Strona korzysta z plików cookies w celu realizacji usług i zgodnie z Polityką Plików Cookies. Możesz określić warunki przechowywania lub dostępu do plików cookies w Twojej przeglądarce.

Zamknij
Willow - całkowicie naturalne, nowe batony odżywcze!

Drogi naszych czytelników są różne. Jedni zawsze będą traktowali bieganie jako hobby. Inni wiążą swoje zawodowe życie z bieganiem. Zazwyczaj zaczyna się to niewinnie, robimy  coś dla siebie i potem przeradza się to w coś większego. Tak jest z bohaterem naszej rozmowy, Michałem Wierzbickim, który od niedawna produkuje batony energetyczne pod marką WILLOW,  czyli Wierzba.


Kim jesteś z wykształcenia?

Michał Wierzbicki: Skończyłem filologię angielską, specjalizowałem się w tłumaczeniach.

A ile masz lat?
26

I postanowiłeś zostać przedsiębiorcą, tak?
Tak, od razu po studiach, czyli w 2015 roku

Od jak dawna biegasz?
Zacząłem w styczniu 2013

Z jakiego do jakiego poziomu doszedłeś?
Zaczynałem jako "kanapowiec" z lekką nadwagą, byłem w stanie truchtać przez 30-40 minut, 2 lata później pobiegłem 17:50 na 5km i 37:13 na 10 km

No ! Super!
Od tego czasu miałem kilka kontuzji i ostatecznie przerzuciłem się na triathlon.

Zdrajca ;) A kiedy Ci do głowy przyszedł pomysł z batonami?

W okolicach początku 2015 roku, generalnie trochę wtedy eksperymentowałem z dietą, zaczynałem od jedzenia przed treningiem i zawodami tradycyjnej bułki z dżemem, potem przerzuciłem się na owsianki, szukałem produktów które mi pasują i które np. mogę zjeść bezpośrednio przed treningiem, bo po owsiance musiałem odczekać 2-3 godziny na trening, a nie zawsze był na to czas, jakoś trafiłem na daktyle, które są obecnie jednym z głównych składników moich batonów, no i okazało się że za granicą są dostępne batony też bazujące na daktylach, wtedy w Polsce jeszcze prawie nie było takich produktów, teraz jest ich już sporo, zacząłem wypiekać swoje batony bo receptury nie były zbyt skomplikowane, testowałem je sam i jak stwierdziłem że są niezłe to rozdawałem znajomym i przeważnie opinie były pozytywne.



Ale od eksperymentowania z dietą do produkcji batonów długa droga. Ciekawi mnie czy w takim razie biznesmenem zostałeś raczej z przypadku, bo się okazało, że robisz dobre batony, czy dlatego, że zawsze chciałeś być przedsiębiorcą ale szukałeś swojej niszy, drogi, produktu? Są u Ciebie w domu jakieś tradycje przedsiębiorczości?

Akurat byłem po studniach, już w czasie studiów pracowałem jako nauczyciel w szkole językowej, mogłem to kontynuować po studiach na pełen etat, do tego robiłem, tłumaczenia. Lubiłem tę pracę i pieniądze nie były złe, szczególnie jak na kogoś świeżo po studiach, ale martwiło mnie to, że niezbyt widziałem możliwości rozwoju. Miałem ten pomysł z batonami i postanowiłem zaryzykować i zamienić go w biznes, gdzieś tam zawsze czułem że chciałbym spróbować z własną działalnością, ale raczej to się sprowadzało do takiego gadania z kolegami przy piwie "a kiedyś to ja otworzę firmę". Tradycji nie ma, większość najbliższej rodziny pracuje "na etatach". Chociaż czekaj, dziadek miał sklep z częściami do motorów typu Samson i ja w tym sklepie po remoncie teraz produkuję batony. Ale nie mam w rodzinie jakiegoś wielkiego przedsiębiorcy zatrudniającego wiele osób.

Czego musiałeś się nauczyć, nowego poza tym, co już umiałeś, czyli robić batony z daktyli? Czy musiałeś się konsultować z kimś od produkcji żywności, żeby spełniać jakieś "normy" itd?


