Strona korzysta z plików cookies w celu realizacji usług i zgodnie z Polityką Plików Cookies. Możesz określić warunki przechowywania lub dostępu do plików cookies w Twojej przeglądarce.

Zamknij
D'Haene kontra Walmsley na Western States Endurance 100
Czasami nie dzieje się nic. A czasami aż za wiele. W najbliższy weeekend w strefie biegów górskich dzieje się naprawdę dużo. W Karpaczu na dystansie 36 km, odbywają się Mistrzostwa Świata w długodystansowym biegu górskim, gdzie liczymy na dobry występ naszych zawodników, z Bartkiem Przedwojewskim i Dominiką Stelmach na czele. We Włoszech, odbywa się Lavaredo Ultra Trail, gdzie na dystansie 120 km pobiegnie duża grupa zawodników z Polski w tym Marcin Świerc. Tymczasem w USA, w ramach Western States 100, czyli na dystansie 160 km spotkają się dwaj liderzy rankingu ITRA: Jim Walmsley i Fransoise D'Haene.

Western States Endurance Run 100 jest tym dla górskich biegów ultra, czym Mekka dla muzułmanina, jest ojcem i matką wszystkich górskich stumilowców. W ostatnich latach UTMB wydaje się być bardziej popularne, zwłaszcza w Europie. Ale UTMB dba o marketing, sponsorów i wielką fetę. Tymczasem Western States nie dba o wiele bo jego legenda jest po prostu przekazywana w środowisku i każdy wtajemniczony ultras wie, że chociaż raz w życiu powinien tam wystartować.

Co roku tylko około 400 zawodników zostaje dopuszczonych do startu. Trasa wydaje się "łatwa". Generalnie biegnie w dół, start na poziomie 1899 mnpm, meta na 394 mnpm, najwyższy punkt 2656 jest 8 km po starcie, suma wzniesień to 5900m, podczas kiedy na UTMB jest to prawie 10000 na tylko kilka kilometrów dłuższym dystansie. Rekord trasy na Western States jest o ponad 4 godziny krótszy niż na UTMB. Mogłoby się wydawać, że jeśli ktoś poradził sobie na UTMB to na Western States tym bardziej. Ale już wielu najlepszych przekonało się, że takie myślenie jest zdradliwe. Przekonał się Kilian Jornet, który po dwukrotnym zwycięstwie na UTMB w latach 2008-2009, postanowił pokazać na co go stać na Western States i w debiucie w 2010 roku był "dopiero" trzeci (zrehabilitował się wygrywając rok później). Przekonała się Rory Bosio, wygrywając UTMB w latach 2013-2014 żyłując rekord trasy i osiągając jedne z najwyższych w historii kobiecego biegania wskazania w punktacji ITRA, ale w Western States, gdzie startowała w latach 2010-2013 nigdy nie udało jej się wygrać i zajmowała pozycje od 2 do 5.



Trudność Western States polega prawdopodobnie na zmienności warunków. Po pierwsze, druga część trasy prawie całkowicie przebiega już poniżej granicy 1000mnpm, co w połączeniu z małą szerokością geograficzną równoleżnikowo (ze wschodu na zachód) położonej trasy (38,9 stopni szerokości geograficznej północnej, czyli mniej więcej tyle co Lizbona czy Ateny) oznacza, że potrafi być naprawdę ciepło. Po drugie przewaga zbiegów sprawia, że wielu zawodników nie docenia tego jak specyficznie do pokonania tej trasy należy się przygotować.



