Strona korzysta z plików cookies w celu realizacji usług i zgodnie z Polityką Prywatności. Możesz określić warunki przechowywania lub dostępu do plików cookies w Twojej przeglądarce.

Zamknij
Antypody, Tatry i Alpy Bawarskie - raport Marcina Świerca

Znowu podróżowałem, między Australią, Polską i Niemcami. Po udanym biegu na Antypodach potrenowałem chwilę w Tatrach i z sentymentu wystartowałem w Biegu Marduły. Zdecydowałem się też na dłuższe zawody w ramach Zugspitz Ultratrail.

Droga do UTMB - zapowiedź,

Droga do UTMB - część 1

Droga do UTMB - część 2

Droga do UTMB - część 3

Droga do UTMB - część 4

  Droga do UTMB - część 5

Droga do UTMB - część 6

Czas od ostatniego raportu szybko zleciał, zdążyłem w tym czasie przelecieć też kilka stref czasowych. Po starcie w Australii czułem się dobrze, regeneracja przebiegła w miarę szybko. Zostaliśmy z żoną jeszcze po zawodach cały tydzień na drugim końcu świata i wykorzystaliśmy ten czas na aktywne zwiedzenie, m.in. widzieliśmy arenę Igrzysk Olimpijskich z 2000 roku. Do tego zrobiłem jeszcze trening otwarty w Google Australia oraz pojawiłem się na treningu w lokalnym sklepie sportowym. Mieliśmy sporo czasu dla siebie, na wspólne spacery i trekking. W całym tygodniu wyszło 55 km na luzie.raport7_1.jpg

Powrót do Polski dał się nam we znaki - 25 godzin w samolocie jest męczące. Przez kilka dni odczuwałem „jetlag” i trudno mi było zasypiać. Byłem tylko dwa dni w domu i już trzeciego wyjechałem do Kościelska.

Pogoda mi nie sprzyjała i trenowało się trochę trudno. Dołączył do mnie Mark, chłopak pracujący w Columbii i przygotowujący film, który będzie dostępny w kanałach społecznościowych UTMB. Chciałem pokazać mu kilka pięknych tras w naszych Tatrach, niestety całe dwa dni lało i widoczność była znikoma. Robiliśmy, co było możliwe, ale przy takiej pogodzie trudno nakręcić coś naprawdę interesującego. Może jeszcze będzie okazja...

raport7_2.jpg

Dalej, 1 czerwca, był start w Mardule, mój jedenasty. Wystartowałem z sentymentu – wiedziałem, że będzie trudno rywalizować z „młodymi", dlatego robiłem swoje i skupiłem się na równym tempie. Trasa została skrócona, co działało na moją niekorzyść. Zająłem drugie miejsce i jak na ściganie 2 tygodnie po ciężkich zawodach na 100 kilometrach w Australii oraz długiej podróży powrotnej - wynik uważam za bardzo dobry. Najważniejsze, że nic sobie nie zrobiłem i mogę dalej trenować.

Po zawodach, w niedzielę rano zrobiłem z żoną jeszcze trening z dużym przewyższeniem i to było nasze ostatnie wspólne bieganie przed kolejnym startem. Cały tydzień zamknąłem dystansem 120 km.

raport7_3_1.jpg

Najbliższy tydzień to przygotowania i wyjazd do Garmisch. Tam jeszcze nie byłem i chcę zobaczyć inne górki. Postanowiłem, że wystartuję w najbliższy weekend w Zugspitz Ultratrail. Start zaplanowano na sobotę na 7.15 rano. Plan na te zawody to przede wszystkim pobyć długo w górach, popracować kijami, sprawdzić sprzęt i wzmocnić głowę żeby chciała walczyć, bo ostatnio różnie z tym bywało… Postanowiłem potraktować te zawody na luzie - nie walczyć z dystansem, tylko raczej się z nim zaprzyjaźnić i wrócić z dobrymi wspomnieniami. Będzie to ostatni tak długi start przed UTMB i nie chcę się „zniszczyć”.

Jestem już po kilku treningach na tej trasie i naprawdę jest wymagająca. Poprzedni tydzień zamknąłem przebiegiem 110 km. Czuję już zmęczenie. Wszystko się kumuluje: podróże, zawody, treningi... Dlatego po starcie w Garmisch czeka mnie wyjazd w góry na obóz. Tam będzie spokój. Prawdopodobnie zrezygnuję też z Maratonu Karkonoskiego i poświęcę ten czas na trening.

Zaraz lecę na kolejny rekonesans trasy w okolicach Zugspitz. Teoretycznie startuję na dystansie około 103 km w biegu głównym z blisko 5500 m+. Jednak ze względu na zalegający śnieg - w piątek 14 czerwca dopiero zapadnie ostateczna decyzja, czy trasa nie zostanie skrócona.

Tak więc kolejny raport już po Zugspitz Ultratrail i po pobycie na obozie. Trzymajcie kciuki.

fotmarcin8_1.jpg