Strona korzysta z plików cookies w celu realizacji usług i zgodnie z Polityką Prywatności. Możesz określić warunki przechowywania lub dostępu do plików cookies w Twojej przeglądarce.

Zamknij
Bądź świadomy stosując suplementację!

W zeszłorocznym maratonie londyńskim doszło do tragedii. Claire Squires tuż przed metą przewróciła się by już nie wstać. Niewydolność krążeniowa, zatrzymanie akcji serca.

Claire była w świetnej formie. Biegała, chodziła na siłownię, ćwiczenia były ważną częścią jej życia. W maratonie nie biegła jednak z pobudek wyłącznie sportowych. Pragnęła zdobyć fundusze dla organizacji charytatywnej Samaritans, pomóc potrzebującym i uczcić pamięć swojego brata, Granta, który zmarł na skutek przedawkowania narkotyków.

nieprzytomny.jpg

Jej śmierć wywołała lawinę datków dla Samaritans – ludzie głęboko poruszeni jej tragiczną historią w przeciągu tygodnia przekazali organizacji ponad milion funtów. Zaczęto też zadawać pytania o przyczynę śmierci Claire – młodej, zdrowej, wysportowanej dziewczyny. Badania trwały długie miesiące ale w ostatnich dniach do wiadomości publicznej została przekazana informacja od koronera dotycząca przyczyny śmierci Squires – zażycie legalnego suplementu, mającego dodać energii i przyśpieszyć metabolizm, a którego składnik spowodował zgon dziewczyny.

Preparat nazywa się Jack3d. Jest sprzedawany w formie proszku rozpuszczanego w wodzie. To suplement diety stosowany przez osoby uprawiające różnego rodzaju aktywność fizyczną a który ma poprawić wyniki – poprzez dodawanie energii, wzmacnianie koncentracji, przyspieszanie metabolizmu. Jednym ze składników Jack3d jest (a właściwie był, gdyż producent wycofał go ze składu)  DMAA – 1,3-dimetyloamylamina, forma metyloheksanaminy. Ma ona efekt pobudzający, przyspiesza akcję serca. Skutki jej działania są więc podobne do amfetaminy. Niebezpieczne działanie tego składnika zgłaszane było do różnych instytucji od kilku lat. DMAA wiązano z zawałami, atakami serca, jest na liście substancji zakazanych przez WADA (Światową Agencję Antydopingową). A jednak preparaty z tym składnikiem dopuszczane były do obrotu.

Claire, jak twierdzi jej chłopak – Simon van Herrewege, nie brała Jack3d zbyt często. Kupiła preparat w sieci, wzięła go kilkakrotnie podczas przygotowań do maratonu, ale to wszystko. Na maraton wzięła napój z Jack3d by w razie spotkania ze słynną ścianą pomógł jej ją pokonać.

17344435.jpg

Po wypiciu napoju serce odmówiło posłuszeństwa. Choć służby medyczne czuwające przy trasie natychmiast udzieliły pomocy Claire oraz niezwłocznie przewieziono ją do szpitala, nie udało się jej uratować. Jon van der Walt, lekarz, który przeprowadzał sekcję zwłok stwierdził, iż przyczyną śmierci był atak serca na skutek „ekstremalnego wysiłku fizycznego, skomplikowanego przez DMAA”. W zbadanej próbce krwi stwierdzono obecność DMAA.

Sądzi się jednak, że biegaczka sama nie zdawała sobie sprawy z działania tego składnika. Podobnie jak wielu innych biegaczy nie wczytywała się w skład preparatu i nie analizowała działania wszystkich jego składników, zakładając że dopuszczony do obrotu znaczy bezpieczny. Pewne znaczenie dla dyskusji w tym konkretnym przypadku może mieć fakt, iż u Claire stwierdzono arytmię serca. Wiedziała ona o zaburzeniu jednak nie podzieliła się tą informacją z rodziną i chłopakiem. Doktor van der Walt nie sądzi jednak by atak serca mógł być spowodowany arytmią. „Przez wiele lat mocno ćwiczyła. Można to uznać za test czy organizm zniesie obciążenia. Była w stanie podołać treningom przez cały ten czas, tak więc niepodobna by arytmia miała śmiertelne konsekwencje.”

W wielu krajach zakazano sprzedaży środków zawierających DMAA. Producent Jack3d usunął tę substancję ze składu.

Smutna historia Claire Squires to nie tylko osobista tragedia ale przykład szerszego zjawiska. W ostatnich latach obserwujemy gwałtowny rozwój przemysłu suplementów diety i różnego rodzaju preparatów mających wspomóc sportowców, w dużej mierze amatorów, w uzyskaniu lepszych wyników, w poprawie regeneracji, ogólnie rzecz biorąc wspomagać aktywność fizyczną. Preparaty te zawierają substancje chemiczne, których działanie nie jest znane przeciętnemu człowiekowi. By świadomie zażywać suplementy potrzeba dużej wiedzy; substancje występują w różnych postaciach, pod różnymi nazwami. Podobnie jak w omawianym przypadku, często milcząco zakładamy, że skoro preparat znajduje się w legalnym obrocie, to jest bezpieczny. Wierzymy, że odpowiednie instytucje czuwają nad tym, by niebezpieczne substancje wycofywać, zakazywać sprzedaży wątpliwych specyfików. Przykład DMAA pokazuje, że często prawo nie nadąża za przemysłem, że reaguje po fakcie.

nieprzytomny2.jpg

Simon van Herrewege tak podsumowuje sprawę: „Claire była zapaloną przeciwniczką narkotyków i nigdy, przenigdy, nie zażyłaby niczego co mogło wyrządzić jej krzywdę lub, co gorsza, zagrozić jej życiu. Nieświadomie wzięła suplement, który w owym czasie był całkowicie legalny i powszechnie dostępny, oraz co niepokojące, wydaje się, że był również popularny i często stosowany. Jasnym jest, że powinien istnieć wiele lepszy nadzór nad przemysłem tak zwanych suplementów diety tak by nigdy więcej nie wydarzały się podobne tragedie.”

Na ile jesteśmy gotowi zaryzykować i wspomagać się środkami, efektów stosowania których nie możemy być do końca pewni? Na ile w treningu amatora są rzeczywiście potrzebne suplementy? Na ile znamy stan własnego zdrowia i potrafimy ocenić na co możemy sobie pozwolić w treningu, na zawodach, w kwestii suplementacji?