Strona korzysta z plików cookies w celu realizacji usług i zgodnie z Polityką Plików Cookies. Możesz określić warunki przechowywania lub dostępu do plików cookies w Twojej przeglądarce.

Zamknij
Bardzo często połączenie treningu sportowego ze studiowaniem i życiem akademickim stanowi w naszych realiach przeszkodę nie do przeskoczenia. Wielu biegaczy idzie na studia i kończy trenować. Dlaczego tak się dzieje? Kariera powinna przecież toczyć się dwutorowo, by młody zawodnik mógł rozwijać się zarówno w sferze fizycznej, jak i umysłowej, zdobywając wykształcenie. Przy odrobinie chęci da się to zrobić, ale ciągle wymaga sporo zachodu. Ten artykuł ma pobudzić do dyskusji, czy i jak można to zmienić.



Większość sportowców przychodzi na studia z wielkimi ambicjami, marząc o zdobyciu wykształcenia, rozwoju sportowym i przy okazji spędzeniu wielu wspaniałych chwil. Niestety po jakimś czasie u części z nich marzenia o kolejnych rekordach schodzą na dalsze tło. Dlaczego trenowanie sportu (nie ograniczam się tylko do biegania) jest na polskich uczelniach tak trudne? Rozumiem, że rolą uczelni nie jest dbanie o rozwój sportowca, ale z drugiej strony nie da się ukryć, że system sportu akademickiego jest w naszym kraju daleki od ideału i nie pomaga w wyczynowym (a często nawet amatorskim) treningu. Wiele razy porównujemy nasz system do amerykańskiego, gdzie rozgrywki akademickie są czasem na wyższym poziomie niż wiele światowych imprez mistrzowskich. W Polsce rozgrywki międzyuczelniane praktycznie nie istnieją - nie ma zainteresowania kibiców, specjalnych przygotowań do tych zawodów, ośrodków akademickich z prawdziwego zdarzenia. Studenci startują w takich zawodach „przy okazji”, czasem tylko po to, żeby dostać uczelniane stypendium. Próby ratowania sportu akademickiego słyszeliśmy już wielokrotnie, ale to ciągle tylko ambitne plany. Oto 8 powodów, które wg mnie przeszkadzają sportowcom w osiąganiu najlepszych wyników. Skupiłem się głównie na zawodowcach, choć niektóre punkty tyczą się pewnie każdego, kto studiuje i cokolwiek trenuje, a przy okazji nie bardzo mu to wychodzi. Warto się również zastanowić, co możemy zrobić, aby nieliczne talenty w naszym kraju nie były przez to tracone.

1. Złe organizowanie czasu


Uprawianie sportu wymaga zarezerwowania minimum kilku godzin dziennie na trening. Aby z wszystkim zdążyć, trzeba go odpowiednio zaplanować. Przeciętny student, zamiast na trening, może wykorzystać tych kilka godzin dziennie na inne czynności: naukę, zabawę, surfowanie po internecie albo w dowolnie inny sposób. Sportowcowi wcześniej czy później tych kilku godzin brakuje na inne sprawy, więc z czegoś zaczyna rezygnować. Żeby zdążyć z resztą trzeba się mocno nagimnastykować i wszystko szczegółowo zaplanować. Tym ważniejsze staje się odpowiednie zorganizowanie całego dnia, tygodnia, miesiąca, a nawet roku. Studenci, którzy poświęcają czas na dodatkowe treningi nie mogą robić tego samego, co „zwykli studenci”, bo nie da się skupić na wszystkim. Któraś z „gałęzi” wcześniej czy później zostaje zaniedbana. Albo nawet wszystkie. Jak temu zaradzić? Przede wszystkim - zrobić listę priorytetów. Czasem trzeba będzie z czegoś zrezygnować, ale w większości przypadków - przy odrobinie sprytu, drobnej pomocy przyjaciół i wielkiej chęci - da się wszystko w dość prosty sposób poukładać. Najważniejsze, to nie przejmować się niepowodzeniami i nie poddawać za szybko. Po przetrwaniu tego najtrudniejszego, początkowego etapu później jest już tylko łatwiej.

