Strona korzysta z plików cookies w celu realizacji usług i zgodnie z Polityką Prywatności. Możesz określić warunki przechowywania lub dostępu do plików cookies w Twojej przeglądarce.

Zamknij
"Wziął ktoś wolne w pracy żeby zobaczyć najlepszych polskich lekkoatletów w akcji?"
Od kilku dni w internecie trwa gorąca dyskusja wywołana facebookowym wpisem Marcina Lewandowskiego na temat dopingu polskich kibiców podczas Mistrzostw Europy w Amsterdamie. Marcin w ironiczny sposób zadaje pytanie czy Polacy będą równie mocno zaangażowani w doping jak podczas piłkarskich Mistrzostw Europy.


Jeden wpis, a wywołał spore zainteresowanie wśród  kibiców. Czy Lewandowski przesadził? To pytanie pojawia się najczęściej. Według niektórych tak, bo to przecież kwestia popularności dyscypliny i nie każdy musi emocjonować się wszystkimi sportami. Natomiast według innych nie, bo w istocie piłka nożna jest do przesady promowana w mediach właśnie kosztem innych dyscyplin. Kto ma rację? 

Jak zwykle prawda leży pewnie gdzieś pośrodku. Z jednej strony trudno się dziwić, że piłkarskie mistrzostwa wywołują wśród Polaków tak ogromne zainteresowanie i zaangażowanie. Piłka nożna to od lat najpopularniejsza dyscyplina sportu w naszym kraju i gdy reprezentacja po raz pierwszy od wielu lat na najważniejszej imprezie nie zawodzi, to dla wielu jest to uzasadniony powód do radości. Z drugiej strony faktycznie dlaczego nie można by przenieść tej euforii na sukcesy polskich sportowców w lekkoatletyce? Każdy z nich mocno pracuje na swój sukces, często nie otrzymując za to wielkiego wsparcia finansowego, a mimo to wielu z nich jest w dobrej dyspozycji i podczas trwających Mistrzostw Europy może wywalczyć medal. 

Według mnie tak to właśnie powinno wyglądać. Powinniśmy cieszyć się z udanego występu naszych piłkarzy, a w tej chwili dobrze życzyć naszym lekkoatletom. Zawodnicy startujący w Amsterdamie to reprezentanci Polski, a nie reprezentanci PZLA, dlatego każdy sukces naszego lekkoatlety powinien każdemu kibicowi sportowemu w naszym kraju dać radość i dumę. Podobnie powinno być zresztą z sukcesami w innych dyscyplinach: siatkówce, piłce ręcznej, pływaniu itd.

Inna sprawa to zainteresowanie daną dyscypliną. Oczywiście zmuszenie każdego do oglądania lekkiej atletyki jest bezcelowe. Każdy ma prawo oglądać to co chce i czasami trudno się dziwić, że ktoś nie ma ochoty śledzić kilkudniowych zmagań lekkoatletów, podczas gdy Królowa Sportu globalnie zmaga się z problemem malejącej atrakcyjności. Tu trzeba po prostu poczynić kroki by zmienić lekkoatletyczny wizerunek tak by ludzie sami chcieli ją oglądać. Niestety w tym przypadku same sukcesy naszych zawodników chyba nie wystarczą.