIPLAGAT, Florence (KEN) 02:26:25 +09:24 00:03:28
10 TRENGOVE, Jessica (AUS) 02:27:01 +10:00 00:03:29






Zawodnik wynik strata śr tempo
1 WANJIRU, Daniel (KEN) 02:05:48 +00:00 00:02:59
2 BEKELE, Kenenisa (ETH) 02:05:57 +00:09 00:02:59
3 KAROKI, Bedan (KEN) 02:07:41 +01:53 00:03:02
4 KIRUI, Abel (KEN) 02:07:45 +01:57 00:03:02
5 SIMBU, Alphonce (TAN) 02:09:10 +03:22 00:03:04
6 GHEBRESLASSIE, Ghirmay (ERI) 02:09:57 +04:09 00:03:05
7 MENGSTU, Asefa (ETH) 02:10:04 +04:16 00:03:05
8 MESEL, Amanuel (ERI) 02:10:44 +04:56 00:03:06
9 GUERRA, Javier (ESP) 02:10:55 +05:07 00:03:06
10 SHELLEY, Michael (AUS) 02:11:38 +05:50 00:03:07