Strona korzysta z plików cookies w celu realizacji usług i zgodnie z Polityką Plików Cookies. Możesz określić warunki przechowywania lub dostępu do plików cookies w Twojej przeglądarce.

Zamknij
Reebok FloatRide - pierwsze koty za płoty
Reebok FloatRide to but treningowo-startowy, w którym przebiegałem zaledwie kilka treningów (około 60-80km) ale warto kilka słów o jego cechach powiedzieć bo innych śladów niż marketingowe trudno jest w sieci znaleźć. 

Na pierwszy rzut oka można mieć wątpliwości, czy dziwna, cholewka składająca się z wyraźnie oddzielonych od siebie trzech elementów ma sens.

Przód, to plecionka dość powszechna dziś w biegowym światku, Reebok nazywa to UltraKnit. To jeden kawałek materiału, bezszwowy, dobrze uformowany wokół palców. Strefa palców jest zawsze najbardziej ryzykowna, bo od jej konstrukcji często zależy czy bieg skończymy z paznokciem czy bez (ewentualnie, czy nie zejdzie nam za kilka tygodni). Ponieważ cholewka z UltraKnit jest bezszwowa, to oczywiście żadnych szwów wokół palców nie znajdziemy. Ale bezszwowe konstrukcje mają niestety takie mankamenty jak problemy z uformowaniem przestrzeni na palce. Często pomimo bezszwowych konstrukcji producenci dodają w okolicy palców, jakieś przyklejane do wewnętrznej części cholewki paski, wzmocnienia, które pomagają ukształtować ten rejon. Są one niestety często przyczyną różnego rodzaju problemów w trakcie biegu, źle kończących się dla paznokci. We Floatride też jest takie wzmocnienie ale na szczęście jest ono tak zintegrowane z cholewką, że jego istnienia się prawie nie wyczuwa.



Cała strefa tyłostopia, zapiętek to materiał z elastycznej pianki, pozwalający się dowolnie zginać, ale sprężyście i bezpiecznie trzymający piętę w bucie. Do tego dochodzi plastikowa klatka dodająca cholewce sztywności i stabilności. Buta sznurujemy raczej lekko.





Po włożeniu stopy do buta, mamy poczucie swobody, miękkości, przekonanie, że możemy miło i komfortowo przebiec kilka lub kilkanaście kilometrów.

Ta miękkość i swoboda ma też swoje ograniczenia. Cholewka jest zbyt miękka żeby dobrze trzymać stopę w biegach terenowych, nie mówiąc już o biegach przeszkodowych, w każdym razie wszędzie tam, gdzie narażeni jesteśmy na boczne przeciążenia, gwałtowne zmiany kierunku, zbieganie.

Natomiast w trakcie długich asfaltowych czy parkowych treningów czuć się będziemy bardzo dobrze.

Da się też oczywiście komfortowo zrobić szybsze treningi w terenie gdzie nie jesteśmy narażeni na gwałtowne zmiany kierunku, choć przy szybszych treningach niektórzy biegacze mogą odczuwać pewne ograniczenia, o czym dalej.



Cholewka jest ciekawa ale prawdopodobnie nie w cholewce upatrywać należy najciekawszego elementu buta. Tym elementem jest podeszwa.

W butach treningowych (i nie tylko) podeszwa jest zazwyczaj najcięższym elementem. Wiąże się to z tym, że elementy amortyzujące, takie jak guma, duży plaster amortyzującej pianki są po prostu ciężkie. Reebokowi udało się tutaj osiągnąć ciekawy efekt. But w rozmiarze 45 waży 286 g (bardzo dokładna waga elektroniczna, dobrze wyskalowana). Być może ta masa nie robi wrażenia, dopóki nie zdamy sobie sprawę z tego jak wygląda to na tle innych butów z tego sektora. Nie chodzi oczywiście o cały sektor butów biegowych ale o buty o podobnej charakterystyce amortyzowania. Najprostsze kryterium wyselekcjonowania podobnych butów to zmierzenie wysokości pianki pod piętą. W przypadku Floatride jest to 28 cm. Robiąc pomiary butów na potrzeby Katalogu Biegowego, przebadaliśmy setki butów. Wśród butów innych niż terenowe o wysokości pianki pod pięta od 27 do 29 mm, średnia masa buta to 303 g, czyli wyraźnie więcej. Średnia dla butów o wysokości dokładnie 28 mm, to 312 g.



Floatride jest tutaj zdecydowanie jednym z najlżejszych butów. Wynika to właśnie z użycia pianki FloatRide jako podstawowego materiału użytego do konstrukcji podeszwy. Floatride jest materiałem dosyć sztywnym ale o bardzo małej gęstości, co jest wyczuwalne nawet przy dotknięciu pianki czy próbach jej zginania. Konsekwencją może być mniejsza trwałość amortyzowania ale o tym trudno jest na razie wyrokować, to będzie można powiedzieć po przebiegnięciu około 500km.

Aby poprawić stabilność buta, wkoło podeszwy znajduje się usztywniający kołnierz z pianki EVA.



Wysokość pianki pod śródstopiem to 19 mm. Zdecydowana większość biegaczy (90% ? ) amortyzuje piętą, ale 9 mm drop sprawia, że zawodnicy lubiący biegać na śródstopiu mogą nie czuć się komfortowo. Ten drop jest wyczuwalny i zawodnik amortyzujący śródstopiem musi się najpierw do profilu buta przyzwyczaić.



Bieżnik jest szosowy, ewentualnie parkowy, być może nawet trzymałby się na niezbyt głębokiej błotnistej nawierzchni, ale jak już pisaliśmy but jest zdecydowanie butem szosowo-parkowym. W dodatku cholewka z UltraKnit szybko nasiąka wodą i raczej odradzamy bieganie we FloatRide jeśli prognozowany jest deszcz.

Wrażenia z treningu

Jest miękko i komfortowo. Biegałem szybciej i wolniej, przebieżki i szuranie, po asfalcie, bieżni i parku, do lasu nie wbiegałem. Ponieważ zazwyczaj biegam w butach z mniejszym dropem, jedyny dyskomfort jaki na początku odczuwałem wynikał właśnie z tego faktu. Musiałem się do tego przyzwyczaić, jakoś lekko chyba zmodyfikować krok. Szybkie odcinki biegałem na miękkiej, trawiastej nawierzchni więc tam trudno było powiedzieć, czy przy wyższych prędkościach ten drop  byłby nadal wyczuwalny.
Jedyna uwaga jest taka, że zazwyczaj używam rozmiar 45, jednak cholewka jest tak miękka, że tutaj, żeby czuć się pewnie musiałem biegać w rozmiarze 44. Generalnie byłem zadowolony i będę FloatRide używał na długich, płaskich treningach.

Reebok nie był w ostatnich latach znany z butów biegowych, wydaje się, że FloatRide jest tutaj całkiem obiecującą jaskółką zmian.

Poniżej - FloatRide po kilku treningach (opisany jeszcze przed pierwszym treningiem).