Strona korzysta z plików cookies w celu realizacji usług i zgodnie z Polityką Prywatności. Możesz określić warunki przechowywania lub dostępu do plików cookies w Twojej przeglądarce.

Zamknij
MKOl zwleka, sportowcy apelują, nadawcy decydują

Międzynarodowy Komitet Olimpijski ma ogłosić ostataczną decyzję dotyczącą daty igrzysk w Tokio najpóźniej pod koniec kwietnia. Tymczasem z różnych stron, również krajowych komitetów, napływają postulaty o przełożenie największej imprezy czterolecia. Głosy sportowców zbiera Komisja Zawodnicza World Athletics. Pytamy o zdanie potencjalnych olimpijczyków: Małgorzatę Hołub-Kowalik, Krystiana Zalewskiego i Izę Paszkiewicz. O racjach nadawców mówi nam dziennikraz TVP Sport Aleksander Dzięciołowski.

CZYTAJ RÓWNIEŻ: TRENOWANIE W UŚPIENIU

TRENINGI W IZOLACJI - JAK RADZĄ SOBIE WYCZYNOWCY?

MKOl dał sobie kilka tygodni na podjęcie decyzji odnośnie rozegrania XXXII Letnich Igrzysk Olimpijskich w planowanym terminie. Poznamy ją może jednak wcześniej, bo sytuacja na całym świecie, ze względu na pandemię koronawirusa, jest bardzo dynamiczna. Tym bardziej, że wielu organizatorów globalnych imprez sportowych (w tym mistrzostw Europy w piłce nożnej), z dużym wyprzedzeniem odwołało już tegoroczne zmagania, przesuwając je na odległe daty. Stan zawieszenia nie wpływa pozytywnie na samych sportowców, ale i reklamodawców oraz nadawców medialnych.

Jedni nie pojadą, inni trwają w zawieszeniu

W weekend Kanadyjski Komitet Olimpijski oświadczył, że w planowanym terminie jego reprezentanci nie wystąpią w Tokio. Podobną decyzję podjęli Australijczycy. Inni na razie grają bardziej miękko. Z apelem o przesunięcie igrzysk wystąpiły Wielka Brytania, Brazylia, Francja, Norwegia, Polska, ostatnio Chorwacja i Serbia. Można się spodziewać, że głosy będą bardziej zdecydowane i będzie ich za chwilę więcej.

Mobilizują się też sami sportowcy w federacjach różnych dyscyplin, w tym lekkoatleci. Środowiskową sondę zorganizował m.in. Christian Taylor, dwukrotny złoty medalista IO w trójskoku. Podobnie Komisja zawodnicza World Athletics (dawne IAAF), która rozesłała w piątek 20 marca ankiety do zawodników. Pyta w nich o opinię dotyczącą przesunięcia daty igrzysk. Mail został nadany przez Jane Boultier-Davis, podpisali się pod nim Renaud Lavillenie i Valerie Adams. Jednak ankietę może wypełnić każdy potencjalny olimpijczyk (nawet ja, mimo że na igrzyska się nie wybieram, ale widnieję w bazie zawodników WA). Ankietowani pytani są między innymi o to, czy zamierzają startować w sezonie letnim, nawet jeśli przywrócona zostanie rywalizacja i jak bardzo niepewnie czuliby się startując na letnich igrzyskach.

Lekkoatleci, w tym biegacze, na razie starają się trenować na zwolnionych obrotach, ale przygotowań całkowicie nie porzucają. W wielu wypadkach można jednak mówić tylko o treningu uzupełniającym i jakichś formach treningu zastępczego. Niektórzy, jak Adam Kszczot czy Marcin Lewandowski, muszą, ze względu na niedawny powrót zza granicy, ćwiczyć w domowych warunkach kwarantanny.

- Ankietę wypełniłam wczoraj. Jestem za przełożeniem igrzysk na rok 2021. Myślę, że teraz się nie odbędą, mimo tego, że organizatorzy upierają się, że będzie inaczej - mówi mi Izabela Paszkiewicz, która wiosną miała walczyć o olimpijską nominację w maratonie. - Istotną rolę odgrywa tu zdrowie, nie wiadomo przecież, ile potrwa „walka" z koronawirusem... Kolejna sprawa to fakt, że nie wszyscy mają minima i nie będą mieli zwyczajnie gdzie je zrobić. Po prostu nie wszyscy mają możliwość w pełni się przygotować do igrzysk. krytsianmonte5.jpgW maratonie sytuacja Polaków była dotychczas jednoznaczna - jako jedyna olimpijską przepustkę miała Karolina Nadolska. Reszta biegaczy miała walczyć o kwalifikacyjne wskaźniki w marcu i kwietniu. W takiej samej sytuacji jest też Krystian Zalewski, który marzył o swoich drugich igrzyskach. On również celował w minimum maratońskie, choć dopiero zamierzał debiutować na królewskim dystansie.