2. Jedzenie jak „zwykły student”


To, że sportowcy powinni jeść w zupełnie inny sposób niż przeciętny student to oczywista sprawa. Po pierwsze wydatkują więcej kalorii niż zwykli żacy. Po drugie potrzebują więcej witamin i składników mineralnych. Po trzecie powinni zachować odpowiednie proporcje białek, tłuszczów i węglowodanów. Po czwarte należy zwrócić uwagę na jakość posiłków. To wszystko pomaga bowiem we właściwej regeneracji i poprawie formy. To wiemy.  Ale jeśli wszyscy przyjaciele naszego zawodnika idą do McDonaldsa, a później kupują kilka piw (albo kilkanaście, w końcu to studenci), sportowiec, przebywając z nimi, stopniowo zbliża się do ich poziomu (przynajmniej kulinarnego). W takich przypadkach podążanie za tłumem to często impuls, kiedy przestajemy myśleć o sobie. Kwestia jedzenia u studentów jest tak istotna, bo w liceum albo przygotowywali je im rodzice, albo jedli je w szkole. W najgorszym wypadku stołowali się na mieście. Na studiach bywa w tej kwestii i lepiej i gorzej. Jeśli pozostaje to na głowie „pierwszoroczniaka” - wszystko robi się nagle bardzo skomplikowane. A raczej zbyt proste. Można przecież zjeść: cokolwiek, na szybko, tanio i smacznie. Niestety zazwyczaj warzywa, owoce i inne zdrowe oraz wartościowe rzeczy nie lądują w koszyku na zakupy. Statystyczny student potrafi przetrwać całe studia bez zdrowego jedzenia. Zawodnik, który chce się rozwijać - nie dotrwa w sporcie do drugiego roku studiów.

3. Zmiana kategorii wiekowej


Początek studiów to zazwyczaj wkraczanie z kategorii juniora w kategorię seniora, a dokładniej młodzieżowca. Wiąże się to ze startowaniem w Mistrzostwach Polski Seniorów i dużą presją, by szybko wskoczyć na odpowiednio wysoki poziom i jak równy z równym rywalizować z seniorami. Co prawda stworzono kilka lat temu dodatkową kategorię młodzieżowca (do lat 23), aby ułatwić ten przeskok kategorii, ale rzeczywistość i tak jest niełatwa w sporcie wyczynowym. Dobrze zapowiadający się junior może trafić na rok, kiedy nie ma Młodzieżowych Mistrzostw Europy, więc aby utrzyma się np. w kadrze powinien walczyć o minimum na imprezy seniorskie. W wielu przypadkach rozpoczęcie studiów to też moment na wydłużanie trenowanego dystansu. Z własnego doświadczenia wiem, że wiele osób trenuje o wiele za ciężko w tym czasie i jest notorycznie przetrenowana. Wszystkie te powody sprawiają, że do optymalnego rozwoju kariery młodego sportowca potrzeba sporo zimniej krwi i mądrego treningu, by nie zakończyć przygody ze sportem na tym etapie. 

