Strona korzysta z plików cookies w celu realizacji usług i zgodnie z Polityką Prywatności. Możesz określić warunki przechowywania lub dostępu do plików cookies w Twojej przeglądarce.

Zamknij
Wielka Prehyba oraz złoto dla Kantor i Przedwojewskiego

Martyna Kantor i Batłomiej Przedwojewski ze złotymi medalami mistrzostw Polski w biegach górskich na długim dystansie. W krótszym z biegów w Szczawnicy - Chyżej Durbaszce dobrze zaprezentował się nastoletni Marcin Kubica.

Jeszcze wczoraj (piątek 26.04) w Szczawnicy panował piknikowy klimat. Piękna, słoneczna pogoda sprawiła, że zlokalizowane na terenach Dworku Gościnnego w Szczawnicy biuro zawodów przez cały dzień rozbrzmiewało gwarem rozmów i śmiechem uczestników. Ta sielankowa atmosfera miała się jednak szybko zmienić, a to za sprawą załamania pogody, które przyszło w nocy z piątku na sobotę. Ranek w dniu zawodów powitał biegaczy chłodem. Pogoda nie dawała co prawda słynnych widoków na Tatry, ale za to możliwość naprawdę szybkiego ścigania. Tym bardziej, że w sobotę 27 kwietnia Wielka Prehyba była jednocześnie trasą mistrzostw Polski w biegach górskich na długim dystansie (dystans około 43 km).

W takich warunkach najlepiej poradzili sobie Martyna Kantor z Teamu Buff Polska (startująca z licencją LKB Rudnik) i Bartłomiej Przedwojewski z Salomon Suunto (MULKS JUvenia Głuchołazy). Bartek wbiegł na metę z czasem 3:16:56, niecałe dwie minuty wolniej od rekordu trasy Marcina Świerca – to drugi najlepszy wynik w historii biegu. Dziesięć minut później pojawił się Krzysztof Bodurka (3:26:31, Alpin Sport Hoka One One), a podium uzupełnił Kamil Leśniak (3:33:23, Salco Garmin Team). W imprezie w Szczawnicy Marcin Świerc nie startował, bo w sobotę na drugim końcu świata... triumfował w Ultra Trail Cerro Rojo (Meksyk).

szzczwnica1.jpg Wśród pań na Wielkiej Prehybie zwyciężyła Martyna Kantor z nowym rekordem trasy 3:56:47. Srebrny medal przypadł w udziale Paulinie Wywłoce (4:07:33, Salco Garmin Team), a brązowy Katarzynie Solińskiej (4:13:28, Hoka One One Team Poland). Udało nam się porozmawiać z nową mistrzynią Polski:

Martyna, właśnie zostałaś mistrzynią Polski! Jak się czujesz?

Jestem bardzo zaskoczona, bo sama do końca nie wiedziałam, na co mnie stać. Cieszę się tym bardziej, że to był dla mnie bardzo dobry bieg. Miałam dobry dzień, ale też odpowiednio przepracowałam cały dystans, pilnowałam picia i jedzenia – a jak wszystko po kolei odhacza się według planu, to to pomaga...

Ale na kilka minut przed startem byłaś jeszcze zdenerwowana?

(śmiech) Tak, bo umówiłam się z moim supportem, że 15 minut przed biegiem przywiozą mi plecak i wyszłam na rozgrzewkę bez sprzętu. A jeszcze 5 minut przed startem ich nie było! Przyznam się, że nawet się popłakałam ze zdenerwowania... Na szczęście zdążyli.

Jak przebiegały przygotowania i z jakim nastawieniem stawałaś na starcie?

To miał być pierwszy mocniejszy start w sezonie i treningi były podporządkowane temu celowi – z trenerem Marcinem Świercem tak ułożyliśmy plan, żeby w Szczawnicy mieć optymalną formę.

To znaczy, że zmieniłaś trenera?

Tak, w zeszły roku trenowałam z Hubertem Duklanowskim, ale nasza współpraca dość szybko się zakończyła. Marcin wziął mnie pod  swoje skrzydła i jestem bardzo zadowolona – biegam mniej i spokojniej. Przeważnie jest to około 80 km biegania w tygodniu, na pięciu treningach, do tego jakiś rower, stabilizacja... Bardzo dobrze się  z tym czuję. Marcin jest świetnym trenerem, daje mi wsparcie mentalne i merytoryczne, to jest nieoceniona pomoc.

Opowiedz proszę, jak przebiegała rywalizacja na trasie?

Przez większość biegu sama musiałam sobie radzić. Na piątym kilometrze minęłam Edytę (Edyta Lewandowska stosunkowo szybko zeszła z trasy – przyp. red.), a wiedziałam, że z tyłu mam dość sporo „zapasu” nad rywalkami. Czułam, że dobrze mi się biegnie, a na ręce miałam ściągę z międzyczasami – swoimi sprzed 3 lat i Edyty z ubiegłego roku. Wiedziałam, że trasa będzie szybka  dzisiaj i będzie można pokusić się o szybki bieg, a więc starałam się zmieścić w tych widełkach, ale  nie kontrolowałam zbytnio czasu, „biegłam swoje”. Dopiero na Durbaszce, ok. 8,5 km do mety, zorientowałam się, że jest szansa na rekord... no i udało się!

A jakie masz plany na resztę sezonu?

W czerwcu – jeśli wszystko pójdzie po mojej myśli i zdrowie pozwoli – będę na Mardule, czyli mistrzostwach Polski w skyrunningu. Później mamy wspólny teamowy wyjazd na Buff Epic Trail – biegnę tam 42 km, gdzie będzie mega mocna obsada – to jest fajne, bo będzie możliwość sprawdzenia się. A pod koniec sierpnia startuję OCC. Lubię biegać, lubię rywalizację, lubię jeździć w góry, więc po drodze pewnie jeszcze coś się pojawi.

szczawnica2.jpgWarto jeszcze wspomnieć o sobotnim doskonałym występie młodego Marcina Kubicy z teamu Inov8 w innym biegu festiwalu w Szczawnicy - Chyżej Durbaszce (dystans około 20 km). 19-latek wygrał go z czasem 1:25:48, bijąc dotychczasowy rekord trasy Michała Rajcy o prawie 5 minut. Rozmawialiśmy z nim tuż za metą.

Jaki był przebieg zawodów?

Na początku było 3 zawodników, którzy się ze mną zabrali. Przez pierwsze 3 kilometry biegliśmy wspólnie, a od pierwszej „ściany” zaczęło się samotne bieganie...

Miałeś jakąś taktykę, rozpisane międzyczas, robiłeś rekonesans?

Nie, nic nie miałem. Po prostu...

..leciałeś „na pałę”?

Leciałem „na pałę”, chcąc pobić rekord trasy – to był mój cel.

Jakie czekają Cię kolejne starty?

Eliminacje do mistrzostw Europy – Bieg na Ślężę. Tam jest 5 kilometrów, więc będzie szybkie bieganie.

 

Fot. FB Team Buff Poland