Strona korzysta z plików cookies w celu realizacji usług i zgodnie z Polityką Plików Cookies. Możesz określić warunki przechowywania lub dostępu do plików cookies w Twojej przeglądarce.

Zamknij

Abderrahim Goumri nie żyje

Jak podają marokańskie media, wczoraj w Temarii doszło do wypadku samochodowego, w którym zginął Abderrahim Goumri. Goumri był maratończykiem legitymującym się rekordem życiowym 2:05:30. Zginął w wieku 36 lat.

goumri_coach.jpg
Abderrahim Gourmi z trenerem

W wypadku brali udział także inni biegacze: Youssef Baba i Rashid Ramzi. Obaj zostali przewiezieni do szpitala w Rabacie, skąd po kilku godzinach zostali zwolnieni, gdyż nie stało się im nic poważnego. 

Goumri w świecie lekkoatletycznym zasłynął przede wszystkim z udanych startów w maratonie. Na początku swojej kariery z powodzeniem startował w biegach przełajowych i na bieżni (rekordy życiowe: 3000 m - 7:32.36, 5000 m - 12:50.25, 10000 m - 27:02.62), jednak światową sławę przyniosły mu dopiero wysokie miejsca podczas maratonów z cyklu World Marathon Majors (2 miejsca w Chicago (2009), dwukrotnie w Nowym Jorku (2007 i 2008) i raz w Londynie (2007), w którym rok później zajął także 3 miejsce).

Niestety wielką skazą na karierze Marokańczyka jest wpadka dopingowa. W lipcu 2012 roku został złapany dzięki nowej procedurze paszportu biologicznego i zdyskwalifikowany na dwa lata (przeczytaj: Nowe żniwa paszportu biologicznego, choć nie tylko).

Dyskwalifikację za doping ma na swoim koncie także inny uczestnik wczorajszego wypadku - Rashid Ramzi. Reprezentant Bahrajnu został przyłapany na stosowaniu środków dopingujących po wywalczeniu złotego medalu podczas Igrzysk Olimpijskich w Pekinie. Tytuł mistrza olimpijskiego został mu odebrany w sierpniu 2009 roku.

Śmierć Goumriego to kolejna tragiczna śmierć maratończyka w tym roku. Niedawno informowaliśmy bowiem o wypadku, w którym zginął zwycięzca Maratonu Warszawskiego (przeczytaj: Zwycięzca Maratonu Warszawskiego zginął w wypadku). Smutne wieści dotarły do nas także z Kenii, gdzie zmarł były rekordzista świata na 10000 m - Samson Kimobwa.

* * *

Wspominając karierę Abderrahima Goumriego warto wspomnieć o początkach jego przygody z maratonem. Przypominam tekst, który napisałem kiedyś na swoim blogu.

Dotarłem dziś do krótkiego, aczkolwiek ciekawego wywiadu przeprowadzonego przez Stuarta Calderwooda (New York Road Running) z czołowym obecnie maratończykiem na świecie, Abderrahimem Goumrim. Rozmowa została przeprowadzona 31 października 2008 roku.


Goumri legitymuje się rekordem życiowym w maratonie 2:05:30. Mało kto jednak wie, że pierwszy maraton Marokańczyk pokonał w dużo słabszym czasie - 2:30:54. I to właśnie historia związana z jego pierwszym maratonem powoduje, że rozmowa jest ciekawa.

Abderrahim zanim zaczął odnosić sukcesy w biegach maratońskich był topowym zawodnikiem startującym na bieżni. Świadczą o tym jego rekordy życiowe na 3, 5 i 10 km wynoszące odpowiednio: 7:32.36, 12:50.25 i 27:02.62. Nie dziwiło więc nikogo, że zainteresowanie debiutem tego zawodnika na dystansie maratonu w 2007 roku było duże. Mało kto jednak wiedział, że w przypadku startu Marokańczyka w Londynie nie można było mówić o debiucie, gdyż Goumri miał na swoim koncie już start na dystansie 42.195 km. Jak sam przypomina w rozmowie udzielonej dla NYRR maratończykiem został w 1997 roku zwyciężając w maratonie w Norwegii...

...Startowałem jedynie na dystansie 1500 m, czasami na 5000 m. Starty te nie dawały mi jednak wystarczających do życia pieniędzy. Zobaczyłem ogłoszenie dotyczące mityngu w Norwegii, gdzie można było wygrać 10000 koron. W programie zawodów były biegi na dystansie 5000 i 10000 metrów. Pochodziłem ze wsi, miałem problemy nawet z kupnem ubrania, więc zdecydowałem się na ten start. Wydałem niemal wszystkie  oszczędności na podróż do Norwegii, do miasta Tromsø. Gdy dotarłem na miejsce poinformowano mnie, że zawody nie są rozgrywane ani na 5000 m, ani na 10000 m, a na dystansie półmaratonu i maratonu oraz, że nagroda pieniężna jest do wygrania jedynie w tym dłuższym biegu.

Zdawałoby się, że Goumri wyczerpał już limit pecha, największe nieszczęście spotkało go jednak po biegu, gdy okazało się, że nagroda finansowa przyznawana była jedynie dla zwycięzcy, który uzyska czas poniżej 2 godzin i 30 minut. Marokańczyk zwyciężył, jednak jego czas był o blisko minutę gorszy od wymienionego limitu. Bez pieniędzy na powrót do domu Goumri został zatem w Norwegii. Tam zgłosił się do norweskiego klubu i zaczął trenować w grupie Khalida Skaha mistrza olimpijskiego na 10000 m z 1992 roku.

Innych historii związanych z przedwczesnym startem na dystansie maratonu jest wiele. Zdawałoby się, że tak długie starty bez specjalnego przygotowania w młodym wieku mogą jedynie zaszkodzić rozwojowi kariery, jak się jednak okazuje, nie zawsze. W tym miejscu należy przywołać chociażby nazwisko Haile Gebrselassie, który swój pierwszy maraton pokonał w wieku 15 lat (czas 2:48), a obecnie jest rekordzistą świata w maratonie. Na polskim podwórku najlepszym przykładem jest Grzegorz Gajdus, wciąż aktualny rekordzista Polski w maratonie, który mając 13 lat pokonał Maraton Warszawski w czasie 3 godzin i 20 minut.