Strona korzysta z plików cookies w celu realizacji usług i zgodnie z Polityką Prywatności. Możesz określić warunki przechowywania lub dostępu do plików cookies w Twojej przeglądarce.

Zamknij
Dlaczego Test Coopera miałby posłużyć nam w szacowaniu intensywności treningowych ?

Pomyślałem, że poniższe pytanie naszego czytelnika wymaga trochę dłuższej wypowiedzi która powinna przyjąć formy jakiegoś artykułu, tzn czegoś więcej niż po prostu postu na forum bieganie.pl, bo to pytanie w sposób bardzo syntetyczny „łapie” wszystkie problemy naraz.


„Ja mam takie pytanie, skąd taka idea się na rodziła aby z testu coopera zrobić prędkości treningowe ? Tak, z zawodów na 5 czy 10km to już jest znane od dawna w Polsce i na świecie. Na czym to było bazowane i dlaczego akurat w tym roku, a nie w roku np 2013 ?”


Zacznę od tego, że kiedy w 2007 roku ruszałem z bieganie.pl myślałem, że w bieganiu wszystko już wymyślono, opisano, że wszystko jest znane, że na każdą odpowiedź otrzymam od dowolnego trenera odpowiedź która będzie w 100% pokrywać się z tym co powie inny, doświadczony trener.


Przez te osiem już lat wiele się nauczyłem. Rozmowy i spotkania z zawodnikami, trenerami, wcześniej sporo własnego biegania i rozmyślania. I zrozumiałem, że jest zupełnie inaczej. Że nasz treningowy świat bazuje często na wiedzy przekazywanej z ust do ust, nigdzie nie spisanej. Że są rzeczy, które robi się zupełnie bez sensu a są rzeczy które mają wiele sensu ale ich się nie robi. Jakiś czas temu zrozumiałem, że ten nasz biegowy świat (nie tylko polski) nie posiada czegoś takiego jak dobre podstawy teoretyczne. Logiczne, praktyczne, wcale nie koniecznie wywodzące się z fizjologii ale z prostych obserwacji nas, biegaczy, zawodników i prób znalezienia jakichś zależności. Próbowałem dać tego wyraz w niedokończonym cyklu artykułów: „swobodne rozważania z teorii biegania”.


Chyba wszystkie moje dywagacje i wnioski (może poza tym, dlaczego początkujący biegacz może biegać z wysokim tętnem) wywodzą się właściwie bezpośrednio z krzywej zwalniania: nieistotność progu mleczanowego, „wydłużenie czy zmiana poziomu”, dywagacje o treningu interwałowym i pewnie jeszcze kilka. Krzywa zwalniania to jest moja własna nazwa i nie znam żadnych źródeł które próbowałyby tak dużo z niej wnioskować.



Krzywa zwalniania wytrenowanego zawodnika

Dlaczego Test Coopera? Jeszcze pięć lat temu wcale nie byłem do niego przekonany, faktycznie nie rozumiałęm go. Więcej, napisałem nawet tekst, dezawuujący go. W toku dyskusji, zmuszony nieco bronić swoje stanowisko uzmysłowiłem sobie czym faktycznie jest test Coopera. Że jest to najkrótszy wysiłek „czysto” tlenowy. Słowo czysto celowo wziąłem w cudzysłów, bo w przyrodzie nie ma spraw czystych. Ale chodzi oto, że jest to najkrótszy a zatem i najwyższy wysiłek, który ma już bardzo dobrą liniową zależność z wysiłkami dłuższymi, także stricte tlenowymi (jeszcze „bardziej tlenowymi”).


Ta wiedza, czym faktycznie jest Test Coopera musiała we mnie trochę okrzepnąć. Nie rozumiałem wtedy dlaczego nigdy nigdzie nie znalazłem żadnych sensownych treningowych wniosków jakie można by przecież powziąć na podstawie Testu Coopera. Dlaczego Test Coopera kończy się jakąś tabelką w której dostajemy ewentualną informację czy dystans, który przebiegliśmy jest słaby czy dobry w relacji do całej populacji a nie kończy się jakimiś sensownymi wnioskami treningowymi? No bo co z tego, że dostaniesz tabelkę? Jak teraz trenować, żeby stać się lepszym?


Kenneth Cooper to bardzo ciekawa postać, autor wielu ciekawych książek ale on nie miał ambicji stworzenia jakichś treningowych zależności, choć stworzył na potrzeby monitorowania zdrowia pewien ciekawy system punktowy. Jednak to co tworzył było w zupełnym oderwaniu od świata zawodniczego. Z drugiej strony trenerzy nie stosowali testu Coopera w swojej pracy (a przynajmniej do pewnego momentu nie wiedziałem, że niektórzy stosują) z powodów takich, że pewnie uznawali, że to jakiś taki „test dla leszczy”.


Z pewna zatem nieśmiałością (bo skoro nikt tego nie zrobił, to może były ku temu jakieś przyczyny) zacząłem szukać najlepszego możliwego testu. W trakcie Obozów Bieganie.pl na koniec obozu regularnie robimy test na 3000m, który z punktu widzenia organizacyjnego, przy większej grupie ludzi jest lepszy niż test Coopera, poza tym łatwiej dać z siebie maksa. Ale jednak te 3000m nie da się „rozciągnąć” na całą populację, bo jednemu to zajmie 7min 22 sekundy :) a innemu nawet 20 minut, więc to są zupełnie inne wysiłki. Te 12 minut jest unifikujące. To zresztą pasuje do jeszcze jednej mojej „teorii” - czasu maksymalnego wysiłku, tzn że czas maksymalnego wysiłku jest najlepszą miarą porównywania wysiłków.


W końcu w kwietniu 2014 roku, mogę powiedzieć, że po latach organizowania różnych sprawdzianów na obozach Bieganie.pl czy na BiegamBoLubię (byłem w końcu pomysłodawcą treningów na stadionach w ramach BiegamBoLubię), po analizach i obliczeniach opublikowałem pierwszy uniwersalny plan bazujący na teście Coopera: //bieganie.pl/?cat=19&id=6443&show=1. Mogę powiedzieć, że jest to moja autorska metodologia, polska metodologia, choć z drugiej strony jest to na tyle proste i oczywiste, że aż dziw, że nikt na to do tej pory nie wpadł.


Tzn myślałem, że nikt. Aż do marca tego roku, kiedy spotkałem się z Tadeuszem Kępką (trenerem Rekordzisty Świata na 1000m z 1989 roku Arturo Barriosa) który utwierdził mnie w tym, że idę w dobrym kierunku i powiedział, że on taki system stosuje !!!


Oczywiście rozmowa z Panem Tadeuszem Kępką ośmieliła mnie do opublikowania tego już w formie konkretnej ogólnej propozycji. Mogę powiedzieć, że pracujemy w tym momencie nad prostą aplikacją na telefon która będzie kontynuacją tego tematu.


Mam nadzieję, że odpowiedziałem na pytanie: dlaczego test Cooopera i dlaczego akurat teraz a nie w 2013 roku.