Strona korzysta z plików cookies w celu realizacji usług i zgodnie z Polityką Prywatności. Możesz określić warunki przechowywania lub dostępu do plików cookies w Twojej przeglądarce.

Zamknij
Nike Free Run + 2 - TEST - Daleko od minimalizmu


Wracam do testowania butów (chyba mój pierwszy tekst po Ecco Biom). Testowanie butów jest fajne (bo dostajemy nowe buty) a niefajne bo mało obiektywne - mamy tak różne stopy czy styl biegania, że to co pasuje jednemu innemu nie będzie pasować zupełnie.

W dodatku, czasem producent nie jest zadowolony lub chciałby, żeby test (jeśli pozytywny) pokazał się pewnie jeszcze zanim but trafi na rynek. Tymczasem tym razem nie jest to nic bardzo nowego (choć nie starego) a jeśli chodzi o Nike, to nowo promowane LunarGlide są teraz pewnie dla Nike ważniejsze niż Free. Ale my idziemy pod prąd :) i napiszę wreszcie coś o Nike Free Run +2.


Dygresja

W książce "Urodzeni Biegacze" Chris McDougall definiuje Nike jako sprawcę wszystkich nieszczęść u biegaczy, wszelkich kontuzji, rozszyfrowuje ich makiaweliczny plan osiągnięcia maksimum sprzedaży kosztem zdrowia biegaczy. Nie pamiętam dokładnie tego fragmentu (nie mogę akurat znaleźć książki) ale Billa Bowermana opisuje bardzo negatywnie, jako zadufanego w sobie człowieka, który uważał, że zna się na wszystkim a wg McDougalla to McDougall zna się na wszystkim. :) Zwieńczeniem haniebnego planu Nike było wyprodukowanie butów, który miały dawać odczucie biegania boso - właśnie Nike Free.

Nike Free - po co ?

Nike Free to koncepcja, która ujrzała światło dzienne w 2005 roku, czyli na 4 lata przed tym zanim McDougall ogłosił, że wszyscy powinni biegać boso. Na czym polega? Na zbudowaniu podeszwy (i buta w ogóle), która ma dawać odczucie biegania boso. Ktoś się zapyta - to dlaczego nie biegać boso? Można. Ale ja osobiście:

- nie chcę bardzo uważnie przyglądać się nawierzchni, po której biegnę, żeby nie nastąpić na coś ostrego (1 km mojej trasy biegowej, która wiedzie do lasu to ostre kamienie),
- nie chcę być zmuszonym do stawiania uważnie każdego kroku (część mojej leśnej trasy przebiega przez trawiasty ale mocno ukorzeniony fragment i nie widzę na co staję stopą, nawet w butach muszę tam znacznie zwolnić)
- na asfaltowych, twardych nawierzchniach lubię czuć coś co mnie od niej oddziela (próbowałem i tak i tak - wole w bucie)
- nie chcę wracać do domu z czarnymi stopami

A biegać boso (lub jak boso) warto żeby wzmocnić mięśnie stopy, żeby stopa mogła dawać nam podstawę do bardziej dynamicznego wybicia.

Wielu nowo narodzonych biegaczy nie pamięta lub nie wie tego, że to właśnie Nike jako pierwszy ogłosił zwrot ku minimalizmowi wypuszczając w 2005 roku pierwszy model Nike Free.

Zapytałem się Kevina Paulk'a z centrali Nike o jakiś komentarz do sytuacji powstałej po opublikowaniu książki Chrisa McDougalla. Oto co odpowiedział mi Kevin:

" Jesteśmy bardzo zadowoleni, że książka "Urodzeni Biegacze" odświeżyła to czemu hołdowaliśmy od wczesnych lat '60tych i to czego nauczyliśmy się od wielkiego Billa Bowermana: Less is More (czyli mniej to więcej). Obsesyjnie staramy się konstruować buty wg trzech zasad:

- dopasowanie
- lekkość
- dystans

Mieliśmy niedawno wewnętrzne spotkanie na temat produktów na rok 2012. Obchodziliśmy przy tej okazji 10 rocznicę naszych badań dotyczących biegania boso. Było one  zrobione we współpracy z klubem ze Stanford University i w dalszej konsekwencji umożliwiły nam wyprodukowanie Nike Free, butów zaprojektowanych po to aby wzmocnić stopę biegacza czyniąc go zdrowszym, lepszym biegaczem.