4. Zajęcia sprawnościowe na Akademiach Wychowania Fizycznego


Wielu sportowców kieruje swe kroki na AWF. A tam, z racji tego, że jest to uczelnia sportowa, wiele przedmiotów to zajęcia sprawnościowe. Na kierunku Wychowanie Fizyczne zdarzają się plany, kiedy trafia się kilka zajęć sprawnościowych dziennie, do czego często trzeba doliczyć dojazdy. Kiedy potem sportowcowi przychodzi zrobić swój trening - po prostu nie ma na niego siły. Wiele z przedmiotów wymaga też nauki nowych ruchów i kształtowania specyficznej siły. Każde takie ćwiczenia to potencjalna możliwość złapania kontuzji. Wiele osób wspomina też prowadzących traktujących swój przedmiot jako najważniejszy na uczelni i nie widzących świata poza nim, więc nie ma u nich żadnej taryfy ulgowej. Można oczywiście takich zajęć unikać, kombinować. Z drugiej strony kształcimy wtedy osoby, które nie mają pojęcia o niektórych dyscyplinach sportu. Czy da się to pogodzić? Z opowieści wielu sportowców wiemy, że tak, ale potrzeba wiele samozaparcia i rozsądku, aby nie przesadzić w którąkolwiek stronę. Same uczelnie proponują rozwiązania takich problemów i wychodzą naprzeciw oczekiwaniom wyczynowców. Na niektórych szkołach wyższych stwarza się specjalne „grupy sportowe”, kiedy sportowcy po zakończeniu sezonu w ciągu np. 2 miesięcy realizują cały program roczny. Ma to swoje plusy i minusy. Wiele osób zapyta się, czy warto wybierać AWF? Tutaj zdania też będą podzielone, bo każdy będzie miał inne doświadczenia. Sam uważam, że to świetna ścieżka rozwoju, ale spotkacie też zdania zupełnie przeciwne. Nie można powiedzieć, że studiowanie na AWF nie pozwala na rozwój sportowca. Ale czy jest to najlepsze rozwiązanie? To zawsze będzie indywidualna kwestia.

5. Zbyt dużo imprez


Powód wydaje się prozaiczny, ale jest ważny. Sportowcy trafiają na studia i wreszcie czują „wolność”. Każdy może robić, co chce i zamiast użyć tej wolności w pozytywny sposób, nadużywa jej.  Dołączenie do kultury ciągłego imprezowania jest bardzo proste i szybko zmienia człowieka. Im więcej imprez, tym większa szans na przesadzanie z alkoholem i robienie wszystkich innych rzeczy, które nie powinny być robione. Każda kolejna impreza buduje stopniowo ścianę między zawodnikiem a sukcesem, dokładając za każdym razem następną cegłę. Na początku można ją przekroczyć, później jest już coraz ciężej. W końcu staje się ona niemożliwa do przeskoczenia…

6. Nie robienie niczego właściwie, a potem narzekanie, że nie daje to efektów


Jak mawiał Albert Einstein: „Obłędem jest powtarzać w kółko tę samą czynność oczekując innych rezultatów.” Zwłaszcza młodemu człowiekowi ciężko wyrwać się z kręgu powtarzanych przez siebie błędów. Dzieje się tak nawet wtedy, kiedy wszyscy wokoło mówią, że coś jest nie tak. Wiele osób jest tak przywiązanych do aktualnego trybu życia, że nieustannie odmawia zmian. Próbując robić jak najmniej, ciężko zbierać największe plony. Szczerze mówiąc – to nie ma prawa to zadziałać. Tylko dążenie do perfekcji we wszystkich aspektach życia pozwala na spodziewanie się najwyższych efektów. I jeśli sportowiec tego nie zrozumie - nie osiągnie maksimum swoich możliwości. Życie na studiach jest inne od tego, jakie było wcześniej. Dochodzą nowe obowiązki, zmienia się podejście do życia. Także organizm stopniowo się zmienia, przestaje tak samo reagować na trening. Z wiekiem trzeba bardziej uważać na kontuzje, mądrzej planować trening, bo ciało potrzebuje więcej czasu na regenerację. Czasem trzeba zapomnieć o tym, co było, i zająć się tym, co jest i co będzie. Zrobić jakiś krok do przodu, coś zmienić. Nowe środowisko na studiach czasem się sprawdza, a czasem stanowi olbrzymi problem. I nie trzeba go akceptować i walczyć z nim za wszelką cenę. W takim wypadku trzeba po prostu odbyć szczerą rozmowę z samym sobą i wyznaczyć nowy cel. Bo zmiana studiów na inne to czasem jedyne rozwiązanie.

