Strona korzysta z plików cookies w celu realizacji usług i zgodnie z Polityką Prywatności. Możesz określić warunki przechowywania lub dostępu do plików cookies w Twojej przeglądarce.

Zamknij
Konsekwencje patentu Dr. Subotnicka czyli za dużo tej pronacji


Rekomendowanie butów biegowych to zadanie mało wdzięczne, nieweryfikowalne. Nigdy nie wiadomo, czy but który się komuś poleciło jest dla niego dobry. Niby ryzyko jest niewielkie, bo jeśli przyplącze się kontuzja można to zrzucić na karb czegoś innego ale z drugiej strony jeśli właściciel nowych butów oskarży nas o złą rekomendację niesmak pozostanie.
(z tego też powodu tabela z dostępnymi na polskim rynku butami, którą zazwyczaj publikujemy jesienią opóźnia się, bo chcemy uniknąć możliwych błędów).

Od 2007 roku staramy się jakoś ludziom pomagać w wyborze właściwych butów, czasami w sposób „masowy” (na expo przed kilkoma imprezami masowymi w 2007 roku), czasami w sposób detaliczny kiedy ktoś zwróci się do nas z prośbą o pomoc w doborze ale myślę, że ta pomoc ma niestabilne podstawy.

W USA czy Wielkiej Brytanii robią to często podiatrzy. Zawód sportowego podiatry to tam dosyć popularne zajęcie. Podiatra – czyli osoba zajmująca się zawodowo diagnozowaniem i leczeniem problemów związanych ze stopą, kostką i podudziem. W Polsce chyba nadal nie jest to oficjalnie uznawana dyscyplina medycyny, jest po prostu ortopedia. W krajach zachodnich podiatrzy współpracują ze sklepami z branży biegowej pomagając w rozwiązywaniu bieżących problemów biegaczy, w projektowaniu dedykowanych wkładek a także  w doborze butów do biegania.

Problem jednak w tym, że nawet wśród podiatrów nie ma zgodności co do tego, czym się kierować w doborze. Pomijając, że są różne metody analizy biomechaniki kończyny dolnej (od bazującej tylko i wyłącznie na doświadczonym oku podiatry poprzez często stosowane filmowanie na bieżniach mechanicznych po najbardziej zaawansowane skanery i markery dające obraz w 3D) to nie ma jasności w tym jakie buty będą dla nas najlepsze.

Przyczyny kontuzji u biegaczy mogą być różne. Główne ryzyko wiąże się z powtarzalnym uderzaniem nogi o ziemię ale anatomiczne predyspozycje indywidualnego biegacza, nadmierna pronacja stawu skokowego, nawierzchnia, buty i zwyczaje treningowe wszystkie są uważane za możliwe przyczyny pojawiającej się kontuzji.

Buty biegowe rzadko są jedyną przyczyna kontuzji i równie rzadko jedynym panaceum. Buty przeszły i nadal przechodzą ewolucyjną drogę. Jeszcze w latach '70tych dwudziestego wieku były to przedmioty o prostej budowie. Jednak w raz z pojawianiem się biegowego boomu, a co za tym idzie rosnącej liczby kontuzji, w latach 80tych zaczęło rosnąć przekonanie, że dużą odpowiedzialność za kontuzję ponosi nadmierna pronacja stawu skokowego, mimo, że nie było na to właściwie naukowych dowodów.

Guru, który utwierdził wszystkich w tym przekonaniu i został cenionym ekspertem od spraw doboru butów był Dr. Steven Subotnick (autor ciekawej książki), powiedzielibyśmy lekarz-ortopeda, jeden z pierwszych sportowych podiatrów, założyciel Amerykańskiej Akademii Sportowej Podiatrii. To on pierwszy zaprojektował i opatentował element, który stał się pierwowzorem dla wszystkich późniejszych mechanicznych elementów w bucie (poza kształtem podeszwy) mającym kontrolować pronację stawu skokowego. Był to klin, który przekrzywiał piętę buta nieco na zewnątrz, a firmą, która pierwsza tego użyła był Brooks. Było to wtedy powszechnie przez podiatrów krytykowane rozwiązanie choć wkrótce później zostało powszechnie zaakceptowane (w różnych wersjach).