W tym roku będziemy świadkami pojedynku dwóch zawodników z topowej piątki rankingu ITRA: Jima Walmsleya (946 punktów) i Francoise D'Haene (916 punktów). Bezpośrednie starcie takich zawodników nie zdarza się często, więc jest czym się emocjonować. Obydwaj do tej pory spotkali się raz, w zeszłym roku w trakcie UTMB. Lepszy okazał się D'Haene, który nie tylko pokonał Walmsleya i uzyskał rekord trasy ale pokonał także samego Kiliana Jornet, ikonę biegów górskich, trzykrotnego zwycięzcę UTMB. Dla D'Haene było to także trzecie zwycięstwo w UTMB a jego pojedynek z Jornetem i Walmsleyem przejdzie do historii. D'Haene startował już kiedyś w Western States, w 2015 roku był dopiero 14, mimo, że miał za sobą już dwukrotne zwycięstwo w UTMB (co znowu pokazuje, jak nietypowym wyścigiem jest UTMB). Tym razem prawdopodobnie jest znacznie lepiej taktycznie przygotowany i wie czego może się spodziewać. Na kilka dni przed startem robi rekonesans trasy i aklimatyzuje się.

Whalmsley startował w Western States dwukrotnie i jest ulubieńcem organizatorów, bo nikt tak jak on nie przyciąga zainteresowania biegiem. W 2016 roku biegnąc w niesamowitym tempie pomylił trasę i w końcu dobiegł na 19 miejscu. W 2017 znowu od początku bardzo mocno zaatakował ale tak duża intensywność biegu w połączeniu z  wysoką temperaturą wywołały odwodnienie i problemy żołądkowe i nie ukończył biegu. Whalmsley wydaje się być jednym z najbardziej niezwykłych zawodników sceny górskich ultra. Potrafi biegać z niesamowitą prędkością i łatwością (co pokazał miażdżąc rekordy tras różnych krótszych biegów, czy chociażby w trakcie zeszłorocznego UTMB, gdzie na punktach czekał na Kiliana i D'Haene) ale potrafi koncertowo "spieprzyć" wypracowaną przewagę.

Być może współpraca Walmsley - D'Haene sprawi, że powstanie jakaś nowa, ciekawa historia biegów górskich, szybkość Walmsleya w połączeniu z rozsądkiem i planowaniem D'Haene jest obietnicą naprawdę dużego sportowego wydarzenia.

Poza D'Haene i Walmsleyem startują też: Didrik Hermansen - Norweg, zwycięzca Lavaredo Ultra Trail 2015, Transgrancanaria 2016, drugi w Western States 2016, Mark Hammond - trzeci w Western States 2017, czy Florian Neuschwander, drugi w IAU Trail World Championships w 2013 roku (od 2016 roku to są Mistrzostwa Świata ITRA).




Na swoim Instagramie, D'Haene napisał:

"Upały, trasa znacznie szybsza niż te alpejskie do jakich jestem przyzwyczajony, teren naprawdę specyficzny, wiele osób pyta się mnie: "Dlaczego akurat tutaj"?

Właśnie z tych wszystkich powodów których nie kontroluję. :) Dla mnie trasa ultra musi być połączona z koncepcją przygody / podróży / wyzwania i odkrycia ...Dlatego staram się nie wracać z roku na rok do tych samych wyścigów. Staram się zostawić trochę przestrzeni. Czas, aby znaleźć ten mały stres, ten smak przygody, który sprawia, że ​​trenujesz przez wiele miesięcy, co daje Ci motywację i ekscytację, aby zobaczyć, czy ciało może dać z siebie coś więcej, to wszystko spina się jak klamrą.

Ten WS100 pasuje idealnie w tym kontekście. Mityczna trasa i spektakularna podróż w bardzo specyficznej scenerii. Wiele czynników które mogą mnie zatrzymać i których nie kontroluję. Wiele razy moje ciało będzie musiało się adaptować.  Spotkanie z biegaczami przyzwyczajonymi do tych warunków i specjalnie trenującymi do tego wyścigu od lat ... Wyzwania będą najprawdopodobniej liczne i to właśnie dla tych wszystkich wyzwań uważam, że biegam przez te wszystkie lata!

Start w sobotę 23 czerwca o 5:00 rano czasu lokalnego, czyli o 14:00 czasu polskiego.

Bieg będziemy mogli śledzić pod TYM LINKIEM.