7. Seks


Ta kwestia może wydawać się zabawna, ale zaczynając studia wiele osób rozpoczyna interesować się tym tematem. Obsesyjne zainteresowanie płcią przeciwną sprawia, że koncentracja na sporcie spada. Nie zawsze tak się dzieje, ale z moich obserwacji wynika, że ma to również wpływ na podejmowane decyzje. Sportowiec powinien ciężko trenować, wysypiać się, prawidłowo jeść i uczyć się. Jasne. Tak wygląda to tylko w pięknej teorii. Gorzej, jeśli zawodnik większość czasu poświęca na poszukiwanie okazji do seksu albo na sam seks, a pozostałe czynności na tym cierpią. Nie zamierzam oczywiście twierdzić, że sportowiec – student powinien sobie wszystkiego odmawiać. Nie jest to moja sprawa, jak ktoś spędza swój wolny czas, ale wiem, że nawet tak błahe sprawy odciągają przyszłych mistrzów z wytyczonej ścieżki. Mógłbym podać wiele przykładów ludzi, którzy poprzez brak umiaru zatracili swój talent. Wszystko zaczynało się podobnie, bo żaden nałogowiec nie przyzna się do swojego uzależnienia. Poznając nową partnerkę czy partnera łatwo zacząć opuszczać treningi, zajęcia na uczelni, zmieniać dobre nawyki. Są sportowcy, którzy w końcu poznają kogoś, kto pomoże im we właściwym podejściu do sportu, obowiązkach, codziennych wyzwaniach i trudach. Ale na drugim biegunie są też osoby, które nie rozumieją, że trzeba iść na trening i co to znaczy być sportowcem. Nie wszyscy są też wystarczająco asertywni, by odmówić partnerowi. Z czasem jednak wszystko da się odpowiednio zaplanować. 

8. Brak świadomości i celu


Jaka jest różnica między nauczycielem, który da ci odpowiedź „na tacy” a takim, który tylko wskaże ci drogę do celu? W pierwszym wypadku nie rozwijasz się jak należy, zarówno jako osoba, ale i jako sportowiec. Dopiero odkrywając cel każdego ćwiczenia zaczynasz je robić świadomie. Zawodnik musi widzieć w treningu sens, wierzyć w sukces i uczestniczy w całym procesie. Wtedy efekt będzie dużo lepszy. Warto obserwować swój organizm, jak postępuje progres i regeneracja. Bezmyślne wykonywanie planu treningowego nigdy nie przyniesie maksymalnych efektów. Nie chodzi tu o robienie wszystkiego po swojemu, ale coraz większą świadomość swojego ciała, postępów, celu. Student to ktoś, kto zadaje pytania, drąży, dowiaduje się czegoś więcej. Uzmysłowieni sobie tego  pomaga też w sytuacjach kryzysowych. Jeśli zawodnik nie będzie wierzył, że dany trening go rozwija, to kiedy trenera nie będzie w pobliżu nie przyłoży się do niego, bądź też w ogóle go nie zrobi. Natomiast jeśli coś nie wychodzi - będzie wiedział, że ma cel, a dotychczas wykonana praca musi w końcu przynieść efekt. To daje świadomość własnych ograniczeń i możliwości.

Przedstawione przykłady pokazują (czasem z przymrużeniem oka), że życie sportowca na studiach to wiele wyzwań. Studia to ważny etap, dla jednych łatwiejszy, dla innych stwarzający wiele przeszkód. W wielu przypadkach przełomowy. To etap wkraczania w „dorosłe” życie, a w przypadku wybitnych talentów - w „wielki sport”. Dlatego tak ważne jest, by nie zgubić się gdzieś po drodze. Sportowiec na studiach musi wiedzieć, że jeśli sam o siebie nie zadba, to nikt tego nie zrobi za niego. Czasem po prostu trzeba wziąć sprawy w swoje ręce i zacząć ciężko pracować na swoje konto.