Strona korzysta z plików cookies w celu realizacji usług i zgodnie z Polityką Prywatności. Możesz określić warunki przechowywania lub dostępu do plików cookies w Twojej przeglądarce.

Zamknij

Juniorzy po boju - Czeronek i Dudek o ME w przełajach

Juniorzy po boju - Czeronek i Dudek o ME w przełajach

Podczas niedzielnych Mistrzostw Europy w Biegach Przełajowych, które rozegrane zostały w Lizbonie, pod nieobecność naszych seniorów, wystąpiła dwunastka młodych zawodników. Na krótko po biegu zapytałam o wrażenia zdobywców najwyższych miejsc dla polskiej reprezentacji - juniorów: Mikołaja Czeronka i Zofię Dudek.

CZYTAJ RÓWNIEŻ: Park z widokiem na cierpienie - relacja z Przełajowych Mistrzostw Europy w Lizbonie

Mikołaj Czeronek to 19-letni, szybki już junior (PB na 800 m: 1:52.89, 3000 m: 8:12.18). Ma na swoim koncie m.in. medal MP na 3000 metrów oraz spore doświadczenie w startach przełajowych. Wiosną reprezentował Polskę na MŚ w Aarhus, gdzie zajął 59. miejsce. W Lizbonie dotarł do mety 32. - 1 minutę i 17 sekund za zwycięzcą Jakobem Ingebrigtsenem, ale za to tyko 36 sekund za brązowym medalistą mistrzostw.

Mikołaj, tak na świeżo po biegu – zadowolony czy rozgoryczony?

Po samym wbiegnięciu na metę poczułem ogromną ulgę, bo dosłownie na koło do mety złapała mnie przysłowiowa bomba i walczyłem o utrzymanie się w pierwszej trzydziestce. Skończyłem na 32 miejscu, czyli w miarę moich oczekiwań. Nie ukrywam jednak, że z trenerem celowaliśmy w pierwszą 20… Podczas przygotowań złapałem dokuczliwą kontuzję i dużo ważnych treningów po prostu nie byłem w stanie zrobić.

To kiedy zacząłeś się przygotowywać konkretnie do tych zawodów? Jakim cyklem się szykowałeś?

Przygotowania zacząłem w połowie września. Pojechałem na dwa obozy kadry w Sopocie i Jakuszycach. Na początku robiłem dłuższe wybiegania i biegi w drugim zakresie. Potem, jak już miałem wchodzić w cięższy trening, to wkradła się właśnie ta kontuzja i stanąłem miejscu. Po jakimś czasie ból ustąpił i dodaliśmy do treningu dużo siły biegowej i zabaw biegowych. Krótko przed eliminacjami w Kartuzach udało się zrobić jeszcze trochę treningów tempowych.

To z jaką kontuzją  musiałeś walczyć?

Prawdopodobnie było to zablokowanie strzałki i przyczepów w okolicach kolana, choć nadal nie jest to do końca wyleczone. Teraz będę miał 2-3 tygodnie żeby w pełni się odbudować.

A na co dzień gdzie trenujesz? Na ilu zgrupowaniach jesteś rocznie, jak to wygląda?

Na co dzień trenuję we Wrocławiu pod okiem trenera Marka Adamka. Nasza współpraca trwa od 3 lat i na razie nie mam na co narzekać. Jestem w kadrze, więc zgrupowań mamy dużo, w okresie listopada do maja jest ich około 6-7. Najgorsze jest to, że ciężko to pogodzić z nauką… Właśnie dlatego część osób po jakimś czasie rezygnuje z biegania.

Brak czasu, godzenie treningu ze szkołą, to spore utrudnienie dla juniorów, ale jak myślisz – czego jeszcze brakuje zawodnikom, by wspólnie rywalizować właśnie na takich ME? By było Was więcej?

Po pierwsze mistrzostwa Polski w biegach przełajowych juniorów i seniorów powinny być organizowane jesienią, czyli wtedy, kiedy odbywają się eliminacje do mistrzostw Europy, a nie jak dotychczas – na wiosnę. Wtedy wystartowałoby więcej osób, co być może przełożyłoby się na lepsze wyniki. Po drugie, przed biegami eliminacyjnymi nie ma w kraju zbyt wielu biegów w crossie, więc chyba PZLA powinno coś wymyślić w tej sprawie…

To skoro warto organizować takie biegi, dlaczego, Twoim zdaniem, warto w nich startować?

Z dwóch powodów. Po pierwsze, jest to dobry trening wytrzymałościowy nawet dla osób, które biegają średnie dystanse. Po drugie, jest to dobry trening mentalny. Wiele osób nie jest w stanie doprowadzić się do takiego stanu jak na biegach przełajowych. Co masz na myśli?

