Strona korzysta z plików cookies w celu realizacji usług i zgodnie z Polityką Prywatności. Możesz określić warunki przechowywania lub dostępu do plików cookies w Twojej przeglądarce.

Zamknij
"- Bieganie to nasz najbardziej dynamicznie rozwijający się dział"
tomasz_524.jpg

Spotykamy się z Tomkiem Michałowskim, dyrektorem sklepu Decathlon na warszawskim Targówku, także biegaczem. Stoimy obok ściany butów biegowych, kawałek dalej ściana z ubraniami biegowymi.


Adam Klein: Moje pierwsze wrażenie jest takie, że aktualna oferta jest raczej niezbyt dostosowana do sezonu – Widzę tu raczej klasyczne letnie biegowe buty oraz lekkie startowe. Kto decyduje, co jest w danej chwili sprowadzane do sklepu?

Tomasz Michałowski: Pracujemy w tak zwanej gamie międzynarodowej. W Decatlonie są trzy poziomy asortymentowe. Gama pierwsza jest to gama podstawowa, kiedy dostajemy produkt dla początkujących (bazowy), dla ludzi, którzy dopiero zaczynają swoją przygodę z danym sportem, potem mamy artykuły ze średniej półki i z tej najwyższej. Gama jest tak skonstruowana, żeby każdy zawodnik czy biegacz znalazł coś dla siebie, nawet jeśli to jest mały sklep.

A.K.: Ale przecież Decatlon nie ma małych sklepów w Polsce?

T.M.: Są małe sklepy, ten sklep ma 3710 metrów kwadratowych, ale są takie, które mają połowę tego i one mogą sobie wtedy pozwolić tylko na gamę pierwszą. My mamy tutaj troszkę rozszerzoną ofertę, ale niekompletną, bo na przykład w sklepach w Anglii samo bieganie to jest cała taka alejka. Więc to jest najszersza gama międzynarodowa. I to definiuje centrala marki, marki "bieganie", która komponuje ofertę.

A.K.: Czym się kierujesz przy sprowadzaniu modeli z jednej lub drugiej gamy? Masz jakiś wpływ na to co w danej chwili jest w asortymencie?

T.M.: Ja przede wszystkim dysponuję badaniem rynku, nosem handlowca i oczywiście ilością metrów, które mogę przeznaczyć na dany sport. W każdym razie bieganie jest teraz najbardziej dynamicznie rozwijającym się sportem tutaj w Decatlonie.

A.K.: Rok czy dwa lata temu ta ściana butów biegowych była zdecydowanie słabsza, ale gdy Decatlon starował w 2001 roku, to była naprawdę super, potem uważam, że nastąpił spadek, teraz znowu jest lepiej, zgodzisz się?

T.M.: Gdy starowaliśmy w 2001 to był taki czas, kiedy był regres biegów długich w Polsce, wtedy bieganie nie było na topie. My mieliśmy produkty z wyższej półki, natomiast nie były one dopasowane do rynku - dlatego, że biegaczy było mało, a poza tym wszystko było drogie. Nie byliśmy w Unii Europejskiej, cło było inne i te produkty były bardzo kosztowne. Natomiast w tej chwili jest to bardziej dostępne, a bieganie robi się naprawdę popularne i modne.

A.K.: Widzę tu dobrze przygotowany katalog, który prowadzi biegacza za rękę i ma pomóc mu w wyborze buta. Kto to przygotowuje?

T.M.: My, na podstawie wytycznych, wzorców z centrali. Asortyment biegania zmienia się dwa razy do roku. Mamy kolekcję wiosenno-letnią i jesienno-zimową. Mamy różne segmenty - tu są buty, powiedzmy, treningowo sportowe, dalej kolce, potem buty terenowe i osobna grupa to startówki.

tomasz_524_2.jpg

A.K.: Z dużym zadowoleniem dla oka oglądam model buta, przy którym stoimy (Exceler). Widzę, że jest to odpowiednik Asicsowego DS Trainera (czyli lekki treningowo-startowy ze stabilizacją – przyp.redakcji), widać, że jest pełna jego oferta, pełna rozmiarówka, ale to nie jest sezon na taki but? Spodziewałbym się raczej zobaczyć tu więcej tych trailowych czy wodoodpornych.

T.M: Masz rację, to nie jest but na taką pogodę, jaka jest teraz. Rozmawialiśmy ostatnio z kierownikiem biegania i będziemy mieli kilka modeli butów typowo jesienno zimowych z membraną, krytych, mocnych z dobrym bieżnikiem, z kołkami.

