Strona korzysta z plików cookies w celu realizacji usług i zgodnie z Polityką Plików Cookies. Możesz określić warunki przechowywania lub dostępu do plików cookies w Twojej przeglądarce.

Zamknij
Założył blog, aby móc wystartować w maratonie w Tokio

22 lutego 2015 roku przeszło 35 tysięcy biegaczy wystartuje w jednym z największych maratonów świata – Tokyo Marathon. Jednym z nich prawdopodobnie będzie Marek Bogdoł. Prawdopodobnie, bo Marek, mimo, że został wylosowany z puli zainteresowanych, wciąż zbiera środki finansowe na swój start. Aby to zrobić uruchomił ciekawy serwis – drogadotokio.pl. W serwisie, poza informacjami o swoich biegowych wzlotach i upadkach, Marek dzieli się ciekawostkami na temat Japonii. Skąd pomysł? Skąd czerpie determinację? Kim właściwie jest? 

1.jpg

 

Bieganie.pl: O co dokładnie chodzi w Twojej akcji? W skrócie?

Marek Bogdoł: Podstawowym celem akcji „Drogadotokio.pl” jest zebranie środków, dzięki którym mógłbym pojechać na przyszłoroczny maraton w Tokio. Jest tu jednak i drugie dno. Od jakiegoś czasu czułem potrzebę, aby stworzyć miejsce, w którym mógłbym pisać o bieganiu. To nie jest tak, że po zebraniu środków finansowych pokonam maraton w stolicy Japonii, przyjadę do Polski, odwieszę kimono do szafy i strona przestanie istnieć. Zamierzam ją prowadzić tak długo, jak będę biegać. Wiem, że jeszcze wiele kilometrów przede mną. Jest kilka życiówek, których wstyd nie poprawić.

Co dyktowało Tobą, aby rozpocząć taką akcję?

Po tym jak zostałem wylosowany na Tokyo Marathon 2015, postanowiłem zrobić wszystko co w mojej mocy, aby wykorzystać tę szansę. Grzechem byłoby z niej nie skorzystać. Wiem, że na blisko 36 000 maratończyków, co roku w Tokio startuje stosunkowo niewielu obcokrajowców. Tych pochodzących z Polski można policzyć na palcach zaledwie sześciu rąk. Dodam, że Japonią fascynuję się już od wielu lat i od zawsze chciałem się tam pojawić. Niestety, ze względów finansowych, tego typu wyjazd musiałem traktować w kategoriach science-fiction. Nareszcie pojawiła się szansa, aby to zmienić.

Czym Twój blog/strona różni się od pozostałych, zwyczajnych blogów biegowych?

Na wstępie podkreślę, że www.drogadotokio.pl to tak naprawdę zwyczajny blog biegowy. Jedyne co może go na razie wyróżniać, to ukierunkowanie pod start w tokijskim maratonie. A co jeszcze? O bieganiu staram się pisać w taki sposób, w jaki czuję, a więc z humorem i z odrobiną dozy (auto)ironii. Z drugiej jednak strony wszelkie starty traktuję z pokorą i należytym szacunkiem. Po polskiej stronie Internetu jest wiele znakomitych blogów biegowym. Mam nadzieję, że znajdzie się miejsce dla jeszcze jednego.

2.jpg


Dlaczego akurat Tokio Marathon? Masz coś wspólnego z Japonią?

Po tym jak przebiegłem swojego pierwszego majorsa, po 3 sekundach zamarzyłem o kolejnym. Atmosfera i emocje w biegu wśród kilkudziesięciu tysięcy ludzi są nie do opisania! Tzn. da się je opisać, ale trzeba użyć wielu wykrzykników i wyrazów pisanych wielką literą. Pewnego dnia wszedłem z ciekawości na stronę tokijskiego maratonu. Patrzę, a tam komunikat, że za kilka dni otwierają rejestrację na przyszłoroczny bieg. Wróciłem więc po kilku dniach uzbrojony w swoje dane. Rejestracja była bezpłatna, więc tak naprawdę niczym nie ryzykowałem. Do tej pory nie miałem niczego wspólnego z Japonią, ale mam nadzieję, że zmieni się to 22 lutego 2015 r. - gdy będę pokonywał metę w okolicach Big Sight Tokyo.