Dygresja dotycząca Dr Subotnicka – to on rozpropagował rekomendowanie butów dla biegaczy bazując na ocenie wytarcia podeszwy butów. Więcej – patrząc na podeszwę butów Subotnick wskazywał jakie mogą być potencjalne problemy u biegaczy.


Oto wg Subotnicka sposób wycierania się butów i powiązane z tym możliwe kontuzje


Od początku lat 80' XX wieku, ten "anypronujący" trend zapoczątkowany przez Subotnicka rósł. Większość producentów używała już jakiegoś „antypronującego” elementu. Były to sztywniejsza amortyzacja, sztywniejszy zapiętek, dodatkowe wkładki w podeszwie, kliny. Te elementy zazwyczaj działają na dwa sposoby: Albo usztywniają but utrudniając możliwość ruchu kostki do środka (np Duomax w Asics) albo zmieniają geometrię amortyzacji aby zmniejszyć siłę dźwigni z jaką kostka będzie przyciskana do ziemi (np Formotion w adidas). Miększe podeszwy po zewnętrznej stronie buta w połączeniu ze sztywną podeszwą od strony wewnętrznej zdają się dziś panować na rynku butów mających kontrolować pronację.

Nadmierna pronacja jest na świecie powszechnie uważaną przyczyną wielu kontuzji. Jednak praktycznie nie ma badań to potwierdzających. Stopa i staw skokowy, składają się z 26 kości, 33 stawów, i ponad 100 więzadeł, mięśni i ścięgien. Badania, które są prowadzone pokazują, że teoretycznie bardzo podobne do siebie anatomicznie stopy potrafią drastycznie różnić się od siebie biomechanicznie co znacznie utrudnia projektowanie spójnego dla wszystkich modelu działania i utrudniać „obsłużenie” ludzkiej populacji kilkoma zaledwie modelami buta.

Ciekawe badanie pokazujące, że w zakresie działania „antypronacyjnego” może być wiele wątpliwości a nawet ryzyka wywołania kontuzji przeprowadzono w 2009 roku przez grupę naukowców z Uniwersytetu British Columbnia w Vancoubver w Kanadzie.

Do kilkunastotygodniowego testu wybrano 81 kobiet z których 39 zostało zaklasyfikowanych jako neutralne, 30 jako średnio pronujące i 12 jako silnie pronujące. Badanie panie były w wieku 18-50, już na początku testu musiały być w stanie biec przez 60 minut bez przerwy, zapewnić, że są gotowe poddać się 13 tygodniowemu programowi treningowemu przygotowującemu do półmaratonu. Nie mogły mieć żadnych kontuzji w ciągu 6 miesięcy poprzedzających rozpoczęcie testu. W teście nie mogły brać udziału panie po operacjach kończyn dolnych. Testerkom dano buty – model Neutralny Nike Pegasus, stabilizujący Nike Structure Triax i z tzw kategorii Motion Control (trzymający) Nike Nucleus (chwała dla Nike za to, że się nie bali takiego testu). Buty rozdystrybuowano w ten sposób aby w każdej grupie pań, znalazły się te, które otrzymały teoretycznie najlepiej do nich dobrane modele i te, dla których teoretycznie był to wybór niewłaściwy.  W trakcie 13 tygodniowego treningu testerki miały zaprzestawać treningu w momencie kiedy odczuwały niepokojący ból związany z bieganiem. Poniżej - plan testu.



Badacze chcieli sprawdzić, czy będzie korelacja pomiędzy tym do jakiej grupy należy dana biegaczka (neutralna, średnio pronująca, mocno pronująca), typem buta jaki otrzymała i liczbą dni bez kontuzji.