- Na tę chwilę cały czas jestem w pełnym treningu. Obecnie - jeszcze oficjalnie - ma odbyć się maraton w Hanowerze, gdzie ma wystartować sama elita. Jednak z dnia na dzień sytuacja u naszych sąsiadów jest coraz gorsza i jest niestety duże prawdopodobieństwo odwołania ostatnich 3 maratonów w Europie, oprócz Hanoweru w Düsseldorfie, Pradze... Osobiście uważam, że ze względu na masowe odwoływanie biegów i turniejów kwalifikacyjnych, aby było sprawiedliwie, igrzyska w Tokio powinny zostać przełożone. Ciężko mówić o dobrym przygotowaniu, czy równych warunkach treningowych w momencie, kiedy całe szkolenie zostało wstrzymane i nie odbywają się zawody - podsumowuje ubiegłoroczny trzykrotny mistrz Polski ze stadionu.

Podobne zdanie ma sprinterka z narodowej sztafety 4x400 metrów Małgorzata Hołub-Kowalik.

- Myślę, że igrzyska powinny zostać przełożone. To najważniejsza impreza dla wszystkich sportowców i każdy chciałby się do niej przygotować najlepiej jak potrafi, a w chwili obecnej jest to kompletnie niemożliwe. Nikt nie ma wiedzy, jak długo sytuacja potrwa, wiec nie wiemy czy w maju, czerwcu - kiedy już będzie okres startowy - będziemy bezpieczni, czy wtedy będziemy mogli jeździć i startować. Nasze przygotowania są dziwne. Każdy jest rozdarty. Z jednej strony chciałby przygotować się na 100%. Z drugiej strony musimy dbać o zdrowie swoje, a każdy wyjazd wpłynąłby na nie negatywnie - mówi nam reprezentantka Polski.

Zdecydują media?

Niektórzy postulują odłożenie zawodów w Tokio na koniec tego roku. Można rozumieć racje sportowców - głównych bohaterów igrzysk. Jednak najważniejsza impreza czterolecia jest również potężnym przedsięwzięciem logistycznym, którego nie można ot tak, przesunąć o na przykład dwa miesiące. Wie o tym doskonale Aleksander Dzięciołowski, dziennikarz TVP Sport.

- Moim zdaniem na 99% igrzyska w Tokio nie odbędą się w planowanym terminie. MKOl poinformował, że za niecałe 4 tygodnie ma zapaść ostateczna decyzja. Tymczasem przygotowania dużych nadawców na miejscu, żeby zdążyć na lipiec, musiałyby rozpocząć się w maju. Czasu jest mało - mówi nam reporter, który dla polskich widzów relacjonował m.in. ostatnie Igrzyska w Rio de Janeiro.toiocancel1_1.jpg Według Dzięciołowskiego najbardziej prawdopodobnym scenariuszem jest przesunięcie imprezy o rok lub dwa lata. Choć i w tym wypadku nie obejdzie się bez problemów.

- W 2022 roku odbyłyby się igrzyska i zimowe, i letnie - od czego przecież MKOl chciał odejść. Poza tym wtedy też zaplanowane są Mistrzostwa Świata w piłce nożnej. Trzy tak duże imprezy w Azji w jednym roku to gigantyczne obciążenie dla budżetu stacji telewizyjnych. Pamiętajmy, że decyzja o ewentualnym odwołaniu IO w Tokio nie zależy tylko od komitetu czy sportowców. To również interesy nadawców. Tu decydujący głos mogą mieć Amerykanie. Stacja NBC jest jednym z głównych graczy i na ostatnich igrzyskach miała wpływ na ustalenie takiego, a nie innego terminarza rozgrywania poszczególnych dyscyplin. Wyobraź sobie, że z redakcji TVP pojechało do Rio około 40 osób, NBC wysłało tam kilkuset członków swojej ekipy - podkreśla rolę zagranicznych nadawców polski dziennikarz.


Ogień olimpijski jest już w Japonii. Niezależnie od daty względnej normalizacji sytuacji zdrowotnej na świecie, najwięksi optymiści wątpią już jednak w terminowe rozegranie XXXII Letnich Igrzysk Olimpijskich. Wszyscy - poza MKOl, który na razie działa - jakby nie chciał pożegnać się z nadzieją o tym, że 24 lipca znicz w Tokio mimo wszystko zapłonie.