Strona korzysta z plików cookies w celu realizacji usług i zgodnie z Polityką Plików Cookies. Możesz określić warunki przechowywania lub dostępu do plików cookies w Twojej przeglądarce.

Zamknij

Mniej ale lepiej ?

Mniej ale lepiej ?
Mało znany trener Wojciech Tuszka promuje trening pod nazwą: "Mniej ale Lepiej". Jego hasła to: " Mniej treningów, lepsze wyniki! Chcesz  biegać o 40% mniej i poprawić rekordy życiowe na 10 km i maratonie? Nieważne ile masz lat."


Skontaktowaliśmy się z Panem Wojciechem.

- Na czym polega Pańska koncepcja treningowa i dla kogo jest przeznaczona?

- Dla ambitnych amatorów, przynajmniej na tej grupie go sprawdziliśmy. Polega na zmniejszeniu biegowych obciążeń treningowych oraz na specjalnej niskowęglowodanowej diecie. Jego założenie jest proste i wynika z naszych długoletnich obserwacji. Biegacze amatorzy trenują za dużo, nie są w stanie się zregenerować, łapią kontuzje. To powoduje, że poprawiają się nie w takim stopniu jakby mogli.

- Może Pan podać więcej szczegółów? Jak wygląda przykładowy tydzień treningowy?

- Proszę bardzo. Podam Panu tygodniową rozpiskę jednego z naszych zawodników, który w tym sezonie pobił rekordy życiowe na wszystkich dystansach od 5 km do maratonu. Mimo tego, że poprzedni sezon był kontuzjowany – miał przeciążone Achillesy.

Wojciech ma 45 lat, biega od 9 lat amatorsko. Oczywiście pracuje zawodowo. W tym sezonie zaczął pełen trening biegowy od marca 2018 roku. Do połowy czerwca trenował w układzie: 3 akcenty biegowe (podbiegi, interwały, bieg tempowy lub start) oraz 3 treningi regeneracyjne na rowerze i 1 dzień odpoczynku. W sumie to dało 111 km  biegania w marcu, 100 km w kwietniu i 140 km w maju. Na koniec maja pobił rekord życiowy – 38:32  na 10 km.

Jeszcze lepszy wynik uzyskał w maratonie  – 3:03:34 Poprawił się o 6 minut, mimo tego, że trenował o 40% mniej niż w poprzednich latach. Gdyby pobiegł tegoroczny maraton mniej zachowawczo, szacuję, że mógłby zejść poniżej 3 godzin.



- Jak wyglądały jego przygotowania do maratonu? Biegał też tylko po 100 km miesięcznie?

- Zaczął od połowy lipca. W sierpniu przebiegł 127 km, we wrześniu 200 km – najwięcej w jednym tygodniu - 62 km. Po tym tygodniu w następnym zrobił tylko 2 treningi – w sumie 20 km. Układ treningów był taki sam 3-3-1, jedynie różniły się akcenty. W treningu maratońskim zamieniliśmy interwały na bieg w tempie maratońskim np. 3x4 km, a weekendowe starty na cegłę.



- To trening typowo triatlonowy?

- Tak to połączenie jazdy na rowerze z biegiem w tempie maratońskim. W ten sposób symulowaliśmy zmęczenie organizmu oraz braki energetyczne typowe dla maratonu. Wojciech najpierw jechał 3h rowerem w strefie tlenowej, a później biegł np. 10 km w tempie maratońskim.

- I to miało zastąpić długie wybiegania?

- Tak. Ze względu na dużą kontuzjogenność zawodnika ograniczyliśmy długie wybiegania właściwie do jednego – 25 km BNP plus jeden start w półmaratonie.

- A może Wojciech jest wyjątkowo utalentowany i gdyby trenował więcej, miałby dużo lepsze wyniki?

- Jest raczej przeciętnym zawodnikiem. W poprzednich latach trenował dużo więcej – nawet o 40% i jego życiówka była o 6 minut gorsza od tegorocznej. Mogę Panu pokazać wykresy życiówek i km treningowych z poprzednich lat.

- Czym Pan tłumaczy taki postęp?

- Moją metodą treningową. Nie zdradziłem wszystkich jej tajników ale mówiąc ogólnie to przeniesiony z triatlonu sposób na wzrost wydolności przy jednoczesnym, jak najniższym negatywnym wpływie na organizm zawodnika. Zawodnicy po 40-stce nie regenerują się już tak szybko, dlatego kluczowe dla nich są mniejsze obciążenia. Wprowadzenie roweru i odpowiednie zmniejszenie kilometrażu zdziałało cuda.

- Mówił Pan jeszcze o diecie niskowęglowodanowej? Na czym polegała i ile trwała?

- Wojciech jest chory na SIBO czyli przerost bakterii w jelicie cienkim. Ta choroba wymaga stosowania specjalnej diety, która zawiera niski współczynnik węglowodanów. Energię czerpie się z tłuszczy – oczywiście tych zdrowych dla organizmu. Zawodnik stosował tę dietę od czerwca 2017 roku i widzi ogromną poprawę w zarządzaniu zapasami energetycznymi przez organizm. W tegorocznym maratonie nie zauważył żadnego kryzysu, pomimo zmniejszenia podaży żeli energetycznych. W poprzednich latach używał ich nawet dwukrotnie więcej.

- Dziękuję za rozmowę.