To nadal działa. To nie jest i nigdy nie było wywołane modą, byliśmy przecież pierwsi. Dopiero teraz miliony biegaczy chcą biegać w Nike Free.


Biegam od 1972 roku i mam przebieganych ponad 150 tys kilometrów. Pamiętam, że w latach '70tych wszystkie buty były nisko profilowe, lekkie, minimalistyczne, "jak boso" itd. Ale były też twarde, ciężkie. Było sporo kontuzji typu "shin-splints" (bóle piszczeli). Dekady późnej materiały amortyzacyjne i postęp w technologii produkcji  umożliwiły wyprodukowanie butów lepiej chroniących przed twardymi powierzchniami i bardziej elastycznych, umożliwiających bardziej naturalne bieganie.

Korzyść jaką czerpiemy z Nike Free i innych innowacji jest taka, że to nauczyło nas jak sprawić, aby buty treningowe i startowe były lepsze. Aby być bliżej tego czym zainspirował nas Bill Bowerman, czyli jak zbudować świetny biegowy but, który służy biegaczom aby byli lepsi i który miliony biegaczy chcieliby kupić. Proste."


Test - podeszwa - daleko od minimalizmu


Po tym długim wstępie, pora na sam test.  Free ma (lub raczej miał) kilka "poziomów" amortyzowania. Na początku Nike planowało chyba 10 czy 12 stopni amortyzowania - od 1 najmniej do 10 (lub 12) najwyżej. Ale dosyć szybko zarzucono ten plan i chyba poza numerami 3, 5 i 7 nie zostały wyprodukowane inne wersje (podobnie robi teraz Puma z modelami FAAS: 200, 250, 300, 400, 500, 800)


Nike Free Run + 2 od strony wewnętrznej - solidny kawał pociętej podeszwy, w dodatku wyprofilowany w środku w sposób dający stopie wsparcie


Nike Free Run + 2 od strony zewnętrznej



Nike Free Run + 2 (2 pochodzi od numeru wersji a nie poziomu twardości) ma poziom 5.

To nie było moje pierwsze podejście do Nike Free. Jakiś czas temu dostałem Nike Free 5.0 ale nie mogłem się przekonać żeby w nich biegać. Dlaczego? Bo czułem się .... jak w kapciach. Miękko, bardzo wygodnie ale zero dopasowania (zupełnie nie rozumiem jak Kevin Paulk może mówić o dopasowaniu w kontekście Nike Free), przód stopy lata na boki. Nie lubię tego typu czucia, a raczej braku czucia.


Elastyczna podeszwa

Podeszwa Nike Free zrobiona jest z jednego elementu pianki, poprzecinanej od spodu wzdłuż i w poprzek tak, że tworzy się na podeszwie mozaika z jak gdyby z małych klocków. Dzięki temu pocięciu podeszwa jest bardzo elastyczna, skręca się dosyć swobodnie w każdym kierunku.

Widać pewne różnice w stosunku do poprzedniej wersji Nike Free 5.0 - w moim modelu (rozmiar 45) podeszwa poprzecinana była w taki sposób, że składała się z 28 klocków. Testowany model Nike Free Run + 2 ma ich aż 47.


Nike Free 5.0 - czyli poprzednik Nike Free Run + 2 od strony wewnętrznej (zapiętek zmasakrowany przez psa)



Nike Free Run + 2 i Nike Free 5.0


Nike Free Run + 2 i Nike Free 5.0 - widoczna większa liczba "klocków" w nowszej (białej) wersji