W moim przypadku na takich ME, zawsze na ostatnich dwóch kilometrach zaczynają się pojawiać myśli o zejściu z trasy, zatrzymaniu się na chwilę by złapać oddech. Wtedy potrafię powiedzieć sobie, że wszyscy cierpią i trzeba jakoś dobiec do mety. Jak to mówią – ból jest chwilowy, sława wieczna. I to właściwie też jest trening.

A co uważasz za swoją najmocniejszą stronę, poza, jak rozumiem, mocną głową?

Myślę, że pod kątem przełajów, moim największym atutem są zbiegi. Zauważyłem, że większość zawodników na przełajach boi się szybko zbiegać albo nie mają do tego techniki. Ja zawsze na zbiegach nadrabiam kilka pozycji i uciekam reszcie.

Hm, tak sobie myślę – biegi długie, przełaje… Może kiedyś belki? Widziałbyś siebie w roli przeszkodowca?

Od pewnego czasu trener proponuje mi przeszkody i być może w tym sezonie zadebiutuję, ale nie jesteśmy jeszcze do końca tego pewni. Myślę, że jakbym osiągnął dobre rezultaty, to czemu by nie spróbować?

Wtedy Krystian Zalewski może już nie byłby nazywany ostatnim przeszkodowcem... To podsumowując – jakie masz marzenia biegowe?

Od zawsze chciałem pojechać na igrzyska olimpijskie. Niewielu udaje się to zrobić, ale ja głęboko wierzę, że kiedyś się dostanę. Byłem już na mistrzostwach Europy i świata, więc igrzyska to jednocześnie moje największe marzenie i następny cel.


Zofia Dudek to najbardziej utytułowana biegaczka, która startowała w Biało-Czerwonych barwach w Portugalii. Uczennica Pioneer High School z Ann Arbor występuje w przełajach przeważnie za oceanem. W tym roku zaliczyła tam zresztą kilka spektakularnych zwycięstw i nie musiała potwierdzać swojej formy np. w trakcie sprawdzianu w Kartuzach. Za sprawą Dudek słyszeliśmy już Mazurka Dąbrowskiego - w lecie w Borås została mistrzynią Europy juniorek w biegu na 3000 m na stadionie. W Lizbonie dobiegła do mety na 5. pozycji.

Zosiu! Apetyt na medal był z pewnością – walczyłaś od samego początku. Jakie masz odczucia po tym biegu? Coś poszło nie tak, czy zwyczajnie tym razem 100% okazało się ciut za mało?

Ja jestem bardzo zadowolona z mojego biegu. Oczywiście walczyłam o medal ale uważam, że piąte miejsce w Europie to też świetny wynik, a najważniejsze, że dałam z siebie wszystko.

Słyszałam, że w USA jesteś absolutną gwiazdą biegów przełajowych! Jakie tam jest podejście do crossu?

W moim odczuciu w USA jest trochę inne podejście do cross-country niż w Polsce. Sezon jest o wiele dłuższy  - już od końca sierpnia aż do grudnia - a wyniki są uznawane za równie ważne jak te na stadionie.

Treningi, które wykonywałaś przed ME były specjalnie ułożone pod te zawody, czy tak jak u większości – był to trening raczej przygotowujący?

Ja rozpoczęłam treningi przełajowe już na samym początku września. Robię dużo wybiegań i treningów w terenie, na pagórkach itd. Oprócz tego dodaję siłę biegową. Przed ME najważniejsza była dla mnie regeneracja po wszystkich startach przełajowych, które biegałam w USA, dlatego przez ostatnie dwa tygodnie treningi miałam trochę luźniejsze.

A czy Twoim zdaniem więcej uroku w sobie mają zawody stadionowe czy właśnie przełaje? Tutaj w Lizbonie zawodnicy byli niesieni przez doping kibiców na całej trasie...

Osobiście naprawdę kocham przełaje. Każda trasa, a zarazem każdy start, to jakaś nowość. Ale najbardziej lubię aspekt walki drużynowej. To, że nie biegam sama, tylko z drużyną, zawsze dodaje mi sił. Choć w sumie tak samo lubię stadion, z tym że nie bieżni jest nieco inaczej.

Bez wywierania presji – myślisz o 2020 w kontekście startowania na seniorskich zawodach?

Jeśli chodzi o sezon 2020, to na początku skupiam się na godnej reprezentacji mojej szkoły w USA - chcemy powalczyć z dziewczynami trochę w sztafetach. Indywidualnie będę biegać na milę, 2 mile i 800 metrów. Natomiast jak dalej się wszystko ułoży, jeszcze zobaczymy…