Batonów też za bardzo nie umiałem robić, bo co innego wypiek domowy, a co innego produkcja na, małą bo małą, ale jednak przemysłową skalę. Musiałem wymyślić całą "linię produkcyjną".

Z głowy, czy gdzieś się tego uczyłeś?

Odbyło się to trochę metodą prób i błędów, w domu do "zmielenia" batonów używałem takiej typowej "maszynki do mięsa" typu "wilk", na początek kupiłem trochę większą, taką niby przemysłową, wydawała mi się początkowo super mocna i wielka, ale okazała się za słaba więc musiałem kupić większą i jeszcze wstawić do niej inny silnik. Oglądałem filmiki na youtube, nawet takie oczywiste rzeczy, programy w stylu "fabryki smaku" na Discovery, pokazujące jak pracują duże zakłady produkujące żywność, szukałem urządzeń, dzwoniłem do firm, pytałem, pojechałem na targi branży spożywczej. I powoli zbierałem to w całość.



Ile to wszystko trwało aż poczułeś, że możesz zacząć produkcję?

Od momentu jak zacząłem działać do momentu kiedy miałem gotowy do sprzedaży produkt minęły około 2 lata

Teraz ta cała "linia" - jaką ma dzienną przepustowość? Ile dziennie możesz zrobić?

Wciąż nie są to duże ilości i ciągle pracuję nad usprawnieniami, obecnie w jeden dzień jestem w stanie zrobić około 500 sztuk. Niestety pomieszczenie w którym pracuję jest na tyle małe że ze względu na wymogi sanitarne nie mogę nikogo zatrudnić do produkcji, więc wszystko robię sam. Ja porównuję trochę tę moją działalność do rynku piwa, ja jestem odpowiednikiem małego lokalnego rzemieślniczego browaru.

Wszystko sam ! No. Ile różnych maszyn tam masz? Coś do rozdrabniania czy mielenia, coś do formowania i zgniatania coś do pakowania?

Formowanie odbywa się ręcznie, wtłaczam masę wałkiem do foremki i wyciągam gotowy batonik, to jest proces który teraz próbuję zautomatyzować, poza tym co napisałeś jest jeszcze piec konwekcyjny.

A po co ten piec? To by się bez pieca nie skleiło?
Tak, lepiej się dzięki temu "trzymają"



Ile masz typów batonów?
Mam 2 "linie", batony sportowe - Pacemaker (smaki: z jagodami goji, z nasionami chia) i batony naturalne Pełny (smaki: kokosowy, z mango i z płatkami owsianymi). Pacemakery mają białko ryżowe i bardziej nadają się do użycia "około-treningowego" a Pełny to taka zdrowa przekąska

Potrafiłbyś odróżnić smak Pełnego od Pacemakera?
Bez problemu, bardzo dużo tych batonów zjadłem w czasie testów. Poza tym wydaje mi się, że mimo iż 4 z 5 smaków bazują na daktylach (w batonie z mango nie ma daktyli) to mają swój charakterystyczny smak, da się je odróżnić bez większego problemu.

Nie bardzo rozumiem tę różnice pomiędzy Pełnym a Pacemarekerem, nie chodzi o smak ale o ideę.

Pacemaker ma białko ryżowe i stosunek węglowodanów do białka 4:1, czyli wg badań optymalne proporcje do regeneracji po wysiłku wytrzymałościowym, dedykowane są przede wszystkim dla sportowców. Ale chciałem też nieco poszerzyć potencjalną grupę odbiorców bo ludzie nie związani ze sportem widząc na opakowaniu biegacza czy kolarza czasami boją się że to jakieś "suplementy" i że to nie dla nich, stąd wzięły się Pełne. Ale masz po części rację, niektórzy klienci używają obu rodzajów batonów "zamiennie" nie zwracając uwagi na to czy to jest Pacemaker czy Pełny.


To Pacemaker był najpierw?
Mniej więcej w tym samym czasie powstawały wszystkie receptury a do sprzedaży wszystkie trafiły jednocześnie.