Ta podeszwa - to esencja Nike Free. Zgodnie z założeniem ma sprawiać, że będziemy czuli się jak gdyby biegalibyśmy boso. Być może to założenie należy poszerzyć o jeszcze jeden czynnik - jak gdybyśmy biegali boso i mieli zdrowe stopy, o normalnym wysklepieniu, normalnej wysokości łuku stopy, normalnym stopniu wydrążenia stopy itd. I może podeszwa Nike Free ma niwelować wszystkie niedoskonałości. Dlaczego? Bo to solidny kawał  pianki. Podeszwa Nike Free Run jest gruba (25 mm pod pietą i 18 mm pod śródstopiem) i wcale nie jest minimalistyczna. Mniej więcej po środku jest tak wysoka, tak wyprofilowana, że daje całkiem spory poziom wsparcia dla stopy. Jeśli włożymy jeszcze wkładkę, która też daleka jest od neutralności - otrzymujemy w efekcie podeszwę, która daje stopie wsparcie od środka znacznie większe niż w wielu butach dla tak zwanych pronatorów. Ale przyznać trzeba - że jest to wsparcie przyjemne, miękkie. Podeszwa jest spójna, zbudowana z jednego kawałka materiału przez co wsparcie jest płynne. W każdym razie jest to bardzo daleko od tak zwanego minimalizmu.


Mocno wyprofilowana wkładka dodatkowo wzmacniająca efekt wsparcia dla stopy


Test - cholewka

Jest miękka, częściowo z materiału częściowo z cienkiej skóry mającej opinać lepiej stopę. Wiązanie jest asymetryczne (nie jest ułożone centralnie wzdłuż stopy). Zapiętek - bardzo miękki, bez żadnych elementów utwardzających. Przewiewna, dająca poczucie lekkości. Ale o dopasowaniu nie ma tutaj co mówić, podeszwa jest szeroka i nie wiem jak mocno musielibyśmy wiązać, żebyśmy poczuli dobre opinanie stopy.


Miękki zapiętek


Cholewka raczej szybko przemięka, ale nie jest to oczywiście but dedykowany bieganiu terenowemu. Szybko się brudzi ale mi osobiście to bardzo nie przeszkadza a prania butów biegowych nie stosuję.

Test - użytkowanie

Ten brak opinania stopy, luzy w bucie, skutecznie zniechęcały mnie do biegania w Nike Free. W końcu jednak, ponieważ chciałem przetestować działania urządzenia współpracującego z systemem Nike+ - musiałem włożyć do buta nikeowy czujnik inercyjny. W co włożyć? Free czy Pegasus? Wybór padł na Nike Free. " - Ech, jeden bieg, krzywdy sobie nie zrobię" - pomyślałem. Biegłem, biegłem, stopa luźna, zero opinania, jak w kapciach, dużo miejsca, miękko..... ale... przecież o to w końcu chodzi? Żeby było miło i przyjemnie. Właściwie dlaczego but  miałby mnie tak opinać? Przecież chodzi o to, żeby podeszwa dobrze trzymała się stopy a nie jest to but startowy, żebym każdą krawędzią musiał czuć możliwość odepchnięcia się.

Po pierwszym treningu byłem pozytywnie zdziwiony. Okolice, po których biegałem to las, piach, korzenie, generalnie bardzo miękka nawierzchnia. Pomyślałem, żeby sprawdzić jak but sprawdzi się na twardszej nawierzchni - asfalt i szutr. I znowu bardzo dobrze. Odważyłem się nawet od razu na 20 km. I zauważyłem dodatkową sprawę. Do tej pory biegałem właściwie tylko w Ecco Biom i Puma FAAS 500. I po dłuższych treningach odczuwałem lekkie bóle w śródstopiu prawej stopy (to stopa która przeszła w młodzieńczych latach jakieś perypetie, takie jak zerwanie torebki stawowej w trakcie gry w siatkówkę, w efekcie w tej stopie mam zawsze większe "luzy", sklepienie stopu jest niższe, kostka rusza się w sposób jaki nie powinna). Tego typu bóle miewałem już od dawna, po praktycznie każdym dłuższym biegu w Ecco lub Pumie. Prawdopodobnie rozcięgno podeszwowe napręża się jakoś nietypowo, nadmiernie i stąd ten ból. Tymczasem w Nike - nic. Spodziewałem się jednak jakiejś zmiany bo jak może czytelnicy pamiętają, w trakcie naszego filmowego testu butów minimalistycznych Redaktor Janik oszukał mnie, zakładając mi na nogę dwa różne buty (Nike Free i Puma Faas - LINK DO FILMU - omawiany fragment jest na samym końcu). I stało się oczywiste, że Nike Free ma tak skonstruowaną podeszwę, że zapewnia ona jakieś wsparcie dla mojej stopy co przekłada się na absolutny brak jakiegokolwiek bólu. To mnie tak odważyło, że zdecydowałem się na bieg w Nike Free na najdłuższych treningach po Górach Izerskich - blisko trzydziestokilometrowej pętli w okolicach Szklarskiej Poręby. I wszystko nadal w doskonałym porządku. Ten luz w bucie zupełnie przestał mi przeszkadzać a zaczęła bardzo mi się podobać ta miękkość i swoboda jaką daje. Nie mniej moja stopa nie musi w tym bucie pracować tak mocno jak musiałaby gdybym biegał boso lub w naprawdę minimalistycznych butach. Ale narastające bóle w prawej stopie podczas biegania w bardziej minimalistycznych modelach pokazały, że być może nie powinienem próbować aż takiego minimalizmu nie chcąc ryzykować kontuzji.

