Strona korzysta z plików cookies w celu realizacji usług i zgodnie z Polityką Prywatności. Możesz określić warunki przechowywania lub dostępu do plików cookies w Twojej przeglądarce.

Zamknij
Na skitury - czyli po co biegaczowi narty?

Najlepsi biegacze górscy to... narciarze. Biegówkowi i skiturowi. Zgodzicie się? Oczywiście to robocza teza na podstawie pobieżnej analizy, ale dająca do myślenia. Bo narty dają moc!

Nie samym bieganiem biegacz żyć powinien. Ci bardziej doświadczeni wiedzą to od dawna, stosując trening uzupełniający lub... na zimę zupełnie zmieniając dyscyplinę sportu. Jak powszechnie wiadomo, zimą bieganie po górach wymaga nieco większego samozaparcia niż wiosną czy latem. Mróz, śnieg, wiatr; zawieje i zamiecie, a nade wszystko ślisko i niebezpiecznie - to wszystko mocno utrudnia treningi. Czasami są one wręcz niemożliwe ze względu na zaśnieżone szlaki czy zagrożenie lawinowe.

Znawcy tematu radzą, by w takiej sytuacji zawiesić biegowe buty na kołek i wybrać narty, biegowe lub turowe. Przykład Justyny Kowalczyk czy Theresy Johaug (pomińmy na chwilę leki, astmę i kremy na mróz) pokazuje, co można zrobić bez śniegu na płaskim, mając biegówkowe” doświadczenie. Według fachowców, to właśnie biegacze narciarscy mogą pochwalić się największym VO2max spośród wszystkich sportowców. mkaniafigura_1.jpeg Sęk w tym, że na biegówkach nie wszędzie da się wejść i nie z każdego wzgórza zjechać. Tu z pomocą przychodzą narty turowe .

- To najlepszy i najszybszy sposób poruszania się zimą po górach, tym bardziej że jest zakończony zawsze zjazdem w urozmaiconym terenie - uważa Ewelina Wiercioch, instruktorka narciarska, przewodniczka tatrzańska i ratowniczka TOPR w jednym. - Poza tym ma jeszcze jedną ważną zaletę: jest znacznie bezpieczniejsza niż chodzenie „z buta” - zachwala.

Dla biegacza najważniejsze jest jednak co innego - dzięki wymagającym wycieczkom skiturowym budujemy biegowe moce: siłę biegową i wydolność, odciążając przy okazji stawy. Jak to przekłada się na bieganie po górach? Weźmy przykłady z krajowego podwórka. Najbardziej utytułowane polskie skialpinistki, Ania Figura, Magda Derezińska, czy Magda Kozielska to także doskonałe biegaczki górskie (choć podejrzewam, że i na asfalcie świetnie by sobie radziły); gdy startują w zawodach, stają na podium. Równie dobrze na nartach, co na biegowych ścieżkach, wypada także Jacek Żebracki, Marcin Rzeszótko, sięgając nieco dalej, niejaki Kilian Jornet. Przykłady można mnożyć. Swego czasu w Biegu Pod Górę, czyli verticalu na Kasprowy startowali głównie skialpiniści.

- Najmocniejsi jesteśmy na podbiegach, bo narciarstwo wysokogórskie to w dużej mierze długie podchodzenie. I w tym elemencie rzeczywiście ciężko z nami konkurować - mówi Ania Figura, wicemistrzyni świata w skialpinizmie, zwyciężczyni Biegu Ultra Granią Tatra i jednocześnie rekordzistka biegu na Elbrus.mk_aniafigura.jpg Przekonałem was? Warto spróbować, łatwo złapać bakcyla, tym bardziej, że sprawa nie jest taka trudna, jak się na pozór wydaje. W górę zasuwamy dzięki fokom, przyklejonych do spodów nart moherowych lub syntetycznych pasków. U celu foki ściągamy, oczy cieszymy widokami i zjeżdżamy, nieraz dziewiczymi stokami. Cisza, spokój, wszechogarniająca biel, piękne krajobrazy, satysfakcja i radość - to słowa kojarzące się ze skiturami.

- Dla zdrowia psychicznego oraz wzmocnienia rąk i mięśni pleców warto czasem zrobić sobie odskocznię od biegowych treningów, wybierając właśnie skitury - zachęca Figura.

 

Fot. Anny Figury - Marek Kowalski