Patrzę na datę: najlepiej spożyć przed 31 maja 2018, skąd to wiesz?
Z własnych testów przechowalniczych. Kiedy już miałem maszynę do pakowania i folię, taką w jaką teraz pakuję batony, zapakowałem sobie po kilka batonów z jednego smaku i otwierałem je co pewien czas, sprawdzałem jak wyglądają, zjadałem i patrzyłem czy przeżyję :). Dodatkowo ustalam ten termin bazując na składniku który ma aktualnie najkrótszy termin. Czyli przykładowo jeśli w danej recepturze najkrótszy termin mają daktyle i jest to 31 maja 2018 to taką datę dostaje cała partia, na zasadzie "najsłabszego ogniwa".

Te wszystkie opisy na opakowaniu, o zawartości białka, tłuszczu, itd - skąd to wiesz? Tak sobie napisałeś spod grubego palca czy to jest jakoś policzone?
Policzone, liczy się to też bazując na tym co jest w składnikach, kupując składniki wiem ile one mają białka, tłuszczu itd. Można też skorzystać z bazy instytutu żywności i żywienia gdyby jakiejś informacji brakowało.

No ale czy każdy student angielskiego może nagle zacząć produkować żywność? Czy nie trzeba zdać jakichś egzaminów?
Całe moje przedsięwzięcie było konsultowane z sanepidem, musiałem zrobić sobie badania sanitarno-epidemiologiczne, sanepid odwiedził i zaakceptował miejsce w którym pracuję. Musiałem też stworzyć taki spis procedur, opisujący co i dlaczego się dzieje w mojej wytwórni, od przyjęcia dostawy składników do zapakowania batonika i sprzątania po produkcji, musiałem też ustalić potencjalne zagrożenia i opisać jak ich unikać itd., to dość zawiła kwestia i ciężko tu to wszystko wyjaśnić (jeśli ktoś jest tym zainteresowany to odsyłam do haseł „GMP/GHP” i „system HACCP”). Trochę się do tego sanepidu nachodziłem zanim wszystko było ok, ale Panie pracujące tam były bardzo pomocne.

Czy tylko mi się wydaje, że te Pełne są bardziej tłuste? Próbuję właśnie kokosowy
Tak, mają trochę więcej tłuszczu. Kokosowy szczególnie, ze względu na wiórki kokosowe, kupuję specjalnie takie które mają więcej tłuszczu bo to daje lepszy moim zdaniem smak i wpływa też na konsystencję, czasami takie sklepowe wiórki są bardzo wysuszone.

Ale różnica kaloryczna z Pacemakerm jest minimalna, więcej tłuszczu nie podnosi znacznie kaloryczności?
Trochę podnosi, ale wtedy daję mniej węglowodanów żeby to zbilansować, miałem taką tabelkę w excelu w której powstawały pierwsze "szkice" receptur, miałem tam wprowadzoną bazę składników i dobierałem tak, żeby proporcje węglowodanów, tłuszczu, białka były takie jak chciałem, potem próbowałem czy taki baton się "sklei" i czy będzie po prostu smaczny, czy dobrze się będzie sprawdzał przed czy po treningu.

No dobra. To teraz do estetyki. Kto jest na obrazkach na opakowaniu?
Na Pacemakerach jestem ja, na pełnych moja mama, żaglówką płynie mój tata, a ta osoba wspinająca się to niestety zdjęcie znalezione w internecie, było w domenie publicznej, które przerobiłem niestety bo psuje ten rodzinny zestaw. Nie chciałem płacić za zdjęcia, użyłem po prostu zdjęć z "domowych archiwów" do których miałem pełne prawa i mogłem je sobie do woli przerabiać



Kto projektował opakowania?

Początkowo współpracowałem z kolegą-grafikiem którzy stworzył logo i wstępne projekty koncepcyjne, ale resztę zrobiłem sam. To jedna z rzeczy których się musiałem nauczyć w trakcie - obsługa programów graficznych.