A.K.: Kiedy można się ich spodziewać?

T.M.: Myślę, że w tym tygodniu powinny już być. Bardzo dobrą mamy odzież jesienno zimową i jest jej dużo. W tym roku utworzyliśmy też dział damskiej odzieży.

A.K.: Cały wasz import przychodzi bez pośrednictwa oficjalnych przedstawicieli firm producenckich w Polsce, tak?

T.M.: Tak, my jesteśmy niezależni, nie kooperujemy z żadnym dystrybutorem, wszystko bierzemy z importu z Francji.

A.K.: Widzę dużą rozpiętość w cenach pomiędzy Kalenjia a np. Ascicsem. Asics - około 400zł, a Kalenji stara się trzymać cenę w granicach 200zl – 250, taka jest wartość tych butów czy to jakaś celowa polityka cenowa?

T.M.: Kalenji jest naszą najmłodszą marką w Decatlonie. Chcemy robić tak samo dobre buty jak duże marki międzynarodowe, oferować taki sam komfort biegaczowi, takie same systemy wspomagające czy to amortyzację czy to stabilizację, planujmy natomiast, żeby to było zawsze tańsze.

A.K.: A sam w czym biegasz?

T.M.: Ja przyznam, że jakoś już z przyzwyczajenia, jeśli chodzi o buty, to biegam w Asicsach, ale resztę wszystko mam z Kalenji, od skarpetek do kurtki.

A.K.: Spotykałeś się z szerszą opinią ludzi na temat buta z Kalenji?

T.M.: Nie, nie miałem okazji

A.K.: Cenowo buty Kalenji plasują się wyraźnie niżej niż średnia cena markowych butów biegowych, ale w przypadku ubrań tego nie widać. Niektóre cenowo nic nie ustępują znanym markom – kurtka za 350 zł ?

T.M.: Ale to są naprawdę rzeczy bardzo wysokie jakościowo – ta kurtka ma membranę wodoodporną, oddychająca, a jednocześnie to wind stoper. Ale są inne, tańsze.

A.K.: Od jak dawna biegasz?

T.M.: Chyba w 92 roku zacząłem.

A.K.: Jak to się zaczęło?

T.M: Zawsze byłem bardzo aktywnym człowiekiem i gdy poszedłem do szkoły średniej to wf dwa razy w tygodniu mi nie wystarczał. Doszedłem do tego że przychodziłem do domu, jadłem jeden obiad, szedłem spać, jadłem drugi obiad, zaczęło mi to przeszkadzać i pewnego dnia postanowiłem się przebiec. Akurat była przerwa między Bożym Narodzeniem a Nowym Rokiem, czyli nieszczególny czas, żeby zaczynać biegać. Ale ja jestem z Piły, więc gdzieś tam zakorzeniony w mocnej tradycji biegowej. Bo i Mistrzostwa Polski w półmaratonie się tu odbywają i Marek Jaroszewkski (maraton 2:14 – przyp. redakcji), świetny biegacz, stąd pochodzi. Pomyślałem sobie: pójdę do lasu pobiegać. Potem poznałem kolegę z bloku i okazało się, że on też biega. Powiedział: „Pojedźmy na zawody”. To był duatlon, akurat mistrzostwa Polski i jak już ukończyłem te zawody to stwierdziłem, że rower mnie nie bierze, ale bieganie to będzie to. Potem wystartowałem w maratonie.

A.K.: Co uważasz za swój największy biegowy sukces?

T.M: Ukończenie kilku maratonów. Najbardziej lubiłem biegać dystanse 10 i 15 km, ale minęła mi trzydziestka i pomyślałem, że trzeba to jakoś uczcić. Pojechałem do Poznania na pierwszy maraton i tak jakoś mi się spodobało.

A.K.: W którym to było roku?

T.M.: Cztery lata temu.

A.K.: Jaką masz życiówkę w maratonie?

T.M.: 3.15, bez żadnych fajerwerków, "trójki" nie złamałem. Mimo że bywało, że dychę biegałem w okolicach 35 minut.

A.K.: Ale jeszcze będzie próba złamania "trójki"?

T.M.: Jasne, będzie próba, chcę na wiosnę pobiec Dębno albo Wrocław

A.K.: Dziękuję za rozmowę.


tomasz_524_3.jpg