W każdym razie jest to w tym momencie mój główny but treningowy, zwłaszcza do długich treningów, kiedy chcę pobiec trochę szybciej i mieć nad butem większą kontrolę - zakładam Faas 500 ale wtedy często konsekwencją jest ból w środkowej części stopy.



Kamienie łatwo wciskające się w podeszwę


Są oczywiście pewne minusy. W trakcie biegania po kamienistej nawierzchni w podeszwie potrafi zagnieździć się całkiem sporo kamieni sprawiając, że staje się ona twardsza i mniej elastyczna.

Trakcja, trzymanie

Na jaką nawierzchnię nadaje się ten but? Nie na śliską. Absolutne zero jakiegokolwiek trzymania, więc odradzam bieganie po błocie czy w niepogodę, bo raczej szybko przemaka. Jeśli jest sucho - to naprawdę nie ma wg mnie wielkiego znaczenia. Wprawdzie na nierównościach, korzeniach kamieniach wszystko czujemy pod stopą ale czy nie temu mają służyć te buty? Wzmacnianiu stopy? Nie wgryzą się w ziemię ale bosa stopa też się nie wgryzie. Nie maksymalizowaniu osiągów, prędkości czy siły dobicia mają służyć - ma być miękko i przyjemnie.


Test - dla kogo ten but

Nike chucha i dmucha na zimne, deklarując, że to mają być tylko buty uzupełniające normalny trening, że do tego trzeba się specjalnie przygotować itp itd. No ale ja już jestem przygotowany, blisko dwa lata biegania w większości lub tylko w nisko profilowych, miękkich butach. Czy ja też muszę uważać i czy dla mnie to też ma być tylko but uzupełniający tzw "normalny trening"? Nie. To dla mnie w pełni wartościowy, pełną gębą but treningowy do jak widać całkiem sporej objętości treningowej. Ale - ja jestem do tego jakoś tam przygotowany. Pytanie - co jeśli ktoś biega w taki sposób, że pierwsze uderzenie i amortyzowanie idzie na piętę ? Z jednej strony na pewno amortyzowanie jest tam słabsze niż w tzw "klasycznych" butach biegowych. Z drugiej strony te 2,5 cm pod piętą to nie jest takie nic. Więc nie wydaje mi się, żeby trzeba było z tym butem jakoś szczególnie uważać, ale dla bezpieczeństwa - radzę nie zaczynać od razu od długich treningów.

Reasumując

Dla osoby amortyzującej śródstopiem może być to bardzo fajny partner na długie wybiegania czy zawody (choćby maraton). Pod warunkiem, że nie traktujemy ścigania się bardzo serio, bo nie jest to but startowy - jest miękki, luźny, nie pozwoli na szybkie i mocne odbicie.

Dla osoby początkującej lub amortyzującej piętą - być może podobnie, ale zalecałbym stopniowanie a więc najpierw raczej jako but dodatkowy.

Waga buta (rozm 42) 275 gramów
Cena buta: 359 zł

FORUM DYSKUSYJNE