No właśnie, logo, jest takie "nobliwe". Jak Jordan Belfort, czyli bohater między innymi filmu Wilk z Wallstreet wymyślał swoją firmę to wymyślił, że logo Stratton Oakmont będzie nobliwe, z lwem budzące szacunek. Czy u Ciebie też była jakaś taka idea?
Nie było takiej idei, po prostu kolega przedstawił mi kilka propozycji i ta mi się spodobała, w jego wersji te gałązki (wierzbowe :)) były ułożone w inny sposób, ostatecznie ułożyłem je trochę jakby w "wieniec laurowy" kojarzony z igrzyskami.

Podoba Ci się tak na maksa? Czujesz już, że to jest Twoje logo z którym sie identyfikujesz i które Cie wyraża?
Szczerze mówiąc to opatrzyło mi się na tyle że zatraciłem totalnie możliwość obiektywnej oceny, tak samo z resztą z opakowaniami, długie godziny spędziłem nad nimi przed monitorem i już po prostu ciężko mi je ocenić

Mi się podoba
Wiem że teraz jest moda na takie "dizajnerskie" minimalistyczne loga, moje takie nie jest, ale to chyba dobrze.

Teraz kilka pytań ogólbnozbiznesowych. W tym momencie wydaje mi się, że te "naturalne" batony są bardzo popularne. Wchodzę do mojego osiedlowego sklepiku i mogę dostać jakieś naturalne batony których notabene nazwy nie pamiętam. Chodakowska robi batony, Lewandowska robi plus dziesiątki różnych firm. Jak się w tym wszystkim chcesz znaleźć? Czy masz na tyle siły, żeby się na tym rynku utrzymać? Trzeba jednak robić jakąś niemałą sprzedaż, żeby wychodzić na plus, nie? Ile kosztują twoje batony i jak się one mają do cen rynkowych?

Gdzieś usłyszałem, że dużo łatwiej jest zabrać część rynku, szczególnie jeśli on rośnie, tak jak obecnie rynek batonów czy ogólnie zdrowej żywności niż stworzyć go od nowa, więc konkurencja mnie nie martwi. Znowu posłużę się tu analogią browarniczą, na rynku obecnie istnieją zarówno wielkie koncerny jak i małe lokalne browary i jedne i drugie funkcjonują nieźle, mają innych odbiorców.

Ale jak chcesz osiągnąć to, żeby być zauważonym? Bo wywiad na Bieganie.pl tak bardzo wiele nie zmieni obawiam się.

Ja jestem lokalnym producentem, a nie wielką firmą, nie jestem w stanie wygenerować takich przychodów jak duże firmy, ale jednocześnie mam dużo mniejsze koszty bo nikogo nie zatrudniam (jeszcze, a nawet jeśli kogoś zatrudnię w przyszłości to będzie to kilka osób). Muszę szukać swoich klientów i budować z nimi dobre relacje, żeby do mnie wracali.




Ale opowiedz mi trochę o swojej wizji rozwoju. Bo opowiem Ci taką ciekawostkę, że kolesie którzy chyba 3 lata temu zaczęli robić koszulki Runspiration, może kojarzysz? Kiedy zaczynali wydawało mi się, że gdzie oni, kaman, że po pierwsze nie mają o tym pojęcie, że patrząc na ich projekty nie wydają mi się one zbyt kreatywne, że też duża konkurencja, wszystko przemawiało przeciw, a dzisiaj zatrudniają 16 osób i otwierają drugą markę "premium", mają jakichś inwestorów i stopniowo chcą iść co raz wyżej i dalej. To mnie naprawdę zaskoczyło i jeśli postanowiłem zrobić wywiad z Tobą to właśnie dlatego, że kiedyś ich nie doceniłem i teraz sobie pomyślałem, że nie chciałbym Ciebie nie docenić.

No miło mi bardzo, dzięki. Pamiętam, chyba był wywiad z nimi na bieganiu właśnie? Chcę się rozwijać krok po kroku, tak jak w bieganiu nie można się od razu porwać na łamanie 3h w maratonie, tak samo tutaj nie mogę od razu pójść do biedronki i podpisać z nimi umowy na sprzedaż 100 000 batonów, powoli zwiększam swój zasięg, staram się współpracować z lokalnymi mniejszymi sklepami, nie z wielkimi sieciami.

