Strona korzysta z plików cookies w celu realizacji usług i zgodnie z Polityką Prywatności. Możesz określić warunki przechowywania lub dostępu do plików cookies w Twojej przeglądarce.

Zamknij

Maraton wokół stołu!

Maraton wokół stołu!
Wczoraj szóstka śmiałków pokonała maraton.

Nie byłoby w tym nic dziwnego, gdyby nie biegali wokół stołu! Każdy miał do pokonania od 1000 do 2000 okrążeń.



W jednym z bloków na warszawskim Ursynowie grupka zwariowanych znajomych postanowiła ubarwić Polskie środowisko biegowe oraz przeciwstawić się fatalnym warunkom panującym za oknem. Bardzo szybko doszli do wniosku, że idealnie do tego pasuje idea biegu wokół stołu.



Dosyć szybko zaakceptowana została koncepcja sztafety maratońskiej Ekiden. Przypomnijmy - taka sztafeta składa się z 6 zawodników, którzy pokonują kolejno odcinki o dystansach 5km, 10km, 5km, 10km, 5km i 7,195 km. Trasa była banalnie prosta i biegła wokół okrągłego stołu postawionego w salonie. Okrążenie mierzyło dokładnie 5 metrów, toteż łatwo obliczyć, że na dystans maratoński składało się 8439 okrążeń. Do plusów zaliczyć można optymalne warunki pogodowe panujące w mieszkaniu. Nie bez znaczenia miał też fakt dużej ilości punktów odżywczych na trasie :)

O 10:30 na trasę wyruszyła jako pierwsza Dominika Stelmach. W normalnych warunkach dystans 5km pokonuje w czasie niewiele ponad 17 minut. Tym razem na własnych nogach przekonała się, że trasa wokół stoły nie należy do najłatwiejszych. Swoją zmianę ukończyła z czasem 54 minut i 5 sekund. Jako drugi ruszył Piotr Bętkowski, przed którym było wyzwanie wynoszące 10km. Zmianę od Piotrka przejęła Elżbieta Peret., a po niej biegł Kamil Leśniak, mający największe doświadczenie w bieganiu wokół stołu (rok temu pobił nieoficjalny rekord Polski w biegu dookoła stołu na 10 KM).Udało mu się wyśrubować nowy rekord Polski do 1:47:06 !! Po ponad 5 godzinach biegu na trasę wyruszyła Martyna Wiśniewska. A jako ostatni Piotr Książkiewicz.

7:44:03  to czas całego dystansu maratońskiego.



Zapewne wiele osób w tej chwili łapie się za głowę i zadaje pytanie: po co? Odpowiedź jest prosta. Dla dobrej zabawy. To było blisko 8 godzin wspólnej, dobrej zabawy grupki dobrych znajomych, która postanowiła zrobić coś szalonego w sferze biegowej :-)

Mamy nadzieję, że sąsiedzi z dołu nie narzekali na rytmiczne uderzanie stóp, a parkiet będzie służył nam jeszcze przynajmniej kilka lat. Zachęcamy innych do podejmowania kolejnych ciekawych wyzwań, które będą promowały bieganie w Polsce - także na wesoło!