Co uważasz za swoje największe dotychczasowe osiągnięcia biegowe?

Tegoroczny Bieg Fiata w Bielsku-Białej na dystansie 10 km. Na starcie stanąłem z życiówką 41:01 min. Metę pokonałem z czasem 39:02 min. Po raz pierwszy udało mi się złamać 40 minut na 10 km i to ze sporym zapasem! Dla takiego amatora jak ja, był to nadludzki wysiłek. Nie sądziłem, że zejście poniżej 40 minut jest możliwe na tym etapie przygotowań.

Korzystasz z jakiegoś planu treningowego lub pomocy trenera? Opowiedz o swoim treningu.

W tym roku przygotowywałem się do złamania 3:30 h w maratonie wrocławskim, korzystając przy tym z planu Jerzego Skarżyńskiego. Niestety, w najbardziej ważnym momencie przygotowań nabawiłem się kontuzji pod kolanem. Musiałem odpuścić kilkanaście treningów i nie udało mi się wrócić do pełnej formy. Mięśnie dawały radę, ale tętno było niesamowicie wysokie. 

Staram się biegać systematycznie 4 razy w tygodniu. We wtorki i czwartki po około 10-12 km. W soboty 15 km, a w niedzielę długie wybieganie 20-25 km. Oczywiście jestem otwarty na współpracę z trenerem. Może wreszcie znalazłbym odpowiedź na kilka pytań z cyklu: „Co robię źle?”

Gdybyś obecnie miał pokusić się o cel czasowy na maraton w Tokyo, ile by to było? 

Moja obecna życiówka to 3:49:09 z Berlina. Z jednej strony w Tokio chciałbym złamać 3:30 h, z drugiej jednak wiem, że może być ciężko. Mam tutaj na myśli przede wszystkim warunki atmosferyczne. Ostatnia zima była łaskawa dla biegaczy. Jeżeli ta będzie podobna to jest szansa. W śniegu i przy –15/20 stopniach raczej ciężko przyczepność, a bez niej nie da się zrobić dobrych przebieżek.

A może pobiec w okolicach 4 h i po prostu cieszyć się biegiem, niż biec na granicy swoich możliwości? O mocną życiówkę mogę przecież śmiało powalczyć w ciągu roku, a start w Tokio potraktować w ramach biegowej przygody. Zobaczę co z tego wyjdzie.

3.jpg


Wróćmy do finansów, możesz zdradzić – ile już zebrałeś?

Powiem Ci szczerze, że nie uzbierałem jeszcze pełnej kwoty - 9.000,00 zł, ale na chwilę obecną mogę śmiało stwierdzić, że wyjazd do Tokio jest jak najbardziej realny.

Jesteś na mecie maratonu w stolicy Japonii. Jesteś spełniony, jako biegacz – amator, czy masz kolejne pomysły?

Jasne. Chciałbym ukończyć wszystkie maratony zaliczane do World Marathon Majors. W zeszłym roku udało mi się pobiec w Berlinie. Jeżeli uda się to zrobić w Tokio, to zostaną jeszcze cztery: w Nowym Jorku, Chicago, Bostonie i Londynie.

I tego Ci życzymy. Powodzenia!

***

Tokyo Marathon to jeden z największych i najszybszych biegów maratońskich świata. Udział w nim, dla obcokrajowców, czyli m.in. Polaków, kosztuje 12 800 Japońskich Jenów, czyli około 380 zł. Do tego kosztu należy jednak doliczyć kilka tysięcy złotych za bilet lotniczy oraz kwoty, jakie wiążą się z pobytem na miejscu.