Będziesz jeździł na jakieś targi ? Jak chcesz przekonać ludzi do kupowania Twoich batonów?
Tak, myślę o targach, wspieram też lokalne imprezy sportowe, ufundowałem nagrody w dwóch lokalnych biegach, wstępnie rozmawiam o kolejnych tego typu akcjach, szukam też "liderów opinii" w danych środowiskach. Ja trochę jestem taką osobą w poznańskim środowisku triathlonowym, jestem w miarę niezłym amatorem, inni zawodnicy mnie kojarzą, jak zacząłem robić batony to znajomi triathloniści dostali trochę próbek i w pewnym momencie sami powiedzieli, że oni już chcą kupować, nie chcą dostawać batonów za darmo, więc jak zacząłem sprzedawać to od razu miałem klientów. I w ten sposób chcę działać na większą skalę, to oczywiście wymaga czasu.


A jak patrzysz na jakichś "gigantów" z Twojej branży, jakieś Agisko, High5, czy Decathlon - to patrząc na ich produkty i ceny uważasz, że jesteś konkurencyjny?

A właśnie, pytałeś o ceny. Stwierdziłem że łatwiej jest cenę obniżyć niż podnieść, więc wolałem zacząć dość wysoko, ale nawet teraz moje batony wypadają cenowo konkurencyjnie względem innych firm. Oczywiście mówimy o batonach naturalnych, bez "chemii". Przykładowo, w jednym ze sklepów rowerowych moje batony są po 8zł, podobna gramatura i rodzaj batonika od h5  jest za 10 zł

Czy obserwujesz firmy z tej branży?
Tak, myślę że takie śledzenie rynku i bycie na bieżąco to podstawa. Jeszcze co do moich pomysłów na przetrwanie. Mam jeszcze w planach inne produkty, inne smaki batonów, trochę różniące się od tego co obecnie jest na rynku bo tak jak zauważyłeś batonów bakaliowych jest sporo, ale to póki co dalsze plany, nie chcę jeszcze mówić o konkretach.

Czy jesteś już na takim etapie, że nie przejdzie Ci przez usta nazwa innego producenta? Np właściel Under Armour nie jest w stanie podobno wypowiedzieć Nike czy Adidas
Nie no co ty.

No to wymień nazwy producentów czy marek batonów, które smakowały Ci zanim zacząłeś produkować swoje ?
Sprowadziłem sobie ze stanów Picky Bars, nie ma ich w Polsce, to chyba były najlepsze które jadłem.

Bezpiecznie. Nie ma w Polsce więc nie są konkurencją. A coś bliżej rozumiem nic?
Ja generalnie lubię batony i słodycze, nie tylko te zdrowe, dość często zdarza mi się jeść produkty konkurencji. Są np Zmiany Zmiany, chyba pionierzy tego typu batonów w Polsce.

Aa, no właśnie, ich batony widziałem u mnie w sklepie
Dla mnie ich batony były trochę za duże i gorsze do takiego zastosowania około-treningowego bo są twardsze czy jakby bardziej "spakowane" niż moje, ale są smaczne, lubię je. Ja ogólnie nie jestem bezwzględnym kapitalistą który patrzy tylko na zysk i nie interesuje go nic dookoła.
Oczywiście firma musi zarabiać, ale nie mam aż takiego parcia żeby za wszelką cenę wygryźć całą konkurencję i na każdym kroku mówić że inni są beznadziejni a tylko ja robię dobre batony.

Dobra, słuchaj, dziękuję za rozmowę, najadłem się Tych Twoich batonów i muszę iść biegać.

Też dziękuję i dobrego biegu.


W sklepie internetowym https://www.willowsklep.pl/ kod dla czytelników biegania, daje 10% zniżki na wszystkie nieprzecenione produkty. Kod już działa i jest aktywny do końca kwietnia, podaje się go przy składaniu zamówienia po dodaniu produktów do koszyka.

kod: bieganiepl