Co się okazało? To pokazuje poniższa tabela. Pokazuje procent biegaczek (bezwzględne liczby w nawiasach), które opuściły trening z powodu bólu związanego z bieganiem w każdej z grup dla każdego typu buta.



Nie chciałbym wyciągać z tego zbyt daleko idących wniosków, bo to jest nadal stosunkowo nieduża grupa biegaczek, może tez raczej świadczyć o tym, że Structure Triax jest wyjątkowym butem, można wyciągać jeszcze inne wnioski. Ale bezspornym faktem jest to, że wśród biegaczek o bardzo mocnym stopniu pronacji dużo mniej bólu i problemów wywoływało bieganie w neutralnym Pegasusie niż trzymającym Nucleusie który teoretycznie właśnie dla nich powinien być najlepszy. Tymczasem u wszystkich zawodniczek go używających wystąpiły przerwy w treningu.

Wyniki tego badania od razu przypomniały mi, narzekania jednego z czołowych amerykańskich podiatrów Kevina Kirbiego z Department of Applied Biomechanics z California School of Podiatric Medicine at Samuel Merritt College, kiedy czytałem różne z nim wywiady, że na świecie rekomenduje się znacznie za dużo butów, których celem jest kontrola pronacji. Po pierwsze wiedza, jaki jest naprawdę stopień nadmiernej pronacji z którym trzeba walczyć nie jest powszechna a poza tym nie należy się chyba starać wyeliminować jej do końca, bo ona także odpowiada za amortyzowanie. Być może znacie ten filmik, na którym pokazany jest bardzo mocno pronujący zawodnik, Rekordzista Świata w maratonie Haile Gebrselassie:



Jeżdżę czasem po Polsce, po rożnych expo, po sklepach i obserwuję jak wygląda rekomendowanie butów w branżowych sklepach. Są bieżnie, jest kamera ale wg mnie w Polsce nie było do tej pory nikogo kto byłby w stanie nauczyć obsługujących je ludzi jak interpretować to co pokazuje nam nagranie video aby nikomu nie zrobić krzywdy. Często nauczył nas czegoś jakiś kolega, dobry  biegacz. Ale co on wie o biomechanice? Konsekwencje są takie, że w moim odczuciu rekomendowana jest olbrzymia większość butów dla pronatorów, bo osoby obsługujące te urządzenia chcą absolutnie wyeliminować pronację. A nie to powinno być głównym celem. Sam jestem człowiekiem, który biega szczęśliwie w butach neutralnych będąc zdiagnozowanym pronatorem i sobie chwalę (notabene odczuwam ostatnio bóle w okolicy rozcięgna podeszwowego – ale to opiszę przy okazji).

Właścicieli sklepów namawiam - zorganizujcie zaproszenie do Polski kogoś z wieloletnią biomechaniczną praktyką, o dużej wiedzy o bieganiu, podiatrii. Być może z za oceanu bo w Polsce nie ma chyba osób, które miałyby naprawdę dużą praktykę w zastosowaniu urządzeń jakie macie w sklepach dostępne, rekomendowaniu butów do biegania i być może przepisywaniu wkładek. Tymczasem są na świecie ludzie, którzy działają na najbardziej masowym rynku jaki jest – amerykańskim i w związku z tym maja najwięcej doświadczenia. Z takiego szkolenia skorzystałyby nie tylko sklepy ale i przychodnie sportowe.

A kupujących też namawiam –  wierzcie czasem we własnego nosa. Załóżcie buta i spróbujcie się w nim przebiec na bieżni mechanicznej, która jest w sklepie. Choć oczywiście zdaję sobie sprawę, że dla początkującego biegacza trudno zdać się jest na własnego nosa. No cóż, nauka kosztuje.

FORUM DYSKUSYJNE


Źródła: The effect of three different levels of footwear stability on pain outcomes in women runners: a randomised control trial, Michael B Ryan, Gordon A Valiant, Kymberly McDonald, et al. Br J Sports Med published online June 27, 2010